23 maja 2020

Gonitwa policji za protestującymi, dziennikarze zamknięci w kordonie. Relacja z protestu w Warszawie

W sobotę 23 maja odbył się kolejny protest organizowany przez „Strajk Przedsiębiorców”. Zaczęło się na pl. Defilad, a później protestujący rozpierzchli się po ulicach Warszawy. Za nimi - policja, która utrudniała również pracę dziennikarzom. Byliśmy tam z kamerą

23 maja o godz. 14:00 na warszawskim placu Defilad pod Pałacem Kultury i Nauki rozpoczął się protest „Strajku Przedsiębiorców”, akcja firmowana przez kandydata na prezydenta Pawła Tanajno. Około setki osób ułożyło krzyż ze zniczy i kwiatów jako symbol ciężaru, który wg organizatorów muszą dźwigać na plecach przedsiębiorcy w czasach pandemii.

Na plac zostały ściągnięte bardzo duże siły policyjne, służby argumentowały, że protest nie został zarejestrowany, a więc jest nielegalny. Demonstrujący odpowiadali, że zebrali się jedynie na dyskusję o stanie polskiej gospodarki i problemach przedsiębiorców, w związku z czym mają prawo się gromadzić z zachowaniem odpowiedniego dystansu.

Po kilkudziesięciu minutach przemówił Paweł Tanajno: "Nie jesteśmy dziś wolni, jesteśmy uregulowani. Połowa społeczeństwa pyta teraz: gdzie pozwolenie? Tak nas zgnietli. Mam informację, że jeśli pójdziemy w przemarszu, będą nas wyłapywać. Zostaję tu, ale jeśli będzie taka wola, to pójdziemy dalej" - zwrócił się do demonstrantów.

Wola była, cześć zgromadzonych opuściła plac Defilad i poszła w stronę ulicy Świętokrzyskiej. "Idziemy na spacer, póki co nie jest to w Polsce zabronione" - mówili dziennikarzom. Nie było jasne, dokąd idą protestujący, choć kierunek ich marszu wskazywał na Pałac Prezydencki.

Szybko jednak spacer przerodził się w gonitwę z policjantami po centrum Warszawy. Funkcjonariusze zaczęli otaczać i wyłapywać "spacerowiczów". Paweł Tanajno skrył się w pizzerii na ul. Świętokrzyskiej.

Kilkoro z protestujących zostało zatrzymanych, część rzucono na ziemię i skuto kajdankami. Policjanci nie informowali, jakie przepisy naruszono, milczeli wobec pytań.

Ostatecznie policji udało się otoczyć protestujących, z głośników cały czas słychać było nawoływania do "zachowania zgodnego z prawem" i groźby użycia "środków przymusu bezpośredniego". Ostatecznie Tanajno został zatrzymany przez policję. "Pod zarzutem naruszenia nietykalności funkcjonariusza policji podczas nielegalnego zgromadzenia" - poinformował "Gazetę Wyborczą" Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej Policji.

W policyjnym kordonie zostali zamknięci i legitymowani również dziennikarze relacjonujący protest. W ten sposób funkcjonariusze uniemożliwili mediom relacjonowanie wydarzeń.

Po godzinie w kordonie, dziennikarze zostali wypuszczeni dopiero po interwencji parlamentarzystów: posła Michała Szczerby i senatora Jacka Burego, który podczas protestu 16 maja sam został zatrzymany.

Wszystkie sobotnie wydarzenia z ulic Warszawy relacjonował na żywo Maciej Piasecki z OKO.press. Całą relację można obejrzeć tutaj:

Paweł Tanajno zgromadził wokół siebie duży ruch niezadowolonych z władzy PiS (jego grupa na Facebooku liczy 250 tys. osób). Tydzień temu 16 maja szedł z nim pod wspólnymi hasłami Michał Kołodziejczak, charyzmatyczny lider AGROunii, niezależnej organizacji rolników, słynącej ze spektakularnych demonstracji i popularności w internecie. Tanajno zapowiadał też założenie wspólnej partii, choć 23 maja pytany przez OKO.press o szczegóły z rezerwą wypowiadał się o tych planach.

Na Strajku Przedsiębiorców pojawiają się liderzy prawicowej ekstremy, tacy jak antysemita Piotr Rybak czy liderka ruchu antyszczepionkowego Justyna Socha.

Udostępnij:

Maciek Piasecki

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. W OKO.press relacjonuje na żywo protesty i sprawy sądowe aktywistów. W 2020 r. relacjonował demokratyczny zryw w Białorusi. Stypendysta programu bezpieczeństwa cyfrowego Internews.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne