0:000:00

0:00

Prawa autorskie: AFPAFP

“Nie liczcie, że wojna skończy się na 9 maja” - mówi w wywiadzie dla włoskiej telewizji szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow.

Rosja chce, byśmy uwierzyli, że się w Ukrainie nie cofnie i świat nie wróci do czasów “sprzed wojny”, dopóki Zachód nie uzna jej racji. Inaczej nie będzie gazu za euro ani świetnych interesów robionych z Rosją.

To oczywiście nie znaczy, że Rosja się nie cofnie – to jest jej propaganda.

W weekend, który w Rosji, tak jak w Polsce trwa do wtorku (rząd wydłużył go o dzień, przenosząc odbiór wolnego za 1 stycznia na 3 maja), propaganda w mniejszym stopniu napastuje Rosjan. W telewizji zamiast publicystyki (która polega na tym, że propagandziści podniesionym głosem wygrażają Zachodowi), mamy teraz wspólne śpiewanie starych przebojów i seriale.

Za to szef rosyjskiej dyplomacji Ławrow robi tour po zagranicznych mediach. Zaczął od Chińczyków (agencja Xinhua), a w nocy z niedzieli na poniedziałek wystąpił we włoskiej telewizji przyjaciela Putina Silvio Berlusconiego.

Przeczytaj także:

Przekaz jest prosty: Rosja się nie zatrzyma, bo ludzie rosyjscy wszystko wytrzymają. I śmierć, i kryzys gospodarczy. Wojna w Ukrainie będzie trwać, dopóki Zachód nie ustąpi. A ustąpi w końcu, bo mieszkańcy “kolektywnego Zachodu” nie są przyzwyczajeni do kryzysu i inflacji – tak jak Rosjanie.

Studio telewizyjne. W tel - obraz z innego studia telewizyjnego, z napisami po włosku. Na ekranie starszy mężczyzna w okularach, Siergiej Ławrow
"Wiesti" sprawozdają wywiad Ławrowa dla Mediaset, 2.05.2022

Rosja w imieniu całego świata sprzeciwia się amerykańskiej hegemonii

Zachód już się narządził światem — mówi Moskwa ustami Ławrowa. Jest to oczywiście przekaz do Chin, Afryki i Ameryki Łacińskiej, opakowany w geostrategiczne rozważania.

“Rosja przez wiele lat ostrzegała, że Stany Zjednoczone stwarzają zagrożenie na granicach Federacji Rosyjskiej”, a to jest dla Rosji czerwona linia. Wszystko, co teraz dzieje się w Ukrainie, wynika z tego, że "Stany Zjednoczone zamierzają teraz dokończyć swój »antyrosyjski« projekt”.

Ławrow przekonuje, że Rosja po prostu działa zgodnie ze swoim interesem, nie ma tu nic nadzwyczajnego. A ci, którzy pomagają Ukrainie, są na pasku USA. Bo USA też realizują w Ukrainie swoje interesy, ot cała tajemnica. Więc rozsądne kraje nie powinny się w to mieszać.

„Kiedy rozpadał się Związek Sowiecki, cała amerykańska elita kierowała się »testamentem« Zbigniewa Brzezińskiego, który powiedział, że Rosja bez Ukrainy jest właśnie taką potęgą regionalną, która nie reprezentuje niczego poważnego. Kierowali się tą logiką, stąd pompowanie Ukrainy bronią ofensywną, wszelkimi możliwymi sposobami zachęcanie do jej militaryzacji ze szczerym antyrosyjskim nastawieniem, wciąganie tego kraju w dziesiątki corocznych ćwiczeń wojskowych pod auspicjami NATO. Wiele ćwiczeń odbywało się na terytorium Ukrainy. Ćwiczenia w 90 proc. były antyrosyjskie”.

Stawimy opór Ameryce w imieniu Trzeciego Świata

Ławrow mówi, że “antyrosyjski projekt USA” niczym nie różni się od amerykańskich interwencji w innych częściach świata. Wymienia Irak, Afganistan, Libię, Jugosławię w 1999 roku i powtarza, że tamte interwencje odbyły się na podstawie “sfabrykowanych dowodów” (jak w Iraku, gdzie okazało się to zupełną fałszywką).

Świat nie słuchał ostrzeżeń Rosji, “wierzył, że powinien słuchać tylko Stanów Zjednoczonych. Zarówno NATO, jak i cała Unia Europejska pogodziły się z faktem, że ich pan jest w Waszyngtonie. I w Waszyngtonie uznali, że świat powinien być jednobiegunowy".

Wojna by się dawno skończyła, gdyby nie USA

"Waszyngton mógł zrozumieć fiasko swojej długoterminowej strategii przekształcenia Ukrainy w zagrożenie dla Moskwy" - mówi też Ławrow. Dlatego teraz zbroi Ukrainę i niepotrzebnie przeciąga wojnę.

To zapewne ma znaczyć, że wszyscy, którzy odczuwają na świecie konsekwencje wojny w Ukrainie, pretensje powinni mieć do prezydenta Bidena. Nie do Putina.

Ukraina w tym wywodzie nie istnieje jako państwo - zgodnie z rosyjską doktryną nie ma prawomocnych władz od 2014 roku, kiedy z Ukrainy uciekł prorosyjski premier Wiktor Janukowycz.

"Ci, którzy doszli do władzy w wyniku krwawego antykonstytucyjnego zamachu stanu, rozpoczęli wojnę przeciwko własnemu narodowi, przeciwko wszystkim Rosjanom, zakazując rosyjskiego języka, edukacji i mediów. Przyjęli prawa zachęcające nazistowską teorię i praktykę" - powiedział Ławrow. (W Ukrainie nie ma Ukraińców, są jakby tylko Rosjanie mówiący po ukraińsku — to też argument dla odbiorcy zagranicznego, który wschodnioeuropejskich detali nie rozróżnia).

Ukraina dla dobra świata powinna się poddać

Ławrow: „Ostrzegaliśmy. Wszystkie nasze ostrzeżenia rozbiły się o mur milczenia. Jak teraz rozumiemy, Zachód, kierowany przez Stany Zjednoczone, już wtedy zaczął dogadzać ukraińskim przywódcom (Petrowi Poroszence i jego następcy Władymyrowi Zełenskiemu) w ich planach zagrażania Rosji. Ostrzegaliśmy o konieczności powstrzymania lekkomyślnej ekspansji NATO na wschód. I o konieczności uzgodnienia gwarancji bezpieczeństwa, które nie będą wiązały się z przyjmowaniem nowych państw do bloków wojskowo-politycznych”. „Niezbyt grzecznie odpowiedzieli nam: »to nie wasza sprawa«, »rozszerzymy NATO tak, jak chcemy«”.

Niby to samo mówił Putin w lutym, zanim zaczął swoją trzydniową operację specjalną w celu wymiany władz Ukrainy i podporządkowania jej Rosji. Ale w trzecim miesiącu walk, po tysiącach ofiar po rosyjskiej stronie, brzmi to nieco inaczej:

Rosja po prostu musi. Stara się zabijać jak najoszczędniej, ale będzie zabijać, bo Ukraina należy do niej. A „9 maja będziemy uroczyście obchodzić, jak zawsze”.

Dziś - podały telewizyjne "Wiesti" - rosyjskim wojskom udało się zabić 500 żołnierzy ukraińskich (nie wiem, czy to prawda, to tylko komunikat rosyjskiego MON).

“Wołodymyr Zełenski może przynieść pokój w kraju, jeśli zmusi »bataliony neonazistowskie« do zaprzestania stawiania oporu”.

„Nie żądamy od prezydenta Zełenskiego, aby się poddał. Domagamy się, aby wydał rozkaz uwolnienia wszystkich cywilów i zaprzestania oporu.

Naszym celem nie jest zmiana reżimu na Ukrainie. To amerykańska specjalność, robią to na całym świecie” - powiedział Ławrow. Co to znaczy “uwolnienie wszystkich cywilów”, nie wiadomo – ale raczej chodzi o to, by Rosja mogła z nimi zrobić, co chce. Ławrow: „chcemy zapewnić bezpieczeństwo ludności na wschodzie Ukrainy, aby nie zagrażała im ani militaryzacja, ani nazyfikacja tego kraju oraz aby nie było zagrożeń dla bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej ze strony terytorium Ukrainy".

Na czym polegają negocjacje pokojowe

Ławrow po raz kolejny tłumaczy, dlaczego nie wychodzą negocjacje pokojowe z Ukrainą. Otóż Ukraina, zaatakowana przez Rosję, nie chce, by to Rosja była gwarantem jej bezpieczeństwa. A to jest – zgodnie z logiką Ławrowa - bez sensu, skoro Rosja ma prawa do Ukrainy.

"Na prośbę [prezydenta Ukrainy] Wołodymyra Zełenskiego zgodziliśmy się na negocjacje. W marcu na spotkaniu negocjatorów w Stambule powstały pewne zarysy porozumień na podstawie tego, co publicznie powiedział Zełenski. A powiedział, że Ukraina jest gotowa do bycia neutralnym, państwem nieblokowym, nieatomowym, jeśli otrzyma gwarancje bezpieczeństwa. Byliśmy gotowi pracować na tej podstawie, przy założeniu, że gwarancje bezpieczeństwa nie dotyczyłyby Krymu i Donbasu. A tymczasem Ukraińcy zmienili swoje stanowisko. Teraz chcą najpierw otrzymać gwarancje bezpieczeństwa z Zachodu, chociaż początkowo te gwarancje musiały być uzgodnione przez wszystkich, łącznie z Rosją”.

Zełenski sabotuje rozmowy: "Słyszałem, jak mówił, że podczas rozmów nie będziemy nawet rozmawiać o demilitaryzacji i denazyfikacji" - mówi Ławrow. A to znaczy, że Zełenski poddaje się "wieloletniej strategii Waszyngtonu przekształcenia Ukrainy w realne zagrożenie dla Rosji, aby upewnić się, że Ukraina a Rosja nigdy nie będzie razem i nie będzie w dobrych stosunkach”.

A jeśli nie...

Rosja zatem musi walczyć w Ukrainie i nie może się cofnąć. I chociaż nie chce użyć niekonwencjonalnej broni, to może jej użyć. Ale winne będą USA. Ławrow znowu grozi, choć niby to uspokaja: “Federacja Rosyjska nigdy nie zaprzestała wysiłków mających na celu zapobieżenie wojnie nuklearnej”.

“Waszyngton i Londyn” utrudniały zorganizowanie antynuklearnego szczytu „pięciu” stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Putinowi - mówi Ławrow - bardzo na tym zależało. W styczniu 2020 roku przemawiając na Światowym Forum Holokaustu, zaproponował zwołanie szczytu pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ (Rosja, Wielka Brytania, Chiny, USA, Francja).

Nie ma szczytu – jest zagrożenie. Rosja „będzie polegać na sobie”. "Prezydent Rosji Władimir Putin, mówiąc niedawno o tym, że Federacja Rosyjska ma broń, której nikt inny nie ma, miał na myśli najnowszą obiecującą broń naddźwiękową".

Dla dyplomaty Ławrowa nie są to jednak groźby:

“Moskwa została zmuszona do opracowania broni naddźwiękowej, wiedząc, że amerykański system obrony przeciwrakietowej będzie skierowany na Rosję”.

Wiedzieliśmy, że amerykański system obrony przeciwrakietowej będzie skierowany nie na Koreę Północną i Iran, ale na Federację Rosyjską, a następnie na Chiny”. “Rosja nie ukrywała nowych osiągnięć w dziedzinie broni. Byliśmy nawet gotowi do rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi o strategicznym traktacie o stabilności, który obejmowałby dyskusję na temat tych nowych systemów. Teraz Amerykanie wstrzymali wszystkie te negocjacje”.

Ruble za gaz nam się należą

Włoski dziennikarz pytał, co będzie z dostawami gazu dla Włoch. Ławrow odpowiedział: "Ukradli nam pieniądze” (ponad 300 miliardów dolarów) [chodzi o pieniądze zamrożone w ramach zachodnich sankcji; Putinowski system zarządzania Rosją opiera się na transferowaniu pieniędzy za bogactwa naturalne Rosji na zachodnie konta różnych firm i instytucji. Cały ten system opisuje Catherine Belton w słynnej książce "Ludzie Putina” - aj].

“To były pieniądze w większości za dostawy gazu i ropy” - kontynuował Ławrow, wyjaśniając, że Gazprom przechowywał swoje pieniądze na rachunkach w zachodnich bankach. Dlatego “zaproponowaliśmy, aby dostawy były uważane za opłacone nie wtedy, gdy do Gazprombanku docierają euro lub dolary, ale gdy są przeliczane na ruble, których nie można już ukraść”.

„Włochy są w czołówce tych, którzy nie tylko akceptują antyrosyjskie sankcje, ale także wysuwają inicjatywy w każdy możliwy sposób. To było dla mnie naprawdę dziwne”.

Wszystkiemu winni Niemcy

Wersje dla Rosjan tego wywodu przygotował dziś szef parlamentu Wiaczesław Wołodin - Zachód jest winny, Zachód będzie odpowiadał, nie Rosja.

Ciekawe jest w tej wewnętrznej wersji, że tu głównym wrogiem są Niemcy. To oni najbardziej szkodzą pomagając Ukrainie:

„Przywódcy wielu państw europejskich, na czele z Niemcami, mogą wciągnąć swoje narody w wielkie problemy. Dostarczając broń Ukrainie, stają się stroną konfliktu. Muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności jako zbrodniarze wojenni”.

Bohaterska babcia

Propaganda buduje już nową mitologię wojny z Zachodem w obronie uciśnionych państw całego świata. W tej wojnie każda ofiara ma uzasadnienie i Rosjanie muszą się z tym pogodzić.

Symbolem dla nich niech będzie starsza kobieta, która wyszła na powitanie nadchodzących wojsk z czerwoną flagą ZSRR. Myślała, że to Rosjanie, a to byli Ukraińcy.

Babcia została przedstawiona na plakacie, a potem na muralach, które pojawiają się w całej Rosji. Agencja kosmiczna RosKosmos ma umieścić jej wizerunek na jednej ze swoich rakiet.

Jej pomnik ma stanąć... w Mariupolu.

Co ciekawe, w tej historii nigdy nie zabrała głosu sama kobieta. Wiemy tyle, co na krążącym po sieci filmiku.

Na filmie widać dwoje starszych, prostych ludzi przed skromnym wiejskim domkiem. Nie bardzo wiedzą, co to za wojska do nich przyszły. Mężczyzna nie chce chwalić Putina, za to jego żona — tak. Wychodzi z czerwoną flagą, bierze pomoc żywnościowa od żołnierzy. Nie widzi, że ci mają ukraińskie naszywki. Rozmawiają po rosyjsku. Dopiero kiedy żołnierze, którzy wzięli od niej flagę, by wygodniej było kobiecie odbierać pomoc żywnościową, ciskają tą flagą o ziemię i depczą ją, kobieta z godnością odstawia torbę z darami. Mówi, że pomocy nie przyjmie, bo za tę flagę walczyli jej rodzice (czyli ma ok. 75 lat). Żołnierzy bawi, że starsza kobieta nie połapała się w sytuacji, ale rozmowa jest raczej przyjazna, a na koniec smutna. W scenie nie ma napięcia ani grozy. To nie jest Bucza.

Filmik ma co najmniej miesiąc, ale do tej pory nikt nie ustalił, jak kobieta się nazywa (rosyjskie media mówią o niej per “babcia”), ani gdzie rozgrywała się sfilmowana scenka. Informacja, że kobietę wywiozła do siebie rodzina, została zdementowana. Co się stało z jej towarzyszem - tym bardziej nie wiadomo.

Bezimienna бабушка będzie teraz symbolem tej wojny - razem z literą Z. Bo Rosja musi.

A że Rosja nie jest pewna swego, świadczyć może informacja, że Gazprom nie wie, jaką ilość gazu zamówić dla Europy (dzisiejsza aukcja na rezerwacje dodatkowych zdolności przesyłowych gazu przez Ukrainę na III kwartał została anulowana, pewne jest tylko, że Polka gazu nie kupi).

Od początku napaści Rosji na Ukrainę śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami? Nasz cykl GOWORIT MOSKWA znajdziesz pod tym tagiem.

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
Rosyjska propaganda: rys. Weronika Syrkowska/OKO.press

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022

Przeczytaj także:

Komentarze