"Czujemy, że mamy prawo sztucznie zapłodnić krowę i ukraść jej dziecko [...]. Po czym bierzemy jej mleko, które przecież jest dla cielęcia i wlewamy je do naszej kawy oraz płatków śniadaniowych". Laureat Oscara Joaquin Phoenix wstawił się na gali za krowami i cielętami. W hodowlach zwierzęta cierpią i fizycznie, i psychicznie

Joaquin Phoenix otrzymał Oscara dla najlepszego aktora za pierwszoplanową rolę Jokera w filmie Todda Philipsa „Joker”. Amerykański aktor od lat jest weganinem i aktywistą prozwierzęcym. W swoim przemówieniu dużo miejsca poświęcił przyrodzie i prawom zwierząt.

„Myślę, że bardzo odłączyliśmy się od świata przyrody. Wielu z nas zawiniło egocentrycznym sposobem patrzenia na świat. Wierzymy, że jesteśmy centrum wszechświata. Wchodzimy w przyrodę i rabujemy ją dla zasobów” – mówił aktor. Podkreślił też pełen cierpienia los hodowlanych krów:

„Czujemy, że mamy prawo sztucznie zapłodnić krowę i ukraść jej dziecko, choć krzyczy ona w udręce i co do tego nie możemy się mylić. Po czym bierzemy jej mleko, które przecież jest dla jej cielęcia i wlewamy je do naszej kawy oraz płatków śniadaniowych”.

Menu podczas ceremonii wręczenia Oscarów – jak donosiły media na całym świecie – było całkowicie wegańskie.

  • Cała mowa Joaquina Phoenixa na gali wręczenia Oscarów

    Największy dar, jaki otrzymałem – ja i wielu innych [w przemyśle filmowym] – to możliwość używania swojego głosu w imieniu tych, którzy są go pozbawieni. Myślę o alarmujących kwestiach, których doświadczamy wspólnie.

    Czasami wydaje nam się (albo ktoś sprawia, że tak nam się wydaje), że walczymy o różne sprawy. Ale ja widzę ich podobieństwo. Kiedy mówimy o nierównościach między płciami, o rasizmie, o prawach osób queer, rdzennych mieszkańców lub zwierząt — mówimy o walce z niesprawiedliwością.

    Walczymy przeciwko przekonaniu, że jeden naród, jedna wspólnota, jedna rasa, jedna płeć, jeden gatunek ma prawo dominować, bezkarnie wykorzystywać i kontrolować innych.

    Bardzo mocno odłączyliśmy się od świata natury. Wielu z nas zawiniło egocentryzmem, wierzymy, że jesteśmy centrum wszechświata. Wchodzimy w przyrodę i plądrujemy ją. Czujemy, że jesteśmy uprawnieni, by sztucznie zapłodnić krowę i ukraść jej dziecko, mimo że nie da się nie słyszeć jej okrzyków udręki. A potem zabieramy mleko przeznaczone dla jej cielęcia i wlewamy sobie do kawy albo do płatków śniadaniowych.

    Obawiamy się zmiany, która dotknie nas osobiście, bo myślimy, że musielibyśmy coś poświęcić, coś porzucić. Ale istoty ludzkie w swoim najlepszym wydaniu są przecież tak twórcze i pomysłowe, możemy stworzyć, rozwinąć i wprowadzić zmiany korzystne dla wszystkich odczuwających istot oraz dla całego środowiska.

    Przez całe życie byłem draniem, egoistą. Bywałem okrutny, ciężko było ze mną pracować. Teraz jestem wdzięczny, że tak wielu z was tu obecnych dało mi drugą szansę. Uważam, że właśnie wtedy jesteśmy najlepsi: kiedy wspieramy się nawzajem. Nie kiedy przekreślamy kogoś za błędy z przeszłości, lecz wówczas gdy pomagamy sobie nawzajem rosnąć w siłę. Kiedy edukujemy się nawzajem, gdy kierujemy się nawzajem w stronę odkupienia.

    Jako 17-latek mój brat [River] napisał te słowa: „spiesz z pomocą przepełniony miłością, a nadejdzie pokój”

„Produkt uboczny procesu produkcji mleka”

W OKO.press kilkakrotnie pisaliśmy o sytuacji zwierząt w hodowlach przemysłowych. Między innymi w tekście omawiającym raport organizacji Compassion, która w 2019 roku przeprowadziła śledztwo w pięciu fermach w Polsce, by zbadać, jak wygląda rzeczywistość hodowlanych cieląt. Wyniki były przerażające – zwierzęta cierpią i fizycznie, i psychicznie:

„Izolacja, brak kontaktu z innymi cielętami i możliwości zabawy, głód, brak możliwości swobodnego poruszania się oraz stres z tym związany, a zimą niska temperatura i brak możliwości ogrzania”.

Raport pokazuje bezmiar nieludzkiego stosunku hodowców do żywych istot. Zaś załączone do niego zdjęcia prezentują codzienną rzeczywistość zwierząt, które – choć brzmi to strasznie – są „produktem ubocznym procesu produkcji mleka”.

Zwłoki cieląt na fermach

Cielęta krowim matkom odbiera się zaraz po urodzeniu albo kilka godzin później. Trafiają do klatkopodobnych kojców, gdzie są izolowane od innych cielaków, albo do plastikowych budek (zwanych igloo), gdzie również przebywają samotnie.

„Niektóre większe cielęta nie mogły się wyprostować w budkach i przyjąć naturalnej pozycji ciała” – czytamy w raporcie.

W innych przypadkach, zwierzęta w kojcach nie mogły się swobodnie poruszać, nie mówiąc o zabawie.

Cielaki w tzw. igloo. Fot. Compassion Polska

„Zaobserwowano także przypadki naruszeń unijnego prawa: trzymanie cieląt w zamkniętych drewnianych kojcach, w których nie mogły się wzajemnie widzieć ani dotykać; na jednej z ferm w kojcach trzymane były cielęta w wieku 3-4 miesięcy”.

„System ten ogranicza naturalny rozwój społeczny cieląt, które z natury są zwierzętami społecznymi i uniemożliwia im swobodne poruszanie się i zabawę” – pisze Compassion Polska. Przepisy UE jednak na to zezwalają – „pomimo dowodów, że trzymanie cieląt w grupach od urodzenia może zapewnić im dobrostan”.

Cielaki w ciasnych kojcach, bez możliwości kontakt z innymi zwierzętami. Fot. Compassion Polska

To nie wszystkie udręki, na jakie są skazane zwierzęta: „Na jednej z ferm cielęta trzymane były w plastikowych budkach na śniegu. Nie miały możliwości być blisko siebie lub z matkami, żeby wzajemnie się ogrzewać, ponieważ indywidualne kojce całkowicie to uniemożliwiają”.

„Igloo” z cielakami w śniegu. Fot. Compassion Polska

Cielaki były też ciągle głodne, bo karmiono je zbyt rozcieńczonym mlekiem, a do tego rzadko (widziano cielaki ssące z głodu smoczki przymocowane do pustych wiader). I cały czas ubrudzone własnymi odchodami, bojące się ludzi. Organizacja pisze też, że jej

śledczy widzieli zwłoki cieląt pozostawione na fermach: w igloo oraz poza kojcem.

Martwe cielę na jednej z kontrolowanych ferm. Fot. Compassion Polska

Ponad połowa tych zwierząt tak spędza pierwsze osiem tygodni swojego życia. Według szacunków organizacji, to 1 mln cieląt w Polsce (w całej Unii Europejskiej – 12 mln).

„Oddzielenie maleńkiego bezradnego psiego szczeniaka od matki i zamknięcie go w kojcu z dostępem tylko do jedzenia i picia są w świetle naszego prawa nielegalne – to przestępstwo znęcania się nad zwierzętami. Analogiczne postępowanie wobec cielaka – jest prawnie dopuszczone. To się musi skończyć”

mówiła „Wyborczej” mec. Karolina Kuszlewicz, Rzeczniczka ds. ochrony zwierząt przy Polskim Towarzystwie Etycznym, komentując raport Compassion Polska.

Wpędzanie w anemię

Sytuacji cieląt OKO.press poświęciło również obszerny tekst Marii Pankowskiej „Krowy polskie, czyli przewodnik po hodowli cierpienia„.
Młode szybko oddziela się od matek, bo ich mleko jest przeznaczone dla ludzi.

„Także po to, by nie zdążyła wykształcić się więź. Krowy bardzo cierpią, gdy odbiera im się dzieci – jak większość samic w takiej sytuacji” – mówiła OKO.press Marta Gregorczyk z Compassion Polska.

Jeśli nie pochodzą z rasy, która jest typowo mięsna, to uznaje się je za zbędne. Nawet gdy nie zostaną zabite tuż po urodzeniu, to i tak przeznacza się je na mięso po kilku tygodniach lub miesiącach. „Zwykle nie hoduje się ich dłużej, bo to się nie opłaca, nie osiągną takiej wagi jak bydło mięsne” – wyjaśniała aktywistka.

W przypadku występującej coraz rzadziej hodowli na tzw. białe mięso, cielętom podaje się wyłącznie pokarm mlekozastępczy o niskiej zawartości żelaza, by wpędzić je w anemię.

OKO tropi krzywdzących zwierzęta.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

  1. Jan Kowalski

    Współczesna hodowla zwierząt nie ma nic wspólnego z naturą. Dieta wyłącznie roślinna również nie jest naturalna dla człowieka jednak sieje mniejsze spustoszenie w organizmie człowieka jak i na planecie. Dlatego warto czasami, a nawet często wybrać opcje roślinne.

    • Tadeusz Kuzmin

      Naturalne czy nie, zawsze miło przyczynić się do mniejszych zysków firm które robią z ludzi idiotów pokazując im pyszny serek od szczęśliwej krówki na łące.

  2. TW Balbina

    Całkiem bez emocji, zwracam się do wszystkich osób, które zmotywowane względami dietetycznymi, zdrowotnymi lub etycznymi są zainteresowane jedynie spróbowaniem, wszelakich produktów 100% roślinnych ( nie sojowych) udających mięso pod postacią, "mięsa mielonego", hamburgerów, kotletów, smalczyków itp. Odnotowuję w ostatnim czasie istny wysyp takich produktów w popularnych dyscountach spożywczych na L , B , K itd. oraz dużych C&C hurtowniach. Jestem na prawdę pod wrażeniem jakiego postępu dokonali ich producenci, naprawdę pyszne.Wystarczy spróbować i wyrobić sobie własną opinię, tylko tyle i aż tyle.

    • Grzegorz Widła

      Soja to też roślina, proszę nią nie straszyć, bo wszystkie dowody wskazują na jej neutralność lub korzyści zdrowotne. Co najwyżej powinniśmy walczyć aby nie używano tej od Monsanto, i to nie dlatego, że GMO jest złe, a dlatego, że Monsanto i Bayer to nieetyczne korporacje.

  3. TW Balbina

    W USA i nie tylko, restauracje Mc Donald , Burger King ,Sub Way itp mają już na stałe w menu wegańskie burgery ,wrapy itp. Kiedy pierwszy raz zamówiłem burgera Beyond Meat czy Burger Impossible to przyznam ,że byłem w szoku, jak bardzo mają smak wołowiny.

  4. Rebeka Jesio

    Ale te boxy namioty czy jak tam zwał to wymóg ARiMR przecież!!!!! Ja swojej jaloseczce przyniosłam śnieg z podwórka by zobaczyła co to jest. U mnie cielaki chodzą z krowami po 7 mcy. Teraz stoją dwie razem w zagrodzie na 5 osobników!! Krowy moje mają zagrody o wymiarach 2×2 a nawet 2×3 i jeszcze prawie całymi sobą wystają z tych zagród. U mnie krowy muszą się rozwijać tzn. Duuuzo z nimi rozmawiam/pokazuję im różne rzeczy/i mówię do nich moje kochania rozbojnice miłości kochanosci cudności. U mnie kiedy wyjdą z pastucha to z daleka wracają na podwórko bo wiedzą że będą wychwalone i wyglaskane. Wtedy mówię do nich :a kto tu taki piękny przyszedł na podwórko?!? U innych jak wyjdą z ogrodzenia to idą w świat. Widziałam. Mój facet powiedział o moim podejściu do moich krów : a gdzie im będzie lepiej?

    • TW Balbina

      Właśnie chodzi o to aby każdy zwyczajny człowiek tak jak Pan czy ja dawał dobry przykład swoim zachowaniem. Postępujmy przyzwoicie i nie bądźmy obojętni na zło i cierpienie w naszym otoczeniu.

        • Rebeka Jesio

          Spokojnie. Pisałam już do pani Spurek że chciałabym otworzyć schronisko dla krów ale mam za mało hektarów by przygotować dobre siano na zimę a dobrego nie można kupić bo dobre albo kosztuje albo sobie trzymają. A w ogóle koszt roczny utrzymania jednej krówki to 5 tysięcy złotych. Więc chociaż staram się być dobra dla nich. Ludziom nie mieści się w głowach jak można tak podchodzić do krówek. Tyle bólu jest w tych mlecznych stadninach. Cielak mokry ledwo z tyłka wyszedł a już w pokoju dla cielaków umieszczony został. Bo kasa kasa kasa. Ale i bestialstwo. Kopanie kiedy przyjeżdża weterynarz do leczenia by wstała bo czasu nie ma. Ach!

  5. Roman Mus

    Nie jestem wegetarianinem, ani weganinem, ani też breatharianinem. Wszyscy na tym naszym świecie zżeramy się wzajemnie (rośliny nas też wsuwają i jakie są wtedy wspaniałe!) i nie ma co tu rozpaczać. Pewnie nawet kot, gdyby mógł, zastrzeliłby mysz zamiast ją dusić. Chociażby z wygodnictwa. Problem jest w przyjętych normach wzajemnej egzystencji. I tu ludziki pokazują jakimi są gówniarzami i do tego perfidnymi. "Mimo, że lepiej wyglądają, to tych nie zbieraj, bo to z nawozami na sprzedaż, a tamte są bez, bo to dla nas, są smaczniejsze." Opowiada się to jako b.stary kawał, ale to, niestety, autentyk.

    • Rebeka Jesio

      Odsyłam do przepisów agencji rolnej. W Holandii po Gądkach że krowy zanieczyszczają wody rolnicy ruszyli na Amsterdam. W Polsce nic. Głowa w dół i tyle. A to samochody zatruwają świat. Po 3 po 5 na podwórkach mają. Ile domestosow ile innych płynów idzie do użytku. Ja kurze wycieram mokrą szmatką z wodą. Płyn do toalet 1 sztuka wystarcza mi na 5 mcy.

  6. Rebeka Jesio

    A nawozów to aby to było stosuję. Drogie są i zawsze sobie myślę co w tych zakładach się wyrabia jakie tam jest trucie. Mieszanie składników odparowywanie wyziewy czy z kominów to już nie wiem. Taka prawda o ich cenach. Żadnych płynów w baniakach. Kiedyś śmiało się że olej przepalony traktorowy na malowanie płotów szedł. Moim zdaniem to było dobre bo teraz ta niby utylizacja to ściema a ten olej czytałam na jakichś świadomych stronach idzie do paszy dla zwierząt. Ja karmie tylko tym co kombajn zbierze. Nasiona całe zbóż to pewniak. Jest młynek do mielenia. Jacyś od pasz do mnie dzwonili kilka razy to policją zagroziłam i na razie nie denerwują mnie.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!