Ośrodek dla niebezpiecznych byłych więźniów w Gostyninie, dzieło Jarosława Gowina, jest jak urzeczywistnienie okrutnych fantazji. Kajdanki, przeszukania, brak intymności, wszechobecni uzbrojeni strażnicy. Bo ustawa pozwala. Problem w tym, że KOZZD miał leczyć. W obecnych warunkach jedynie izoluje i upokarza – mówi raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Trafić tam łatwo. Ustawa stosuje tak szerokie kryterium, że do Gostynina skierowany może zostać praktycznie każdy więzień, który choć chwilę spędził na więziennym oddziale terapeutycznym. Wyjść udało się na razie tylko jednej osobie. Funkcja lecznicza Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (KOZZD), do którego na terapię trafiać mieli najniebezpieczniejsi byli więźniowie, została już tylko na papierze.

W praktyce Ośrodek w Gostyninie działa jak bezterminowe więzienie prewencyjne o zaostrzonym rygorze, którego funkcjonowanie zależy od fantazji dyrektora.

Przepełniony ośrodek, wieloosobowe sale, godzina spaceru po drodze pożarowej dziennie, ciągłe kontrole, przeszukania, odpowiedzialność zbiorowa, brak jasnych reguł i jakiejkolwiek intymności (kamery w toaletach, pokojach spotkań i rozbieranie do naga po każdych odwiedzinach)… To wszytko pod czujnym okiem 161 uzbrojonych pracowników ochrony, którzy nie opuszczają osadzonych na krok.

Raport Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT) z wizytacji Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie opisuje „jedynie te obszary, które wymagają poprawy”.

Z prawie 50 stron raportu wyłania się obraz instytucji, która opierając się na nieprecyzyjnej, pełnej luk ustawie, realizuje chore fantazje na temat zakładów więziennych o zaostrzonym rygorze, łamiąc prawa pacjentów. Bez żadnych konsekwencji, bo ustawa pozwala.

„Tego nie ma nawet w więzieniach”

KOZZD w Gostyninie powstał z myślą o tzw. niebezpiecznych, czyli byłych więźniach, co do których istnieje „co najmniej wysokie prawdopodobieństwo”, że po wyjściu na wolność znowu popełnią zbrodnię. Inicjatorem ustawy, na której podstawie działa ośrodek, był Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL. „Ustawa o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób” została przyjęta przez Sejm w październiku 2013, niemal jednogłośnie.

Do KOZZD mieli trafiać najniebezpieczniejsi mordercy i gwałciciele. W rzeczywistości są tam osoby, które w więzieniu nie spędziły nawet 3 lat, bo ich wyroki dotyczyły stosunkowo lżejszych przestępstw.

Ośrodek miał mieścić maksymalnie 60 pacjentów, dziś jest ich już 65. Od początku istnienia KOZZD opuściła go tylko jedna osoba. W pokojach, które miały być na początku maksymalnie 2-osobowe, zaczęło mieszkać po 8 osób Pojawiły się piętrowe łóżka, zupełnie jak w więzieniu.

„Przekroczenie zakładanej pojemności placówki wpływa bardzo negatywnie na pacjentów, utrudnia prowadzenie oddziaływań terapeutycznych, a przede wszystkim potęguje napięcie pomiędzy pacjentami a personelem Ośrodka” – piszą eksperci KMPT.

W tej ciasnocie nie ma się gdzie schować. Intymność i prywatność są tu niedozwolone. „Proszę pani, ja nigdy wcześniej nie musiałem załatwiać swoich potrzeb przed kamerą” – mówił nam J., który w Gostyninie jest od prawie 4 lat. Kamery są wszędzie, nawet w pokojach widzeń. Do ekranów monitoringu dostęp mają też osoby postronne.

„Pacjenci wskazywali, że zdarza się, że personel KOZZD w niewybredny sposób komentuje ich intymne części ciała. Wskazywano przy tym, że tego typu zachowań dopuszczają się także osoby spoza personelu medycznego, czy służby ochrony, a więc osoby, które najprawdopodobniej miały nieuprawniony dostęp do podglądu monitoringu”  – czytamy w raporcie KMPT.

Pacjenci skarżyli się też, że: „Nie ma tu miejsca, by można było się skupić, wyciszyć. Ciągle ktoś jest obecny. Wszędzie strażnik. Tego nie ma nawet w więzieniu”, „Ja bym na kolanach wracał do zakładu karnego”.

Przeszukania, kipisze

Po każdym spotkaniu czy wyjściu z ośrodka (do lekarza lub do sądu) osadzonych rozbiera się i przeszukuje. Po co? Nie wiadomo, bo strażnicy nie odstępują osadzonych na krok. Są z nimi u lekarza, przy konfesjonale, siedzą obok w pokoju widzeń. Wszystko kontrolują wszechobecne kamery, a każda przesyłka jest drobiazgowo sprawdzana.

KMPT przytacza raport służby ochrony, w którym opisano sposób przeprowadzenia kontroli jednego z osadzonych po powrocie z 18-minutowego spotkania z siostrą: „Najpierw zdjął górną cześć ubrania, którą po sprawdzeniu ponownie założył, a następnie spodnie, które przekazał do sprawdzenia. Odmówił zdjęcia bokserek. W związku z czym decyzją lekarza […] wobec pacjenta zastosowano przymus bezpośredni w formie przytrzymania. W czynnościach tych uczestniczyło 3 strażników i jeden sanitariusz”.

Pracownicy ochrony regularnie przeszukują też pokoje. „Robią nam takie kipisze, kilka razy w miesiącu. Przychodzą i wywracają wszystko na drugą stronę. Nie wiemy, dlaczego to robią, chyba z nudów albo złośliwie” – mówił OKO.press J.

Potwierdza to raport KMPT:

„podczas przeszukań przeglądano także prywatne notatki, zapiski, pisma urzędowe, w tym takie, które mogą zawierać informacje objęte tajemnicą lekarską czy adwokacką. Tego typu niepokojącą praktykę potwierdza także analiza wybranej dokumentacji pacjentów. W segregatorze dotyczącym kobiety umieszczonej w KOZZD znaleziono jej prywatne zapiski, a także prywatną korespondencję pomiędzy pacjentami”.

KMPT dostrzega, że „ze względów bezpieczeństwa w niektórych przypadkach może zachodzić potrzeba przeprowadzenia kontroli osobistej. Decyzja w tym zakresie powinna być jednak podejmowana z właściwą rozwagą, profesjonalizmem i poszanowaniem godności człowieka. W przeciwnym wypadku kontrola osobista może spełniać rolę narzędzia opresji i zostać uznana za poniżające traktowanie”.

O tym, że w przypadku Gostynina represyjne metody nie opierają się na realnych przesłankach, stwierdził już Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w wyrokach przeciwko Polsce przytaczanych w raporcie.

Uznano, że „codzienne kontrole osobiste więźnia połączone z obowiązkiem rozebrania się do naga nie wynikały z żadnych konkretnych potrzeb bezpieczeństwa i nie były związane z podejrzeniami wynikającymi z zachowania skarżącego. Taka praktyka musiała wywołać w człowieku uczucie poniżenia, cierpienia i przygnębienia, które wykroczyło poza nieuniknione cierpienie i upokorzenie związane z odbywaniem kary więzienia”.

Ustawa pozwala (a Konstytucja zabrania)

Czy obowiązkowe kajdanki, regularne przeszukania i całkowity brak prywatności mają podstawę prawną? Nie. Są szaloną interpretacją przepisów, często niekonstytucyjną. Środki, które powinny być stosowane w szczególnych wypadkach w KOZZD stają się normą.

Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw”.

Tymczasem, jak zauważają autorzy raportu, w ustawie z dnia 22 listopada 2013 prawa pacjentów określono jedynie fragmentarycznie. Z konieczności kluczowym dokumentem określającym zasady funkcjonowania placówki, w tym prawa i obowiązki pacjentów stał się wewnętrzny regulamin ustanowiony przez dyrektora.

Chociaż zgodnie z ustawą kierownik ośrodka ma kompetencje wyłącznie do określenia sposobu i warunków udzielania terapii, to w praktyce regulamin określa też np. sankcje dyscyplinarne. Regulamin jest też bardzo często zmieniany – zdarzało się, że za przewiny jednego lub kilku pacjentów, nakładano ograniczenia, które dotykały wszystkich.

„Ogromnym problemem są częste zmiany samego regulaminu i tworzenie kolejnych aneksów za każdym razem inaczej regulujących dane zagadnienie i wprowadzających nowe zasady funkcjonowania Ośrodka”.

Personel wycina strój kąpielowy

Sposób funkcjonowania ośrodka robi niekiedy wrażenie absurdalnej improwizacji.

Zgodnie z regulaminem Ośrodka wszelkiego rodzaju treści o charakterze erotycznym są niedozwolone. „W praktyce oznacza to, że prasa prenumerowana w KOZZD, m.in. gazety, tygodniki są cenzurowane np. poprzez wycinanie lub zamalowywanie fotografii/grafik. Dotyczyło to np. zamazania części ilustracji przedstawiającej kobietę w stroju kąpielowym, która została umieszczona w ogólnopolskim tygodniku pod artykułem nt. historii antykoncepcji”.

Cenzura nie omija też telewizji. W księdze raportów służby ochrony informowano, że „o godzinie 19.15 pacjent […] przebywał na świetlicy oglądając film. Ze względu na występujące sceny erotyczne przedstawiające nagiego mężczyznę i kobietę oraz obcowanie płciowe między nimi, pracownik ochrony […] po wcześniejszym poinformowaniu pacjentów, przełączył telewizję na inny kanał. W momencie zakończenia sceny umożliwiono pacjentom dalsze oglądanie. Na powyższe zachowanie zareagował agresją słowną”.

KMPT podsumowuje te działania jako „zbyt daleko idące”.

„Zamknij pysk”

Podczas wizytacji KMPT w Ośrodku w Gostyninie w lutym 2019 roku na 65 osadzonych zatrudnionych było 161 pracowników ochrony. KMPT zwraca uwagę na lęk przed pacjentami panujący wśród pracowników, którzy informowali nawet o tym, że „część pacjentów planowała podjęcie zorganizowanych działań wymierzonych przeciwko personelowi, co skłoniło dyrekcję Ośrodka do zwiększenia liczby pracowników ochrony zatrudnionych w KOZZD”.

W liście do wiceministra zdrowia pisano m.in., że „personel czuje się zaszczuty i zagrożony w tych trudnych warunkach pracy”. Sami pracownicy jako rozwiązanie sugerowali zwiększenie liczny pracowników ochrony.

Eksperci KMPT zwrócili uwagę na brak odpowiednich szkoleń dla personelu, które mogłyby przygotować pracowników do radzenia sobie ze stresem i pracy z agresywnymi pacjentami. „Regularnie odbywają się jedynie szkolenia dla pracowników ochrony z zakresu użycia środków przymusu bezpośredniego”.

Zdaniem KMPT relacji między personelem a pacjentami nie poprawia ostentacyjny strój strażników, którzy „pełnią dyżury w swoistym umundurowaniu nosząc w widocznym miejscu środki przymusu bezpośredniego (gaz obezwładniający, pałka wielofunkcyjna typu tonfa)”.

KMPT zwraca też uwagę na „niepożądane” zachowania pracowników wobec pacjentów.

„Pacjenci wskazywali głównie na słowne i psychiczne złe traktowanie – wyzywanie, wulgarne słownictwo (»zamknij pysk«), naśmiewanie się z nich, przeklinanie – także w rozmowach personelu między sobą, zwracanie się »na ty« do pacjentów. Zresztą potwierdzają to same wpisy w raportach służby ochrony” – wynika z raportu.

„Do tego dochodzi jeszcze inne prowokacyjne zachowanie polegające na takim poruszaniu się po korytarzu, aby to pacjenci wymijali slalomem pracowników ochrony, co ze względu na niewielką powierzchnię korytarzy i dużą liczbę osób, które się na nim znajdują, jest istotnie uciążliwe”.

Pacjenci rezygnują z terapii

Ustawa określa, że KOZZD, to podmiot leczniczy, którego zadaniem jest prowadzenie postępowania terapeutycznego wobec osób stwarzających zagrożenie umieszczonych w Ośrodku.

Czy w Gostyninie się leczy? Wiele wskazuje na to, że coraz mniej. Do ośrodka z założenia trafia specyficzna grupa pacjentów – osoby z zaburzeniami osobowości, preferencji seksualnych lub upośledzeniem umysłowym, które w opinii biegłych mogą stanowić zagrożenie. Jedyną dostępną formą leczenia, jest więc terapia, która – żeby być skuteczna, musi być dobrowolna i powodowana potrzebą osoby leczonej.

Pacjenci z terapii coraz częściej rezygnują. Nie widzą w niej sensu. „Przecież i tak stąd nie wyjdę” – mówią.

Zastrzeżenia KMPT budzą stosowane formy terapii. Brakuje na przykład terapii zbiorowych, co dla osób z zaburzeniem dyssocjalnym (antyspołecznym), wydaje się niezbędne, nie wiadomo też, na jakich wytycznych oparta jest stosowana terapia.

Z raportu wynika, że pacjenci nie są do końca angażowani w proces leczenia. Nie mają na przykład żadnego wglądu w plan terapii, który zwykle jest ogólnikowy i niedostosowany do indywidualnych potrzeb pacjenta.

„Pacjenci nie potrafią podać celu spotkań/terapii z psychologiem, nie potrafią sprecyzować obszaru problemu poddanemu pracy z psychologiem – odwołują się jedynie do harmonogramów, z którymi są zapoznawani po przybyciu do KOZZD”.

To nie leczenie, tylko izolacja

„Biorąc pod uwagę, że z założenia Ośrodek ma pełnić funkcję terapeutyczną, należy pamiętać, że taka praca polega na opieraniu się o zasoby pacjenta w tym poznawcze i intelektualne. Zatem należałoby się w ogóle zastanowić, czy kierowanie do KOZZD osób z niepełnosprawnością intelektualną lub ze znacznie obniżonymi funkcjami poznawczymi jest celowe. Ze względu na ograniczone niepełnosprawnością możliwości wglądu w swoje działania, osoba taka nie skorzysta bowiem w żadnym zakresie z proponowanej terapii, a jej pobyt będzie pełnił funkcję wyłącznie izolacyjną” – czytamy w raporcie KMPT.

„Nie leczy się osobowości. A tym bardziej nie leczy się niepełnosprawności intelektualnej. A rządowa ustawa, żeby ominąć zarzuty powtórnego karania i działania prawa wstecz, udaje, że w ośrodku izolacyjnym będzie się to robić” – tłumaczył w 2013 jeden z głównych krytyków ustawy, prof. Janusz Heitzman, kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej oraz dyrektor Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Zmiany ustawy i funkcjonowania KOZZD od dawna domaga się między innymi Rzecznik Praw Obywatelskich, który 17 kwietnia osobiście wizytował ośrodek. Pod koniec lutego rząd zapowiedział „kompleksowe zmiany” w ustawie, nie podając żadnych szczegółów. Adam Bodnar uznał, że w kontekście wagi zgłaszanych postulatów odpowiedź ministerstwa jest „dalece niesatysfakcjonująca”.

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press