Zakazanie Marszu Równości w Lublinie z powodu osobistych przekonań wojewody "byłoby rażącym przejawem niezgodnego z prawem ograniczenia wolności organizowania pokojowych zgromadzeń" i dyskryminacją - pisze Rzecznik Praw Obywatelskich w ostrym liście do Przemysława Czarnka, lubelskiego wojewody z PiS

Po raz pierwszy w historii miasta, 13 października 2018, w Lublinie ma się odbyć Marsz Równości. Radni PiS i wojewoda Przemysław Czarnek chcą go zdelegalizować. Politycy wytoczyli mnóstwo absurdalnych argumentów, m.in. twierdzą, że Marsz promuje pedofilię, łamie Konstytucję i zapisy Katechizmu Kościoła Katolickiego. 

„Jako Rzecznik Praw Obywatelskich – organ stojący na straży przestrzegania zasady równego traktowania, a także wszelkich praw człowieka, które swe źródło mają w godności ludzkiej – nie mogłem pozostać obojętny wobec przytoczonych, publicznie prezentowanych twierdzeń przez Pana Wojewodę, osobę pełniącą wysoką funkcję publiczną” – pisze w liście do wojewody lubelskiego Adam Bodnar.

Wojewoda zamieścił na Facebooku i YouTubie film pod tytułem „Przeciwko zboczeniom, dewiacjom i wynaturzeniom”.  Przekonuje, że promowanie czegoś innego niż heteroseksualne małżeństwo to działanie antykonstytucyjne. I dalej drwi z opozycji i manifestujących w obronie praworządności w Polsce: „a przecież Kon-sty-tuc-ja, Kon-sty-tuc-ja”.

Czarnek mówi: „Dziwię się, że prezydent Lublina Krzysztof Żuk pozwala na promowanie postaw antyrodzinnych, antychrześcijańskich i ze swoimi radnymi-katechetami i radnymi z rad parafialnych pozwala na Marsz Równości wprost sprzeczny z katechizmem i wprost sprzeczny z konstytucją”.

Mówi też, że: „obnoszenie się ze swoją seksualnością na ulicy jest po prostu obrzydliwe”. Obszernie pisaliśmy o sytuacji w Lublinie tutaj.

W liście do wojewody Przemysława Czarnka RPO Adam Bodnar argumentuje, że:

  • wypowiedzi wojewody można uznać za obraźliwe wobec osób LGBTQ;
  • organizacja Marszu Równości w Lublinie stanowi realizację gwarantowanej art. 57 Konstytucji RP, czyli wolności organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich oraz art. 54 Konstytucji RP, który mówi o wolności wyrażania poglądów i wolności wyrażania opinii;
  • zakazanie Marszu z powodu osobistych przekonań wojewody „byłoby rażącym przejawem niezgodnego z prawem ograniczenia wolności organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestnictwa w nich oraz wyrażania poglądów i opinii, a także dyskryminacji ze względu na orientację seksualną”;
  • „Wypowiedź Pana Wojewody może stanowić przejaw mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną wobec uczestników wydarzenia”;

Adam Bodnar cytuje badania Centrum Badań nad Uprzedzeniami, które przeprowadzono razem z Fundacją Batorego. Ponad 95 procent młodzieży spotyka się z mową nienawiści w sieci. „Dlatego też publiczne przyzwolenie na używanie języka pogardy jest wyjątkowo niebezpieczne.

Obowiązkiem władz publicznych jest dokładanie wszelkich starań w celu eliminacji tego szkodliwego zjawiska. Dbanie o odpowiedni poziom debaty publicznej stanowi naszą wspólną odpowiedzialność.”

  • Przeczytaj całe oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich

    „Jako Rzecznik Praw Obywatelskich – organ stojący na straży przestrzegania zasady równego traktowania, a także wszelkich praw człowieka, które swe źródło mają w godności ludzkiej – nie mogłem pozostać obojętny wobec przytoczonych, publicznie prezentowanych twierdzeń przez Pana Wojewodę, osobę pełniącą wysoką funkcję publiczną” – pisze Adam Bodnar.

    Co uważa wojewoda?

    • w jego wypowiedzi użyte zostały sformułowania, które można uznać za obraźliwe dla osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych). Opisuje bowiem marsze równości jako promujące postawy antyrodzinne i sprzeczne z Konstytucją, a ich uczestników jako osoby, które „obnoszą się ze swoją seksualnością”;
    • wojewoda stwierdził, że nie powinno się dopuścić do manifestowania przez osoby LGBT w dniu rocznicy objawień fatimskich oraz wyraził zdziwienie, że prezydent Lublina nie sprzeciwił się organizacji Marszu Równości w Lublinie zaplanowanego na 13 października 2018 roku.

    Co stanowi prawo

    • organizacja Marszu Równości w Lublinie stanowi realizację gwarantowanej art. 57 Konstytucji RP wolności organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a także art. 54 Konstytucji RP wolności wyrażania poglądów i wolności wyrażania opinii, o której mowa także w art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności;
    • realizacja praw i wolności wyrażonych w Konstytucji RP i Konwencji powinna być zapewniona bez dyskryminacji m.in. ze względu na orientację seksualną (art. 32 ust. 2 Konstytucji i art. 14 Konwencji).
    • Do obowiązku zadbania, by obywatele mogli skutecznie korzystać z prawa do swobodnego wyrażania swojej opinii, wolnego od dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, wzywa państwa Komitet Ministrów Rady Europy (rekomendacja CM/Rec(2010)5 w sprawie środków zwalczania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową, pkt 13);
    • zakazanie organizacji zgromadzenia publicznego – Marszu Równości z powodu osobistych przekonań Prezydenta Miasta lub kolizji terminu manifestacji z rocznicą wydarzeń religijnych byłoby rażącym przejawem niezgodnego z prawem ograniczenia wolności organizowania pokojowych zgromadzeń oraz wyrażania poglądów i opinii, a także dyskryminacji ze względu na orientację seksualną;
    • Konstytucja nakazuje organom państwa powstrzymanie się od podejmowania działań tłumiących wolność wypowiedzi. Rolą przedstawicieli władzy publicznej jest zapewnienie warunków do pełnej realizacji prawa do swobodnego wyrażania opinii przez obywateli, o ile oczywiście wypowiedzi te pozostają w granicach wolności słowa, a w szczególności nie naruszają norm prawa karnego. Niedopuszczalne jest nierówne traktowanie w zakresie dostępu do organizacji pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich poprzez odmowę organizacji marszu równości z powodu idei stojących za jego organizacją – równości i tolerancji dla wszystkich ludzi;
    • zakaz dyskryminacji obywateli m.in. ze względu na orientację psychoseksualną dotyczy również ujawniania osobistych poglądów podczas wszelkich wystąpień publicznych. Osoby pełniące wysokie funkcje w organach władzy publicznej powinny w sposób rozważny i ostrożny wypowiadać się na tematy światopoglądowe, które mogą być istotne z punktu widzenia kształtowania polityki. Ich opinie mogą być bowiem odbierane przez urzędników niższego szczebla jako sugestie.

    Wartości europejskie

    Wartości kulturowe, tradycyjne, religijne, ani też reguły „dominującej kultury” nie mogą być przywoływane w celu usprawiedliwienia jakiejkolwiek formy dyskryminacji, włączając w to dyskryminację opartą na orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej.

    Komitet Ministrów Rady Europy zachęca wręcz władze publiczne na wszystkich szczeblach do publicznego potępiania, szczególnie w mediach, wszelkich bezprawnych ingerencji w prawo do korzystania ze swobody wyrażania opinii, zwłaszcza gdy są one związane z prawami człowieka lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych (pkt 17). Oczekiwanie zagwarantowania przez państwa członkowskie prawa do wolności wypowiedzi wyraził również Parlament Europejski w rezolucji z 4 lutego 2014 roku w sprawie unijnego planu przeciwdziałania homofobii i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową (2013/2183(INI)).

    Jak podkreślił Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 3 maja 2007 roku Bączkowski i inni przeciwko Polsce (skarga nr 1543/06), takie wypowiedzi osób pełniących funkcje publiczne mogą w sposób nadmierny kolidować z wykonywaniem innych praw zagwarantowanych Konwencją (§ 98 wyroku).

    Określenie mającego się odbyć zgromadzenia jako „obrzydliwe”, a rodzin tworzonych przez osoby tej samej płci „zboczeniami”, „dewiacjami” i „wynaturzeniami”, może wskazywać na brak wiedzy, odwoływanie się wyłącznie do utrwalonych stereotypów, a także brak odpowiedzialności społecznej. Wypowiedź wojewody może stanowić przejaw mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną wobec uczestników tego wydarzenia.

    Na pełną realizację prawa do życia bez dyskryminacji – w tym ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową – niebagatelny wpływ ma język debaty publicznej. Istotnym wyzwaniem pozostaje wyeliminowanie z tej debaty języka nienawiści, agresji i pogardy, co powinno być przedmiotem wspólnej troski wszystkich organów i instytucji publicznych. Przedstawiciele polskiego rządu powinni stać na straży kultury w debacie publicznej. Wzajemny szacunek okazywany w przestrzeni publicznej stanowi bowiem bezcenny wzór dla reszty społeczeństwa.

    Jak wynika z badań Centrum Badań nad Uprzedzeniami przeprowadzonych we współpracy z Fundacją Batorego, które zostały zaprezentowane w raporcie „Mowa nienawiści, mowa pogardy”, ponad 95 proc. młodzieży spotyka się z mową nienawiści w Internecie. W ostatnich dwóch latach znacząco wzrósł odsetek osób mających do czynienia z mową nienawiści w mediach tradycyjnych i sytuacjach codziennych. Spadła także wrażliwość młodych ludzi na nienawistne wypowiedzi. Mowa nienawiści sprawia, że przemoc staje się bardziej społecznie akceptowalna.

    Im częściej słyszymy agresję słowną, tym mniej zwracamy na nią uwagę i chętniej jej używamy. Dlatego też publiczne przyzwolenie na używanie języka pogardy jest wyjątkowo niebezpieczne. Obowiązkiem władz publicznych jest dokładanie wszelkich starań w celu eliminacji tego szkodliwego zjawiska. Dbanie o odpowiedni poziom debaty publicznej stanowi naszą wspólną odpowiedzialność.

    XI.613.8.2018

    Zobacz pełną treść pisma do Wojewody


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym