Po ponad tygodniu deliberacji, plotek i potajemnych oraz zdalnych zebraniach, irańskie Zgromadzenie Ekspertów ogłosiło, że zdecydowało się na syna dotychczasowego lidera. Na razie Republika Islamska staje murem za swoim nowym przywódcą
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyO takim rozstrzygnięciu spekulowano niemal od śmierci jego ojca. W ostatnich latach pojawiał się też na listach faworytów do objęcia najważniejszego stanowiska w Iranie. Już po północy, a więc w poniedziałek 9 marca, Irańczycy usłyszeli w państwowej telewizji nazwisko nowego Najwyższego Przywódcy. To Modżtaba Chamenei, 56-letni duchowny, syn zabitego 28 lutego przez izraelskie naloty Alego Chameneiego.
Stanowisko Najwyższego Przywódcy, a właściwie Rahbara, jest specyficzne dla irańskiego systemu politycznego. Zostało ustanowione po obaleniu monarchii w 1979 roku, a jako pierwszy objął je Ruhollah Chomeini, charyzmatyczny lider rewolucji. Stanowisko to było wymyślone właśnie przez Chomeiniego, w ramach jego filozofii rządzenia, którą określa się jako welajat-e faqih, co oznacza rządy oświeconego prawnika. Najwyższy Przywódca pełni zwierzchnictwo państwowe i religijne, piastujący je duchowny aspiruje też do bycia liderem wszystkich szyitów na świecie. A część z nich to zwierzchnictwo przyjmuje – co widać było po protestach po zabiciu Alego Chameneiego w Iraku czy Pakistanie. Pakistańscy szyici w proteście zaatakowali amerykańską ambasadę, a w wyniku starć ze służbami bezpieczeństwa zginęło co najmniej kilka osób.
To funkcja dożywotnia. Modżtaba Chamenei będzie dopiero trzecim Najwyższym Przywódcą Islamskiej Republiki Iranu. Jego ojciec, wybrany w 1989 roku dzień po śmierci swojego poprzednika, pełnił tę funkcję ponad 36 lat. Tym razem procedura wyboru zabrała nieco więcej czasu. I trudno się dziwić, bo działano w warunkach wojny, a życie elektorów było zagrożone.
Izrael mówił o tym wprost. Najpierw mieliśmy do czynienia z atakiem na budynek Zgromadzenia Ekspertów w Kom, kluczowym dla szyitów mieście. To tutaj kształcą się wszyscy najważniejsi duchowni szyiccy, to tutaj po powrocie do Iranu w 1979 roku udał się początkowo Chomeini. W budynku nie było jednak elektorów. Od początku mieli świadomość, że będą celem ataków. Wyboru dokonywano zdalnie i w sekrecie.
Arabskojęzyczna rzeczniczka izraelskiej armii Ella Waweya napisała w niedzielę 8 marca w mediach społecznościowych wprost, że Izrael zamierza zabić następcę Alego Chameneiego i elektorów, którzy podejmują tę decyzję. Członek Zgromadzenia Ekspertów – 88-osobowej instytucji, która wybiera kolejnego Najwyższego Przywódcę, Mohammad-Mahdi Mirbagheri, ogłosił tego dnia na łamach irańskich mediów, że Zgromadzenie osiągnęło konsensus w sprawie wyboru nowego lidera. Nie mówił wtedy jeszcze, kogo wybrano, ani kiedy poznamy jego nazwisko. Spekulowano, że na ten moment możemy poczekać jeszcze długo, być może nawet do zakończenia wojny.
Było to możliwe, bo pomimo wakatu na kluczowym stanowisku, Republika Islamska zachowywała ciągłość instytucjonalną. W zastępstwie przywódcy rządziła trzyosobowa, tymczasowa rada przywódcza, w której był m.in. prezydent kraju Masud Pezeszkian. Rada pełniła jednak głównie funkcje ceremonialne. Faktyczne decyzje podejmowano gdzie indziej, m.in. w Najwyższej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, której sekretarzem jest Ali Laridżani, bliski współpracownik Chameneiego i jeden z najpotężniejszych polityków Iranu.
Spekulowano również, że Laridżani nie był zwolennikiem postawienia na Modżtabę Chameneiego. Miał lobbować za swoim bratem, Sadekiem. Jeśli tak było, ostatecznie przegrał. A jeśli jest niezadowolony, to nie przejawiał tego publicznie. Tuż po ogłoszeniu nawoływał do jedności w wierności wobec nowego przywódcy. Podobnie zrobiły wszystkie istotne ośrodki władzy, łącznie z armią i Gwardią Rewolucyjną.
To właśnie ta ostatnia mogła być kluczową siłą, która wypchnęła go do władzy.
Modżtaba Chamenei cieszy się dużym poparciem wśród jej członków. Modżtaba przez lata był blisko władzy, pełnił istotną rolę w biurze ojca. Rzadko pokazywał się publicznie, nie przemawiał. Nigdy nie pełnił żadnej publicznej funkcji, nigdy wcześniej nie został poddany woli wyborców. Spora część elit władzy miała patrzeć bardzo niechętnie na dynastyczność i dziedziczne przekazywanie władzy. Jeśli tak, ta część establishmentu została uciszona. A na razie wobec sukcesji władze w Iranie faktycznie prezentują jedność.
Wyboru Najwyższego przywódcy dokonuje Zgromadzenie Ekspertów, grupa 88 duchownych wybieranych w wyborach powszechnych. Ale jednocześnie kandydatury do Zgromadzenia są bardzo starannie dobierane przez najwyższe władze. Nie jest to faktycznie demokratyczny i pluralistyczny proces. Jednocześnie przez ostatni tydzień, na podstawie plotek i pogłosek było widać, że za kulisami dzieje się polityka i dyskusje, jak do sukcesji podejść.
Wybór Modżtaby sugeruje, że zdecydowano się na kontynuację polityki Alego Chameneiego. A niektórzy sugerują nawet, że będzie on politykiem groźniejszym i agresywniejszym niż ojciec.
Na pewno z wyboru nie ucieszy się Donald Trump. 5 marca amerykański prezydent podzielił się z dziennikarzami Axios kilkoma refleksjami na temat tego, co dalej z Iranem. Powiedział między innymi:
„[Irańczycy] tracą czas. Syn Chameneiego to cienias. Muszę mieć wpływ na wybór następcy jak w przypadku Delcy [Rodriguez] w Wenezueli”.
Zgromadzenie Ekspertów Trumpa nie posłuchało. A jego słowa mogły przekonać niezdecydowanych elektorów, że jest to odpowiedni kandydat w dzisiejszej sytuacji Iranu. Nie mogły ich przekonać jego kwalifikacje religijne. W momencie wyboru w 1989 roku Ali Chamenei nie miał jeszcze rangi ajatollaha. Tuż po jego wyborze zmieniono konstytucję tak, by Chamenei spełniał jej wymogi. Modżtaba ma dziś jeszcze niższą rangę duchowną niż jego ojciec 37 lat temu. Został wybrany raczej ze względu na pozycję w systemie, być może ze względu na jego umiejętności organizacyjne i akceptację ze strony Gwardii Rewolucyjnej. A także jako sygnał, że Iran będzie podążał tą samą ścieżką.
To najpewniej sygnał, że w najbliższym czasie nie należy spodziewać się deeskalacji wojny.
W reakcji na wybór Modżtaby irański historyk Abbas Milani napisał w mediach społecznościowych, że polityka jego ojca to pasmo porażek, a wojna była wynikiem dogmatyzmu i niekompetencji. Milani wyraża w związku z tym zdziwienie, że w kluczowym momencie wojny i irańskiej historii polityka ta otrzymuje wotum zaufania. Dla protestujących i zabitych w protestach w styczniu tego roku Irańczyków to też jasny sygnał, że nic się nie zmieni.
Jeśli Republika Islamska przetrwa tę wojnę, Iran pod wodzą Modżtaby może być jeszcze bardziej niebezpiecznym graczem niż jego ojciec. Ale trzeba też pamiętać, że nie wiemy wiele o jego faktycznych poglądach, działaniach i ambicjach. Mamy więc sygnały, by sądzić, w którą stronę pójdzie, ale wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.
Wszystko to spowija jedno wielkie „jeśli”. Bo na razie Modżtaba Chamenei został właśnie najbardziej poszukiwanym człowiekiem na świecie. I celem numer jeden dla izraelskich pocisków.
Dziennikarz OKO.press od 2018 roku, współkierownik działu społeczno-gospodarczego (razem z Katarzyną Kojzar). Publikował też m.in. w Res Publice Nowej, Miesięczniku ZNAK i magazynie „Kontakt”. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu, arabistyki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i historii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Autor reportażu historycznego "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022) o powojennych rozliczeniach wewnątrz polskiej społeczności żydowskiej. W OKO.press pisze głównie o gospodarce i polityce międzynarodowej oraz Bliskim Wschodzie.
Dziennikarz OKO.press od 2018 roku, współkierownik działu społeczno-gospodarczego (razem z Katarzyną Kojzar). Publikował też m.in. w Res Publice Nowej, Miesięczniku ZNAK i magazynie „Kontakt”. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu, arabistyki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i historii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Autor reportażu historycznego "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022) o powojennych rozliczeniach wewnątrz polskiej społeczności żydowskiej. W OKO.press pisze głównie o gospodarce i polityce międzynarodowej oraz Bliskim Wschodzie.
Komentarze