Elżbieta Rafalska, ministra Rodziny, Pracy i Pomocy Społecznej, twierdzi, że to Jarosław Kaczyński wymyślił program Rodzina 500 plus. Tymczasem na ten pomysł wpadła już cztery lata wcześniej partia Polska Jest Najważniejsza. PiS miał różne pomysły na kształt tego świadczenia, niektóre absurdalne


To Jarosława Kaczyńskiego wskazałabym jako autora koncepcji programu 500 plus

Elżbieta Rafalska, wSieci - 10/04/2017

Fot . Marcin Stepien / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Przed Kaczyńskim taki zasiłek proponowali inni.


Czy to rzeczywiście Jarosław Kaczyński wymyślił program Rodzina 500 plus? Trudno wątpić, że to do prezesa Prawa i Sprawiedliwości należała decyzja, że program zostanie wprowadzony. Ale czy to on był twórcą tej koncepcji? Nic na to nie wskazuje.

30 czerwca 2016 roku w wywiadzie dla RDC, Paweł Kowal mówił: „Myśmy to wymyślili, z prof. Julianem Aulaytnerem. To było wtedy 400 zł na dziecko. To był nasz główny przekaz w kampanii w 2011 roku. Wydawało się, że to się nie przyjmie, ale widocznie potrzebna była duża machina partyjna. Ale w polityce są takie reguły, ktoś bierze od kogoś, nie ma copyright. PiS dołożył jedynie stówę. Ale nie mam żalu, bo ta sprawa otwiera politykę społeczną na nowo”.

Twierdził więc, że to jego ugrupowanie pierwsze wpadło na pomysł wprowadzenia świadczenia na kształt 500 plus, czyli wypłacania polskim rodzinom pieniędzy „na dziecko” bezpośrednio na konto. Polska Jest Najważniejsza – zarejestrowana w 2011 roku partia stworzona przez grupę polityków, którzy odeszli z PIS, m.in. Joannę Kluzik-Rostkowską i Kowala.

Faktycznie, był to postulat PJN w kampanii przed wyborami w 2011 roku.

Wtedy jednak partia proponowała nie 500, a 400 zł, ale za to na każde, także pierwsze, dziecko. Tak głosił program zamieszczony na stronie ugrupowania. A dokładnie, jeden z punktów brzmiał „Oddanie do dyspozycji każdej rodziny dodatkowo, co najmniej 400 zł miesięcznie (4800 zł rocznie) na każde dziecko. Powinno to być wynikiem racjonalizacji szeroko rozumianych wydatków państwa na politykę rodzinną i być podstawowym celem reformy finansów i z nią ściśle powiązane”.



Dokument proponował kilka sposobów na powiększenie budżetów polskich rodzin, ale jednym z nich były właśnie te comiesięczne wypłaty.

PiS o podobnym pomyśle zaczął mówić dopiero w 2013 roku. To wtedy reklamowany przez PiS „premier rządu technicznego”, czyli obecny wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński, proponował, by na każde dziecko rodzice w Polsce otrzymywali po 1000 zł miesięcznie. Autorem koncepcji, był podobno ówczesny doradca PiS prof. Krzysztof Rybiński. Dość powiedzieć, że takie rozwiązanie kosztowałoby mniej więcej równowartość jednej trzeciej ówczesnego budżetu Polski.

Jarosław Kaczyński pierwszy raz o dofinansowywaniu rodzin wspomniał dopiero w 2014 roku. Zaproponował 500 zł na każde dziecko, jednak nie tylko dla polskich rodziców, ale dla wszystkich rodzin w Unii Europejskiej. Chciał żeby świadczenie wypłacała sama UE. Był to jego pomysł na podniesienie dzietności w całej wspólnocie i uchronienie jej przed katastrofą demograficzną. Program kosztowałby jakieś 100 mld euro rocznie, a kraje członkowskie miały przeznaczać na niego 1 proc. swojego PKB. Pomysł więc był politycznie trudny do wyobrażenia i miałby dość absurdalną konstrukcję. 500 zł w Polsce to istotne wsparcie dla budżetu rodziny, za to 100 funtów w Wielkiej Brytanii, czy 125 euro we Francji to już niewielka kwota.

Do koncepcji więc już nie wracano. Pomysł 500 zł na dziecko wrócił dopiero w kampanii wyborczej 2015 roku. Do czerwca 2015 roku przyszła premier Beata Szydło obiecywała pieniądze na każde dziecko. Od lipca obiecywała je już tylko na drugie i każde kolejne.


Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi.
Razem tworzymy OKO.press!

Socjolog, absolwent Uniwersytetu Cambridge, analityk Fundacji Kaleckiego. Publikował m.in. w „Res Publice Nowej”, „Polska The Times”, „Dzienniku Gazecie Prawnej” i „Dzienniku Opinii”.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press