0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Krzysztof Cwik / Agencja GazetaKrzysztof Cwik / Age...

Sprawa z pozoru jest prosta. Wszyscy medycy znaleźli się w tzw. grupie „zero”, czyli szczepią się przeciw COVID w pierwszej kolejności, przed wszystkimi. To słuszna decyzja władz. Jako grupa zawodowa medycy są na pierwszej linii frontu walki z pandemią, musimy więc dbać o ich bezpieczeństwo.

Z kolei bezpieczeństwo lekarzy i pielęgniarek przekłada się również bezpośrednio na nasze – pacjentów. Wiadomo, że podczas epidemii jednym z bardziej niebezpiecznych miejsc są ośrodki ochrony zdrowia. Ludzie chorzy nie chcą z nich korzystać w obawie, że udzielający im pomocy lekarz czy pielęgniarka może przekazać im wirusa.

Dlatego odpowiedź na pytanie, ilu lekarzy w kraju zdążyło się już zaszczepić, jest interesująca i ważna dla nas wszystkich. Okazuje się jednak, że uzyskanie miarodajnej informacji na ten temat w Polsce na początku 3 dekady XXI wieku nie jest rzeczą prostą.

Startujemy z 94 proc.

Po raz pierwszy wypowiedział się na temat Michał Dworczyk, pełnomocnik premiera ds. szczepień przeciw COVID. 1 lutego 2021 poinformował, że od początku akcji szczepień do końca stycznia zdążyło się zaszczepić już 94 proc. lekarzy.

Wiadomość zabrzmiała trochę nieprawdopodobnie. Chociażby w kontekście tego, czym martwiliśmy się w grudniu 2020, a mianowicie tym, że wielu lekarzy nie chciało wpisywać się na listy szczepień. Dochodziły do nas liczne sygnały, że medycy podchodzą z nieufnością do świeżo opracowanych szczepionek. Martwiło to nas, tym bardziej że skoro lekarze okazali się tu nieufni, co będzie z resztą społeczeństwa.

Napisałem na ten temat tekst w OKO.press, który wzbudził spore emocje.

Przeczytaj także:

Na szczęście faktyczna reakcja środowiska medycznego na szczepionki okazała się znacznie lepsza niż pierwsze zapowiedzi, ale żeby tak od razu osiągnąć 94 procent?

Naczelna Rada Lekarska pyta

Wiadomość ta wydała się także podejrzana osobom z Naczelnej Rady Lekarskiej. NRL zwróciła się z oficjalną prośbą do ministerstwa zdrowia o udzielenie ponownej odpowiedzi na to samo pytanie. Sprawa po drodze skomplikowała się o tyle, że pomiędzy 15 lutego a 7 marca decyzją Agencji Rezerw Materiałowych wstrzymano szczepienia grupy „zero” pierwszą dawką.

„Pomiędzy 15.02, a 07.03 ze względu na ograniczone dostawy szczepionek Pfizer będą one przeznaczone wyłącznie do szczepienia drugą dawką grupy „zero” w DPS i ZOL oraz szczepień populacyjnych (70+) pierwszą i drugą dawką. W tym czasie nie szczepimy DPS, ZOL oraz grupy „zero” pierwszą dawką” – zakomunikowała Agencja Rezerw Materiałowych (cyt. za portalem cowzdrowiu.pl).

Spadamy na 46 proc.

Ministerstwo Zdrowia na prośbę Naczelnej Rady Lekarskiej 3 marca 2021 udostępniło informację na temat liczby zaszczepionych lekarzy i lekarzy dentystów. Z danych tych wynikało, że do tego czasu zaszczepiło się zaledwie 40 proc. lekarzy dentystów i 46 proc. innych lekarzy wykonujących zawód.

„Dane te pokazują, że przekazywane dotychczasowo przez resort informacje były przeszacowane i wprowadzały w błąd opinię publiczną. Tego typu niejasności przeszkadzają w odpowiednim rozplanowaniu pracy w podmiotach leczniczych czy też w kształceniu młodych lekarzy” – napisała w swoim stanowisku NRL.

„Należy podkreślić, że liczba wciąż niezaszczepionych lekarzy i lekarzy dentystów może być powodem braku ciągłości w opiece i leczeniu pacjentów, w szczególności, że nie wiadomo, kiedy ani gdzie będą szczepieni. W opinii samorządu lekarskiego szczepienia personelu medycznego powinny być jak najszybciej przywrócone w celu ograniczenia emisji wirusa, a tym samym przestojów w opiece medycznej” – apelowała w informacji z 4 marca Naczelna Rada Lekarska.

OKO.press informuje

Różnica pomiędzy 94 a 46 proc. jest zaiste gigantyczna. Informacja ta wydała się nam na tyle ważna i bulwersująca, że poświęciliśmy jej w OKO.press specjalny artykuł.

„Dlaczego minister Dworczyk zachęcał do powrotu do gabinetów, skoro tak wielu lekarzy wciąż nie jest zaszczepionych? – pisał jego autor Anton Ambroziak. „Wydaje się, że statystyka dotycząca szczepień lekarzy padła ofiarą narracji sukcesu. Po ponad roku blamaży i niedociągnięć, rząd nie chce pozwolić sobie na ‘słabość’. Tyle że zachowanie Dworczyka jest nie tylko nieprzyzwoite, ale przede wszystkim nieodpowiedzialne.”

„Zamiast czarować, minister powinien podać prawdziwą statystykę, by pacjenci mogli sami zdecydować, kiedy i z jakiej formy opieki zdrowotnej skorzystają. Powinien też tłumaczyć, że część lekarzy nie zdążyła się zaszczepić ze względu na bałagan administracyjny. A inni sami zrezygnowali, nie dlatego, że się boją, tylko dlatego, że w ostatnich miesięcy zarazili się lub chorowali, co oznacza, że wciąż mogą mieć przeciwciała.”

„I w końcu, powinien prosić pacjentów o cierpliwość, bo jak zaznaczał samorząd lekarski, im więcej zaszczepionych lekarzy, tym większe bezpieczeństwo pacjentów” – konkludował Ambroziak.

Rośniemy ponownie do 88-90 proc.

„Mamy zaszczepionych blisko 120 tysięcy lekarzy, czyli około 88-90 proc. wszystkich. Wcześniej podawaliśmy nieco wyższy odsetek, biję się w piersi” – oświadczył minister. „Ta liczba [blisko 120 tys.] na mniej więcej 150 tys. lekarzy w Polsce stanowi ok. 88-90 proc." – dodał Niedzielski.

Prowadzący wywiad Bogdan Rymanowski spytał o dane, które komentowała Naczelna Rada Lekarska.

"To są nieprawdziwe dane” – zaoponował minister. „Jeżeli one rzeczywiście pochodzą tutaj od nas, to jest to prostu pomyłka, za którą też ewentualnie bardzo przepraszam” – dodał.

Zmartwiliśmy się wypowiedzią ministra. Ucieszyliśmy się wprawdzie, że prawdopodobnie odsetek lekarzy, którzy zdążyli się już szczepić jest rzeczywiście wysoki, ale było nam przykro, że cytując NRL, która z kolei oparła się na danych ministerstwa, wprowadzamy naszych czytelników w błąd.

Wysłaliśmy więc zapytanie do biura prasowego ministerstwa zdrowia z prośbą o wyjaśnienie.

Ostatecznie spadamy na ponad 80 proc.

Na odpowiedź czekaliśmy równo 5 dni. Nadeszła 10 marca.

Czytamy w niej: „W imieniu rzecznika prasowego informuję, że obecnie zaszczepionych jest około 120 tys. lekarzy, tj. ponad 80 proc. wszystkich lekarzy w Polsce i 99 proc. zapisanych na szczepienie. Przy przekazywaniu informacji w tej sprawie Naczelnej Izbie Lekarskiej nastąpiła pomyłka w Centrum e-Zdrowia, które zlicza dane. Skorygowana informacja na temat statystyk szczepień została już przesłana do prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej."

A zatem jest to już czwarta wersja tej samej odpowiedzi. Startowaliśmy z poziomu 94 proc. Potem zjechaliśmy do 46 za sprawą – jak się okazuje - bezdusznego Centrum e-Zdrowie, by wznieść się na 88-90 proc. i ostatecznie opaść na ponad 80 proc.

Wprawdzie minister Niedzielski występując w Polsacie zrobił ewidentny błąd rachunkowy. Blisko 120 tys. to nie jest 88-90, lecz niespełna 80 proc. z ok. 150 tys. wszystkich lekarzy w Polsce. Dlatego też najbliższa prawdy wydaje się ostatnia odpowiedź biura prasowego.

Winny jest komputer

Co prawda nie wiemy, czy dotyczy ona łącznie lekarzy i dentystów, czy samych lekarzy.

Z danych statystycznych udostępnianych przez Naczelną Izbę Lekarską wynika, że w Polsce mamy aktualnie 142 209 praktykujących lekarzy i 38 447 dentystów. Jeśli ministerstwo liczy ich łącznie powinniśmy odnieść 120 tys. (zaszczepionych) do 180,6 tys. (wszystkich). Otrzymalibyśmy wówczas 64,5 proc. Jeśli uwzględnimy zaś samych lekarzy dochodzimy do 84,5 proc.

Jakby nie patrzeć sprawa i dla ministra Dworczyka, i dla ministerstwa zdrowia jest kompromitująca. Podawanie do publicznej wiadomości co raz to innej wersji odpowiedzi na proste, ale jakże ważne z punktu widzenia interesu obywateli pytanie, wywołuje wrażenie, że władza naprawdę nie wie jak jest, a dane bierze z sufitu.

Jestem w stanie uwierzyć w pomyłkę w Centrum e-Zdrowia, ale przecież ktoś z ministerstwa patrzy na to, co wypluje komputer przed przekazaniem danych dalej. Najwyraźniej nikt z urzędników tego nie zrobił, winny jest więc komputer.

W ten sposób trudno budować zaufanie obywateli, które od dawna wystawiane jest na coraz cięższą próbę.

;

Udostępnij:

Sławomir Zagórski

Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”. Współzakładał tam dział nauki i wypromował wielu dziennikarzy naukowych. Pracował też m.in. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press pisze głównie o systemie ochrony zdrowia.

Komentarze