Podczas ceremonii wręczenia nagrody im. Antoniny i Jana Żabińskich w warszawskim ZOO - upamiętniającej Polaków ratujących Żydów w czasie wojny - prezes Kaczyński potępił antysemityzm. Następnie o wrogość wobec Żydów oskarżył dzisiejszą lewicę, bo ta krytykuje politykę Izraela

Nagroda została wręczona 18 września 2017 podczas ceremonii w warszawskim ogrodzie zoologicznym, w którym Antonina i Jan Żabińscy przechowali podczas okupacji hitlerowskiej ok. 100 Żydów. Kaczyński skorzystał z okazji, żeby wypowiedzieć się na temat antysemityzmu, państwa Izrael i współczesnej lewicy. Mówił:

„Holocaust był arcyzbrodnią, był wyrazem skrajnego, najskrajniejszego zła. Zła, które pojawiało się w historii wiele razy, ale w XX wieku właśnie poprzez Holocaust pokazało jeszcze raz swoją najstraszliwszą twarz”.

OKO.press może w tym miejscu przyklasnąć słowom prezesa PiS. Cieszymy się, że myślimy tak samo. Nie powiedzielibyśmy tego lepiej.

Kaczyński dodał także, że główną przesłanką tej “monstrualnej zbrodni” był antysemityzm, co jest zgodne z prawdą: sprawcy Zagłady uważali Żydów gorszą rasę i przypisywali im rozmaite demoniczne cechy – w tym m.in. dążenie do znieprawienia “rasy aryjskiej”.

Prezes PiS następnie jednak oświadczył, że dziś antysemityzm przybiera inne formy niż te, które “znamy z przeszłości”. Mówił:


Dziś antysemityzm bardzo często przejawia się jako wrogość wobec państwa Izrael, tak charakterystyczna zwłaszcza dla europejskiej lewicy, ale także dla innych sił politycznych w Europie

Jarosław Kaczyński, Wręczenie nagrody im. Antoniny i Jana Żabińskich - 18/09/2017

Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta


raczej fałsz. Nie. Antysemityzm to nie jest domena lewicy


To manipulacja. Zanim jednak wyjaśnimy, na czym ona polega, przypomnijmy:

W Polsce antysemityzm był domeną narodowej prawicy, obsesją jej przywódcy i ideologa Romana Dmowskiego, autora wydawanych pod pseudonimem antysemickich powieści; to tradycja, do której odwołuje się PiS, czyli tradycja ruchu narodowego, obciążona jest w Polsce antysemityzmem. O tym Kaczyńskiemu udało się nie wspomnieć. Przedwojenna lewica polska nie miała z antysemityzmem nic wspólnego, a wśród czołowych polityków Polskiej Partii Socjalistycznej było wielu Żydów (co zresztą z upodobaniem wypominała im narodowa prawica, rysując karykatury Feliksa Perla czy Hermana Liebermana, przywódców PPS, z haczykowatymi nosami).

Także dzisiaj antysemityzm w Polsce wyznają w przytłaczającej większości ugrupowania skrajnej prawicy, a nie lewicy. Kiedy były zakonnik i kapłan dzisiejszego ONR Jacek Międlar został zatrzymany przez brytyjskie służby specjalne na lotnisku Stansted w Londynie, poskarżył się nawet na “żydowskie służby” – co świadczy o obsesji godnej jego przedwojennych kolegów.

Prezes PiS mówił jednak o antysemityzmie lewicy nie polskiej, ale “europejskiej” oraz “innych sił politycznych w Europie”. W tym miejscu sprawa staje się bardziej skomplikowana.

Rzeczywiście, wielu polityków lewicy europejskiej – takich jak Jeremy Corbyn, przywódca brytyjskiej Partii Pracy – krytycznie ocenia politykę Izraela wobec Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu i w strefie Gazy. Corbyn wzywał nawet do bojkotu Izraela, co ściągnęło na niego zarzut antysemityzmu. Także wielu intelektualistów ważnych dla zachodniej, europejskiej i amerykańskiej lewicy – takich jak Amerykanin Noam Chomsky – wypowiadało się krytycznie o polityce Izraela wobec Palestyńczyków. Regularnie padały przy tym porównania Izraela do RPA w czasach apartheidu.

Na czym więc polega manipulacja Kaczyńskiego? Na utożsamieniu krytyki polityki państwa Izrael wobec Palestyńczyków na terytoriach okupowanych z antysemityzmem.

Poważne i godne zaufania organizacje międzynarodowe zajmujące się obroną praw człowieka – takie jak Amnesty International – zarzucają władzom Izraela notoryczne łamanie praw człowieka. Amnesty pisze w swoim raporcie m.in.o bezprawnym zabijaniu Palestyńczyków, w tym dzieci, przez siły bezpieczeństwa Izraela; zatrzymywaniu tysięcy ludzi na mocy decyzji administracyjnej, a nie wyroku sądu; stosowanych wobec zatrzymanych torturach; burzeniu domów Palestyńczyków; ograniczaniu ich swobody poruszania się.

Utożsamienie krytyki naruszeń praw człowieka z antysemityzmem jest nieuprawnione. Nie tylko (i nie przede wszystkim) antysemici mogą dostrzegać w nich moralny problem.

Trzeba jednak dodać, że niektóre organizacje żydowskie – np. amerykańska Anti-Defamation League – mają bardzo podobne zdanie w tej sprawie, jak Jarosław Kaczyński. ADL przygotowało nawet specjalne instrukcje dla ochotników działających na amerykańskich kampusach, w których wydaje się zrównywać krytykę polityki Izraela wobec Palestyńczyków z antysemityzmem.

Działacze polityczni i publicyści broniący Izraela często też zarzucają swoim oponentom stosowanie podwójnych standardów – bardzo wyśrubowanych wobec Izraela, a niesłychanie łagodnych wobec jego arabskich sąsiadów, których władze również często dopuszczają się łamania praw człowieka. Te podwójne standardy miałyby świadczyć o antysemickich uprzedzeniach krytyków polityki Izraela.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press