09 czerwca 2022

Goworit Moskwa: Świętujemy urodziny imperium Piotra I Putina  

350. urodziny obchodzi dziś car Piotr I, a wraz z nim – Putin. Propaganda szerzej opowiada o tym, na czym władzy w Rosji naprawdę zależy: Na imperium. Na tym, żeby było równie rozległe jak kiedyś. Bo Putin to zapiekły konserwatysta

Urodziny cara Piotra świętuje car Putin, zgodnie z własnym dekretem z 2018 r., a jego urzędnicy głoszą chwałę carskiego imperium, bo Rosja Putina marzy o czasach carskich. Te urodzinowe opowieści propagandy pozwalają nam lepiej zrozumieć, o czym myślą władcy Federacji Rosyjskiej. Nie o władzy samej, pieniądzach ani nie o PKB – ale na nowych kilometrach kwadratowych i nowych poddanych, których można zmusić do “dwójmyślenia” (co innego w domu, co innego oficjalnie).

Z tego powodu dla Imperium wojna jest stanem naturalnym – i z tym powinniśmy zacząć się liczyć.

Wojna Północna trwała 21 lat. To normalne

W końcu "Piotr I prowadził wojnę północną 21 lat” - nauczał dziś Putin młodzież na specjalnym spotkaniu poświęconym przyszłości Rosji. Przy czym, dowodził Putin, car nie podbijał, ale odbijał — tak jak Putin teraz. Chodziło Piotrowi o zebranie i wzmocnienie ziem rosyjskich. Bo w jego czasach ziemie, na których zakładał Petersburg, uchodziły za część Szwecji. “A przecież to były słowiańskie i ugrofińskie ziemie”.

Putin tłumaczy prawa historii na spotkaniu z młodymi naukowcami i przedsiębiorcami. Screen "Wiesti", 9 czerwca 2022

"Dziś jest podobnie jak czasach Piotra" - mówił Putin. “Żyjemy w czasach zmiany i żeby pretendować do miana lidera każdy kraj musi wybić się na suwerenność". Kraje, które nie są w stanie podejmować decyzji bez oglądania się na innych, są tylko koloniami. I tak zawsze było. Zdarzało się, że Rosja nie upominała się o swą suwerenność tak jak dziś, ale "tylko po to, by zebrać siły i iść naprzód. Przywracać i wzmacniać się” - tłumaczył Putin.

Podboje Rosji nie są podbojami, ale przywracaniem tego, co powinno być.
Mlodzi ludzie otaczają Putina
Pogadankę historyczno-gospodarczą do młodych naukowców i wynalazców wieczorne „Wiesti" sprawozdawały przez ponad kwadrans. Najciekawszy był moment, kiedy Putin dowiedział się, że jeden z młodych wynalazców pracuje nad automatem do pobierania krwi. „Ale jak to?" - zadziwił się Władimir Władimirowicz. I zaczął szczegółowo opowiadać, jak u niego wygląda pobieranie krwi, jak trzeba pompować ręką, jak pielęgniarka mówi, że wszystko będzie dobrze... Putin dał przy tym do zrozumienia, że przy pobieraniu krwi jest dzielny. Młody człowiek pytany o aparat popełnił straszną gafę. "Może Pan ten projekt obejrzeć w internecie" - powiedział. Po chwili zorientował się, że to u Putina raczej niemożliwe i wyjaśnił, że maszyna wygląda jak bankomat, do którego wkłada się rękę. Proszę zwrócić uwagę na ubiór młodzieży wybranej na spotkanie z Putinem: jest skoordynowana kolorystycznie, tak że przeważają czerwienie, biele i kolor niebieski — kolory rosyjskiej flagi.

Putin odwiedził też dziś wystawę poświęconą 350. rocznicy urodzin Piotra I. Podzielił się z Rosjanami myślą, że “pierwszy rosyjski cesarz był wybitnym mężem stanu i postacią wojskową, patriotą, który poświęcił się całkowicie służbie Ojczyźnie”.

Putin wpisuje się do księgi wystawy „Piotr I — narodziny imperium". Wystawa informuje m.in., że Piotr „przywrócił" panowanie Rosji nad Morzem Azowskim. Screen „Wiesti", 9 czerwca 2022

Urzędnicy Putina tłumaczyli, co wynika z tych urodzin Piotra dla współczesnych.

Imperium musi wrócić do swoich dawnych granic

“Terytorium współczesnej Rosji jest mniejsze w porównaniu z wielkością imperium rosyjskiego i ZSRR, ale »nie na zawsze« – powiedział np. doradca Putina, a zarazem przewodniczący Rosyjskiego Wojskowego Towarzystwa Historycznego Władimir Miedinski. Propaganda przygotowała na te urodzin serial dokumentalno-fabularnego „Zbieracze ziemi rosyjskiej”.

RIA Nowosti donosi, że serial poświęcony jest „tym, którzy stworzyli kraj obejmujący do niedawna jedną szóstą planety”.

„Teraz jest to trochę mniej. Ale nie na zawsze" - podkreślił Miedinski z uśmiechem. Sala odpowiedziała aplauzem

Rosyjska propaganda np. w programach publicystycznych w telewizji często wraca pamięcią do tych wspaniałych czasów, gdy Warszawa i Wilno były prowincjonalnymi miastami Imperium. Ale też mile wspomina czasy, gdy Imperium poiło konie w Sekwanie, a czołgi myło w Łabie.

Suwerenne imperium robi, co chce

Granice to nie wszystko. Myśl Putina o suwerenności rozwija jego urzędnik odpowiedzialny za kontakty Rosji ze światem czyli szef MSZ.

O ile dla Putina praojcem jest Piotr I (bo pokonał Zachód na Ukrainie w bitwie pod Połtawą w 1709 r.), to dla Siergieja Ławrowa ojcem duchowym jest kniaź Aleksander Gorczakow, minister spraw zagranicznych imperium rosyjskiego (bo udało mu się dyplomatycznie odkręcić konsekwencje porażki Rosji w wojnie krymskiej 1853-56, także z Zachodem).

Maksymą Gorczakowa było, że "wielkie mocarstwa nie potrzebują uznania”. "Gorczakow miał rację" - powiedział Ławrow. - “Natura ludzka nie zmienia się, mimo postępu technicznego, innowacji w dziedzinie informacji i innych dziedzin. Człowiek zawsze chce bronić swoich interesów. Jeśli jest silny, zdecydowany, do pewnego stopnia uparty, łatwiej będzie go postrzegać jako takiego. Podobnie jest z państwami".

Suwerenne imperium ma pod butem cerkiew

W ramach nawiązywania do imperialnych tradycji głos zabrał też patriarcha Wszechrusi Cyryl, niezłomny orędownik wojny i podboju. Przywrócił carskie stanowisko arcyprezbitera armii i marynarki wojennej. Instytucja prezbiteriatu wojskowego powstała w carskiej Rosji 1890 r. Carski „arcyprezbiter duchowieństwa wojskowego i marynarki wojennej” był równy rangą arcybiskupowi i generał-porucznikowi w armii. Od Synodu dostawał instrukcje w sprawach administracji kościelnej, a w sprawach resortu wojskowego – od ministra wojny. Miał prawo osobiście przedstawiać raporty carowi.

Teraz też tak będzie.

Imperium pozwala się kochać

“Imperium rosyjskie, Związek Radziecki, Federacja Rosyjska to największe państwo na świecie pod względem zasięgu terytorialnego. Kraj z tradycjami. Wieloetniczny i wielowyznaniowy naród, jaki trudno znaleźć w innych państwach.

Imperium rosyjskie, w przeciwieństwie do innych, nie podporządkowywało innych narodów swoim estetycznym i moralnym wymaganiom, gdy rozszerzało swoje wpływy”

- powiedział Ławrow na spotkaniu z uczniami gimnazjum im. Primakowa w Moskwie (to z nimi dzielił się też refleksjami o kniaziu Gorczakowie).

Ławrow opowiada wersję historii Rosji, którą sprzedaje teraz krajom Południa i Wschodu: Rosja szanuje partnerów, a USA i Zachód ich wyzyskują. Ta wersja historii Rosji zakłada jednak, że np. Warszawa została w XIX wieku ozdobiona cerkwiami, a na uniwersytecie wykładano po rosyjsku tylko dlatego, że marzyli o tym Polacy. A "Syzyfowe prace" nigdy nie zostały napisane.

Kościół przerobiony na Cerkiew
Warszawski kościół pijarów (obecnie garnizonowy) w czasie rozbiorów przerobiony na cerkiew (róg ul. Długiej i Miodowej w Warszawie na pocztówce z początku XX wieku)

Takie samo prawo do samostanowienia Imperium obiecuje teraz podbitym terenom Ukrainy. Poza sporem jest, że dołączą do Rosji, bo to jest zgodnie z odwiecznymi prawami natury. Ale po referendum, w którym mieszkańcy będą mogli się wypowiedzieć, jak bardzo chcą do Rosji, a nawet o tym, czy ich język, język ukraiński, może być pomocniczym językiem dla rosyjskiego.

Oczywiście w szkołach — tak jak w Priwislańskim Kraju — obowiązywać będzie język rosyjski, a nauczyciele przejdą reedukację. W tych szkołach — tak jak wszędzie w Rosji — obowiązywać będzie nowa świecka tradycja polegająca na tym, że każdy tydzień nauki będzie się zaczynał od wciągnięcia na maszt rosyjskiej flagi i od odśpiewania rosyjskiego hymnu (szczegółowe zasady tej ceremonii zostały ustalone właśnie dziś).

Wiedzę o tych planach czerpię z szeregu oświadczeń władz okupacyjnych w Chersoniu i obwodzie zaporoskim. Władze te robią wszystko, by miejscowa ludność prawidłowo wybrała Rosję — problem tylko w tym, że trudno zrobić referendum, jeśli nie dysponuje się danymi osobowymi mieszkańców (bazy danych mają Ukraińcy), a chętnych do zapisania się w rejestrze i odebrania rosyjskiego paszportu na razie ciągle nie jest wielu.

Imperium pozwala donosić

Imperium znowu wzięło się za walkę z LGBT. Obszary, gdzie ideologia LGBT jest pognębiona, łatwiej nadają się do pożarcia i strawienia przez Imperium. Dlatego — jak pisaliśmy — Rosja ostrzeliwuje armię ukraińską ulotkami o nieheteronormatywności przywódców Ukrainy. Ale też walczy z LGBT u siebie.

Do Dumy trafił właśnie projekt, by znieść ustawę karzącą za promowanie homoseksualizmu wśród młodych i zastąpić ją prawem karzącym za propagandę homoseksualną w ogóle. Karą ma być grzywna.

Projektodawcy za “propagandę” uważają po prostu "aktywne działania publiczne kształtujące w umysłach postawy i (lub) stereotypy zachowań" lub działania „mające na celu nakłonienie lub zachęcenie osób, do których jest skierowana, do popełnienia jakichkolwiek działania lub powstrzymania się od ich popełniania”.

A zatem wszystko.

Choć jednocześnie projektodawcy wielkodusznie zapewniają, że nie będą ingerować w sferę „autonomii jednostki, w tym samostanowienia seksualnego jednostki” i nie będą potępiać oficjalnie "nietradycyjnych relacji”.

Ale zawsze będzie można donieść na współobywatela/lkę, że promował/a, i poczuć się w ten sposób członkiem/kinią imperialnej wspólnoty.

To już kolejny projekt zaostrzenia prawa karnego – Rosja zmierza do tego, by wolność słowa i myśli Rosjanie zachowywali dla siebie. Nawet Mrożkowe pisanie słowa PRECZ w toalecie może być karane łagrem, bo jest po przecież „publiczne wzywanie do realizacji działań skierowanych przeciwko bezpieczeństwu państwa” - projekt karania takich aktów siedmioma latami łagru także w ostatnich dniach trafił do Dumy).

Oprócz tego mamy już obowiązujące przepisy karne o 15 lat łagru za krytykę działania wojska, służb i wszystkich organów rosyjskiego państwa w Ukrainie, nazywanie tego, co tam się odbywa od 106. dni wojną, a także porównywanie Rosji i ZSRR do nazistowskich Niemiec.

Bo imperium pozwala myśleć, co się chce, byle prywatnie, bez publicznego obnoszenia się i narzucania się innym.

Na koniec chcę się z Państwem podzielić dobrą wiadomością: generał Igor Konaszenkow, który od 106 dni codziennie mi towarzyszy, bo jest rzecznikiem rosyjskiego ministerstwa wojny i pracowicie odczytuje komunikaty o rosyjskim zwycięstwie na wojnie, która wojną nie jest, został właśnie awansowany na generała-porucznika.

Sam Putin tak postanowił.

Od początku napaści Rosji na Ukrainę śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami? Nasz cykl GOWORIT MOSKWA znajdziesz pod tym tagiem.

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
Rosyjska propaganda: rys. Weronika Syrkowska/OKO.press

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne