„Polska czyni wszystko, by ucywilizować naród ukraiński – strona ukraińska robi wszystko, żeby od tej cywilizacji europejskiej odchodzić. (...) Strona ukraińska przedstawia się jako naród nikczemnie” - mówi Jan Żaryn. Interesująca to opinia człowieka, któremu zdarza się wybielać polski faszyzm spod znaku ONR i NSZ

Jan Żaryn, senator PiS, historyk i profesor, podzielił się w Radiu Maryja swoimi przemyśleniami na temat Ukrainy, Ukraińców i miasta Lwowa.

Pretekstem była decyzja Rady Obwodu Lwowskiego o usunięciu z Cmentarza Orląt – polskiej młodzieży i nieledwie dzieci walczących w 1918 roku z Ukraińcami o miasto – dwóch figur lwów, które 45 radnych obwodowych (na 84) uznało za symbol „polskiej okupacji” w dwudziestoleciu międzywojennym.

Przedwojenna fotografia lwów

Lwy przepadły w 1971 roku, gdy władza radziecka (we Lwowie reprezentował ją akurat miejscowy Polak, ale niech będzie, że to tzw. Ruscy) umyśliła, że rozwali buldożerami nekropolię Orląt. Ustawiono je na powrót w 2015 roku, w kilkanaście lat po renowacji cmentarza i wspólnej, polsko-ukraińskiej żałobnej procesji pojednania. Lecz szybko zasłonięto płytami paździerzowymi, gdyż rajcy obwodu lwowskiego zaczęli zachodzić w głowę, czy lwy stoją legalnie, w końcu doszli do wniosku, że nie.

Zdjęcie numer 3 w galerii - Lwów nie oddamy! Polskie miasto na ukraińskim terytorium

Lwy zasłonięte dyktą, fot. Mirosław Wlekły

(Czy lwy zostaną, czy pójdą do magazynu, zadecydują i tak radni miasta Lwowa, bo obwodowi nie mają tu nic do powiedzenia.)

Nie wart Żaryn lwów

Mówi więc Jan Żaryn: „Ukraińcy niszczą nie tylko pamięć historii Lwowa; niszczą także siebie i przedstawiają się jako naród nikczemnie”.

Interesująca to opinia człowieka, któremu zdarza się wybielać polski faszyzm spod znaku Obozu Narodowo-Radykalnego i niektórych odłamów Narodowych Sił Zbrojnych, jawnie kolaborujących z hitlerowcami, czego pewnie za nikczemność nie uważa, a poczytuje sobie za honor.

Zła decyzja rady obwodowej

Z góry zaznaczę, że decyzja Rady Obwodowej Lwowa jest niefortunna, gdyż historii miasta nie zmieni. Nadto Cmentarz Orląt słusznie uchodzi za jedną z najpiękniejszych wojskowych nekropolii świata, więc choćby z tego punktu widzenia warto utrzymać go w dawnym kształcie.

Na dodatek termin „polska okupacja” pasuje do międzywojennej rzeczywistości Lwowa jak wół do karety. Jednak to myślenie można próbować zrozumieć (co nie równa się akceptacji), gdyż również w przegranych walkach z Polakami w 1918 i 1919 roku Ukraina straciła szansę na niepodległość.

Lecz z drugiej strony aż by się chciało, by Jan Żaryn z równą zaciętością dbał o niemieckie pamiątki (w tym wojskowe, z np. I wojny światowej) na Dolnym Śląsku, Pomorzu lub Mazurach, co jednak trudno mi sobie wyobrazić.

Nie słyszałem też Jana Żaryna, by ponaglał ministerstwo kultury wicepremiera Piotra Glińskiego, kiedy ten obiecywał, że podda lwowskie lwy renowacji, ale chyba o tym zapomniał.

Oblicza polskiej „misji cywilizacyjnej”

Dalej zaś Żaryn leci tak: „Brak szacunku dla tej nekropolii to także brak szacunku dla polskich dziejów. Nie jestem optymistą, jeśli chodzi o relacje polsko-ukraińskie i od dawna o tym mówię.

Strona polska czyni wszystko, by ucywilizować naród ukraiński – strona ukraińska robi wszystko, żeby od tej cywilizacji europejskiej odchodzić i jeszcze mieć roszczenia wobec Polski, żebyśmy bronili interesów państwa ukraińskiego.

Nie da się tak prowadzić dialogu między suwerennymi narodami”.

Ma Żaryn rację – nie da się.

Jako przykład „szacunku do nekropolii” i polskiego szacunku dla ukraińskich dziejów senator RP powinien był przywołać awanturę wokół uroczystości żałobnych w lipcu 2018 w Sahryniu , gdzie polskie podziemie wymordowało w 1944 roku kilkuset ukraińskich cywilów, w większości kobiety i dzieci. Że była to zbrodnia na bezbronnych i niewinnych przyznał nawet IPN.

Tymczasem wojewoda lubelski Przemysław Czarnek – urzędnik rządu PiS, której to partii Żaryn jest parlamentarzystą – nazwał uroczystości hucpą i zlotem ukraińskich nacjonalistów, by później demonstrować swoją niewiedzę i antyukraińską zawziętość w każdym kolejnym publicznym wystąpieniu.

Senator, historyk i polityk, oczywiście wie, co wydarzyło się w Sahryniu – w 1944 roku i przed kilkoma miesiącami – lecz wolał milczeć, bo po co mu taka prawda.

Podobnie Żaryn nie rzekł ani słowa potępienia, gdy w 2016 roku polska łobuzeria napadła w Przemyślu na religijną procesję Ukraińców (senator prezentuje się jako żarliwy katolik i wypowiada się w katolickiej, przynajmniej z nazwy, rozgłośni) zmierzającą na cmentarz Strzelców Siczowych (którzy walczyli z bolszewikami w 1918 roku) w przemyskich Pikulicach.

Ani myślał prostować kłamstw wypowiedzianych z trybuny sejmowej przez Tomasza Rzymkowskiego (Kukiz’15), który – świetnie wiedząc, jak było w Przemyślu – nazwał napadniętych agresorami, zaś łobuzów ofiarami agresji ukraińskich pątników, by za chwilę uzasadniać antyukraińskie zmiany w nowelizowanej ustawie o IPN. Co zrobić? Wszak Rzymkowski jest, tak jak Żaryn, pełen zrozumienia dla polskich nacjonalistów.

Być może Żaryn uważa, że „cywilizowaniem narodu ukraińskiego” jest atak 30 maja 2017 roku na ukraińskich pracowników w Chwaszczynie, jednym z wiejskich przedmieść Trójmiasta.

Napastnicy mieli w dłoniach rozbite butelki, sztachety, kij bejsbolowy. Bili i krzyczeli „Polska dla Polaków”, „Spier…ć na Ukrainę”, „Zabieracie Polakom pracę”, „Do domu, kurwy”. Działo się to wiosną 2017 roku, gdy Żaryn był senatorem i mógł interweniować.

Mógł też złożyć interpelację w sprawie napadu polskich bandziorów na hotel pracowniczy w Łodzi (zima 2016), zamieszkały przez Ukraińców.

Sprzeciwić się, gdy na warszawskim Marszu Niepodległości organizowanym przez miły Żarynowi ONR spalono ukraińską flagę.

Zaprotestować przeciwko ciężkiemu pobiciu w Lublinie ukraińskiego studenta (za senackiej kadencji Żaryna Ukraińców bito też, z przyczyn narodowościowych, w Nowej Hucie, Kutnie, w Legnicy, w Zakopanem, w Warszawie, w Rzeszowie itd.).

Senator Jan Żaryn milczał wówczas jak mysz pod miotłą. Na zabranie głosu nie pozwoliło mu zapewne arcypolskie „ucywilizowanie”.

Zdjęcie numer 5 w galerii - Atak z kastetem i nożem na pracowników z Ukrainy

Napis na murze hotelu robotniczego w Kutnie, fot. Andrzej Królak

Tymczasem z Ukrainy nie napływają do Polski podobne wieści. Kto więc i kogo winien tu „ucywilizować”?

Żaryn to wszystko wie

Pół biedy, gdyby senator Jan Żaryn o tym wszystkim nie wiedział. Wtedy tylko trzeba by uznać, że jest człowiekiem nieoczytanym i nieświadomym polskiej rzeczywistości, czyli – nie powinien być senatorem.

Ale przecież Żaryn o tym wszystkim wie, więc trudno zwalać jego słowa na defekt rozumu lub cyniczne cwaniactwo, nakazujące zapewniać, iż „nikt nas nie przekona, że czarne jest czarne”.

Jego słowa o „ukraińskiej nikczemności” i polskiej misji cywilizacyjnej wobec Ukraińców to raczej skarlenie moralne.

Ta ułomność ma swoją nazwę: nacjonalizm. Jan Żaryn dowodzi, że w dzisiejszej Polsce człowiek taką ułomnością naznaczony może zapewnić sobie państwowe ordery, tytuł profesora nauk humanistycznych, a nawet senatorski fotel.

Paweł Smoleński (ur. 1959) – reporter, publicysta, od 1989 roku dziennikarz „Gazety Wyborczej”, wcześniej współpracownik pism drugiego obiegu.

Napisał m.in.: „Pokolenie kryzysu”, „Gazeta Wyborcza – lustro demokracji”, „Salon patriotów”, „Pochówek dla rezuna”, „Irak. Piekło w raju”, „Izrael już nie frunie”, „Bedzies wisioł za cosik. Godki podhalańskie” (wraz z Bartłomiejem Kurasiem), „Balagan. Alfabet izraelski”, „Oczy zasypane piaskiem”, „Szcze ne wmerła i nie umrze” – wywiad rzekę z Jurijem Andruchowyczem, „Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie”, Wieje szarkijja. Beduini z pustyni Negew” oraz „Krzyżyk niespodziany. Czas Goralenvolk” (wraz z Bartłomiejem Kurasiem) oraz oraz „Syrop z piołunu. Wygnani w akcji »Wisła«”.

Laureat Nagrody Pojednania Polsko-Ukraińskiego w 2003 roku za książkę „Pochówek dla rezuna”, ukraińskiego orderu „za odwagę intelektualną”, przyznawanego przez środowiska związane z lwowskim pismem „JJ” oraz Nagrody im. Kurta Schorka za teksty poświęcone Irakowi. W 2006 roku otrzymał Nagrodę im. Beaty Pawlak za zbiór reportaży „Izrael już nie frunie”.

Źródło: wydawnictwo Czarne



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym