15 maja 2022

GOWORIT MOSKWA: Rosja nie chce kapitulować. Straszy głodem i szuka pomocy na całym świecie 

Rosja szuka sojuszników na całym świecie. Grozi im kryzysem i klęską głodu. W zamian za jakieś poparcie w sprawie Ukrainy Rosja oferuje swoje zboże. Może da się wynegocjować rosyjskie bazy na wschodzie Ukrainy? 

W ostatnich dniach propaganda uderzyła w nowy ton. Podała go najwyższa władza: Putin, Ławrow i Miedwiediew. A propozycje rozwiązań jak zwykle podsuflowali urzędnicy niższego szczebla. Znowu Moskwa pogroziła bronią atomową, ale chyba wie, że jej nie wierzą. Pogroziła więc też światowym głodem, jeśli wojna w Ukrainie będzie się przeciągać.

Rosja ma teraz takie postulaty:

  • chce stworzyć “antykolonialny” sojusz państw niepopierających USA, NATO i Unii Europejskiej,
  • ustalić granice z Ukrainą na podstawie referendum mieszkańców
  • i zostawić swoje bazy wojskowe na opuszczonych przez siebie terenach.

Jak zwykle musimy tu zrobić zastrzeżenie: Nie wiemy, czy tego rzeczywiście chce Putin z kolegami. Odnotowujemy, że to mówi. A nie mówiłby, gdyby uważał, że w Ukrainie wygrywa?

Moskiewska propaganda od początku wojny nie relacjonuje sytuacji na froncie w Ukrainie – opowiada o potyczkach, o wystrzelonych rakietach i trafieniach, ale nie tłumaczy, co z tego wynika. Czy “specjalna operacja” skończy się kiedyś i jak.

Za to politycy rosyjscy różnego szczebla zaczynają redefiniować wojenne plany Rosji. W 81. dniu wojny mało kto pamięta, że chodziło o błyskawiczną operację podporządkowania sobie całej Ukrainy i wymiany jej władz na powolne Rosji – tak, aby zdławić ukraińską odrębność.

Hołodomoru nie było. Był głód narodów wielonarodowej Rosji

Ślad tamtych planów, żeby najechać Ukrainę i ją porządnie zreedukować i zrusyfikować, został tylko w jednej depeszy, której autor nie miał chyba bladego pojęcia, o czym pisze. Ale redaktor już tak – bo depesza ta niepokojąco współbrzmi z najnowszymi oświadczeniami rosyjskiej wierchuszki.

Otóż reporter RIA Nowosti doniósł z oburzeniem, że w szkole w zajętej przez Rosjan miejscowości Kreminna jest mural upamiętniający ofiary Hołodomoru, czyli celowo wywołanej w latach 30. XX wieku w Ukrainie klęski głodu. Zboże w Ukrainie było, ale Ukraińcy sprzeciwiali się też kolektywizacji. Więc stalinowskie państwo zboże zarekwirowało, aby ludzi złamać.

RIA tłumaczy w tej samej depeszy, że niczego takiego nie było - owszem, głód się zdarzył, ale objął wiele obszarów ówczesnego ZSRR, nie był niczym specjalnie “ukraińskim”, a na pewno nie było “ludobójstwem narodu ukraińskiego”, jak twierdzą teraz Ukraińscy.

Dalej autorzy depeszy lekko rzucają liczbami ludzi zagłodzonych na śmierć: w sumie w czasie głodu, który ogarnął “wiele rolniczych regionów ZSSR", zmarło 7-8 mln ludzi, z czego tylko 3-3,5 mln w Ukrainie, a reszta nad Dolną i Środkową Wołgą, w Kazachstanie, Kirgistanie, na zachodniej Syberia i południowym Uralu. "Cała wieloetniczna populacja dotkniętych obszarów cierpiała z głodu”.

Zatem po podporządkowaniu Ukrainy Rosji upamiętnienia Hołodomoru jako ukraińskiego doświadczenia zostałyby zniszczone.

Rosja nie skapituluje

Te plany należy jednak odłożyć na czas nieokreślony. W sobotę propaganda – ustami ambasadora Rosji w USA Anatolija Antonowa - wydała komunikat, że Rosja nie zamierza w Ukrainie kapitulować.

ROSJA. NIE. ZAMIERZA. KAPITULOWAĆ. Nie przestawiły się Państwu litery.

Czy to jest groźba dla świata, czy pierwszy sygnał dla Rosjan, że “specjalna operacja” w Ukrainie zakończy się “zgodnie z planem”, ale innym niż pierwotnie zakładał Putin? Jedno i drugie?

"Mówimy stanowczo i wyraźnie i jesteśmy tego pewni, przynajmniej rosyjscy dyplomaci, którzy tu pracują, takiej kapitulacji nie będzie, nigdy nie będzie" - powiedział Antonow. Zauważył, że cele i zadania specjalnej operacji wojskowej są jasno określone. „Chcemy tylko, aby z terytorium Ukrainy nie było zagrożenia dla Federacji Rosyjskiej”.

Z innych wypowiedzi rosyjskich oficjeli z ostatnich dni możemy wyczytać, że nie chodzi o kapitulację przed Ukraińcami, ale przed Zachodem, który, jak oznajmił szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow,

"Ogłosił Rosji totalną wojnę hybrydową, której konsekwencje odczują wszyscy bez wyjątku”.
Żołnierz rosyjski pokazuje kurtkę wojskową z polską naszywką

Na zdjęciu - dowód na "wojnę hybrydową". Rosyjski żołnierz pokazuje polską kurtkę wojskową w zdobytym punkcie ukraińskiego oporu w Donbasie, "Wiesti" 14.05.2022

Urządzimy światu taki Hołodomor, że popamiętacie

Zachód próbuje przejąć kontrolę nad światową gospodarką w grupie G7. „Zachód stał się imperium kłamstwa, nie jest już postrzegany jako swego rodzaju ideał demokracji, wolności i dobrobytu” - powiedział Ławrow w sobotę na 30. zgromadzeniu rosyjskiej Rady ds. polityki zagranicznej i obronnej.

To chyba komunikat do państw, które nie zaangażowały się jeszcze w sankcje przeciw Rosji, albo myślą, jak się z nich wycofać. Rosjanie zaś mają się z tego dowiedzieć, że znowu trwa II wojna światowa, a Rosja walczy samotnie. No chyba, że znajdzie sojuszników.

Dwa dni wcześniej przed globalna katastrofą ostrzegał sam Putin:

"Zachodnie sankcje wobec Rosji uderzają w gospodarki tych krajów, które je nakładają, a także wywołują globalny kryzys" – powiedział na spotkaniu poświęconym sprawom gospodarczym. "Winę za globalne konsekwencje sankcji wobec Rosji, w tym możliwy głód w wielu państwach, ponoszą kraje zachodnie, które są gotowe poświęcić resztę świata za swoją dominację".

"Tymczasem Rosja spodziewa się w tym roku rekordowych zbiorów - 130 mln ton zboża, w tym 87 mln ton pszenicy. Pozwoli to nie tylko na zaspokojenie potrzeb krajowych z marginesem, ale także na zwiększenie dostaw na rynek globalny dla naszych partnerów - powiedział Putin. Według niego jest to „bardzo ważne dla światowych rynków żywności”.

Chcecie jeść? Wybierajcie

„Zbiorowy Zachód ogłosił przeciwko nam totalną wojnę hybrydową i trudno jest przewidzieć, jak długo to wszystko potrwa, ale jasne jest, że konsekwencje odczują wszyscy bez wyjątku”. “W tej chwili ustala się miejsce Rosji w przyszłym porządku światowym, a jej zbliżenie z podobnie myślącymi ludźmi spoza »złotego miliarda« jest nieuniknione" - mówił rozwijając ten wątek w sobotę Ławrow.

Gdyby odbiorca tej informacji nie wiedział, o co chodzi, “Wiesti” wyjaśniły to obrazkowo: ogromny materiał poświęciły wczoraj wielkiej osobistej przyjaźni Putina z nowym prezydentem Zjednoczonych Emiratów Arabskich (przyjaźń ta warta jest tego, by zaryzykować pokazanie Putina sprzed kilku lat – ze szczupłą, nie spuchniętą jeszcze twarzą).

Dalej Ławrow z soboty: „Sytuacja jest wielowarstwowa”. „My, Stany Zjednoczone, Chiny i wszyscy inni rozumiemy, że dziś pytanie brzmi, czy porządek świata stanie się naprawdę sprawiedliwy, demokratyczny i policentryczny, czy też ta niewielka grupa krajów będzie w stanie narzucić społeczności międzynarodowej neokolonialny podział świata na tych, którzy uważają się za wyjątkowych i pozostałych, którzy są przeznaczeni do pełnienia woli wybranych”.

"Stosunki rosyjsko-chińskie są obecnie najlepsze w całej ich historii, rozwija się szczególnie uprzywilejowane partnerstwo z Indiami i budowane jest strategiczne partnerstwo z Algierią i Egiptem. Zauważył też, że stosunki z krajami Zatoki Perskiej, a także ze Stowarzyszeniem Narodów Azji Południowo-Wschodniej i innymi krajami regionu Azji i Pacyfiku, Bliskiego Wschodu, Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, osiągają nowy poziom" - zachęcał Ławrow.

Przyłączcie się do nas, wspólnie złamiemy zachodnie reguły gry!

Z kolei były prezydent Rosji a dziś wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Dmitrij Miedwiediew ostrzegł w sobotę. Światu grozi seria kryzysów i konfliktów będących konsekwencją antyrosyjskich sankcji i „upadku idei amerykańsko-centrycznego świata”.

„W efekcie powstanie nowa architektura bezpieczeństwa, w której de facto, a następnie de jure, uzna się zastaną rzeczywistość:

  • a) słabość zachodnich koncepcji stosunków międzynarodowych, takich jak „porządek oparty na regułach” i inne “bezsensowne zachodnie śmieci”,
  • b) upadek idei amerykańsko-centrycznego świata,
  • c) respektowanie przez społeczność światową interesów tych krajów, które są w ostrym konflikcie ze światem zachodnim”.

„Kryzys energetyczny będzie się nasilał w tych państwach, które nałożyły sankcje (…) Nastąpi pełnoprawny międzynarodowy kryzys żywnościowy z perspektywą głodu w różnych krajach”.

“Sankcje uderzą również w światowy system finansowy, powodując możliwy kryzys monetarny i finansowy w niektórych krajach, związany z podważeniem stabilności wielu walut narodowych, galopującą inflacją i zniszczeniem system ochrony własności prywatnej”.

Według Miedwiediewa wiele sfer życia padnie pod ciosem jako całość.

„Nowe regionalne konflikty zbrojne pojawią się w miejscach, w których sytuacja nie została rozwiązana pokojowo od wielu lat lub ignorowane są istotne interesy głównych graczy międzynarodowych".

"Terroryści stają się bardziej aktywni, wierząc, że uwaga zachodnich władz jest teraz skierowana na starcie z Rosją” – ogłosił Miedwiediew.

Rosja ostrzega: NATO zagrozi także wam

"Zdecydowana większość naszych partnerów, którzy doświadczyli kolonialnych i rasistowskich nawyków Zachodu, nie przystępuje do antyrosyjskich sankcji. Wywłaszczenie cudzego mienia jest aktem piractwa państwowego, przed którym nikt na świecie nie jest już bezpieczny" – podkreślił z kolei Ławrow.

„W kwestiach bezpieczeństwa Unia Europejska stopniowo łączy się z NATO, a to z kolei coraz głośniej deklaruje swoje ambicje globalne”. Linia obrony NATO, która podczas zimnej wojny przebiegała wzdłuż muru berlińskiego między dwoma blokami wojskowymi – betonowym i urojonym – i już pięć razy przesunęła się na wschód”.

"Przedstawiciele NATO deklarują odpowiedzialność bloku za bezpieczeństwo w regionie Indo-Pacyfiku i są gotowi przenieść linię obrony sojuszu na Morze Południowochińskie" - mówił Ławrow. Rosja robi wszystko, „by uniknąć bezpośredniej konfrontacji”: „Ale skoro rzuca się wyzwanie, my oczywiście je przyjmujemy. Sankcje nie są nam obce, w takiej czy innej formie były prawie zawsze”.

Wojna atomowa? Nie potwierdzamy, nie zaprzeczamy

"Cynizm państw zachodnich w stosunku do Federacji Rosyjskiej staje się coraz głośniejszy, próbują postawić tezę, że Rosja straszy świat »konfliktem nuklearnym«” – oznajmił z kolei Miedwiediew.

„W kontekście wojny zastępczej rozpętanej przez państwa zachodnie z Rosją, chcę jeszcze raz bardzo jasno wyartykułować rzeczy, które są tak oczywiste dla wszystkich rozsądnych ludzi. Prowadzenie ćwiczeń państw Sojuszu w pobliżu naszych granic zwiększają prawdopodobieństwo bezpośredniego i otwartego konfliktu między NATO a Rosją zamiast obecnej wojny pośredniej".

„Taki konflikt zawsze niesie ryzyko przekształcenia się w pełnoprawną wojnę nuklearną. To będzie katastrofalny scenariusz dla wszystkich. Wystarczy pomyśleć o możliwym konsekwencje swoich działań” - dodał Miedwiediew.

„Jestem dyplomatą, a nie wojskowym, nie jestem w kręgach, które podejmują decyzje o realizacji strategii nuklearnej. Ale mogę powiedzieć, że mamy broń nuklearną, a w przypadku egzystencjalnego zagrożenia dla Rosji jestem absolutnie pewni, że możemy ją wykorzystać” – postanowił zabrać głos w tym samym czasie Dmitrij Polanski, pierwszy zastępca stałego przedstawiciela Federacji Rosyjskiej przy ONZ. Na pytanie, co należy rozumieć przez pojęcie „zagrożenie egzystencjalne”, Polanski odpowiedział, że „nie jest tym, który definiuje zagrożenie egzystencjalne”.

A może bazy rosyjskie w Ukrainie? I referendum

Na koniec tego przemeblowywania świata pod Russkij Mir dostajemy – z Krymu, jak to zwykle bywa, kiedy trzeba wpuścić nowe rosyjskie postulaty - wiadomość, że Rosja mogłaby chcieć mieć na wschodzie Ukrainy bazy wojskowe. W końcu bazy zdarzają się w różnych krajach na świecie i nikt z tego powodu nie rozdziera szat.

"Szef krymskiego parlamentu Władimir Konstantinow powiedział, że rosyjskie bazy wojskowe powinny znajdować się na wyzwolonych terytoriach Ukrainy. - Musi być zagwarantowane wsparcie wojskowe. Obecność naszych baz wojskowych". Według Konstantinowa (to znowu wypowiedź dla kanału Władimira Sołowiowa, więc nic przypadkowego) "Należy zadbać o to, aby z terytorium Ukrainy nie było więcej zagrożeń dla bezpieczeństwa Rosji, a także uchronić naród ukraiński, zwłaszcza środkową i południowo-wschodnią część kraju, »przed wpływami zachodnimi«”.

Natomiast rozmieszczenie broni jądrowej NATO na Ukrainie może doprowadzić do apokalipsy, napisał w Telegramie rosyjski senator Aleksiej Puszkow. „Rozmieszczenie broni jądrowej na Ukrainie jest pewną drogą do apokalipsy. Należy to wykluczyć w każdych okolicznościach”.

Miedwiediew: Rosja stawiana zasadę samostanowienia - jej zdaniem granice Ukrainy powinny być wytyczone w referendum. "Umówmy się: nasz kraj nie dba o to, że kraje G7 nie uznają nowych granic Ukrainy. Ważna jest prawdziwa wola żyjących tam ludzi. Nie zapominajcie o precedensie w Kosowie, zachodni przyjaciele”.

A jak nie, to będziemy walczyć z faszyzmem, jak ojcowie i dziadowie

"Rosjanie do końca spełnią życzenie swoich ojców i dziadów, aby wykorzenić nazizm w każdym z jego przejawów – powiedział Siergiej Naryszkin, dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego i przewodniczący Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego.

“Siedlisko neonazizmu, które pojawiło się na Ukrainie, wspierane przez Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone, stanowi zagrożenie nie tylko dla Rosji, ale dla całej Europy. My, Rosjanie, wiemy na pewno, że pokolenie zwycięzców, nasi ojcowie i dziadkowie przekazali swoim potomkom wykorzenienie nazizmu we wszystkich jego przejawach. Ten testament wypełnimy do końca”.

To wszystko zdarzyło się w ledwie kilka dni. Zaraz po Dniu Zwycięstwa.

Od początku napaści Rosji na Ukrainę śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami? Nasz cykl GOWORIT MOSKWA znajdziesz pod tym tagiem.

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
Rosyjska propaganda: rys. Weronika Syrkowska/OKO.press

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne