„Jarkowe” jako nazwę 13. emerytury właśnie uchwalonej przez PiS przy poparciu opozycji rozpowszechniła TVP i politycy PiS. Część opozycji to kupiła — propagując słowo, którego jedynym celem jest zwiększyć popularność prezesa i ocieplenie jego wizerunku. OKO.press wolałoby „kaczkowe”

„«Jarkowe» przyjęte” — zapowiadał triumfalnie lektor w pierwszym materiale „Wiadomości” TVP 4 kwietnia o 19:30.  Sejmu uchwalił wówczas — z inicjatywy PiS, ale przy poparciu opozycji — 13. emeryturę, jeden z elementów tzw. „piątki Kaczyńskiego”, czyli pięciu przedwyborczych obietnic PiS. W maju, a więc tuż przed wyborami do europarlamentu, 888 zł netto dostanie prawie 10 mln osób.

„Wiadomości” nie zawiodły. Zgodnie z najlepszymi wzorami propagandy PRL w materiale występowali — jako „głos ludu” — anonimowi emeryci, którzy entuzjastycznie popierali rząd.

„Na bieżące wydatki… Mój wnuk idzie teraz do komunii świętej, więc też się przydadzą” — mówiła starsza pani. („Komunia święta” to oczywiście sygnał dla konserwatywnych i religijnych wyborców: miła pani, która się cieszy z prezentu, jest taka, jak my). 

„Świadczenie coraz częściej nazywanej jest «jarkowym»” — słyszymy głos z offu. Na ekranie pojawia się wówczas zachwycona, elegancka starsza pani.

„Jarkowe, od Jarosława? OK, w porządku” — mówi. „Podoba mi się. Bo mi się kojarzy z panem Jarosławem Kaczyńskim, którego szanuję”.

Wypowiedź sugeruje, że ktoś jej tę nazwę podpowiedział — nie znała jej wcześniej.

Chwilę później dowiadujemy się, że 13. emerytura to prezent dla polskiej gospodarki. 

„Ekonomiści już podnoszą prognozy dla polskiej gospodarki i oceniają, że 11 mld złotych pobudzi ją w kluczowym momencie” — zachwycają się „Wiadomości”. Tę tezę popiera ekonomista z państwowego PKO BP.

„Jarkowe” pojawiało się także w TVP Info.

Szybko też rozlało się na inne prorządowe media. „«Jarkowe» robi furorę! Wszyscy emeryci powinni wyjść z flagami i dziękować mu za to!” — pisał portal wPolityce.pl 3 kwietnia. 

Tego słowa używali także w telewizji politycy PiS — np. rzeczniczka partii PiS Kopcińska.

Część opozycji dała się wpuścić

Najciekawsze było to, jak szybko słowo zostało przejęte przez dziennikarzy i publicystów bliskich opozycji. „Jarkowe” pojawiło się w twicie Tomasza Lisa 3 kwietnia:

Tomasz Lis dostrzegł tutaj jedną z intencji autorów i propagatorów tego słowa (do niej zaraz wrócimy): nazwa „jarkowe” ma łączyć w umysłach wyborców prezent z osobą prezesa PiS. 

Kłopot w tym, że im częściej opozycja i sympatyzujące z nią media słowo „jarkowe” powtarzają, zwłaszcza wówczas, kiedy je krytykują, nie tylko utrwalają skojarzenie, o które chodzi spindoktorom — ale również mówią: „PiS chciał dać wam «jarkowe», a my nie chcemy”.

Sukces propagandowego przekazu (a tym jest „jarkowe”) polega na tym, że powtarzają go nawet przeciwnicy.

Nie trzeba było długo czekać, a stało się dokładnie to, czego chcieli spindoktorzy PiS.

O „Jarkowym” jako przedwyborczej łapówce pisał Paweł Wroński w „Gazecie Wyborczej”, a jego tezę powtórzył na Twitterze Leszek Balcerowicz:

Balcerowicz komentował, że to „grecki populizm”. W podobnym duchu pisał np. Lech Wałęsa czy poseł PO Michał Szczerba.

Monika Olejnik powtórzyła je w tytule felietonu w „Wyborczej”. Według niej 13. emerytura miała być „kiełbasą wyborczą dla emerytów”. „Kiełbasa wyborcza”, „z naszego budżetu”, „z naszych podatków”. 

„Tak ponoć nazywają emeryci trzynastkę” — pisała Olejnik. Chyba dowiedziała się tego z TVP, bo raczej nie od emerytów — słowo było w całości telewizyjną kreacją.

„Jarkowe” jak „kuroniówka”?

Imiona czy nazwiska polityków „przyklejają się” do ich sztandarowych inicjatyw społecznych zarówno w Polsce, jak i za granicą — i często jest to wspierane świadomym marketingowym działaniem. Oto garść przykładów:

Kuroniówka” — to zasiłek dla bezrobotnych. Pochodzi od nazwiska sławnego dysydenta w PRL, a w III RP ministra pracy i polityki społecznej w rządach Tadeusza Mazowieckiego (1989-1991) i Hanny Suchockiej (1992-1993).

Zdjęcia Kuronia rozlewającego zupę dla ubogich i potrzebujących (tutaj można znaleźć przepis). „Kuroniówka” oryginalnie była określeniem ironicznym: zasiłki dla bezrobotnych były bardzo niskie, otrzymywało się je krótko — stąd ochrzczenie ich nazwą zupy rozdawanej przez bardzo popularnego wówczas polityka.

Kosiniakowe” — jest to naprawdę świadczenie rodzicielskie, przysługujące tym kobietom, które  ze względu na brak stałej pracy nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego (studentki, rolniczki, osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych, bezrobotne). Zostało wprowadzone w 2016 r., kiedy ministrem Pracy i Polityki Społecznej był polityk PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Obamacare” — nazwa pakietu reform w amerykańskiej służbie zdrowia wprowadzonych za prezydentury Baracka Obamy przez Demokratów, po wielkim politycznym boju ze sprzeciwiającymi się reformie Republikanami.

Amerykanie mają już wielki rządowy program Medicare, adresowany przede wszystkim do seniorów (osób powyżej 65. roku życia), ale także do niektórych innych grup (np. niepełnosprawnych). Przez analogię do Medicare powstała nazwa Obamacare.

Na tej samej zasadzie próbowano wprowadzić w czasie kampanii wyborczej w 2016 r. w USA do obiegu słowa „Trumpcare” oraz „Hillarycare” — które miały oznaczać plany reform w służbie zdrowia Donalda Trumpa i Hillary Clinton, głównych kandydatów do prezydentury. W obu wypadkach nazw używali chętniej przeciwnicy kandydatów, krytykujący ich plany.

Nazwy „Obamacare” chętniej używali przeciwnicy reformy, łącząc reformę (akt prawny nosił długą i trudną do zapamiętania nazwę „Patient Protection and Affordable Care Act”) z niepopularnym wśród Republikanów prezydentem.

Jak widać, łączenie nazwy świadczenia socjalnego z nazwiskiem czy polityka nie zawsze musi się pozytywnie kojarzyć: może mieć wydźwięk ironiczny czy krytyczny. Być może dlatego spindoktor PiS wolał promować „jarkowe” od np. „kaczkowego” (tę drugą nazwę OKO.press wymyśliło samo i naturalnie podoba nam się bardziej).

Cel tej operacji jest prosty:

wbić do głowy Polakom, że 888 zł trzynastej emerytury zawdzięczają nawet nie PiS, ale osobiście Jarosławowi Kaczyńskiemu,

ocieplić jego wizerunek (Kaczyński od dziesięcioleci należy do najmniej darzonych zaufaniem polityków)

Zasugerować też, że bez Kaczyńskiego tego dodatku nie byłoby i być może nie będzie, jeśli przestanie dzierżyć stery władzy. Oraz oczywiście liczyć na wdzięczność elektoratu za «jarkowe» przy urnach. To prezent nie od groźnego prezesa, ale miłego, ciepłego pana Jarka.

Proste remedium: Nie powtarzać

Jak opozycja może się przed tym obronić? W najprostszy sposób: nie powtarzać. Zwłaszcza krytykując 13. emeryturę jako „rozdawnictwo” i „kiełbasę wyborczą” wystawia się na strzał: w umysłach wyborców staje się tymi, którzy «jarkowe», dane przez prezesa, chcą emerytowi zabrać.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press