Prawa autorskie: Grzegorz Celejewski / Agencja GazetaGrzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
04 sierpnia 2021

W Polsce zakażenia rosną tam, gdzie mniej szczepień. W USA pełne dopuszczenie Pfizera [RAPORT]

Wiemy coraz więcej o wariancie Delta: zaszczepieni są trzy razy bardziej odporni na zakażenie, sami również mniej zakażają. Szczepionki chronią przed ciężkim przebiegiem COVID. Czy pełne dopuszczenie szczepionek do obrotu przekona wahających się do zaszczepienia?

To już oficjalne: bardzo zakaźny wariant Delta koronawirusa dominuje również w Polsce. Według informacji Ministerstwa Zdrowia w próbkach przebadanych w przeciągu ostatnich czterech tygodni Delta stanowiła 82,1 proc.

Wciąż jesteśmy „zieloną wyspą" Europy, z najmniejszą liczbą zakażeń na 100 tys. mieszkańców (4,72), ale zakażenia rosną: 7-dniowa średnia krocząca wzrosła ze 108 do 138.

Ten wzrost największy jest w regionach kraju, w których jest najmniejszy odsetek zaszczepionych: widać to na wizualizacji, którą przygotował społeczny analityk Piotr Tarnowski:

korelacja między zapadalnością i poziomem wyszczepienia w powiatach, 08.21
https://twitter.com/PiotrekT
zapadalność i poziom zaszczepienia w powiatach, 08.21
https://twitter.com/PiotrekT

Dlatego minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział w środę 4 sierpnia, że w przypadku poważnego wzrostu liczby zakażeń w pierwszej kolejności ewentualnymi ograniczeniami zostaną objęte tereny o najniższym poziomie wyszczepienia.

Miałyby one zacząć być wprowadzane dopiero, gdy w skali całej Polski dobowa liczba wykrytych zakażeń przekroczy tysiąc i dotyczyłyby „tych samych branż co za poprzednich lockdownów" – a więc zapewne gastronomii, hotelarstwa, działalności kulturalnej czy rekreacyjnej.

Minister nie zasugerował, że ograniczenia miałyby w różnym stopniu objąć osoby zaszczepione i niezaszczepione.

Wielkie badanie z Wielkiej Brytanii

R0, czyli liczba osób, którym średnio przekazuje wirusa jedna zakażona osoba (jeśli nie ogranicza się kontaktów), w przypadku wariantu Delta wynosi ok. 5-9, a więc wielokrotnie więcej niż przy pierwotnym wirusie wykrytym z Wuhan.

Wirus mutuje, żeby móc się reprodukować, a w tym celu musi zakazić jak największą liczbę nosicieli. Staje się więc bardziej zakaźny, ale także stara się obejść bariery immunologiczne organizmu – stąd powtórne infekcje ozdrowieńców i zakażenia osób zaszczepionych.

W Wielkiej Brytanii opublikowano właśnie wyniki dużego badania REACT-1, które przyniosło nowe ważne dane na temat zakaźności wariantu Delta. To preprint, czyli praca nie jeszcze nieopublikowana w liczącym się naukowym periodyku i niezrecenzowana – ale w czasie pandemii, kiedy dane potrzebne są szybko, bo chodzi o ludzkie życia, branie pod uwagę takich niepoddanych jeszcze peer review badań nie jest niczym niezwykłym.

Za to REACT-1 jest niezwykłe, jeśli spojrzymy na nie z polskiego podwórka, gdzie brakuje sił, środków i politycznej woli, żeby przeprowadzać takie epidemiologiczne analizy. Badacze z Imperial College London co miesiąc proponują losowo wybranym 150 tys. osób uczestnictwo w badaniu. Chętnym wysyłają zestawy do testów PCR, a badani odsyłają próbki.

W badaniu ostatecznie wzięło udział prawie 100 tys. osób. Wyniki są i zachęcające, i sprowadzające na ziemię.

Zachęcające, gdyż:

  • ci zakażeni, którzy byli w pełni zaszczepieni, mają mniejszą wiremię, czyli ilość wirusa w górnych drogach oddechowych, co może oznaczać, że zarażają mniej niż osoby niezaszczepione;
  • osoby w pełni zaszczepione, które miały kontakt z osobą zakażoną, mają mniejszą szansę na zakażenie niż niezaszczepione (odpowiednio 3.84 proc i 7.23 proc.);
  • najmniej zakażeń było w najlepiej wyszczepionej grupie osób 75+ (0,17 proc.).

To ważne, zwłaszcza w kontekście budzących tak duże emocje ograniczeń dla osób niezaszczepionych, które już w połowie krajów Unii Europejskiej nie mogą korzystać z wielu miejsc publicznych bez negatywnego wyniku testu.

Sprowadzające na ziemię, gdyż:

  • osoby w pełni zaszczepione mają trzy razy mniejszą szansę na pozytywny wynik testu niż niezaszczepione.

Wśród osób zaszczepionych, które odesłały próbki, zakażonych było 0,4 proc., a niezaszczepionych 1,21 proc. A to oznacza, że skuteczność szczepionek w zapobieganiu infekcji wariantem Delta (Pfizera i AstryZeneki, ale w badaniu ich nie rozróżniono) szacowana jest obecnie na 50-60 proc., a w zapobieganiu infekcji z objawami 60 proc.

Te wyniki są kompatybilne z analizami z Izraela i spełniają zalecenia epidemiologów, wirusologów i wakcynologów - że trzeba szczepić się jak najszybciej, żeby ograniczyć cyrkulację wirusa i zapobiec jego kolejnym mutacjom.

W III fazie badań klinicznych skuteczność preparatu Pfizera/BioNTechu w zapobieganiu symptomatycznej (ujawnionej) infekcji wynosiła 95 proc., a AstryZeneki 82 proc. – ale było to kilka wariantów wcześniej.

Nadal jednak obie szczepionki bardzo dobrze chronią przed ciężkim przebiegiem choroby i przed śmiercią. Według danych z Wielkiej Brytanii i Izraela w ponad 90 proc.

Widać to na wykresach zachorowań i zgonów w Wielkiej Brytanii, jeśli porówna się zachorowania i hospitalizacje w dwóch ostatnich falach – zimowej, kiedy dopiero rozpoczęto szczepienia, i letniej.

nowe zakażenia w Wielkiej Brytanii, do 04.04.21
pacjenci w szpitalu w Wielkiej Brytanii do 04.08.2021

To jednak sytuacja w Wielkiej Brytanii, gdzie w pełni zaszczepione jest prawie 55 proc. populacji. W Polsce: 45 proc. i obecnie pierwszą dawką szczepi się dziennie zaledwie kilkadziesiąt tysięcy osób.

Z brytyjskiego badania wiemy jeszcze, że czerwcowo-lipcowa fala epidemii w Wielkiej Brytanii była „napędzana" przede wszystkim przez niezaszczepioną młodzież w wieku 13-24 lat. Dlatego eksperci zalecili rządowi, by rozszerzyć szczepienia, dotychczas dostępne dla osób pełnoletnich, na 16 i 17-latków.

A z ponad 250 próbek, w których wykryto wirusa, wariant Delta występował we wszystkich – wyeliminował on dominujący w poprzedniej fali wariant Beta.

Brytyjskie badania potwierdzają, że szczepionki przeciw COVID-19 pozwalają państwom przejść przez kolejną falę bez tragicznej sytuacji w szpitalach i bez fali zgonów.

Dlatego o jak najszybsze zaszczepienie się zaapelowały 4 sierpnia do mieszkanek i mieszkańców Unii Europejskiej dwa instytuty: Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób i Europejska Agencja Leków.

„Dostępne szczepionki są w wysokim stopniu skuteczne, jeśli chodzi o zapobieganie ciężkiemu COVID-owi, ale póki większy odsetek populacji nie będzie odporny, ryzyko wciąż istnieje. Przypadki zakażeń w UE rosną" - powiedział prof. Mike Catchpole, główny ekspert ECDC.

Chęć szczepień spada we wszystkich krajach UE, których rządy starają się na wszystkie sposoby przekonać do tego niezaszczepione osoby. Tymczasem według źródeł „The New York Timesa" do 9 września, czyli amerykańskiego Labor Day, tamtejsza Agencja Żywności i Leków ma zatwierdzić do pełnego użytku w USA szczepionkę Pfizera/BioNTech – obecnie jest tam dopuszczona warunkowo, podobnie jak w Unii Europejskiej.

Amerykańskie władze mają nadzieję, że dzięki temu wzrośnie zainteresowanie szczepieniami, bo i tam Delta szerzy się teraz w najmniej zaszczepionych stanach. Podobnie jak na naszym kontynencie, jednym z argumentów ruchów antyszczepionkowych („uczestniczymy w eksperymencie medycznym") i osób wahających się („za mało jeszcze wiemy o skutkach ubocznych") jest tam właśnie warunkowe dopuszczenie do użytku.

Udostępnij:

Miłada Jędrysik

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez prawie 20 lat związana z „Gazetą Wyborczą". Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w „Tygodniku Powszechnym", kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania". Była szefową bazy wiedzy w serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktorki naczelnej kwartalnika „Przekrój".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne