Prezydent Duda mówił w Davos, jakby był w TVP. Pouczył Komisję Europejską, że ulega fake newsom, które produkuje opozycja. Taka gadka zdumiała słuchaczy, a wiceprzewodniczący KE sprowadził Dudę na europejską ziemię. „To ja zainicjowałem - wraz z przedstawicielami Holandii i Danii - procedurę praworządności. Polska ma konflikt z Europą, a nie Komisją"

To mogła być nudna debata. Podczas dyskusji w Davos z udziałem Andrzeja Dudy spodziewaliśmy się mantry PiS o polskiej praworządności i nieuzasadnionej krytyce Europy. Ale polski prezydent zapędził się tak daleko, że prowadzący nie mógł uwierzyć w to, co słyszy, a z publiczności zerwał się komisarz europejski i były premier Finlandii, by prostować słowa Dudy.

Duda zarzucił Komisji Europejskiej „dyktat”. A potem pociągnął:

„W mojej opinii fake newsy są jednym z najważniejszych narzędzi współczesnej wojny. Dezinformacja jest bardzo niebezpieczna” – komentował stanowisko Komisji Europejskiej polski prezydent. Zaskoczony prowadzący zareagował:

„Nie sugeruje pan, że Komisja Europejska używała dezinformacji?”

„To Komisja była dezinformowana” – odpowiedział z pełną powagą Duda. „Przez obecną opozycję, przez tych, którzy utracili władzę w 2015 roku”.

Wtedy z publiczności wstał były premier Finlandii Jyrki Katainen, obecnie komisarz ds. miejsc pracy, wzrostu, inwestycji i konkurencyjności, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej:

„To ja zainicjowałem – wraz z przedstawicielami Holandii i Danii – procedurę praworządności. Chciałbym skomentować słowa prezydenta Dudy, że to jest problem pomiędzy Polską a Komisją Europejską.

Jesteśmy głęboko zaniepokojeni – wraz z ogromną większością krajów członkowskich – tym, jak rozwija się sprawa praworządności w Polsce”.

Ja i moi koledzy z rządu

Prezydent Andrzej Duda mówił o konflikcie wokół zmian w sądownictwie to, co zawsze i tak jak zawsze: że to wszystko wina złej Komisji Europejskiej i jeszcze gorszej polskiej opozycji. Ta pierwsza jest nieobiektywna i źle poinformowana, ta druga – rozsiewa fake newsy i nie może się pogodzić z przegraną w wyborach w 2015 roku.

Dudzie nie można odmówić konsekwencji: Davos, nie Davos, zawsze mówi tak, jakby rozmawiał z dziennikarzami TVP. Tym razem jednak spotkała go niespodzianka: w dyskusję wtrącił się obecny na sali wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, były premier Finlandii i wdał się w polemikę z polskim prezydentem. Wyjaśnił, że Polska nie jest w sporze z Komisją, ale z państwami członkowskimi Unii. I nie chodzi o przerzucanie się winą, tylko o rozwiązanie problemu.

Co na to prezydent?

W krótkich żołnierskich słowach kilka razy powtórzył: „Nie zgadzam się”.

Po czym – cały czas z przyklejonym uśmiechem – zaprosił byłego Finlandii do Polski: „Proszę zobaczyć na własne oczy”.

Trochę to spóźnione – przedstawiciele Komisji Polskę odwiedzali, próbowali też nieoficjalnych rozmów z rządem, ale to politycy PiS takich rozmów unikali.

Jeszcze ciekawsze jest, że Andrzej Duda w zasadzie zaproponował komisarzowi wycieczkę w czasie i obserwację polskich wojenek: wytłumaczył, że PiS nie może się wycofać z czegoś, co obiecywał od 2007 roku i z czym szedł do wyborów.

„Teraz, kiedy ja jestem prezydentem, a moi koledzy są członkami rządu, moja poprzednia partia robi to, co obiecaliśmy. Czy to dziwne w demokracji?”

Wypełnianie wyborczych obietnic jest z pewnością godne pochwały (zwłaszcza gdyby nie stało w sprzeczności z Konstytucją). Jednak prezydent Duda jakby zapomniał, że występuje na forum międzynarodowym, a zagranicznej publiczności nie interesują obietnice wyborcze PiS.

Po wymianie zdań z fińskim komisarzem trudno powiedzieć, na czym miałby polegać dialog Polski z Unią Europejską, bo polski prezydent żadnego pola dialogu nie zakreślił. Nie wymienił żadnej sprawy, w której Polska i Komisja mogłyby szukać porozumienia.

Prowadzący dyskusję poprosił obecnych m.in. o zdanie pod adresem prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Petro Poroszenko i Dalia Grybauskaitė wykorzystali tę okazję, by umieścić swój region i Europę w szerszym kontekście.

Duda powiedział tylko: „Good luck, Mr President”.

Poniżej szczegółowo relacjonujemy dyskusję, którą w całości można obejrzeć tutaj.


Prezydent Duda na litewskim i ukraińskim tle – szczegółowy zapis debaty


W debacie „Central and Eastern Europe: A New Agenda for the Continent?” (Europa Środkowa i Wschodnia: nowa agenda dla kontynentu?) podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos oprócz prezydenta RP udział wzięli prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i prezydentka Litwy Dalia Grybauskaitė. Rozmawiali o współpracy w Europie, o zagrożeniach ze strony Rosji, o Nord Stream 2. Jednak prowadzący spotkanie, ekonomista Victor Halberstadt z Leiden University, uparcie wracał do konfliktu między Polską a Unią Europejską.

Duda ujął to tak:

„Najważniejsze, że w końcu mamy dialog z Komisją Europejską. Proszę mi wierzyć, że to jest coś nowego.

Kilka miesięcy temu nie było dialogu, był dyktat ze strony Komisji Europejskiej. Nie mogę zrozumieć, czemu byli tak nieobiektywni w ocenie sytuacji w Polsce.

Ustanowiliśmy instytucje i wprowadziliśmy zmiany, które funkcjonują w państwach UE – w Hiszpanii, w Szwecji. To nic nowego w UE. Podkreślam – nie jest to niczym nowym w krajach UE. Nie rozumiem, dlaczego nasze reformy są niedemokratyczne, a te same instytucje w innych krajach są właściwie? Nie rozumiem tego.

Obawiam się, że jest drugie dno, że to jest problem polityczny.

To zależy od tego, kogo z Polski się słucha. Ocena Komisji Europejskiej była jednostronna. Ale KE wróciła do stołu i mam nadzieję, że znajdziemy rozwiązanie. Dialog i obiektywność są najważniejsze”.

Duda poradził Unii Europejskiej, by unikała kryzysu, „bo to jest kryzys, nie tak poważny jak Brexit, ale tak, poważny kryzys”.

Od opinii na temat Komisji Europejskiej prezydent płynnie przeszedł do problemu z fałszywymi wiadomościami:

„W mojej opinii fake newsy są jednym z najważniejszych narzędzi współczesnej wojny. Dezinformacja jest bardzo niebezpieczna”. Zareagował prowadzący:

„Nie sugeruje pan, że Komisja Europejska używała dezinformacji?”

„To Komisja była dezinformowana. Przez obecną opozycję, przez tych, którzy utracili władzę w 2015 roku”.

Komisarz kontra Duda

Wtedy z publiczności wstał były premier Finlandii Jyrki Katainen, obecnie komisarz ds. miejsc pracy, wzrostu, inwestycji i konkurencyjności, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej:

„To ja zainicjowałem – wraz z przedstawicielami Holandii i Danii – procedurę praworządności. Wcześniej w Unii Europejskiej nie było takiej procedury, ale uznaliśmy, że jest potrzebna. To było na długo zanim pojawiły się jakiekolwiek problemy. Chciałbym skomentować słowa prezydenta Dudy, że to jest problem pomiędzy Polską a Komisją Europejską.

To nie jest problem pomiędzy Polską a Komisją Europejską. Jeśli się nie mylę, 23 państwa członkowskie wskazały, że mamy poważny problem. I to dlatego Komisja wprowadziła dialog pomiędzy Polską a Komisją. Wciąż wierzę, że jest szansa, by poprawić sprawy. Nie chodzi o przerzucanie się winą (blame game).

Jesteśmy głęboko zaniepokojeni – wraz z ogromną większością krajów członkowskich – tym, jak rozwija się sprawa praworządności w Polsce.

Ale jestem stuprocentowo pewny, że to da się rozwiązać i dialog, który mamy teraz, jest bardzo wartościowy”.

Komisarz Katainen był kulturalny, ale jego opinie były kategoryczne. Co na to Andrzej Duda?

„Nie zgadzam się. Przepraszam. Proszę przyjechać do Polski i zobaczyć na własne oczy.

Proszę przyjechać do Polski i zapytać ludzi. 70 proc. naszej populacji jest kompletnie przekonana, że nasze sądownictwo potrzebuje zmian. Dlaczego? Bo źle pracuje. Bo postępowania trwają zbyt długo. Ludzie są zakładnikami sądownictwa. Wiedzieliśmy, że musimy coś zrobić i obiecaliśmy to. Obiecywaliśmy to ludziom przez 8 lat, między 2007 i 2015, że to zmienimy. Teraz, kiedy ja jestem prezydentem, a moi koledzy są członkami rządu, a moja była partia ma większość w parlamencie robi to, co obiecaliśmy. Czy to dziwne w demokracji?”.

Litwa i Ukraina wypadły lepiej

Dalia Grybauskaitė unikała oceny konfliktu Polski z Komisją Europejską, podkreślała jedynie, że konieczne jest porozumienie, unikanie oskarżeń. Petro Poroszenko dodał, że z perspektywy Ukrainy, „najważniejsza jest jedność Europy”.

Petro Poroszenko i Dalia Grybauskaitė skupiali się na problemach własnych krajów, przy czym oboje swobodnie posługiwali się angielskim niż polski prezydent.

Prezydent Litwy niezwykle mocno i jednoznacznie opowiedziała się za pogłębieniem integracji europejskiej, z zaznaczeniem współpracy z krajami skandynawskimi.

Dla małych krajów im więcej integracji, tym lepiej, tym bezpieczniej – powiedziała Grybauskaitė. Jednocześnie kategorycznie oceniła inicjatywę Nord Stream 2, jako czysto polityczny i niebezpieczny dla Europy, bo zagraża bezpośrednim uzależnieniem od rosyjskiego gazu.

Poroszenko chwalił sąsiadów (bił brawo – efektowny gest) za tworzenie podstaw niezależności od dostaw rosyjskiego gazu. Podkreślał, że Ukraina jest w Europie. Z wielkim przekonaniem opisywał swoje działania przeciw korupcji i reformy sądownictwa, edukacji, samorządową (decentralizacji) – wszystko w warunkach okupacji i wojny z Rosją. Poroszenko parokrotnie podkreślał, że w tych reformach Ukraina dostaje wsparcie Polski. Poroszenko uznał, że wzrost PKB  2,5 proc. w obecnych warunkach jest wielkim sukcesem jego kraju. Chwalił się także swoimi sukcesami w budowaniu relacji z Międzynarodowym.  Ocenił, że

za sprawą Rosji toczy się bitwa o jedność Europy, Rosja robi wszystko, by nas podzielić, prowadzi w tym  Nord Stream 2 jest wielkim testem dla europejskiej solidarności.

OKO pilnuje,
żeby Polska nie wyszła z Europy.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press