Media sprzyjające PiS – w tym TVP Info – atakują Jana Tomasza Grossa, który napisał w „New York Timesie” artykuł krytykujący faszystów na Marszu Niepodległości. Piszą, że Gross w śledztwie w marcu 1968 roku donosił na kolegów. "Oczywiście, że na nikogo nie donosił" – mówi OKO.press historyk prof. Andrzej Friszke

„Reakcja na kłamstwa Grossa – jego donosy z ’68 na przyjaciół Żydów” – tak zatytułował swoje doniesienie (bo inaczej trudno nazwać ten materiał) portal TVP.Info.

„Fałszywe informacje o świętowaniu przez Polaków Dnia Niepodległości, podawane przez Jana Tomasza Grossa w „New York Times” wywołały oburzenie w Polsce i wśród Polonii, a prostować musiała je ambasada Polski w USA. Polscy internauci przypomnieli dziś, że również w przeszłości Gross zapisał się negatywnie na kartach polskiej historii, donosząc w 1968 roku (rok antysemickiej akcji komunistów) na swoich przyjaciół żydowskiego pochodzenia”.

Anonimowy autor portalu TVP.Info zacytował także fragmenty zeznań Jana Tomasza Grossa ze śledztwa w 1968 roku. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście mogą robić wrażenie, że kogoś sypał – mówi np. o wyjeździe z przyjaciółmi do Kampinosu.

Jak było naprawdę? W 2010 roku ukazała się potężna, licząca ponad 900 stron (!), monografia prof. Andrzeja Friszke o Marcu ’68, śledztwach i procesach (ukazała się pod tytułem „Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi”). Historyk napisał ją w dużej mierze na podstawie akt śledztw i zeznań składanych w sądzie oraz innych materiałów SB – w tym „memoriałów” pisanych w więzieniu przez niektórych osadzonych.

„Oczywiście, że na nikogo nie donosił” – mówi OKO.press o Grossie prof. Friszke. – „W śledztwie mówił tak mało, jak to możliwe, głównie o życiu towarzyskim, a nie o sprawach politycznych, które najbardziej śledczych interesowały”.

Zajrzeliśmy do książki prof. Friszke. Oto kontekst całej sprawy – który pokazuje, w jak podły i nieuczciwy sposób „raf” z TVP.Info (przezornie nie podpisał się imieniem i nazwiskiem) próbuje atakować intelektualistę, który pisze niewygodne dla rządu PiS rzeczy w zachodniej prasie. Tekst Grossa obszernie streszczaliśmy w OKO.press.

Jan Tomasz Gross od dzieciństwa należał do kręgu towarzyskiego, z którego później wyłonili się „komandosi”. Był w harcerskim Hufcu Walterowskim prowadzonym m.in. przez Jacka Kuronia na przełomie lat 50. i 60. Jak pisze Friszke, przez hufiec przewinęło się kilkaset osób, z których kilkadziesiąt zaangażowało się potem w działalność opozycyjną. Byli wśród nich m.in. Adam Michnik i Seweryn Blumsztajn.

Kuroń jako wychowawca wpajał podopiecznym chęć zmieniania świata, niezależność i krytycyzm. W marcu 1962 roku Michnik wspólnie m.in. z Janem Grossem, Włodzimierzem Kofmanem oraz Aleksandrem Perskim utworzyli klub dyskusyjny, formalnie pod patronatem Wydziału Filozofii UW. W ten sposób powstał Klub Poszukiwaczy Sprzeczności, w którym dyskutowano m.in. o ekonomii, filozofii i problemach polityki międzynarodowej. Jan Gross wchodził w skład zarządu.

SB zainteresowała się klubem – jak ustalił prof. Friszke – na początku marca 1963 Klub został rychło rozwiązany, jego organizatorzy trafili już na stałe pod lupę SB. W 1964 roku nawet szkoły, do których chodzili (byli jeszcze licealistami), zostały wzięte przez SB pod ścisłą obserwację.

Likwidacja klubu skłoniła wielu jego uczestników do przyjęcia krytycznej postawy wobec PRL. Kiedy trafili na studia, nadal spotykali się w nieformalnym gronie. Prof. Friszke:

„Buntowali się przeciw zawłaszczeniu i wypaczeniu ideału, który był dość mglisty i zapewne nie dla wszystkich jednakowy, ale dawał się opisać ogólnie: prawdziwy socjalizm”.

Gross należał do tej kilkunastoosobowej grupy, której naturalnym przywódcą był Michnik.

W lutym 1967 roku w mieszkaniu Grossa odbyło się spotkanie dotyczące petycji w sprawie postępowania dyscyplinarnego, które władze uniwersytetu wytoczyły Michnikowi za udział w klubach dyskusyjnych. Petycję podpisało 1037 osób, co było – jak pisze historyk – „liczbą szokująco dużą”. W warunkach niemal całkowicie spacyfikowanej przez władze gomułkowskiej Polski podpisanie takiej petycji było aktem nieposłuszeństwa wobec władzy.

Gross był aktywnym uczestnikiem spotkania „komandosów” w ośrodku PTTK w Kampinosie (12-14 lutego 1967), na którym m.in. planowano zwołanie wiecu w czasie rozprawy dyscyplinarnej Michnika. Program polityczny, o którym mówili studenci, był już wówczas w praktyce radykalnie opozycyjny.

Według donosu jednego z uczestników – agenta SB Józefa Pisanko, ps. „Ziutek” – ­­dyskutowali o realizacji haseł wolności prasy, słowa, zrzeszania się, swobodnej działalności politycznej, walki przeciw monopolowi władzy. Gross bardzo aktywnie uczestniczył w organizowanych coraz częściej spotkaniach dyskusyjnych – tzw. „salonach” – coraz pilniej obserwowanych przez władze (jedno z najważniejszych takich spotkań odbyło się 24 listopada 1967 roku, w dniu urodzin Karola Modzelewskiego, i było poświęcone dyskusji nad napisanym przez niego i Kuronia „listem otwartym do partii”).

Gross brał aktywny – chociaż drugoplanowy – udział w protestach studenckich po zdjęciu z afisza „Dziadów” Kazimierza Dejmka. SB wezwała go na przesłuchanie 21 lutego 1968 roku. 1 marca minister oświaty i szkolnictwa wyższego Henryk Jabłoński zażądał od rektora UW skreślenia z listy studentów dwóch „prowodyrów” zajść – Michnika i Henryka Szlajfera. W czasie sławnego wiecu na Uniwersytecie w proteście przeciw wyrzuceniu ich ze studiów (8 marca) Gross był wśród protestujących. Następnego dnia jako emisariusz protestujących wyjechał do Krakowa, gdzie próbował nakłonić do poparcia protestu tamtejszych studentów. 12 marca został aresztowany.

Według notatki służbowej SB z 12 marca 1968 roku Gross podczas przesłuchania nie wyjawił celu wizyty w Krakowie, choć przyznał, że np. był w Piwnicy pod Baranami (rozmawiał tam z artystami, opowiadając im o wydarzeniach w Warszawie).

W materiałach prokuratury generalnej z kwietnia Grossa uznano za jednego z 13 „komandosów”. Osoby te „należałoby objąć główną sprawą i prowadzić śledztwo w stosunku do nich łącznie, aż do wszechstronnego wyjaśnienia tła, warunków i okoliczności związanych z inspiracją oraz zorganizowaniem antypaństwowych ekscesów na terenie m. st. Warszawy” – pisał prokurator.

Co zeznawał Gross? Zacytujmy:

„Ogólnikowe zeznanie o znajomości z Michnikiem i relację z przebiegu wiecu oglądanego oczami zwykłego uczestnika złożył Jan Gross. Wyjaśnienia te nie dotyczyły jednak spraw poufnych czy szczegółów przygotowań do wiecu”.

Friszke nie wymienia Grossa wśród osób składających zeznania (albo piszących memoriały), które potem posłużyły władzom do obciążania pozostałych „komandosów”. W więzieniu – siedział 5 miesięcy – nie wyrażał żalu ani skruchy. Dostał 4 kary dyscyplinarne (dawano je np. za próby porozumiewania się między celami).

W czasie procesu (zeznawał 8 stycznia 1969) Gross prawie niczego nie pamiętał: „Był na urodzinach Modzelewskiego, ale był pijany, zatem nie pamięta, o czym tam mówiono. Nie pamiętał, by był na spotkaniu u Karpińskiego lub na urodzinach Kuronia”. W 1969 roku Gross wyemigrował z rodzicami do USA – dołączyli się do wymuszonej przez władze PRL fali wyjazdów Polaków żydowskiego pochodzenia.

A zatem: z ustaleń historyka wynika, że Gross ma nieskazitelny opozycyjny życiorys – działał w opozycji w czasach gomułkowskich, jeszcze jako uczeń i student, siedział w więzieniu, był przesłuchiwany i represjonowany.

TVP Info powinno grzecznie odszczekać kłamstwa i go przeprosić.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!