"Z niewiadomych przyczyn Rząd RP uznał, że integracją zajmą się lepiej wojewodowie (nigdy nie prowadzący takich działań) niż wyspecjalizowane organizacje pozarządowe, prowadzące swoje działania od lat", pisze Homo Faber do ministra Glińskiego. PiS od 2015 roku blokuje środki europejskie dla NGO-sów pomagających migrantom, zamiast tego rozdaje je wojewodom

„Trudno nam zrozumieć, jak można jednocześnie straszyć migrantami, kłamać w kwestii ilości uchodźców z Ukrainy, prowadzić antyukraińską, antyislamską politykę a jednocześnie za unijne pieniądze (sic!) budować politykę integracji i spójności społecznej w duchu tejże Unii Europejskiej. Dlatego nie będziemy brać udziału w konkursie ofertowym organizowanym przez Wojewodę Lubelskiego” – pisze w liście otwartym do ministra kultury Piotra Glińskiego Anna Dąbrowska, prezeska Stowarzyszenia Homo Faber, które od 10 lat zajmuje się pomocą uchodźcom i migrantom w Lublinie.

Chodzi o środki unijne na integrację dla uchodźców i migrantów, które od 2015 roku są blokowane na poziomie MSWiA. Zamiast do organizacji pozarządowych, które prowadzą działania pomocowe i integracyjne na rzecz migrantów, pieniądze trafiły do wojewodów. Rząd PiS sprytnie wykorzystał lukę w przepisach unijnych i zorganizował konkursy „ograniczone”, w których startować mogli tylko wojewodowie. Wojewodowie „mogą, ale nie muszą” zaprosić do współpracy organizacje pozarządowe i mają pełną dowolność w dobieraniu organizacji partnerskich.

  • Przeczytaj cały list Homo Faber do ministra Glińskiego

    23 lipca 2018 roku na skrzynkę poczty e-mail Stowarzyszenia Homo Faber przyszło zapytanie ofertowe, związane z realizowanym przez Wojewodę Lubelskiego projektem dotyczącym integracji imigrantów realizowanym ze środków Funduszu Azylu Migracji i Integracji.

    Nasze Stowarzyszenie od 10 lat zajmuje się wsparciem integracji w Lublinie, budowaniem i współtworzeniem systemowych rozwiązań na poziomie miasta z zakresu pomocy przybywającym do miasta migrantom/tkom. Pomimo to nie zdecydowaliśmy się na wysłanie swojej oferty cenowej. Sytuacja ta skłania nas do refleksji na temat polskiego trzeciego sektora i zasad współpracy administracji rządowej z nim.

    Cała pomoc świadczona w Polsce na rzecz cudzoziemców od 2007 roku finansowana była ze środków Unii Europejskiej, redystrybuowanych przez MSW (obecnie MSWiA). W 2016 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji unieważniło konkursy FAMI (FAMI 5/2016 i FAMI 4/2016), z których pierwszy miał być poświęcony projektom na integrację obywateli państw trzecich, a drugi na pomoc i integrację uchodźców. W tym samym roku nastąpiło przejęcie funduszu przez organy administracji centralnej – wiosną i latem 2017 roku MSWiA zorganizowało dwa nabory „ograniczone”, w których startować mogły jedynie instytucje państwowe – urzędy wojewódzkie. Decyzja ta ma niebagatelne znaczenie! Brak płynności finansowej trzeciego sektora zahamował udzielane przezeń wsparcie, a także szybką reakcję na zmiany migracyjne. Lokalnie wojewodowie stali się nagle kreatorami integracji, choć w ich kompetencjach leżą przede wszystkim kwestie legalizacji pobytu. Z niewiadomych przyczyn Rząd RP uznał, że tematyką tą zajmą się lepiej wojewodowie (nigdy nie prowadzący takich działań) niż wyspecjalizowane w tym organizacje pozarządowe, prowadzące swoje działania na zlecenie polskiego rządu od lat. Nagle zmarginalizowane NGO mogły liczyć jedynie, że wojewoda łaskawie zaprosi ich do współpracy.

    W takiej sytuacji łatwo o dobór z partyjnego klucza, zapraszanie pokornych organizacji. Jak wykazał raport Stowarzyszenia Interwencji Prawnej dobieraniu towarzyszyły nieprzejrzyste praktyki (Raport: https://interwencjaprawna.pl/wp-content/uploads/2017/09/raport_po-FAMI_net.pdf).

    Stowarzyszenie Homo Faber nie wystartowało w konkursie ogłoszonym przez Wojewodę Lubelskiego. Jako wysłannik rządu w terenie odpowiada bowiem za realizację polityki tegoż rządu także w obszarze migracyjnym, a z tą niestety nie możemy się zgodzić. Trudno nam zrozumieć, jak można jednocześnie straszyć migrantami, kłamać w kwestii ilości uchodźców z Ukrainy, prowadzić antyukraińską, antyislamską politykę a jednocześnie za unijne pieniądze (sic!) budować politykę integracji i spójności społecznej w duchu tejże Unii Europejskiej.

    Z tych samych powodów nie uczestniczymy w zapytaniu ofertowym.

    Bycie obrońcą praw człowieka to dla nas kwestia przestrzegania reguł i trzymania wysokich standardów. Dotyczą one zarówno jakości oferowanego przez nas wsparcia jak i zasad, którymi kierujemy się tworząc otwarte dla wszystkich ludzi programy wsparcia. Tymi zasadami są zakaz dyskryminacji, przestrzeganie praw mniejszości. To także przejrzyste finanse i współpraca z innymi sektorami oparta o jasne kryteria.

    Mamy nadzieję, że to wytłumaczy naszą decyzję. Prosimy jednocześnie o interwencję oraz zmianę polityki na poziomie rządowym. Naszym zdaniem niezbędna jest szeroka dyskusja nad standardami współpracy międzysektorowej, która objęłaby kwestie jawności, komunikacji, partnerstwa, suwerenności i uczciwej konkurencji.

    Pragniemy przypomnieć, że niezależne organizacje pozarządowe są kluczowym elementem demokratycznego państwa.

    Mamy nadzieję, że sprawa ta będzie przedyskutowana w gronie ogólnopolskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego.

    W imieniu Stowarzyszenia Homo Faber

    Anna Dąbrowska, prezeska

Rząd PiS od 2015 roku blokuje fundusze europejskie dla NGO-sów

W Polsce pomocą cudzoziemcom zajmują się niemal wyłącznie organizacje pozarządowe, które do tej pory finansowane były głównie ze środków europejskich. Od 2015 roku jednak rząd PiS blokuje wypłaty z tzw. FAMI, czyli Funduszu Azylu, Migracji i Integracji. 

Zamiast tego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zorganizowało wiosną i latem 2017 roku dwa nabory „ograniczone”, w których startować mogły jedynie instytucje państwowe – urzędy wojewódzkie. To zaskakująca decyzja. Urzędy wojewódzkie zajmują się bowiem głównie wydawaniem pozwoleń na pobyt i na pracę migrantom. A przeważającą większość działań integracyjnych – zarówno dla uchodźców, jak i migrantów – koordynują właśnie organizacje pozarządowe. Blokowanie środków europejskich jest dla nich katastrofalne.

Jak wynika z raportu Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, organizacje muszą ograniczyć wsparcia prawne i działania integracyjne dla cudzoziemców, tracą ciągłość i stabilność działań, rozpadają się fachowe zespoły, składające się z prawników, adwokatów, psychologów i tłumaczy.

Anna Dąbrowska z Homo Faber: „Brak płynności finansowej trzeciego sektora zahamował udzielane przezeń wsparcie, a także szybką reakcję na zmiany migracyjne. Lokalnie wojewodowie stali się nagle kreatorami integracji, choć w ich kompetencjach leżą przede wszystkim kwestie legalizacji pobytu. Z niewiadomych przyczyn Rząd RP uznał, że tematyką tą zajmą się lepiej wojewodowie (nigdy nie prowadzący takich działań) niż wyspecjalizowane w tym organizacje pozarządowe, prowadzące swoje działania na zlecenie polskiego rządu od lat. Nagle zmarginalizowane NGO mogły liczyć jedynie, że wojewoda łaskawie zaprosi ich do współpracy. W takiej sytuacji łatwo o dobór z partyjnego klucza, zapraszanie pokornych organizacji. Jak wykazał raport Stowarzyszenia Interwencji Prawnej dobieraniu towarzyszyły nieprzejrzyste praktyki”.

Dziel i rządź, czyli jak wojewodowie dobierają sobie partnerów

Już w październiku 2017 roku OKO.press zapytało Ministerstwo o przyczyny blokowania środków dla organizacji pozarządowych. W odpowiedzi rzecznik prasowy tłumaczy, że konkurs wyłącznie dla wojewodów wcale nie dyskryminuje organizacji pozarządowych, bo przecież wojewodowie „mają możliwość dobierania partnerów do realizacji projektów, w tym również NGO”. Rzeczywiście, na przykład wojewoda mazowiecki zorganizował konkurs na partnerów, w którym mogły startować również organizacje pozarządowe.

Lista wymagań wobec potencjalnego partnera zapiera dech: prowadzenie punktu informacyjnego dla cudzoziemców, prowadzenie kursów języka polskiego, kursy adaptacyjne, warsztaty w szkołach… Trudno znaleźć organizację, która zajmowałaby się tym wszystkim na raz.

Ostatecznie wojewoda wybrał czterech partnerów: Caritas, Fundację dla Somalii, Polskie Forum Migracyjne i Lingua Mundi. Nie wiadomo, ile organizacji kandydowało i na jakiej podstawie wybrano zwycięzców. Piotr Bystrianin z Fundacji Ocalenie powiedział OKO.press: „Nie zostały opublikowane żadne informacje o punktacji, co jest podstawową zasadą w konkursach publicznych. Nie dostaliśmy informacji zwrotnej, dlaczego nasza oferta nie została zakwalifikowana.

Takie nieprzejrzyste praktyki są narzędziem do tego, żeby pieniądze dostawały organizacje wybrane z klucza politycznego. Partnerem nie została żadna organizacja, która otwarcie i konsekwentnie krytykuje politykę rządu wobec uchodźców i migrantów”.

Prezeska Homo Faber tak tłumaczy w liście do ministra Glińskiego decyzję o nieuczestniczeniu w konkursie: „Bycie obrońcą praw człowieka to dla nas kwestia przestrzegania reguł i trzymania wysokich standardów. Dotyczą one zarówno jakości oferowanego przez nas wsparcia jak i zasad, którymi kierujemy się tworząc otwarte dla wszystkich ludzi programy wsparcia. Tymi zasadami są zakaz dyskryminacji, przestrzeganie praw mniejszości. To także przejrzyste finanse i współpraca z innymi sektorami oparta o jasne kryteria.

Mamy nadzieję, że to wytłumaczy naszą decyzję. Prosimy jednocześnie o interwencję oraz zmianę polityki na poziomie rządowym. Naszym zdaniem niezbędna jest szeroka dyskusja nad standardami współpracy międzysektorowej, która objęłaby kwestie jawności, komunikacji, partnerstwa, suwerenności i uczciwej konkurencji”.

Na co wojewodowie wydadzą pieniądze?

Według odpowiedzi, którą OKO.press otrzymało od MSWiA, pieniądze przekazane wojewodom będą przeznaczone na „działania zmierzające do wykorzystania struktur pomocy społecznej lub innych instytucji i organizacji w celu integracji cudzoziemców”:

  • zapewnienie doradztwa i pomocy w kwestiach legalizacji pobytu, administracyjnych i prawnych, przysługujących praw pracowniczych, doradztwa i pomocy integracyjnej, opieki zdrowotnej, psychologicznej i socjalnej, opieki nad dziećmi oraz łączenia rodzin;
  •  działania zwiększające kontakt i integrację ze społeczeństwem polskim;
  •  kształcenie młodzieży oraz dorosłych z grup cudzoziemskich obecnych na terenie województwa;
  • kursy językowe (w tym specjalistyczne);
  • działania zwiększające ich świadomość prawną w celu ułatwienia dostępu do rynku pracy;
  • działania z zakresu aktywizacji zawodowej, badania i oceny kompetencji, doradztwa zawodowego czy uzupełniania kompetencji;
  • wsparcie dla szkół w zakresie pracy z dzieckiem cudzoziemskim.

Przeważająca większość z tych działań to obszary specjalizacji organizacji pozarządowych – takie działania, którymi nie zajmowały się do tej pory (albo zajmowały się nieefektywnie) żadne instytucje państwowe.

Rząd PiS nie ma pomysłu na politykę integracyjną

Problem w tym, że cudzoziemcom w integracji w żaden sposób nie pomaga państwo – a wbrew obiegowej opinii, w Polsce są zarówno uchodźcy, jak i migranci.

Nie istnieje żaden rządowy dokument dotyczący polityki integracyjnej,

rząd nie ma sensownego pomysłu na to, jak ułatwiać cudzoziemcom interakcje z polskim społeczeństwem, uczyć się polskiego języka i kultury, czy odnaleźć się na rynku pracy. To polityka zaprzeczania rzeczywistości – rząd nie chce zmierzyć się z rzeczywistością i z prawdziwymi problemami prawdziwych migrantów. To z pewnością nie jest metoda na to, żeby cudzoziemców zachęcać do przyjazdu do Polski – i do zamieszkania tu na stałe.

Łatwiej utrzymywać fikcję postaci „uchodźcy wyobrażonego” – terrorysty, Araba, muzułmanina, który jest sumą wszystkich strachów Polaków. Co z tego, że uchodźca w Polsce statystycznie raczej jest samotną matką z Czeczenii z czwórką dzieci, której nikt w Polsce nie chce wynająć mieszkania. A migrant jest właśnie np. obywatelem Ukrainy albo Nepalu, który przyjechał do pracy – ale jeśli nikt nie pomoże mu nauczyć się języka i zapuścić tu korzenie, to niedługo wyjedzie dalej, na Zachód. A polski pracodawca straci pracownika, którego zdążył już wyszkolić.


Absolwentka studiów europejskich na King’s College w Londynie i stosunków międzynarodowych na Sciences Po w Paryżu. Współzałożycielka inicjatywy Dobrowolki, pomagającej uchodźcom na Bałkanach i Refugees Welcome, programu integracyjnego dla uchodźców w Polsce.
W OKO.press pisze o służbie zdrowia, uchodźcach i sytuacji Polski w Unii Europejskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym