Kaczyński zagalopował: Duda miał „jeden z najlepszych wyników w wyborach 2014”. Naprawdę był 24.
„Rzadko się zdarza, by jeden człowiek miał tyle atutów”. W laurce dla Dudy Kaczyński mówił też o jego wielkich osiągnięciach sprzed prezydentury, m.in.: „uzyskał jeden z najlepszych wyników w wyborach do PE 2014”. Sprawdziliśmy, jak było naprawdę
Jarosław Kaczyński podzielił niewiarygodne osiągnięcia Andrzeja Dudy na trzy etapy: sprzed prezydentury, w czasie prezydentury i te, których dopiero doświadczymy, gdy Duda wygra majowe wybory 2020. W pierwszej grupie znalazł się rzekomo doskonały wynik polityka PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego 2014 roku.
"Nie było żadnej wątpliwości, kiedy decydowaliśmy o liście do Parlamentu Europejskiego, że w Krakowie na liście musi być Andrzej Duda. Ten potencjał był bardzo duży" - opowiadał Kaczyński. Nie wytłumaczył, dlaczego jedynkę dostała Beata Gosiewska i ciągnął:
I chociaż nie był na tej liście pierwszy, to uzyskał najlepszy wynik, jeden z najlepszych w Polsce, nie tylko w skali jednej formacji, ale w skali wszystkich partii. To był kolejny dowód, że ma to, co jest tak potrzebne w polityce, czyli talent
W liczbach bezwględnych - miejsce 9-10
Na Dudę głos oddało 97 996 wyborców okręgu 10 w Krakowie. Wygląda nieźle, choć "w skali wszystkich partii w kraju" jest to dopiero wynik nr 9, tuż przed Jackiem Saryuszem-Wolskim (wtedy jeszcze w PO), który zdobył 97,6 tys.
Czy można to uznać za "jeden z najlepszych wyników"? Z dwóch powodów nie.
Wynik Dudy - mierzony liczbą głosów - jest jednak dużo gorszy od czołówki z Platformy Obywatelskiej:
- Jerzego Buzka (Katowice) poparło 2,6 raza więcej osób;
- Danutę Hübner (Warszawa I) - 2,3 raza więcej;
- Bogdana Zdrojewskiego (Wrocław) - 1,7 razy więcej;
- Różę Thun (Kraków) - 1,3 raza więcej.
Dudę przebili też koledzy z PiS: Janusz Wojciechowski w Łodzi (1,4 raza) i Tomasz Poręba w Rzeszowie (1,2 raza).
Drugi powód jest ważniejszy. Liczba głosów zależy też wielkości okręgu.
Okręg Dudy (nr 10, Kraków) był tradycyjnie największy w Polsce - oddano w nim aż 915,2 tys. ważnych głosów, a uprawnionych było 3,687 mln osób (frekwencja wyniosła 25,7 proc.). Dwa i pół raza mniejszy był Okręg nr 2 w Bydgoszczy, gdzie oddano 359 tys. głosów ważnych.
To faworyzowało kandydatów z Krakowa - Różę Thun i właśnie Dudę - w rankingu liczby głosów.
Prawdziwy wynik wyborczy (w odsetkach głosów) - 24. miejsce
Siła poparcia kandydata mierzona być powinna odsetkiem głosów, jaki otrzymał. Na wykresie poniżej policzyliśmy, jaki procent głosów ważnych uzyskali kolejni kandydaci. Jak widać, 26 z nich przekroczyło 10 proc. Andrzej Duda był tu na trzecim miejscu od końca, czyli zajął 24. miejsce w kraju. Do PE dostało się kolejnych 26 z poparciem poniżej 10 proc.
Silniejsze od Dudy poparcie uzyskali m.in trzej kandydaci z Bydgoszczy (w tym Janusz Zemke z SLD - 17,3, choć głosowało na niego "tylko" 62 tys. osób).
W odsetku uzyskanych głosów Duda był blisko trzykrotnie gorszy od liderów. Danuta Hübner (Okręg nr 4, Warszawa I) zdobyła 30 proc. poparcie, wynik 2,8 raza lepszy od Dudy, a koledzy z PiS - Janusz Wojciechowski (Okręg 6, Łódź) i Tadeusz Poręba (Okręg 9, Rzeszów) byli 2,7 raza lepsi.

Komentarze