„Gdy widze ze protestuja te lewackie degeneraty, lgbtowcy, podludzie (...) precz z lewackim bydłem wygonic je do obory zeby przestali nadal deprawowac mlodzież albo do kanału i na wysypisko smieci” - napisał użytkownik "Naród Polski" na portalu "Dziennika Polskiego". Sąd ustalił, że to dr Rafał Dobrowolski z Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa

W Instytucie Pamięci Narodowej od lat funkcjonuje skrzydło narodowo-radykalne. Od początku kadencji prezesa Jarosława Szarka jest coraz liczniejsze i bardziej wpływowe. Jeden z przedstawicieli tego środowiska zasiada od 2017 roku w Komitecie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Lublinie.

Jest narodowcem i pracownikiem Urzędu Marszałkowskiego. Był bohaterem kilku skandali w związku z pełnieniem swoich funkcji. Ostatnio wysyłał „podludzi” z UMCS do obory lub kanału. Ale zacznijmy od początku.

„Kombatant” i urzędnik

Dr Rafał Dobrowolski jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wychowankiem dr hab. Mirosława Piotrowskiego – autora monografii opisującej dzieje Narodowych Sił Zbrojnych na Lubelszczyźnie, komentatora Radia Maryja i TV Trwam. Książka była o tyle głośna, że jej autor zareagował na negatywną recenzję ze strony dr. Sławomira Poleszaka pozwem o zniesławienie umorzonym przez sąd rejonowy.

Dobrowolski również specjalizuje się w dziejach Lubelszczyzny.

W 2001 roku napisał pracę seminaryjną o Obozie Narodowo-Radykalnym, która została opublikowana w sieci przez Narodowe Odrodzenie Polski, partię otwarcie neofaszystowską.

Dobrowolski nie jest obecnie związany z NOP. Udziela się natomiast w Związku Żołnierzy NSZ, organizacji kombatanckiej, ale zdominowanej przez działaczy Ruchu Narodowego, którzy piastują kluczowe stanowiska we władzach Związku.

Jednym z członków jego Rady Historycznej jest dr Rafał Drabik, również wychowanek Piotrowskiego i pracownik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walki i Męczeństwa lubelskiego IPN.

Dobrowolski (rocznik 1979) piastował funkcję prezesa lubelskiego oddziału Związku. Kandydował też z list Ruchu Narodowego do rady miasta Lublina.

Po wygranych wyborach przez PiS został specjalistą w Departamencie Kultury, Edukacji i Sportu w Urzędzie Marszałkowskim.

W dialogu i polemice z kolegami

Dobrowolski pisywał także w periodyku „Glaukopis” wydawanym przez dr. Wojciecha Muszyńskiego, narodowca-skandalistę zatrudnionego w Oddziałowym Biurze Badań Historycznych IPN w Warszawie oraz Kancelarii Prezydenta RP.

Lubi wypowiadać się na temat innych historyków:

  • Dr hab. Rafał Wnuk, badacz podziemia antykomunistycznego, dr Dariusz Libionka, historyk Holocaustu i Maciej Sobieraj, badacz Kościoła i opozycji antykomunistycznej – to jego zdaniem grupa „lewackich ideologów”.
  • Dr hab. Grzegorz Motyka, wybitny badacz problematyki polsko-ukraińskiej, według Dobrowolskiego doradzał MSZ w kontaktach z „sowietami” [w kontekście pełnienia funkcji doradcy szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego ds. stosunków polsko-ukraińskich].

Jednak żaden z nich nie zalazł mu tak za skórę jak Maciej Sobieraj.

Podczas kampanii dekomunizacji lubelskich ulic Dobrowolski zaproponował, by ulicę Lucyny Herc, podporucznik Ludowego Wojska Polskiego, zmienić na Leonarda Zub-Zdanowicza.

Podczas przeprawy na Czerniaków podjętej przez żołnierzy LWP spieszących na pomoc powstaniu warszawskiemu Herc została ranna (straciła obie nogi) i zmarła.

Herc naraziła się Dobrowolskiemu tym, że należała do Komsomołu. Aby dołączyć do Ludowego Wojska Polskiego wprowadziła w błąd władze radzieckie i pod pretekstem podjęcia studiów porzuciła pracę w zakładach chemicznych.

Leonard Zub-Zdanowicz był natomiast Cichociemnym – jedynym dezerterem w historii tej formacji. Zrzucony do Polski celem wsparcia działań „Wachlarza” – komórki AK operującej na wschodzie, przeszedł do Narodowych Sił Zbrojnych, a następnie trafił do sztabu Brygady Świętokrzyskiej. Odpowiada za niesławny mord pod Borowem, gdzie jego oddział zabił 27 partyzantów Gwardii Ludowej. Jego partyzanci mordowali też Żydów w Lasach Urzędowskich, Zakrzówku i Janiszowie. Dla narodowców jest jednak bohaterem.

Historyk Maciej Sobieraj za krytyczną wypowiedź na temat Zub-Zdanowicza został poddany nagonce. Grożono mu zwolnieniem. Pisaliśmy o tym w OKO.press.

Lucyna Herc zniknęła natomiast z mapy Lublina zastąpiona w połowie przez Annę Walentynowicz, a w połowie przez Hankę Ordonównę.

Gdy wydaje się, że nikt nie patrzy

W maju 2019 roku doszło do kontrowersyjnego głosowania na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. W nowym statucie uczelni znalazł się zapis, według którego rektor uczelni jednoosobowo może decydować o obsadzie stanowisk dziekanów, dyrektorów instytutów i kierowników katedr.

Na portalu „Dziennika Wschodniego” pojawiły się krytyczne wypowiedzi dr. hab. Piotra Witka i dr. hab. Tomasza Kitlińskiego w kwestii tego zapisu.

Pod artykułem pojawił się komentarz użytkownika Naród Polski o następującej treści: „nie znam się ale gdy widze ze protestuja te lewackie degeneraty, lgbtowcy, podludzie jak Kitlinski i Witek to stoje murem za Michałowskim, precz z lewackim bydłem wygonic je do obory zeby przestali nadal deprawowac mlodzież to trza wysłac do obory albo do kanału i na wysypisko smieci tam dla lewackieg gówna jest miejsce” [zachowano pisownię oryginalną].

Pokrzywdzeni wpisem naukowcy zgłosili sprawę na policję.

Autorem komentarza nie okazał się ogolony na łyso narodowiec, tylko… dr Rafał Dobrowolski.

Autor został namierzony, ale prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa ściganego z urzędu, ponieważ „znamiona przestępstw z art. 256 KK i 257 KK nie obejmują kwestii orientacji seksualnej czy światopoglądu. Dotyczą głównie nawoływania do nienawiści czy znieważenia na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych lub bezwyznaniowość”.

Sąd zgodził się z opinią prokuratury i oddalił zażalenie. Sprawa może być rozpatrywana tylko z powództwa prywatnego. Pozostaje jednak otwarte pytanie, czy taka postawa przystoi funkcjonariuszowi publicznemu? Innymi słowy: czy urzędnik i członek organu afiliowanego przy IPN może stosować odhumanizowującą retorykę rodem z propagandy nazistowskiej?

Kogo spotyka kara

Jak na razie w IPN karze się wypowiedzi krytyczne, takie jak Macieja Sobieraja. Oraz nieprawomyślne, jak wypowiedź historyka Grzegorza Kuprianowicza podczas uroczystości upamiętniających pacyfikację Ukraińców w Sahryniu (w Sahryniu i okolicznych przysiółkach historycy dowiedli, że polskie podziemie zamordowało co najmniej 606 osób, w tym 227 kobiet i 151 dzieci);

„Stoimy przed pomnikiem upamiętniającym ofiarę życia mieszkańców Sahrynia i okolicznych wsi, którzy zginęli w tragiczny ranek 10 marca 1944 roku. Warto przypomnieć, że przed ponad 74 laty zginęli tu obywatele Rzeczypospolitej – ukraińscy prawosławni mieszkańcy tej ziemi, na której od stuleci żyli ich przodkowie. Zginęli oni z rąk innych obywateli Rzeczypospolitej, dlatego że mówili w innym niż większość języku oraz byli innego wyznania. Ta zbrodnia przeciwko ludzkości popełniona została przez członków narodu polskiego – partyzantów Armii Krajowej będących żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego”.

Dodajmy, że chodzi o wypowiedź zgodną z ustaleniami historyków. Mimo to Kuprianowicz został usunięty z Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, do którego został powołany decyzją prezesa IPN w 2017 roku. Ówczesny wojewoda Przemysław Czarnek, dziś poseł PiS,  złożył natomiast na Kuprianowicza donos do prokuratury IPN w sprawie „zaprzeczanie faktom historycznym”.

Jednak gdy mamy do czynienia z brunatnym hejtem w wykonaniu urzędnika – reakcji zatrudniających go urzędów brak.

OKO pilnuje, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Komentarze

  1. Mister Nobody

    KUL to gniazdo pełne gadzich jaj (jak filmie Bergmana) … wylęgarnia psychopatów i fanatyków, przechowalnia dla wszelakiej maści pseudo-profesorów sączących jad do młodych umysłów: Pawłowicz, Derewenda, Jabłoński, Jańczuk, Czarnek itd, itp … więcej niż połowa kadr PiS wywodzi się stamtąd …

  2. Michał Cz

    Za taką wypowiedź jej autor powinien odpowiedzieć przed sądem i być należycie ukarany. Jeżeli prokurator nie dopatrzy się czynu zabronionego to powinny z pozwem wystąpić partie lewicowe.

  3. Wlodzimierz Galant

    A praprzyczyna tych wszystkich deformacji i tego szaleństwa, które nas wszystkich ogarnia, jest wciąż jedna i ta sama: to, że w swoim czasie zwyciężyła w Polsce kontrreformacja. Gdyby nie to, nie byłoby potem kolejnego amoku w związku z wyborem K.Wojtyły na papieża, nie byłoby też konkordatu, a Polska już od dawna byłaby normalną, pełnoprawną częścią cywilizacji zachodniej. Na razie jesteśmy mentalnym bantustanem, co po raz kolejny potwierdza się w ww. artykule.

  4. Lukasz Szpakowski

    Poniekąd historia zatoczyła koło , Pius XII błogosławił Wermacht , dzisiejsi hierarchowie Polskiego kościoła błogosławią najbar5dziej ohydne przejawy nienawiści , błogosławią zbrodniarzy spod znaku NSZ ,oddziały UPA oraz "bitnych" żołnierzy Brygady Podhalańskiej, z frazesem na ustach Dzieciątko Jezus bez problemu rozgrzeszają sprawców pedofilii oraz przemocy wobec dzieci, przemocy wobec Kobiet , chroni swoim "autorytetem" skrajnie prawicowych chuliganów i kryminalistów . Od czasu transformacji KK wniósł największe zło poczynając od pontyfikatu Wojtyły

  5. Juras Górski

    W tym kato-prawicowym kraju nienawidzi się lewicy. Nawet Pieronek uważany za postępowego mówił o oblewaniu feministek kwasem solnym.
    Podobny stosunek do lewicy mają rzekomo postępowe media i ich dziennikarze, z których znaczna większość to (ultra)konserwatyści.

Masz cynk?