0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Na konwencji wyborczej pod hasłem „Budujemy wspólnie” w Leżajsku 25 lutego Jarosław Kaczyński zafundował słuchaczom niemal godzinne przemówienie. Prezes PiS dzielił się swoimi luźnymi przemyśleniami na bardzo wiele tematów. Snuł też opowieść o gospodarce i słabnącej Unii Europejskiej.

Twierdził, że Zielony Ład oznacza zaprzepaszczenie szans na rozwój (to bzdura). Opowiadał, że wprowadzenie euro w danym kraju oznacza, że w krótkim czasie wszystko drożeje dwukrotnie lub czterokrotnie (to również fałsz). My skupimy się tutaj na innej wypowiedzi, bardziej znamiennej dla jego (a w konsekwencji też jego partii) wizji Unii Europejskiej, a w szczególności jej zachodniej części.

„Zachodnia Europa biednieje”

Najpierw spory cytat:

„Zachodnia Europa dzisiaj biednieje. Biednieje zarówno w sposób bezpośredni, bezwzględny, jak i w sposób relatywny w stosunku na przykład do Stanów Zjednoczonych.

Był moment, że UE doganiała USA, jeśli chodzi o dochód na głowę, była tuż tuż, niektóre państwa były już na równi. A dziś dwa najbiedniejsze stany spośród 50 stanów amerykańskich, gdyby je przenieść do Europy, to należałyby do najbogatszych w UE.
UE nigdy nie dogoniła USA w PKB na głowę, nawet Dania i Niemcy nie przekroczyły 90 proc. poziomu USA. Dwa najsłabsze pod względem PKB na głowę stany są na dobrym europejskim poziomie. Ale to nie oznacza, że Europa biednieje
Konwencja PiS w Leżajsku,25 lutego 2024

A te bogate stany, no to Niemcy są przy nich biedne”.

Spróbujmy tutaj zanalizować dwie płaszczyzny – najpierw sprawdźmy, jak słowa prezesa PiS mają się do rzeczywistości. A następnie zastanówmy się, dlaczego mówi to, co mówi.

Podsumujmy najpierw elementy tej opowieści:

  • Dziś Europa Zachodnia biednieje,
  • Kiedyś doganiała Stany Zjednoczone, ale to przeszłość,
  • Dziś najbiedniejsze stany USA byłyby najbogatszymi państwami w Europie,
  • Niemcy są biedne przy najbogatszych stanach USA.

Porównywanie stanu gospodarek i zamożności nie jest łatwe, zestawienia mogą się różnić w zależności od metodologii. Ale szczęśliwie mamy kilka podstawowych i stosunkowo ustandaryzowanych miar. Możemy więc porównywać PKB krajów, PKB na osobę, średnie zarobki i posiłkować się szerszym niż tylko gospodarczym wskaźnikiem rozwoju społecznego (HDI, Human Developement Index).

Europa biednieje bezwzględnie?

Najpierw zatrzymajmy się na chwilę nad twierdzeniem, że Europa biednieje bezwzględnie. Musiałoby to oznaczać realny spadek PKB i faktyczny kryzys. I choć niektóre kraje rzeczywiście mierzą się z realnym kryzysem – jak Niemcy czy Czechy – to dla całej Unii takie stwierdzenie jest nieprawdziwe. Ostatnio mieliśmy z tym do czynienia w 2020 roku, czyli w kryzysie pandemicznym, gdy cała Europa zmagała się z recesją. Wcześniej – w globalnym kryzysie finansowym lat 2008-2009 i w kryzysie strefy euro w latach 2012-2013. Nie były to jednak głębokie recesje, a ogólny trend jest jasny i niezagrożony – i UE i strefa euro dalej się rozwijają, nawet jeśli dzieje się to wolniej niż w przypadku USA.

Nie mamy jeszcze pełnych danych za 2023 rok, ale szacunki mówią, że wzrost PKB UE w 2023 roku to 1 proc., strefy euro – 0,7 proc., natomiast Polski – 0,2 proc. W zeszłym roku Polską rządziła partia Jarosława Kaczyńskiego.

Gospodarka Niemiec większa od Kalifornii

Jarosław Kaczyński mówi, że Niemcy są biedne przy najbogatszych stanach USA. Jeśli weźmiemy pod uwagę nominalne PKB (czyli sumę wszystkich transakcji na terenie danego kraju w jednym roku), to jest to nieprawda.

Według różnych szacunków PKB Niemiec (najbogatszego kraju UE) w 2022 roku wynosiło około 4-4,3 biliona dolarów. Kalifornia – rzeczywiście najbogatszy stan, jak zwracał uwagę Jarosław Kaczyński, to według amerykańskiego Bureau of Economic Analysis – miała PKB 3,6 bln dolarów w 2022 roku i 3,9 bln dolarów w 2023 roku.

Ale to łatwe do przewidzenia – populacja Kalifornii (39,24 miliona mieszkańców) jest bardzo zbliżona do Polski (37,75 miliona). Populacja Niemiec (83,2 miliona) jest ponad dwa razy większa – więc na ten wynik pracuje ponad dwa razy więcej osób.

PKB na osobę

Jak wygląda PKB na osobę?

Dwa najuboższe stany pod tym względem to Mississippi (w 2022 roku 47 tys. dolarów na osobę) i Wirginia Zachodnia (54 tys. dolarów na osobę). W takim ujęciu te dwa stany rzeczywiście mają przyzwoitą pozycję w Europie. Dla Mississippi to miejsce między Francją a Niemcami, dla Wirginii – między Austrią a Szwecją. A te dwa kraje uchodzą za jedne z najbogatszych w Europie.

Liberalny think tank European Centre for International Political Economy porównał poziomy PKB na osobę w amerykańskich stanach i w krajach Unii Europejskiej w 2021 roku. Przy nieco innych danych, wnioski są podobne – najgorsze pod tym względem Mississippi jest lepsze od 14 krajów Unii Europejskiej, w tym Polski. Jedyne kraje powyżej średniej amerykańskiej to Irlandia i Luksemburg – niewielkie kraje z bardzo specyficznymi gospodarkami, nastawionymi na przyciąganie międzynarodowych firm, w istocie raje podatkowe.

Sukces nie mierzy się w PKB

Autorzy opracowania piszą:

„Francja i Niemcy były na poziomie 36. i 31. stanu w 2000 roku, ale 21 lat później, francuskie PKB na osobę było niższe niż 48 stanu – Arkansas, a niemieckie jest dziś na poziomie 38 stanu – Oklahomy”.

Czy to znaczy, że Jarosław Kaczyński ma rację, a my się złośliwie czepiamy? Oddajmy ponownie głos autorom cytowanego właśnie opracowania:

„Sukces kraju nie może być mierzony tylko jego PKB. Poziom indywidualnych osiągnięć czy szczęśliwości w kraju niekoniecznie jest konsekwencją, czy odbiciem jego możliwości do produkowania wartości dodanej”.

Z pewnością można założyć, że Jarosław Kaczyński polegał na powyższych danych. Zrobił to jednak w swoim stylu – bez głębszej refleksji, bo nie o nią chodziło, a o pokazanie rzekomego upadku zachodniej Europy.

PPP

Podzielenie całego nominalnego PKB (sumy wszystkich transakcji na danym terytorium w jednostce czasu, w tym przypadku w całym roku) przez liczbę mieszkańców ignoruje różnice w poziomach cen. Tę różnicę stara się niwelować przeliczenie tych wyników na parytet siły nabywczej (PPP).

OECD prowadzi bazę regionalną, dzięki której możemy porównać PKB PPP per capita między amerykańskimi stanami a regionami w innych krajach. Spośród 381 wyróżnionych regionów w górnych 25 proc. najbogatszych mamy 38 amerykańskich stanów i 32 regiony UE. Nie jest to też porównanie perfekcyjne, ale pokazuje dwie rzeczy: po pierwsze, że większość amerykańskich stanów rzeczywiście należy do najbogatszych miejsc na świecie. Po drugie, że wiele europejskich regionów im dorównuje. Oczywiście – regionów w UE jest znacznie więcej niż stanów, a wiele z nich należy tutaj do najbiedniejszych w zestawieniu.

Dalej jednak pozwala nam to stwierdzić, że wiele europejskich regionów dorównuje nawet bogatym stanom USA. Sztokholm i okolice są w tym ujęciu bogatsze niż Kalifornia. Północ Holandii (z Amsterdamem i Alkmaar) jest wyżej niż New Jersey. Bawaria stoi na podobnym poziomie co Pensylwania, a Kraj Basków czy Flamandia plasuje się nad Oklahomą.

Winny... odpoczynek

Ostatecznie jednak: owszem, PKB na osobę jest ogólnie wyższe w Stanach Zjednoczonych niż w Unii Europejskiej. Dlaczego tak się dzieje? Oddajmy głos laureatowi ekonomicznego Nobla, Paulowi Krugmanowi:

„To prawda, że realne PKB na osobę jest generalnie niższe w Europie, ale jest tak przede wszystkim dlatego, że Europejczycy częściej korzystają z urlopu niż Amerykanie – co jest wyborem, a nie problemem. A nie bez znaczenia jest też fakt, że rośnie różnica między europejską i amerykańską oczekiwaną długością życia, a jakość życia jest generalnie wyższa, gdy nie jest się martwym” – pisał Krugman pod koniec stycznia w swoim felietonie w „New York Times”.

To samo zauważa inny brukselski think tank ekonomiczny Bruegel, w swoim porównaniu amerykańskiej i unijnej gospodarki z października 2023. Autor analizy Zsolt Darvas zwraca uwagę, że w skali roku Europejczycy przepracowują mniej godzin, bo mamy więcej wolnych dni w roku z okazji świąt i urlopów, a typowy tydzień pracy w Europie jest krótszy.

Gdy natomiast porównać wartość dodaną na godzinę pracy, wówczas UE wcale nie jest w tyle za USA. W Irlandii, Luksemburgu, Danii i Belgii ten wskaźnik jest wyższy, w Holandii prawie identyczny, w Szwecji, Austrii i Francji – niewiele niższy. Europejczycy wypracowują tyle samo PKB co Amerykanie na godzinę, ale częściej wybierają odpoczynek.

Jest jeszcze kwestia równości podziału dóbr, które składają się potem na nasze PKB. I tutaj Europa jest w znacznie lepszej sytuacji.

„W Unii Europejskiej górne 10 proc. otrzymuje 36 proc. dochodu narodowego przed opodatkowaniem, a uboższa połowa – 19 proc. W USA najbogatsze 10 proc. otrzymuje 45 proc. dochodu narodowego, a biedniejsza połowa zaledwie 13 proc.” – czytamy w cytowanym już raporcie European Centre for International Political Economy.

UE nie dogoniła USA

A co z twierdzeniem, że Europa Zachodnia była już bardzo blisko USA, ale znów zaczęła się oddalać?

Spójrzmy na dane historyczne z Madison Project. To analiza prowadzona przez naukowców z uniwersytetu w Groningen, która daje nam porównywalne historycznie dane dla 169 krajów na świecie. Dla niektórych krajów (lub ich historycznych odpowiedników z przeszłości) mamy szacunki sięgające nawet starożytności. Nam wystarczy okres od końca II wojny światowej.

Na wykresie śledzimy jaki procent PKB PPP na osobę w kolejnych latach stanowiło PKB PPP na osobę poszczególnych krajów. Dla większości krajów widać cztery okresy w pogoni za USA:

  • czas szybkiej konwergencji przez pierwsze trzy dekady do połowy lat 70.,
  • stagnacja lub spadek do początku XXI wieku,
  • stosunkowo szybka konwergencja do kryzysu strefy euro w latach 2012-2013,
  • Kolejne zwiększenie dystansu do USA w kolejnych latach.

Nad przyczynami kolejnych spadków i wzrostów można dokładnie dyskutować. Dla nas istotne tutaj jest to, czy któryś z tych krajów był już prawie na poziomie USA, a następnie z tego poziomu spadł. Otóż nie.

Najbliższa temu jest Dania – najbogatszy kraj Unii w PKB per capita, jeśli wyłączymy specyficzne Luksemburg i Irlandię. Dania najbliżej była w latach 2008-2011, gdy osiągała 87-88 proc. poziomu USA. To najlepszy okres wszystkich tych krajów. Ale jest to przede wszystkim wynik kryzysu USA po 2008 roku.

Według analizowanych przez nas danych USA do poziomu z 2007 roku wróciło dopiero w 2013 roku. Wówczas Europa Zachodnia walczyła ze skutkami kryzysu w strefie euro, a USA wróciło na ścieżkę rozwoju. W 2018 roku Niemcy i Dania były na poziomie 83-84 proc. PKB PPP per capita Stanów Zjednoczonych. Dane nie pokazują tego, o czym mówi Jarosław Kaczyński – niemal zrównania się z USA i dalszego upadku.

Są problemy

To nie oznacza, że zachód Europy nie ma problemów z tempem rozwoju. Niemiecka gospodarka ma potężne kłopoty, których przyczyny można szukać choćby w dotychczasowym oparciu gospodarki na rosyjskim gazie. Rozwój strefy euro jest w stagnacji.

Krugman pisze: nie, Europa nie jest w dramatycznym kryzysie, nie jest daleko za Amerykanami. Ale ma swoje problemy.

„Europa cierpi przez polityków, którzy są nadmiernie konserwatywni. I nie chodzi tu o podział lewica-prawica, ale o to, że zbytnio przejmują się inflacją i długiem, zbyt niechętnie wprowadzają rozwiązania, które dają szansę na ekonomiczne odrodzenie [po kryzysie pandemicznym i tym związanym z wojną]”.

Wskaźnik rozwoju społecznego

Spójrzmy jeszcze na wspomniany wcześniej wskaźnik rozwoju społecznego (HDI). To miara, która obejmuje poziom edukacji, oczekiwaną długość życia i dochód na osobę. To próba zmierzenia jakości życia szerzej niż tylko PKB na osobę czy dochodem.

Wszystkie stany mają stosunkowo wysokie HDI. Najwyższy to Massachusetts z 0,949. Zaledwie pięć krajów ma wyższe HDI, żaden z nich nie jest w UE: Szwajcaria, Norwegia, Islandia, Hongkong, Australia. Na tej podstawie można powiedzieć, że w najzamożniejszych stanach poziom życia jest na bardzo wysokim poziomie, blisko kilku najzamożniejszych krajów świata. Ale USA są zróżnicowane. Spójrzmy na dół zestawienia. Najgorszy pod tym względem stan to Missisipi ze wskaźnikiem 0,866. To poziom równy Portugalii, słabszy niż Litwa i Polska. Niższy niż 20 z 27 krajów UE. W tym ujęciu najgorzej sytuowane stany USA plasowałyby się w dolnej części zestawienia w UE. Możemy jeszcze uzupełnić, że rozpiętość UE pod względem HDI jest nieco większa – od Danii z 0,948 (zaraz za Massachusetts) do Bułgarii z 0,795.

Zła, niedobra UE

Pełen obraz jest więc zróżnicowany. A dlaczego Kaczyński nie przedstawia go rzetelnie? To akurat proste – takie wypowiedzi są przedłużeniem coraz bardziej antyunijnego nastawienia PiS. Kaczyński próbuje malować zachód Europy jako upadły, bez siły do przewodzenia, ubożejący, bezzębny. Bo realna wizja rozwoju UE jest dzisiaj w kontrze do tego, jak organizować Unię chciałby Kaczyński.

Powtórzmy to jeszcze raz – „stara” UE ma swoje problemy, niektóre są z nich poważne. Politycy unijni z pewnością muszą zastanowić się, jak stymulować wzrost, podtrzymać go na lata i jak sprawić, żeby cieszyła się nim jak największa liczba Europejczyków.

Ale wizja, o której mówi Kaczyński – o ubożejącej Zachodniej Europie – jest po prostu nieprawdziwa.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Rozbrajamy mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I piszemy o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

;
Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze