Niespełna miesiąc po przeforsowaniu poprzedniej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym PiS zgłosił kolejną nowelizację, ograniczającą możliwości działania TK. Inny projekt PiS przekreślał zasadę apolityczności i kompetencji Służby Cywilnej i radykalnie obniżał wymagania wobec najwyższych urzędników w państwie, otwierając drogę do zastąpienia ich swoimi nominatami

Na scenie publicznej pojawił się bliski współpracownik Antoniego Macierewicza w MON Bartłomiej Misiewicz, wdzierając się nocą do siedziby natowskiego Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu. Dymisję dotychczasowego szefa centrum płk. Duszy wytłumaczono tym, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego wszczęła wobec niego postępowanie sprawdzające, co pozbawiło go dostępu do tajnych informacji, więc nie może pełnić swoich obowiązków. Ten sam fortel zostanie zastosowany w 2017 roku wobec gen. Kraszewskiego z prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

 Wydarzenia z pierwszej połowy grudnia 2015 roku przypomina Jan Skórzyński w kolejnym odcinku swojej Kroniki.


 Publikowana w OKO.press „Kronika Skórzyńskiego” to jedyny w mediach systematyczny zapis bieżących wydarzeń politycznych. Od 3 września 2017 roku prof. Jan Skórzyński prowadzi swoją kronikę równolegle: na bieżąco, jak do tej pory (w soboty), oraz cofając się w czasie do samych początków państwa PiS – do  wyborów parlamentarnych jesienią 2015 roku i idąc dalej tydzień po tygodniu przez rok 2015 i 2016 (w niedzielę).

Pozwoli to na ciekawe porównania, a także przypomni zapomniane deklaracje i zwroty politycznej akcji. Wiemy, że wiele osób kolekcjonuje „Kronikę”, teraz można to będzie robić bardziej systematycznie.


  • Kronika Jana Skórzyńskiego w OKO.press - deklaracja i biogram autora

    Jesienią 2015 roku życie publiczne w Polsce nabrało gwałtownego przyspieszenia. Zwycięski w wyborach obóz polityczny, choć realnie zdobył poparcie około 20 proc. obywateli i nie ma mandatu do zmian konstytucyjnych, rozpoczął z impetem gruntowną przebudowę państwa polskiego. Jej kierunek to cała wstecz w stosunku do przemian podjętych w 1989 roku. Z asystą prezydenta rząd PiS podjął energiczny marsz do tyłu.

    Przekreśla zasadę podziału władz, dziesiątkuje armię i dyplomację, a z telewizji publicznej uczynił instrument propagandy. System szkolny cofa do epoki Edwarda Gierka, ingeruje w muzea i teatry, chce przejąć polityczną kontrolę nad sądami i ukrócić samodzielność samorządów.

    Odrzuca reguły demokracji liberalnej wypracowane we wspólnocie euroatlantyckiej. W rezultacie odpycha Polskę od centrum cywilizacji Zachodu, kieruje nas na peryferie, do szarej strefy pomiędzy Europą a Rosją.

    Bombardowani niemal codziennie informacjami o kolejnych ustawach podporządkowujących sądy władzy politycznej, dymisjach generałów i projektach „polonizacji”, czyli poddania kontroli rządu tej czy innej sfery życia publicznego, z trudem nadążamy za biegiem spraw, próbując zrozumieć dokąd to wszystko zmierza. Stąd pomysł kroniki mającej być kalendarium tzw. dobrej zmiany, lakonicznym zapisem podejmowanych przez rząd PiS działań i ich często równie bulwersujących uzasadnień.

    Nie będzie to oczywiście zapis kompletny. Kronika to autorski wybór wydarzeń i opinii, które ilustrują wielkie przestawianie zwrotnicy na torze, po którym Polska poruszała się od 1989 roku. Obserwowany „na żywo” przebieg tej operacji uzupełniam sięgając do jej początku – wyborów parlamentarnych 2015.

    Toteż mój kronikarski zapis składa się z dwóch ścieżek – współczesnej i historycznej, pokazującej na zasadzie retrospekcji minione etapy rozpoczętej po wyborach 2015 roku eskapady, o których często już nie pamiętamy.

    W roli kronikarza wykorzystuję zarówno swoje doświadczenie dziennikarskie (w tym 12 lat pracy w „Rzeczpospolitej”), jak warsztat historyka. Sporo aspektów „dobrej zmiany” przypomina ludziom starszej daty realia życia w PRL.

    Mam wszelako mocną nadzieję, że jeśli nawet historia się powtarza, to tylko jako farsa.

    Jan Skórzyński

    NOTA BIOGRAFICZNA

    Jan Skórzyński (ur. 1954) jest historykiem i politologiem, profesorem Collegium Civitas, gdzie wykłada historię XX wieku.

    Uczestnik ruchu opozycyjnego w PRL, był jednym z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. 13 grudnia 1981 roku został internowany. Jako dziennikarz pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań” i „Rzeczpospolitej”. W latach 2000-2006 był I zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus”.

    Wydał szereg książek o najnowszej historii Polski, m.in. Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985–1989 (1996), System Rywina czyli druga strona III Rzeczpospolitej (red., 2003), Od Solidarności do wolności (2005), Rewolucja Okrągłego Stołu (2009), Zadra. Biografia Lecha Wałęsy (2009). Siła bezsilnych. Historia Komitetu Obrony Robotników (2012), Krótka historia Solidarności 1980-1989 (2014). Redaktor naczelny pisma „Wolność i Solidarność. Studia z dziejów opozycji wobec komunizmu i dyktatury” oraz trzytomowego słownika biograficznego Opozycja w PRL. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.

Sobota 12 grudnia. Pierwsza demonstracja KOD

Pod hasłem „Obywatele dla demokracji” w Warszawie odbyła się demonstracja w obronie Trybunału Konstytucyjnego i rządów prawa. Demonstrację zorganizował Komitet Obrony Demokracji. Wzięli w niej udział także politycy PO, Nowoczesnej, PSL i ugrupowań lewicowych.

Niedziela 13 grudnia. Kaczyński: opozycja, czyli „komuniści i złodzieje”

Następnego dnia po demonstracji przeciwników rządu w Warszawie odbyła się manifestacja jego zwolenników, zorganizowana przez PiS. „Musimy się zmobilizować, bo inaczej nie zdołamy odnieść zwycięstwa” – powiedział Jarosław Kaczyński w jej trakcie. „To musi być mobilizacja, to musi być sytuacja, w której nie tylko 13 grudnia, czy 3 maja będziemy gotowi zgromadzić się tutaj, w tym miejscu, czy w jakimś innym miejscu w Warszawie, by wspólnie upominać się o prawa i wspólnie pokazywać palcem tych, którzy nam tych praw odmawiają, bo dziś przecież sensem tej walki jest odrzucenie tej odmowy – odmowy przyznania nam praw” – mówił prezes PiS, jak informowała PAP. Jego zdaniem, przeciwnicy rządu uważają, choć PiS wygrało wybory, to „nie ma prawa tworzyć prawa i przebudowywać Polski. […] Dzisiaj nie o demokrację chodzi. Dzisiaj chodzi o to, by demokracja mogła rzeczywiście decydować, a nie garstka ludzi jednej strony, ludzi zaprzedanych obcym, a także wewnętrznym, ale niemającym nic wspólnego z interesem ogromnej większości Polaków. Musimy […] to przełamać”. Kaczyński stwierdził, że partie opozycyjne i sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie chcą dopuścić, by Polacy dostali 500 zł dodatku na dzieci, podwyżkę płac, by obniżono wiek emerytalny, a  seniorzy po 75. roku życia otrzymali darmowe leki. „Oni próbują wmówić ludziom, że w środku gorącego lata jest mróz, jest ostra zima. I są tacy ludzie, którzy jak coś usłyszą w telewizji, to są gotowi w to uwierzyć, są gotowi wyjść na dwór, ubrać się w kożuch i jeszcze mówić, że im zimno. Ale to nie są ludzie, którzy mają sprawne głowy, to nie są ludzie, którzy sprawnie myślą” – oświadczył. „Oni nie chcą dopuścić do tego, żebyśmy rozpędzili tę bandę kolesiów, która się dzisiaj rozsiadła w administracji i oni chcą nie dopuścić do naprawy wymiaru sprawiedliwości […]”- mówił.

Szef PiS przekonywał, że celem opozycji jest także to, by „nie wyszła na wierzch gigantyczna fala nadużyć” z czasów rządów PO. „I to proszę państwa chodzi – nie dać zwykłym Polakom i pozwolić Polskę dalej rabować. To jest sens tego sporu. Ten Trybunał ma być redutą, ma być – jak to się mówi w języku wojskowym – pozycją ryglową, broniącą tego układu, tego wszystkiego, co w ciągu ostatnich 26 lat było złe i haniebne, a my to chcemy zmienić”. Oceniając sobotnią demonstrację opozycji w obronie Trybunału Konstytucyjnego, lider obozu rządzącego powiedział: „[…] Warszawska ulica już nawet wczoraj, w czasie tej ich demonstracji, potrafiła na to odpowiedzieć. Mnie może tej odpowiedzi w całości nie wypada zacytować. Zaczynała się tak: cała Polska z was się śmieje”. „Komuniści i złodzieje” – dokończył ktoś z otoczenia Kaczyńskiego.

Niedziela 13 grudnia. Wiceminister MSWiA o przyjęciu uchodźców: Nie rozważamy niewykonania tego obowiązku

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jakub Skiba poinformował PAP, że rząd sprzeciwia się tzw. relokacji, czyli stałemu mechanizmowi podziału uchodźców pomiędzy kraje Unii Europejskiej. Przyznał jednak, że niewywiązanie się z zobowiązania poprzedniego rządu do przyjęcia 7 tysięcy uchodźców naraziłoby Polskę na postępowanie przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. „Nie rozważamy czegoś takiego jak niewykonanie tego obowiązku. Rozważamy inną rzecz. Zawsze możliwa jest jakaś rekonstrukcja tej decyzji i tej sprawie się przyglądamy”. Skiba stwierdził, iż może się okazać, że nie ma takiej możliwości, bo Polska zgodziła się już na przyjęcie uchodźców. „Podejmiemy nasze zobowiązania i postaramy się ten obowiązek rzetelnie wykonać, ale z zachowaniem bezpieczeństwa” – zapewnił wiceminister.

Poniedziałek 14 grudnia. Szydło: Zastanawiamy się

„Zastanawiamy się, czy wyrok został rzeczywiście wydany zgodnie z obowiązującymi aktami prawnymi” – oświadczyła premier Beata Szydło w kwestii orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, którego druk Kancelaria Premiera wstrzymała. „Nasza rola ogranicza się w tej chwili do tego, by przy wykorzystaniu Rządowego Centrum Legislacji publikować akty prawne, ale publikujemy je wtedy, jeżeli nie mamy wątpliwości, że nie ma wady prawnej w ich podjęciu” – powiedziała Szydło.

Poniedziałek 14 grudnia. Waszczykowski: nie chcemy pozbawiać Tuska stanowiska w UE

Obóz rządzący nie dąży do tego, by pozbawić Donalda Tuska „stanowiska w Unii Europejskiej. Uważamy, że im więcej Polaków na wysokich stanowiskach w Unii, tym lepiej” – zapewnił Witold Waszczykowski w rozmowie z „Do Rzeczy”. Według ministra spraw zagranicznych Tusk po roku spędzonym w Brukseli „nie jest już tak ślepo zapatrzony w politykę Niemiec i dostrzega błędy Berlina. Cieszy nas, że zdobył się na tę refleksję i dostrzegł polskie interesy”. „Na pewno nie będziemy pierwszymi, którzy będą domagali się zmian na tym stanowisku” – oświadczył minister Waszczykowski.

Wtorek 15 grudnia. Służba Cywilna według PiS

PiS zgłosiło projekt nowelizacji ustawy o Służbie Cywilnej. Rezygnuje się w nim z zapisu, że szef SC powoływany jest spośród urzędników służby cywilnej po zasięgnięciu opinii Rady Służby Cywilnej. Także zastępca SC nie musi być urzędnikiem służby cywilnej – informuje PAP. Znosi się warunek, by szef służby cywilnej posiadał co najmniej pięcioletnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym w administracji rządowej lub co najmniej siedmioletnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym w jednostkach sektora finansów publicznych. Projekt likwiduje również wymóg, aby szef SC w czasie ostatnich 5 lat nie był członkiem partii politycznej.

Obsadzanie wyższych stanowisk w służbie cywilnej ma następować w drodze powołania, a nie, jak dotąd, w wyniku otwartego i konkurencyjnego naboru. Wobec kandydata na dyrektora generalnego urzędu nie będzie już wymogu sześcioletniego stażu pracy, w tym co najmniej trzyletniego stażu pracy na stanowisku kierowniczym w jednostkach sektora finansów publicznych. Projekt PiS zakłada, że stosunki pracy z osobami zajmującymi w dniu wejścia w życie nowelizacji wyższe stanowiska w służbie cywilnej, wygasną po 30 dniach od wejścia w życie nowelizacji, jeżeli nie zostaną im zaproponowane nowe warunki pracy lub płacy na dalszy okres albo w razie nieprzyjęcia nowych warunków pracy i płacy.

Środa 16 grudnia. Wyrok TK opublikowany

W „Dzienniku Ustaw” został opublikowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia 2015. 11 grudnia prezes TK Andrzej Rzepliński w liście do premier Beaty Szydło napisał, że ogłaszanie wyroków TK jest obowiązkiem konstytucyjnym i podlega wykonaniu niezwłocznie przez Prezesa Rady Ministrów. „Konstytucja nie przewiduje w tym zakresie żadnych wyjątków” – podkreślił Rzepliński. Wcześniej Beata Szydło i szefowa jej kancelarii Beata Kempa, wstrzymały publikację wyroku, zgłaszając wątpliwości czy orzeczenie Trybunału nie jest obciążone wadami prawnymi. Taki pogląd formułował także szef PiS Jarosław Kaczyński.

Czwartek 17 grudnia. Duda: III Rzeczpospolita nie zdała egzaminu elementarnej przyzwoitości

Prezydent Andrzej Duda powiedział podczas obchodów rocznicy Grudnia 1970: „Przyklękam w pamięci i hołdzie o wszystkich tych, którzy polegli, zostali ranni, cierpieli, byli prześladowani przez całe lata i nigdy nie doczekali się od III Rzeczypospolitej elementarnej sprawiedliwości, sprawiedliwości na poziomie prawnym, sprawiedliwości na poziomie państwowym”.

Prezydent oświadczył, że „za tę III RP po 1989 roku, która nie umiała skazać sprawców tej zbrodni, wstyd, zwyczajnie wstyd dzisiaj. Chyba nam wszystkim, jak tutaj stoimy”. Wstyd „za tę III RP, w której komunistycznych bandytów nazywano, bo byli tacy, ludźmi honoru. […] Wstyd za tę III RP, która z honorami wojskowymi i państwowymi pochowała większość oprawców z 1970 roku”. Duda stwierdził, jak informowała PAP, że „stocznie zostały zlikwidowane, a nie rozliczono oprawców”. „Jeżeli się temu przyjrzeć, to ktoś może dojść do wniosku, że III RP, że te władze, które przecież składały się w części z ludzi dawnej opozycji, ukarały Wybrzeże, ukarały Gdańsk, Gdynię, Szczecin, ukarały stoczniowców, którzy wtedy protestowali”. Według prezydenta „III Rzeczpospolita nie zdała egzaminu. Nie zdała egzaminu sprawiedliwości, nie zdała egzaminu uczciwości, a w tym ostatnim względzie nie zdała egzaminu elementarnej przyzwoitości i gospodarności”.

Czwartek 17 grudnia. „Gestapowcy i AK-owcy”

Jarosław Kaczyński dopytywany przez dziennikarza TVN24 o to, co miał na myśli, mówiąc w telewizji Republika o „najgorszym sorcie Polaków”, odpowiedział: „Czy według pana współpracownicy Gestapo i AK-owcy to ten sam sort ludzi? Według mnie nie”.

Czwartek 17 grudnia. PiS zgłasza kolejny projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym

W Sejmie odbyła się debata nad kolejną nowelizacją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, złożoną przez PiS jako projekt poselski bez żadnych konsultacji. Projekt przewidywał m.in., że Trybunał co do zasady ma orzekać w pełnym składzie – co najmniej 13 z 15 sędziów (dotąd było to dziewięciu sędziów, większość spraw w TK rozpatrywało pięciu sędziów). Orzeczenia pełnego składu miały zapadać większością 2/3 głosów, a nie – jak dotychczas – zwykłą większością. Nowi sędziowie TK mieli składać ślubowanie przed marszałkiem Sejmu, a nie przed prezydentem RP. Projekt przewidywał też wykreślenie z ustawy zapisu, że siedziba TK znajduje się w Warszawie.

Występując w debacie w imieniu PiS Arkadiusz Mularczyk mówił, że projekt ma zablokować możliwość „manipulowania składami TK i terminami rozpraw”, usprawnić działanie TK i spowodować, by jego orzecznictwo było jednolite. Ocenił, że TK jest w „ogniu walki politycznej”, a „media czatują pod jego siedzibą i podgrzewają atmosferę”. Jego zdaniem, siedziba Trybunału Konstytucyjnego powinna znajdować się poza Warszawą. „Jest wiele pięknych miast na „ścianie wschodniej”, np. Przemyśl, Suwałki, Ełk, Lublin, Rzeszów. Myślę, że w tych miastach TK może pełnić swoją rolę” – powiedział Mularczyk według PAP.

Piątek 18 grudnia. Wejście Misiewicza

Bartłomiej Misiewicz został pełnomocnikiem ministra obrony narodowej ds. utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Misiewicz poinformował, że minister Antoni Macierewicz tydzień wcześniej odwołał szefa tworzonego w Warszawie Centrum płk. Krzysztofa Duszę. Wobec płk. Duszy „zostało wszczęte postępowanie kontrolne jeśli chodzi o certyfikat dostępu do informacji niejawnych. Jest to tylko postępowanie sprawdzające, ale takie postępowanie zawiesza czasowo dostęp do informacji niejawnych. W związku z powyższym musiał zostać odwołany” – tłumaczył Misiewicz. „Zgodnie z decyzją ministra obrony narodowej nowym pełnomocnikiem ministra zostałem powołany ja”. Pełniący obowiązki dyrektora CEK NATO płk. Robert Bala został wprowadzony do tymczasowych pomieszczeń Centrum w nocy z czwartku na piątek przez Bartłomieja Misiewicza, któremu towarzyszyła Żandarmeria Wojskowa.


Historyk i politolog, wykładowca Collegium Civitas. W PRL uczestnik ruchu opozycyjnego, jeden z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań”, był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus” (2000-2006). Jest redaktorem naczelnym pisma naukowego „Wolność i Solidarność”.
Napisał m.in. „Rewolucję Okrągłego Stołu”, biografię Lecha Wałęsy, historię Komitetu Obrony Robotników, „Krótką historię Solidarności 1980-1989”. Ostatnio wydał „Nie ma chleba bez wolności. Polski sprzeciw wobec komunizmu 1956-1980”. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Masz cynk?