Podobnie jak premier Morawiecki, Jadwiga Emilewicz uwielbia mówić o start-upach, innowacjach czy nawet polskim podboju kosmosu. I podobnie jak on wyrasta z mocno konserwatywnej, katolickiej formacji. Jej nominacja wzmacnia w rządowej koalicji partię Jarosława Gowina Porozumienie, której Emilewicz jest jedną z wiceprzewodniczących

Dotychczas była wiceministrem w ministerstwie rozwoju Mateusza Morawieckiego. Teraz staje się konstytucyjnym ministrem – ma stworzyć nowy resort Przedsiębiorczości i Technologii. Nominacja Emilewicz wzmacnia w ramach rządowej koalicji partię Jarosława Gowina Porozumienie, której Emilewicz jest jedną z wiceprzewodniczących.

Wcześniej Gowin proponował Emilewicz jako kandydatkę na prezydentkę Krakowa. Nadal nie wiadomo, czy PiS wystawi tam Małgorzatę Wassermann. Wiadomo jednak, że Emilewicz w dotychczasowych sondażach uzyskała bardzo niskie wyniki, za to od początku spekulacji o starcie w samorządowym wyścigu jest bardziej widoczna w mediach.

Nie dla smogu, igrzysk i edukacji seksualnej

Urodzona w 1974 roku Emilewicz jest wciąż radną małopolskiego sejmiku. W Ministerstwie Rozwoju zajmowała się koordynacją wdrażania funduszy unijnych, instrumentami wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw, konkurencyjnością i innowacyjnością polskiej gospodarki, a także wymianą dyrektorów instytutów badawczych i połączeniem ich w kontrowersyjną „sieć badawczą Łukasiewicz”. Ma stworzyć zaplecze innowacyjne dla słynnej Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju Morawieckiego. Ale na razie sieć Łukasiewicz jest w fazie chaosu (szczegóły niżej).

To ona ogłaszała w Krakowie rządowe plany walki ze smogiem – problemem, o którym pod Wawelem mówiono na długo, zanim stał się ogólnopolskim gorącym tematem. Ostatnio chwaliła premiera Morawieckiego za zwiększenie o 170 mln zł funduszy na termomodernizację. Opowiada się za dofinansowywaniem ocieplenia mieszkań, wymiany kotłów czy okien dla uboższych obywateli. W przypadku zamożniejszych – jest za udzielaniem kredytów.

Jadwiga Emilewicz jest od lat związana z Klubem Jagiellońskim – środowiskiem, z którego wywodzi się część zaplecza prezydenta Andrzeja Dudy. Była wicenaczelną wydawanego przez Klub pisma „Pressje”, pisała tam m.in. o zjawisku „Pokolenia JP2”, Europie Środkowej, a także – mocno krytycznie –  o „oświeceniowej” edukacji seksualnej w szkołach („krucjata oświeconych nauczycieli”, „promocja rozwiązań błyskawicznych”, „zatarcie granic wstydu”). Podobnie jak prezydent Duda, była również związana z krakowskimi kręgami harcerskimi.

Konflikt z Wajdą o Muzeum PRL

Ze środowiskiem Gowina związała się jeszcze w czasach, gdy ten był politykiem Platformy Obywatelskiej. Wykładała w prywatnej Wyższej Szkole Europejskiej im. Tischnera, której Gowin był rektorem. Emilewicz z wykształcenia jest politolożką, rozpoczęła doktorat w Instytucie Nauk Politycznych UJ.

W roku 2009 była kierowniczką Muzeum Historii PRL – wówczas oddziału ministerialnego Muzeum Historii Polski. Prawicowa prasa pisała o jej konflikcie z Krystyną Zachwatowicz i Andrzejem Wajdą – pomysłodawcami muzeum. Ostatecznie nowe Muzeum PRL zostało instytucją organizowaną przez miasto Kraków. Już bez Emilewicz.

W 2014 roku Emilewicz bez powodzenia startowała z listy Polski Razem do Parlamentu Europejskiego. Była na czwartym miejscu – m.in. za Gowinem i Adamem Bielanem – i otrzymała 1411 głosów. Oficjalnie poparli ją wówczas m.in. Jan Rokita i Matthew Tyrmand. Ten ostatni wspólnie z Emilewicz apelował o głosowanie „przeciw” w referendum ws. organizacji igrzysk olimpijskich w Krakowie oraz o odrzucenie porozumienia handlowego TTIP między USA – UE.

W kancelarii Buzka i partii Kowala

Emilewicz zdobywała pierwsze doświadczenia urzędnicze w Departamencie Spraw Zagranicznych w Kancelarii Premiera za rządów Jerzego Buzka (1998-2002). Kilka lat później została współautorką książki o tamtych czasach: „Reformatorzy i politycy. Gra o reformę ustrojową w 1998 roku widziana oczami jej autorów”. W Ośrodku Studiów Politycznych (konserwatywnym think-tanku) pracowała m.in. z Pawłem Kowalem – późniejszym liderem partii Polska Jest Najważniejsza, zrzeszającej bliższych „centrum” uciekinierów z PiS. Kowal także w końcu znalazł się w ugrupowaniu Gowina.

Również mąż Jadwigi Emilewicz – Marcin Emilewicz – startował w 2011 roku w Krakowie do Sejmu z ostatniego, 19. miejsca listy PJN. Pracował także w sekretariacie europarlamentarnej frakcji eurosceptyków i konserwatystów Unia Na Rzecz Europy Narodów (UEN), europosłem w tej grupie był m.in. Adam Bielan.

Był też (do 2013) prezesem zajmującej się m.in. budownictwem spółki Smart, wspólnikiem krakowskiego dewelopera Sławomira Ptaszkiewicza. Ten ostatni sam startował w 2014 na prezydenta Krakowa, ogłaszając się reprezentantem miejskich aktywistów. Zdobył 3 proc. głosów. Od 2013 roku spółką Smart kieruje żona Ptaszkiewicza.

Radna Emilewicz zdecydowanie więcej energii poświęcała pracy w ministerstwie. Krakowski „Dziennik Polski” ustalił przed rokiem, że szybko znika z posiedzeń sejmiku. „Chyba dobrze dla Małopolski, że nadal jestem radną” – powiedziała wtedy dziennikarzom, wychodząc godzinę po podpisaniu listy i trzy godziny przed końcem sesji.

Twarz reform Morawieckiego chce niższego ZUS-u

Nowa minister przedsiębiorczości chce obniżyć składki ZUS dla przedsiębiorców z miesięcznym przychodem mniejszym niż 2,5-krotność minimalnego wynagrodzenia (czyli obecnie – 5 tysięcy złotych). „Dla przysłowiowego małego krawca, kosmetyczki i fryzjerki, których system dziś nie widzi. Może się tak dziać z dwóch powodów. Albo po dwóch latach małego ZUS po prostu wypadli z płacenia lub biznesu, albo nigdy nie byli w tym systemie. Chcemy, by mali przedsiębiorcy prowadzili legalnie działalność. Chcemy, by zbierali niewielką, ale jednak składkę do emerytury” – mówiła Emilewicz w grudniowej rozmowie z portalem Money.pl. Pomysłowi sprzeciwiało się Ministerstwo Rodziny Elżbiety Rafalskiej.

Jako wiceminister rozwoju z energią propagowała wizję świetlanej przyszłości polskiej gospodarki pod kierunkiem wicepremiera Morawieckiego. W październiku u prezydenta Dudy uczestniczyła w wydarzeniu „Startupy w Pałacu”. Podsumowując prezentacje dziesięciu młodych biznesmenów, dała wyraz lokalnemu patriotyzmowi: „Panie prezydencie, cztery z tych startupów pochodzą z Krakowa! Czy to przypadek? Często mówię – gdzie leży stolica polskiej innowacyjności… Myślę, że odpowiedź jest oczywista”.

Były też optymistyczne zapowiedzi: „Jesteśmy przekonani, że to właśnie w Polsce w ciągu najbliższych kilku lat pojawią się nowe jednorożce” – obiecywała Emilewicz. „Jednorożec” to w nowo-biznesowym slangu – start-up wart ponad miliard dolarów. „Jesteśmy dziś największym garażem w Europie Środkowej. Warto do tego garażu przyjechać!” – konkludowała wiceminister, obiecując wyjście z pułapki średniego rozwoju i ściąganie do Polski inwestorów.

Emilewicz odpowiada także za scentralizowanie 35 instytutów badawczych podległych ministerstwu rozwoju  – zmusza je do połączenia się w „Sieć Badawczą: Łukasiewicz” (poprzednia nazwa – Narodowy Instytut Technologii). Ten dość mechaniczny zabieg ma zmusić instytuty do odegrania roli dźwigni innowacyjności, o której tak z upodobaniem mówi wicepremier Mateusz Morawiecki. Ale cały ten zabieg zdaniem krytyków sprowadza się na razie do czystki kadrowej – jeden z wicedyrektorów departamentu w jej resorcie hurtowo zwalniał dyrektorów tych instytutów.

Z równym zapałem pani wiceminister „ogarniała” też satelity i polski program kosmiczny. „Polska staje się coraz bardziej aktywnym eksploratorem przestrzeni kosmicznej” – powiedziała jesienią PAP.

W grudniu gdy spodziewano się, że po rekonstrukcji rządu Jadwiga Emilewicz obejmie resort środowiska albo rozwoju, skromnie odpowiadała w Radio Plus: „Jak ktoś wszedł już do wody polityki, to już po prostu w niej pływa”.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym