Ministerstwo Obrony Narodowej zapłaciło prawie 350 tys. zł za zorganizowanie zajęć wychowania patriotycznego dla wojska. W ramach spotkań mundurowi oglądają film o „żołnierzu wyklętym” – Mieczysławie Dziemieszkiewiczu ps. Rój. W zwykłej dystrybucji był on frekwencyjną klapą

Kilka miesięcy temu minister Antoni Macierewicz ogłosił konkurs na działanie, które miało „przywracać pamięć o Żołnierzach Niezłomnych oraz historii powstania antykomunistycznego po II wojnie światowej, wśród żołnierzy służby czynnej oraz pracowników resortu obrony narodowej”.

Minister chciał, by organizacja, która wygra konkurs, zorganizowała prelekcje dla żołnierzy i pracowników wojska. Podczas spotkań zaproszeni eksperci mieli omawiać znaczenie drugiej konspiracji „na przykładzie wybranego materiału filmowego, przedstawiającego historię życia i walkę żołnierzy podziemia antykomunistycznego”.

W ogłoszeniu na stronie MON, konkurs nosi tytuł „Spotkania z historią – jak walczyli Żołnierze Niezłomni”. Ale już na oficjalnej stronie Wojska Polskiego nazywany jest „Otwartym konkursem ofert „Historia Roja”.

Uczestnicy konkursu nie mogli mieć więc raczej wątpliwości, na prezentacji jakiego „materiału filmowego” zależało MON.

01.03.2016 Warszawa , ul. Krakowskie Przedmiescie . Obchody Narodowego Dnia Pamieci Zolnierzy Wykletych pod Grobem Nieznanego Zolnierza . Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
01.03.2016 r. Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Warszawie. Fot. Franciszek Mazur/ Agencja Gazeta

W kwietniu ministerstwo zadecydowało, że zadanie realizować będzie Fundacja Patriotyczna Serenissima. Jej projekt nosił dokładnie taką samą nazwę jak konkurs: „Spotkania z historią – jak walczyli Żołnierze Niezłomni”.

Na jego realizację fundacja otrzymała od MON prawie 350 tys. zł. W ramach prowadzonego przez nią dokształcania patriotycznego wojskowi oglądają film… „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” Jerzego Zalewskiego.

Zapytaliśmy Sztab Generalny Wojska Polskiego, w ilu jednostkach zorganizowano projekcję i ilu żołnierzy obejrzało film. Rzecznik sztabu, płk Tomasz Szulejko, poinformował nas tylko, że „Sztab Generalny Wojska Polskiego stworzył warunki do prezentacji filmu „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać”, w jednostkach organizacyjnych znajdujących się w bezpośrednim podporządkowaniu.” Nie podał żadnych bliższych danych.



Patriotyczna klapa

„Historia…” to opowieść o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu „Roju”, byłym żołnierzu NSZ, który tuż przed końcem wojny przystąpił do partyzantki i stanął na czele oddziału, prowadzącego akcje przeciwko władzom komunistycznym. Zginął w obławie w 1951 r.

Na oficjalnej stronie filmu przeczytać można, że obejrzało go „już 350 tys. widzów!”. Choć wykrzyknik sugeruje, że to jakiś oszałamiający wynik, w rzeczywistości można mówić o frekwencyjnej klapie. Inne polskie produkcje historyczne przyciągały w ostatnich latach do kin znacznie większą widownię. Kiepsko oceniany przez krytyków film „1920. Bitwa Warszawska” obejrzało 1,5 mln osób, opowiadające o Powstaniu Warszawskim „Miasto 44” – 1,75 mln, a „Katyń” Andrzeja Wajdy – prawie 2,8 mln.

29.02.2016 Warszawa , PKiN , Konoteka . Prezydent RP Andrzej Duda i oficjele (m.in. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz - /p/) podczas uroczystej premiery filmu " Historia Roja ". Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
29.02.2016 Uroczysta premiera „Histori Roja” z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy i ministra Antoniego Macierewicza. Z kwiatami reżyser filmu Jerzy Zalewski. Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta

Przed wejściem „Historii …” do kin wydawało się, że jest ona skazana na sukces.

Promowały ją intensywnie prawicowe portale – jako „pierwszy film o Żołnierzach Niezłomnych”. A w lutym br., w uroczystej premierze „Historii…” wzięli udział prezydent Andrzej Duda, minister Antoni Macierewicz i inni politycy prawicy.

Produkcja zebrała jednak bardzo niepochlebne recenzje. Krytycy filmowi pisali, że zrobiono ją pod dyktando nowej polityki historycznej, że jej patos jest trudny do zniesienia, a akcja co rusz przerywana jest „patriotycznymi kazaniami” głównego bohatera. Zarzucali twórcom „Historii…” narracyjny chaos, stworzenie nieciekawych, czarno- białych postaci, kiepską grę aktorską itd.



Gdy film nie został zakwalifikowany do konkursu Festiwalu Filmowego w Gdyni, ujął się za nim wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. W wydanym wówczas oświadczeniu sugerował, że decyzja organizatorów festiwalu ma podłoże polityczne, a nie merytoryczne.

„W demokratycznym kraju nie powinno mieć miejsca blokowanie filmów przez komisje festiwalowe” – oburzał się minister.

Później reżyser „Historii…” – Jerzy Zalewski, w liście otwartym, wytykał prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu, że telewizja nie wsparła go w tej sprawie. Z rozgoryczeniem wyliczał, że nie odpowiedziała również na jego propozycję współpracy – choć „po sześciu latach walki” o powstanie „Historii…”, był „właściwie bankrutem”. I że nie transmitowała premiery jego filmu.

W publicznym oświadczeniu Zalewski tłumaczył, że spodziewał się, iż po „dobrej zmianie” TVP, „z wroga jego filmu (…) stanie się sojusznikiem”, a jej nowe władze wspomogą promocję filmu poprzez zainteresowanie nim swojej szerokiej widowni.”

Kurski – także w liście otwartym – odpowiadał, że swoje żale dotyczące współpracy z TVP Zalewski powinien kierować do poprzednich władz spółki. Dodawał jednak: „Piszesz, że film został zniszczony przez brak promocji ze strony TVP. Proszę, nie obraź się, ale każde dzieło broni się samo. Najlepszą promocję robią widzowie, których film porywa, to oni namawiają kolejnych, by go zobaczyli itd. Nawet najgorsza promocja nie zabije wielkiego dzieła i nawet najlepsza nie pomoże kiepskiemu obrazowi.”



Wsparcie MON

„Historia…” może za to od początku liczyć na wsparcie MON oraz podległych mu jednostek i spółek. Jej premierę ministerstwo zapowiadało na swojej stronie internetowej. Po premierze Antoni Macierewicz mówił, że to „wspaniały i przejmujący film” i odnosił się do kłopotów organizacyjno- finansowych, z jakimi mierzyli się jego twórcy:

„To jest film nie tylko o tym jak Polacy walczyli o niepodległość i jak ją wywalczyli, ale także o tym, jak później walczyli z władcami mass-mediów, mass-kultury, instytucji III RP, żeby film o polskiej niepodległości w ogóle mógł powstać” – przekonywał.

Partnerem „Historii…” została nadzorowana przez Macierewicza Polska Grupa Zbrojeniowa. Na stronie internetowej spółki- córki PGZ – Rosomak SA przeczytać można, że MON i PGZ „w ramach wspólnych działań na rzecz podnoszenia świadomości o historycznej roli działań Żołnierzy Wyklętych, zaangażowały się w promocję filmu”. Organizowały np. pokazy dla licealistów.

Jeszcze przed ogłoszeniem konkursu MON na „przywracanie pamięci o Żołnierzach Niezłomnych” (który wygrała fundacja Serenissima), szefowie jednostek podległych Antoniemu Macierewiczowi, wsłuchujący się uważnie w jego wypowiedzi, wysyłali swoich podwładnych na seanse „Historii…”.


Piszemy o wydarzeniach sezonu. Kulturalnie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Dziennikarka „Polityki” (2000–13), krótko „GW”, a od wiosny 2016 roku - OKO.press. Dziennikarka Roku Grand Press 2016. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press za dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody Radia Zet im. A. Woyciechowskiego, Nagrody im. Dariusza Fikusa, kilku nagród i wyróżnień SDP (przed jego przejęciem przez dziennikarzy "niepokornych"). Bałucki charakter.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press