Sanae Takaichi zagrała w styczniu va banque i postawiła na przyspieszone wybory. Jej partia osiągnęła historyczny wynik, a miłośniczka heavy metalu i szybkich samochodów notuje rekordową popularność. Teraz stoją przed nią poważne wyzwania w gospodarce czy w stosunkach z Chinami
Sana chan, jak pieszczotliwie nazywają ją niektórzy wyborcy, czyli premierka Sanae Takaichi święci tryumfy (skrót od imienia Sanae, + przyrostek „chan” używany w stosunku do dzieci i osób bliskich).
W lutowych wyborach jej Partia Liberalno-Demokratyczna (PLD), rządząca Japonią z krótkimi przerwami od 1955 r. odniosła historyczne zwycięstwo. Zdobyła 312 z 465 miejsc w izbie niższej, a jej koalicyjny partner, Partia Odnowy (Ishin no kai, w skórcie Ishin) 36 miejsc. Razem kontrolują ponad dwie trzecie miejsc, co oznacza, że izba niższa może przegłosować ustawy odrzucone przez izbę wyższą.
W mieszanym systemie jednomandatowych okręgów wyborczych (289 miejsc) oraz proporcjonalnej reprezentacji (176 miejsc), PLD zdobyła proporcjonalnie nawet większy udział, ale zabrakło jej kandydatów. Nikt nie spodziewał się aż takiej wygranej. Nieobsadzone miejsca przeszły na partie opozycyjne. W ponad 70-letniej historii PLD partia nigdy dotychczas nie zdobyła tylu mandatów.
Takaichi ustanowiła nowy rekord. W jaki sposób tego dokonała po zaledwie trzech miesiącach rządów?
Takaichi Sanae objęła fotel szefowej PLD w październiku 2025 r. pokonując poprzedniego premiera, Shigeru Ishibę, i zaraz potem stanęła na czele rządu. Prezes największej partii politycznej w parlamencie prawie automatycznie zostaje głową państwa.
Zaraz po wygranej Takaichi w wyborach partyjnych długoletni koalicjant PLD, Kōmeitō, centrowa partia o buddyjskich korzeniach, ogłosiła zerwanie współpracy. Premierka szybko znalazła jednak nowego koalicjanta, Ishin.
Takaichi pokazała, że świetnie radzi sobie w nawigowaniu meandrów politycznych negocjacji, a po drugie, PLD zyskała koalicjanta, którego postulaty i konserwatywne wartości są jej dużo bliższe. Kōmeitō dotychczas funkcjonowała jako „hamulec”, temperując co ambitniejsze reformy koalicyjnego partnera zwłaszcza w obszarze polityki bezpieczeństwa i rewizji tzw. „pacyfistycznej konstytucji”, w tym artykułu 9, który zakazuje Japonii posiadania sił zbrojnych.
Takaichi zaskarbiła sobie sympatię dużej części wyborców, w tym zwłaszcza młodych ludzi, swoim stylem komunikacji, umiejętnie wykorzystując do tego media społecznościowe. Pomimo 64 lat, pokazała się jako energiczna i pełna zapału liderka, która ma konkretny plan dla Japonii i determinację, by go urzeczywistnić. Często się uśmiecha. Jest zaangażowana. Dużo pracuje, sypiając tylko po cztery godziny na dobę.
Zamiłowanie do muzyki heavy metalowej, motorów i szybkich samochodów oraz gra na perkusji nadały jej wizerunkowi nietuzinkowy ludzki wymiar, pozytywnie kontrastujący z resztą politycznego świata zdominowanego przez starszych panów.
Do tego jest kobietą. Pierwszą kobietą na stanowisku premiera w ponad 150-letniej historii systemu gabinetowego w Japonii.
Krytycy zarzucają jej konserwatywne wartości i poglądy, m.in. w kwestii rozdzielności nazwisk małżonków czy męskiej sukcesji tronu, ale dla wielu wyborców nie ma to większego znaczenia. Przynajmniej na razie. Młodym ludziom imponuje fakt, że kobieta stanęła na czele japońskiego rządu i w dodatku jest taka „czadowa” (kakkoi). Torebka i długopis japońskiej marki, które posiada premierka, rozeszły się jak ciepłe bułeczki.
„Efekt Takaichi” widać nie tylko w modzie. W lutowych wyborach jedną czwartą kandydatów z ramienia PLD stanowiły kobiety. Wprawdzie do parlamentu weszło ostatecznie o kilka kobiet mniej niż w poprzednich wyborach, ale jest to drugi jak dotychczas najlepszy wynik. Rewolucji feministycznej zapewne nie będzie, ale widać szansę na stopniowe zmiany.
Gambit Premierki
Takaichi zdecydowała się niespodziewanie pod koniec stycznia rozwiązać parlament, wykorzystując ulubione narzędzie japońskich premierów umocowane w art. 7 konstytucji, by uzyskać większość parlamentarną. Od wyborów w październiku 2024 r. PLD rządziła w koalicji z Kōmeitō bez większości parlamentarnej w izbie niższej, a od lipca 2025 r. także bez większości w izbie wyższej.
Negocjacje z partiami opozycyjnymi stały się koniecznością. Trudno było realizować obietnice wyborcze. Stąd decyzja o nowych wyborach i pytanie, czy Japończycy pragną kontynuacji jej rządów. Mimo że jej decyzja została początkowo negatywnie odebrana przez większość elektoratu (ponad 50 proc. było przeciw), jednocześnie w tych samych sondażach, poparcie dla jej gabinetu wyraziło ponad 70 proc. respondentów. W młodszej kohorcie 19-39 latków poparło ją ponad 80 proc.
Premier postawiła wyborcom warunek uzyskania przez rządzącą koalicję co najmniej zwykłej większości (233 miejsca). Zdobyła 316 dla samej PLD. Do parlamentu weszli prawie wszyscy kandydaci PLD, w tym jedna trzecia zupełnych nowicjuszy politycznych, nazywanych „dziećmi Takaichi”, podobnie jak w 2005 r. mówiono o kandydatach Premiera Koizumiego.
Do wyborczego zwycięstwa przyczyniła się także opozycja, która nie była w stanie przestawić ciekawej alternatywy. Największa opozycyjna Konstytucyjna Partia Demokratyczna połączyła się tuż przed wyborami z Kōmeitō, tworząc Centro-Reformatorską Koalicję (Chūdō Kaikaku Dōmei), na której czele stanęło dwóch starszych polityków, będących twarzami minionej epoki:
Przyjęli reaktywną strategię nawoływania do zachowania pacyfistycznej konstytucji oraz unikania konfrontacji z Pekinem. W rezultacie Sojusz poniósł sromotną klęskę, uzyskując tylko 46 miejsc z pierwotnej liczby 172 miejsc. Młode pokolenie oddało swe głosy na PLD, prawicową i antyimigrancką Sanseitō, która powiększyła liczbę miejsc z 2 do 15 oraz na nową partię, Team Mirai (Zespół Przyszłości), utworzoną przez grupę informatyków, którzy po raz pierwszy weszli do parlamentu z 11 miejscami.
Gospodarka
Wygrana Premier Takaichi to w dużej mierze wynik jej osobistej popularności. Nie należy jednak zapominać, że w październikowych wyborach na szefową PLD oraz po objęcie fotela premiera główny naciska położyła na kwestie gospodarcze.
Przede wszystkim postulowała poprawę stopy życia zwykłych obywateli, którzy borykają się z wysokimi kosztami życia, brakiem stabilizacji, stagnacją realnych zarobków. Wśród konkretnych postulatów znalazły się:
Część z tych postulatów została już wdrożona. Japonię, obecnie czwartą gospodarkę świata, od lat nękają liczne problemy: niski wzrost gospodarczy, olbrzymi dług publiczny, kurcząca i starzejąca się populacja. Premier deklaruje odejście od „nadmiernej dyscypliny budżetowej” na rzecz „odpowiedzialnej, ale agresywnej polityki fiskalnej”.
Szczegóły nie są jeszcze znane, ale priorytetowe obszary gospodarki i główne kierunki to półprzewodniki, inne krytyczne technologie, energetyka (zaawansowane reaktory jądrowe nowej generacji, w tym małe reaktory modułowe, energia termojądrowa), przemysł obronny i kosmiczny, bezpieczeństwo żywnościowe (w pełni zamknięte i kontrolowane fabryki roślinne oraz lądowe zakłady akwakultury), centra danych o wysokiej efektywności energetycznej, osiągniętej dzięki zastosowaniu zaawansowanych technologii chłodniczych.
Od skuteczności jej reform i faktycznej poprawy stopy życia zależeć będzie utrzymanie poparcia społecznego.
Bezpieczeństwo i wywiad
Drugi obszar zapowiadanych zmian ważnych dla Premier Takaichi to bezpieczeństwo narodowe oraz wywiad. Takaichi zadeklarowała kontynuację wizji Wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku (FOIP), którą zapoczątkował w 2016 r. Premier Abe. W ramach tej wizji Japonia ma przede wszystkim wzmocnić własny potencjał obronny przy zachowaniu i wzmocnieniu sojuszu japońsko-amerykańskiego, głównego filaru polityki obronnej i odstraszania, zwłaszcza nuklearnego, od 1945 r.
Wzmocnienie zdolności obronnych ma się opierać na rozbudowie arsenału pocisków dalekiego zasięgu, w które mają zostać wyposażone okręty podwodne nowej generacji oraz odbudowie rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Takaichi rozważa nawet modyfikację Trzech antynuklearnych zasad (nieprodukowanie, nieposiadanie, niewprowadzanie na terytorium Japonii broni nuklearnej), przynajmniej częściowo w zakresie współdzielenia broni jądrowej (nuclear sharing). Sprawa jest kontrowersyjna, ale debata została zapoczątkowana.
Wszystkie te kroki stanowią odpowiedź na rozwój potencjału atomowego i systemu rakietowego Korei Północnej i Chin.
Reorganizacji i wzmocnieniu mają podlegać też siły wywiadu i kontrwywiadu, które przez lata były zaniedbane. Takaichi chce utworzenia centralnej agencji wywiadowczej, podlegającej bezpośrednio premierowi i równej w swych kompetencjach sekretariatowi Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Zapowiadane zmiany znajdą zapewne odzwierciedlenie w tzw. trzech dokumentach strategicznych, których publikacje zostały zapowiedziane na grudzień tego roku. Dotyczy to Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, Strategii Obrony Narodowej i Programu Rozwoju Obronności. Głównym powodem wcześniejszych zmian jest konieczność dopasowania potencjału obronnego Japonii do dynamicznie zmieniającego się środowiska międzynarodowego oraz nowych sposobów prowadzenia wojny (np. wykorzystania dronów i innych bezzałogowców).
Japonia, podobnie jak reszta świta, bacznie przygląda się wojnie w Ukrainie i wyciąga lekcje.
Polityka zagraniczna
Od momentu objęcia urzędu Takaichi została rzucona na głębokie wody międzynarodowej dyplomacji.
Do tego wiele ważnych spotkań dwustronnych:
Każde z tych wydarzeń zostało odpowiednio wykorzystane przez sztab premierki do kreowania jej wizerunku. Serdeczne powitania z przywódcami ASEAN, gest „gwiazdy rockowej” na lotniskowcu Georga Washington obok Prezydenta Trumpa; Takaichi z Prezydentem Lee grają na perkusjach podczas sesji jazzowej w Nara; zdjęcie selfie premierek „Sanae i Gieorgi” w Tokio w stylu mangi.
Premier Takaichi dostarcza Japończykom widowiska polityczne, które dają im poczucie dumy i pokrzepienia. Oto ich premierka biegle władająca angielskim potrafi rozmawiać z przywódcami światowych potęg, jak równa z równymi.
Stosunki z USA
Relacje z głównym sojusznikiem Japonii – USA, były i pozostaną głównym filarem polityki zagranicznej Japonii.
Premier Takaichi udało się zbudować dobre stosunki z Prezydentem Trumpem podczas jego wizyty w Tokio pod koniec ubiegłego roku. Wykorzystała do tego bliskie relacje jakie łączyły amerykańskiego prezydenta z zamordowanym premierem Shinzō Abe i jego żoną Akie.
To Akie jako pierwsza została zaproszona do posesji Mar-a-Lago na Florydzie po inauguracji Trumpa. Podczas wizyty w Japonii, Trump dostał w prezencie kije golfowe Abego, deklarację zwiększenia wydatków na obronność do 2 proc. PKB w przyspieszonym terminie oraz obietnicę japońskich inwestycji w USA na poziomie ponad połowy miliarda USD. Wyjechał zadowolony. Poparł nawet Takaichi w lutowych wyborach.
Transakcyjność i nieprzewidywalność Trumpa powoduje jednak na wyspach japońskich niepokój. Co, jeśli Trump dojdzie do porozumienia z Chinami kosztem Japonii?
Na razie jednak nie zmienia się to, że od 1952 r., czyli od momentu odzyskania niepodległości, pozwalają Amerykanom na stacjonowanie prawie 50 tysięcy wojsk na swym terytorium. Amerykańskie bazy wojskowe na terenie Japonii, największe na świecie poza terytorium USA, funkcjonują jak niezatapialny lotniskowiec, dając Waszyngtonowi możliwość projekcji siły w regionie i kontrolowania działań Chin.
Niepewność jednak pozostaje.
Japonia podejmuje wszelkie starania, by zatrzymać USA w regionie. Ale jednocześnie, Tokio zamierza kontynuować rozszerzanie sieci partnerstw z państwami regionu, w tym głównie z Koreą Południową, Australią, Wietnamem, Filipinami i Indiami, zarówno w ramach bilateralnych jak i minilateranych porozumień, Japonia-USA-Republika Korei; Japonia-USA-Filipiny; czy Japonia-USA-Australia-Indie (Quad). Poszerzona współpraca obejmuje także państwa NATO, z którymi Japonia współpracuje w ramach formatu IP4 (Indo-Pacyfik 4: Korea Południowa, Japonia, Australia, Nowa Zelandia).
Celem jest balansowanie rosnącej potęgi Chin, które współpracują z Rosją i Koreą Północną, a także zabezpieczenie na ewentualność nieprzewidzianych decyzji amerykańskiego sojusznika.
Stosunki z Chinami
Największym wyzwaniem dla Premier Takaichi będą niewątpliwie relacje z Chinami.
Państwo Środka jest z jednej strony głównym partnerem handlowym Japonii, a z drugiej stanowi fundamentalne zagrożenie w sferze bezpieczeństwa. Pierwsze kontakty między Premier Takaichi a Prezydentem Xi Jinpingiem zapowiadały poprawność i kontynuację modelu „wzajemnie korzystnej relacji opartej na wspólnych interesach strategicznych”.
Wszystko nagle zmieniło się 7 listopada 2025 r., gdy podczas obrad parlamentarnej Komisji Budżetowej Premier Takaichi w odpowiedzi na standardową interpelację posła opozycji, Okady Tetsuya, byłego ministra spraw zagranicznych, otwarcie przyznała, że ewentualny atak Chin na Tajwan może stanowić „sytuację zagrażającą przetrwaniu Japonii” i użycie Sił Samoobrony.
Chodziło o hipotetyczny scenariusz włączenia się do konfliktu sojusznika Japonii, USA, po stronie Tajwanu, a nie bezpośrednią pomoc Tajwanowi, ale głębszy kontekst nie przedarł się do głównego przekazu informacyjnego.
Chiński konsul generalny w Osace, Xue Jian, skomentował prowokacyjnie na portalu X, że jest to „ścieżka śmierci, którą wybraliby tylko niektórzy głupi politycy w Japonii” i że „musimy po prostu bez wahania ściąć ich brudne głowy”. Następnie w chińskich mediach pojawiły się zdjęcia szefa japońskiej delegacji, dyrektora Biura Azji i Oceanii, Masaakiego Kanaia, który zdawał się kłaniać i przepraszać przed swoim chińskim odpowiednikiem, Liu Jinsongiem w Pekinie. Liu stał z rękoma w kieszeniach. Trudno przypuszczać, że był to zbieg okoliczności.
Tokio wysunęło oficjalny protest. Pekin zagregował bardzo ostro. Zdecydowanie odradzał podróży do Japonii chińskim obywatelom, ograniczył eksport metali ziem rzadkich do Japonii, a Chiński ambasador przy ONZ Fu Cong wysłał list do sekretarza generalnego ONZ, w którym skrytykował Takaichi i zażądał wycofania przez nią wypowiedzi. Takaichi nie zamierza tego zrobić. Japońskie kręgi biznesowych próbowały naciskać na deeskalację. W Chinach działa ponad 30 tysięcy japońskich firm.
Jednak większość wyborców poparła stanowisko premier. Japończycy stracili cierpliwość do potężnego sąsiada, który podchodzi do Japonii coraz bardziej agresywnie. Notowania gabinetu Takaichi poszły w górę.
Na fali tej wzmocnionej popularności premier postawiła na przyspieszone i wygrała w spektakularny sposób. Oznacza to dalszy impas w relacjach japońsko-chińskich. Każda ze stron gra na czas i czeka na dobry moment do wznowienia rozmów. Ostatecznie zwycięży zapewne chłodny pragmatyzm, choć sporo zależeć będzie od wyników rozmów amerykańsko-chińskich zaplanowanych na kwiecień. Zbytnie ocieplenie relacji Chiny-USA może postawić rząd Takaichi w trudnej sytuacji.
Konstytucja
Premier Takaichi zapowiada nowelizację konstytucji, która nie została zmieniona ani razu od czasu jej uchwalenia w maju 1946 r.
Takaichi, podobnie jak jej mentor, Premier Abe, jest szczególnie przywiązana do idei rewizji konstytucji. Wspominała o tym podczas kampanii wyborczych i nawiązuje do tego we wszystkich swych wypowiedziach. Do końca marca ma być gotowy projekt zmian, przygotowany przez Komisję Rewizji Konstytucji, który następnie poddany zostanie konsultacjom społecznym.
Raczej wątpliwe jest, aby premier zdecydowała się na całkowite usunięcie pacyfistycznego artykułu 9, który zbyt mocno zakorzenił się w powojennej tożsamości Japończyków.
Być może zdecyduje się na dodanie zapisu o Siłach Samoobrony, jak oficjalnie nazywają się wojska japońskie. Dyskusje społeczne na pewno będą gorące. Wyzwaniem będzie też zdobycie poparcia dwóch trzecich głosów obu izb, zwłaszcza izby wyższej, gdzie rządząca koalicja jest w mniejszości. Rząd będzie szukał porozumienia z partiami opozycyjnymi, w tym szczególnie z Demokratyczną Partią Ludową, która w swym programie zawarła postulat rewizji konstytucji.
Na koniec, do nowelizacji ustawy zasadniczej wymagana jest zwykła większość w ogólnokrajowym referendum. Z sondaży wynika, że dla większości elektoratu jest to sprawa drugo- lub nawet trzeciorzędna. Wszystko zależeć będzie zatem od tego, na ile uda się premier przekonać Japończyków, że warto zmienić konstytucję.
Polityka wobec Ukrainy
Z punktu widzenia Polski i naszego regionu ważny jest fakt zdecydowanego poparcia Japonii dla Ukrainy. Od samego początku wybuchu pełnoskalowego konfliktu w lutym 2022 r. Japonia jednoznacznie opowiedziała się po stronie zaatakowanego narodu.
Od zakończenia wojny w 1945 r. Japonia nie podpisała pokojowego traktatu z Rosją, licząc na zwrot czterech wyspy Południowych Kuryli, nazywanych w Japonii, Terytoriami Północnymi. Premier Abe przez lata negocjował z Prezydentem Putinem, spotykając się z nim 26 razy, więcej niż z jakimkolwiek innym przywódcą.
Bez skutku.
Japonia nie zrezygnowała z roszczeń do wysp. Ale atak Rosji na terytorium Ukrainy postrzega jako zagrożenie dla fundamentalnych zasad powojennego ładu międzynarodowego. Jak powiedział Premier Fumio Kishida, „dzisiejsza Ukraina to jutrzejsza Azja Wschodnia”. Japonia obawia się podobnego scenariusza siłowego rozwiązania kwestii terytorialnych w swoim najbliższym sąsiedztwie.
Jest w sporze z Chinami o wyspy Senkaku/Diaoyu, z Koreą Południową o Takeshima/Dokto i Rosją o Kuryle. Dlatego Tokio zdecydowanie opowiedziało się po stronie Ukrainy i wspierających ją państw europejskich. Premier Takaichi zadeklarowała kontynuację polityki wobec Ukrainy i dodatkową pomoc w wysokości 6 miliardów USD na początku bieżącego roku.
Wszystko wskazuje na to, że Tokio utrzyma ten kurs.
Wyzwania
Premier Takaichi stoi po lutowych wyborach na bardzo dobrej pozycji. Jej polityczna gwiazda błyszczy dziś w pełni. Wyzwań oczywiście nie brakuje. Jej partia zdobyła większość w izbie niższej. Ale gwałtowny przyrost liczebności nowych posłów będzie wymagał umiejętnego zarządzania i równoważenia interesów wewnątrzpartyjnych grup.
Za półtora roku czekają ją wybory do izby wyższej (co trzy lata wymieniana jest połowa posłów) i do tego czasu jej elektorat musi poczuć realne polepszenie warunków życia. W polityce zagranicznej, wyzwaniem będzie umiejętne balansowanie ekonomicznych interesów w relacjach z Chinami z utrzymaniem zaangażowania USA w regionie, między budowaniem własnej strategicznej autonomii a rozwijaniem relacji z podobnie myślącymi partnerami.
Determinacji jej na pewno nie zabraknie.
Komentarze