Donald Trump postanowił uprzedzić na Twitterze zemstę Iranu po zabiciu generała Sulejmaniego. Jeśli traktować jego słowa poważnie, prezydent USA zapowiedział złamanie prawa międzynarodowego. Szkopuł w tym, że świat nie jest pewien, jak rozumieć groźby przywódcy największego globalnego mocarstwa

(na zdjęciu demonstracja w Iranie po śmierci Kassema Sulejmaniego)

W nocy z 4 na 5 stycznia 2020 polskiego czasu prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump po raz kolejny w trakcie w swojej kadencji użył telefonu komórkowego jako narzędzia polityki międzynarodowej USA i wystosował na Twitterze groźby wobec Irańczyków.

Napisał:

„To OSTRZEŻENIE dla Iranu – jeżeli zaatakuje jakiegokolwiek Amerykanina albo amerykańskie zasoby, mamy namierzone 52 irańskie cele (reprezentują 52 amerykańskich zakładników, pojmanych przez Iran lata temu), niektóre bardzo ważne dla Iranu i irańskiej kultury.  Te cele i sam Iran ZOSTANĄ UGODZONE BARDZO MOCNO I BARDZO SZYBKO. USA nie nie będą tolerować żadnych gróźb!”

Trump najwyraźniej przestraszył się odpowiedzi Teheranu po zabiciu przez Amerykanów w piątek 3 stycznia na lotnisku w Bagdadzie irańskiego generała Kassema Sulejmaniego.

Sulejmani był jedną z najważniejszych postaci irańskiej polityki i żywą legendą w swoim kraju. Irańczycy zapowiadają zemstę. Jeśli USA pod wodzą Trumpa rzeczywiście odpowiedziałoby na nią atakiem na najważniejsze obiekty kulturalne dla Iranu i Irańczyków, byłoby to złamanie prawa międzynarodowego i działanie stosowane w ostatnich dekadach głównie przez islamskich fanatyków.

Barbarzyńcy XXI wieku

Atakowanie dziedzictwa kulturalnego w XXI wieku jest uważane za barbarzyństwo, a grupami, które stosują taką taktykę w obecnym stuleciu były Państwo Islamskie (zniszczenie starożytnych ruin miasta Palmira w Syrii w 2015) czy Talibowie (zniszczenie posągów Buddy w Bamianie w 2001 roku). Oba obiekty znajdowały się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Jeśli Trump rzeczywiście chce dołączyć do listy barbarzyńców XXI wieku, lista potencjalnych celów jest długa. Kultura Iranu jest w Polsce słabo znana, ale na liście UNESCO mamy 22 obiekty kulturalne z Iranu (Polska ma 16 pozycji).

Lista obejmuje zabytki tak spektakularne jak Plac Imama w Isfahanie, ruiny starożytnego Persepolis czy pałac Golestan w Teheranie.

Trudno wyobrazić sobie, żeby Amerykanie niszczyli takie obiekty. Ale po co w takim razie formułują tego rodzaju groźby? Być może Trump chce pokazać swojej bazie wyborczej, że jest się twardym przywódcą.

Problem z w tym, że Irańczycy z pewnością odpowiedzą w końcu w znaczący sposób na śmierć Sulejmaniego. Trump będzie wówczas zmuszony podjąć decyzję, czy swoje groźby spełnić. Co wtedy zrobi?

Niszczenie kulturowego dziedzictwa Iranu to sposób, żeby zrazić do siebie cały świat, ale też zjednoczyć Irańczyków wokół władzy ajatollahów. Reakcję Irańczyków na słowa Trumpa można zobaczyć pod twitterowym hasztagiem #IranianCulturalSites, gdzie wrzucają zdjęcia swoich ulubionych irańskich zabytków:

Czy tweet Trumpa miał w ogóle jakiś sens?

Większość komentatorów i znawców Bliskiego Wschodu jest zaskoczona tym, co napisał Trump.

Interesującą teorią dzielą jednak się na Twitterze niektórzy dziennikarze i specjaliści. Według ich hipotezy, Trump, mówiąc o „zabytkach kultury” sugeruje irańskiemu rządowi coś zupełnie innego. Amerykański prezydent miałby pokazywać w ten sposób, że zdaje sobie sprawę, iż Iran używa swojego dziedzictwa i instytucji kulturalnych jako przykrywki dla np. tajnych badań militarnych i technologicznych.

To zakłada jednak, ze forma, jakiej w tweecie użył Trump, jest dla Irańczyków zrozumiała właśnie w ten sposób. Oraz że prezydent USA działa racjonalnie i ma plan na dalsze działania. Czy tak jest rzeczywiście?

Rukmini Callimachi, dziennikarka „New York Times”, która zajmuje się Państwem Islamskim i al-Kaidą, opisała swoje rozmowy z amerykańskimi politykami. Wśród nich były dwie osoby, które brały udział w odprawie wywiadowczej po zabiciu Sulejmaniego.

Jedno ze źródeł zdradziło dziennikarce, że planowanie ataku było chaotyczne, a decyzja o zabiciu Sulejmaniego zapadła 31 grudnia po atakach na amerykańską ambasadę w Iraku. Wcześniej Trump miał być przeciwny zamachowi, a zdanie zmienił nagle, po obejrzeniu relacji telewizyjnej z Bagdadu. Amerykanie nie konsultowali zabicia Sulejmaniego ze swoimi bliskimi sojusznikami w regionie i wrogami Iranu – w tym z Arabią Saudyjską.

Według źródeł reporterki „NYT”, amerykańscy wojskowi przewidują, że wśród rozważanych przez Irańczyków odpowiedzi są:

  • cyberataki na infrastrukturę USA,
  • ataki na amerykańskie instalacje naftowe,
  • ataki na amerykańskie placówki dyplomatyczne na Bliskim Wschodzie,
  • porwania i egzekucje amerykańskich obywateli.

Callimachi zwraca też uwagę na ważne pytanie: dlaczego Sulejmani został zabity akurat teraz? Od lat jest dla Amerykanów wrogiem, ustalenie miejsca jego pobytu często nie było problemem. Według dziennikarki trudno jest rozdzielić zabójstwo Sulejmaniego od problemów wewnętrznych prezydenta Trumpa.

Trump zjednoczył Irańczyków

Dobrze zaplanowane czy nie, zabójstwo Sulejmaniego jest dla Iranu potężnym ciosem i upokorzeniem. Hassan Hassan, amerykański dziennikarz i specjalista od bezpieczeństwa, pisze w Guardianie, że śmierć dowódcy elitarnych sił Kuds (chociaż natychmiast mianowano jego następcę) może być wielkim utrudnieniem w irańskich planach regionalnej dominacji i rozszerzania swoich wpływów na Liban czy Jemen.

Póki co Iran pogrążył się w żałobie.

Z pewnością generał Sulejmani nie był podziwiany przez wszystkich Irańczyków. Ale dla sporej grupy był autorytetem, a Trump jest wyjątkowo nielubianą figurą w Iranie, odkąd wycofał się z porozumienia nuklearnego i sprawił, że wróciły dotkliwe dla Irańczyków sankcje ekonomiczne.

Na demonstracji w Maszhadzie, jeden z organizatorów wezwał Irańczyków do składania się po dolarze, aby zebrać 80 milionów nagrody za głowę prezydenta Trumpa.

Poniżej możemy zobaczyć rozmiary demonstracji żałobnej w Ahwazie, mieście w południowo-zachodnim Iranie.

W Ahwazie mieszka około 1,4 miliona osób. W niedzielę 5 stycznia przywieziono tam ciało Sulejmaniego z Iraku. W poniedziałek zwłoki zostaną przewiezione do Teheranu, a później do drugiego największego miasta Iranu – Maszhadu i rodzinnego miasta generała – Kermanu.

Analityczka Narges Bajoghli, która badała metody medialnej propagandy w Iranie i rozmawiała z osobami, które ją tworzą, napisała na Twitterze, że władze nie mogły w ostatnich latach nawet marzyć o tak wielkiej demonstracji, jak ta w Ahwazie. Szczególnie tam, w mieście ze sporą mniejszością Arabską, gdzie Saudyjczycy mają spore wpływy.

Według Bajoghli w demonstracjach w ogóle nie chodzi o poparcie dla władz, ale o suwerenność i niepodległość. Trump swoimi akcjami i słowami uderza właśnie w te wartości, których, jak widać, Irańczycy są gotowi bronić.

Według analityka Adnana Tabatabaiego popularność Sulejmaniego wynikała z dwóch czynników:

  • jako sprawny polityk umiejętnie łączył szyicką ideologię, antyimperializm i nacjonalizm;
  • był twarzą walki z Państwem Islamskim, Irańczycy uznają, że utrzymanie PI z dala od granic Iranu to jego zasługa.

Złość w regionie

Decyzja Trumpa o zamachu na Sulejmaniego wpływa nie tylko na stosunki na linii Iran-USA, ale na cały region. Hassan Nasrallah, przywódca wspieranego przez Iran libańskiego Hezbollahu, szyickiej partii politycznej i organizacji paramilitarnej, powiedział już, że data śmierci Sulejmaniego jest początkiem nowej ery dla całego regionu.

Media obiegła też wiadomość, że 5 stycznia iracki parlament, zagłosował za wyrzuceniem z kraju wszystkich żołnierzy amerykańskich. Obecnie jest ich około 5 tys. Jednak ta informacja to nie do końca prawda – parlament zagłosował za tym, aby poprosić iracki rząd o zakończenie współpracy w kwestii bezpieczeństwa z USA, zakończenie obecności zagranicznych wojsk w Iraku oraz wygaszenie mandatu międzynarodowej koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu.

Teraz czas na ruch rządu – głosowanie nie oznacza, że Amerykanie i inni wojskowi (w tym Polscy) muszą się natychmiast wynieść z kraju.

Żołnierze USA wyjechali z Iraku w 2011 roku, ale w 2014 wrócili, aby pomóc Irakijczykom walczyć z Państwem Islamskim. Wycofywanie się zagranicznych wojsk może być długim procesem, ale głosowanie w parlamencie w Bagdadzie to kolejne wydarzenie, które podkreśla słabnące wpływy USA na Bliskim Wschodzie.

Co dalej?

Co więc na razie osiągnął Trump, zabijając Sulejmaniego?

  • Zlikwidował bardzo ważną postać dla irańskiej polityki zagranicznej.
  • Dokonał politycznego morderstwa, jakiego nie mieliśmy w XXI wieku (Osama bin Laden czy Abu Bakr al-Baghdadi nie byli dowódcami suwerennych państw, Saddam Husajn został powieszony po procesie).
  • Sprawił, że cały świat ponownie mówi o Iranie.
  • Skonsolidował i upokorzył Irańczyków, zmniejszając ewentualne poparcie wewnątrz Iranu dla pomocy z USA dla irańskiej opozycji, którą Amerykanie chcieliby wspierać.
  • Poważnie zagroził amerykańskiej obecności na Bliskim Wschodzie, być może sprawił, że amerykańscy żołnierze będą zmuszeni wyjechać z Iraku.

Jak pisaliśmy już 3 stycznia, Sulejmani nie był pokojową figurą w regionalnej polityce. Konsekwencją jego licznych decyzji była śmierć niewinnych ludzi, szczególnie w konfliktach syryjskim i jemeńskim. Ale to nie znaczy, że decyzja Trumpa, żeby go zlikwidować była najlepszym wyjściem w narastającym konflikcie irańsko-amerykańskim.

Od rewolucji w 1979 roku stosunki między tymi dwoma krajami nigdy nie były dobre. Dziś są najgorsze od przełomu 1979 roku.

Komentatorzy są zgodni, że Iran odpowie na zamach, większość z nich uważa też, że odpowiedź nie przyjdzie natychmiast. Teraz w kraju ajatollahów jest czas na żałobę. Dalej czeka nas oczekiwanie w napięciu na ruch Irańczyków. Jak odpowie na niego nieobliczalny Trump? To będzie decyzja, która może zaważyć na życiu setek tysięcy osób.

OKO pilnuje,
żeby Polska nie wyszła z Europy.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Komentarze

  1. Lech Słomianowski

    >Hassan Hassan….pisze w Guardianie, że śmierć dowódcy elitarnych sił Kuds….może być >wielkim utrudnieniem w irańskich planach regionalnej dominacji….
    Hassan pisze, że.."Suleimani’s death is a huge blow to Iran’s plans for regional domination" – jest "ogromnym ciosem" (a nie wielkim utrudnieniem). Dalsza ciąg artykułu jeszcze bardziej odbiega tonem od artykułu Szymczaka. "His successor is unlikely to be able to complete that mission – jego następca raczej nie będzie mógł dokończyć misji (misji zapanowania przez Iran nad regionem). Przepowiednie, że nadejdzie "sądny dzień" są przesadzone bo żadna ze stron nie jest zainteresowana wojną – In the short term, doomsday scenarios seem far-fetched. Neither side is interested in an outright war. Co zasadnicze, prawie wszyscy wpływowi Irakijczycy wezwali by reagować logicznie i bez emocji – crucially, nearly all the most influential public figures in Iraq….have called for a restrained and clear-headed response.
    I wreszcie…."Suleimani’s killing will likely mark the end of an era for Iran’s attempts to further expand its influence in the region" – Zabójstwo Sulejmaniego najprawdopodobniej oznacza koniec ery prób Iranu rozszerzania swoich wpływów w regionie. Możemy tylko spekulować czemu Szymczak konsekwentnie przemilcza wnioski jakie świat wysuwa po amerykańskim zamachu ale sytuacja w regionie zmieniła się radykalnie i to nie na korzyść Iranu. Trump z pewnością nie jest postacią sympatyczną, ale to nie czyni jego akcji absurdalnymi. Sprzeciw wobec nich z pewnością nie powinien być używany do przemilczania brutalności i cynizmu reżymu teherańskich kleryków, którzy od dziesięcioleci terroryzują cały region, począwszy od ludności swojego kraju.

  2. Joanna Jania

    A jeśli Trump wcale nie jest nieobliczalny? Jeśli od pewnego czasu planował konflikt zbrojny i z tego wzgledu w ostatnich latach zwiększane byly zamówienia na produkcję bomb i broni dla amerykańskiego wojska w amerykanskich przedsiebiorstwach? Jesli zamieszki przy ambasadzie amerykanskiej byly sprowokowane celowo, sluzac jako pretekst, i w jakis sposob wkalkulowane w ten scenariusz? Tylko o co ostatecznie chodzi? Nie wierze ani w impulsywnosc Trumpa w tym temacie, ani (tym bardziej) w strzelanie sobie w stopę. Bez względu na to, jak odpowiedzą Irańczycy, plan Trumpa zostanie zrealizowany. To on wybrał czas tej rozgrywki i on nią pokieruje.

  3. Ewa Kaźmierczak

    Jednym z postulatów protestujących Irańczyków (przed zamachem na Sulejmana) była likwidacja republiki islamskiej. Trump tym zamachem zaprzepaścił szansę na jakiekolwiek zmiany i reformy wewnętrzne w Iranie (zainicjowane przez samo społeczeństwo), zjednoczył zwolenników i przeciwników Sulejmana, zjednoczył Irańczyków i Irakijczyków w antyamerykańskiej i antyeuropejskiej krucjacie, a tym samym umocnił terroryzm islamski. I pewnie właśnie o to chodzi Republikanom (i nie tylko) – niekończąca się walka z terroryzmem islamskim i "przywracanie demokracji" wszędzie tam gdzie USA widzi dla siebie korzyści finansowe napędza przemysł zbrojeniowy. I oczywiście daje szansę niezrównoważonemu psychicznie Trumpowi na reelekcję.

    • Lech Słomianowski

      >zjednoczył Irańczyków i Irakijczyków w antyamerykańskiej i antyeuropejskiej krucjacie
      Bzdura. Wprawdzie iracki parlament przegłosował rezolucję o wycofaniu obcych wojsk z terytorium irackiego 170:0 ale…..zrobił to przy bojkocie głosowania przez posłów kurdyjskich i sunnickich. Jedność, o której piszesz jest wymuszana w Iranie, Iraku i na całym Bliskim Wschodzie krwawym terrorem irańskiej "gwardii rewolucyjnej" oraz wszelkiego rodzaju zbrojnych szyickich bojówek. O charakterze ich działalności można się z łatwością dowiedzieć od irańskich i irackich uchodźców w Europie. W Polsce można ich policzyć na palcach "jednej ręki" ale np. w Szwecji w gazetach pełno jest ich mrożących krew w żyłach relacji. Tym, którzy nie znają szwedzkiego polecam artykuł w Guardianie pióra irańskiej komentatorki Nesrin Malik "To believe there’ll be world war three is to swallow US propaganda", która pisze "…..Suleimani has brought pain and suffering to the region by running proxy wars, smothering revolutions, and extending lifelines to tyrants such as Syria’s Bashar al-Assad, who otherwise would have been rightly toppled. But his killing will have asymmetric results – American lives will go on as usual, while the Middle East will be destabilised even further." Obiecane przez Trumpa w czasie wyborów prezydenckich wycofanie się z Bliskiego Wschodu, na które z wiadomych względów tak liczyli Sulejmani i jego ayatollahowie, doprowadziłoby do jeszcze większej destabilizacji regionu i jeszcze brutalniejszego i krwawszego rozprawiania się ze wszystkimi, których Teheran chce "nauczyć" swojego moresu.

  4. Ryszard Kawa

    Iran nie zaatakuje Amerykanów tylko idiotę Trumpa i cały świat odpocznie i może wtedy Amerykanie mądrego wybiorą prezydenta a nie chorego na umyśle. A ty Trump figę zrobisz jak już ciebie nie będzie.

Masz cynk?