Na promocji książki historyczki Justyny Błażejowskiej o KOR Jarosław Kaczyński mówił, że „tradycja niepodległościowa” w KOR „była spychana” oraz obrażał „lewicę laicką”. Przypominamy mu, jak było naprawdę


KOR był wewnętrznie pęknięty: [na tradycje] lewicy laickiej, która później zawłaszczyła dziedzictwo Komitetu i niepodległościową, która była spychana, bo nie ukrywała swoich poglądów, a w dziejach dążenia do niepodległości odegrała ogromną rolę

Jarosław Kaczyński, Wypowiedź na promocji książki Justyny Błażejowskiej o KOR - 22/09/2016

fot. Telewizja Republika


Nieprawda. Nikt nikogo nie spychał.


W wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego bardzo często pojawia się forma bezosobowa – i podobnie jest w tym miejscu, kiedy twierdzi, że „tradycja niepodległościowa” „była spychana” (nie wiadomo, kto ją spychał). Z kontekstu może wynikać, że chodzi właśnie o środowiska „lewicy laickiej”, ale tego nie można być pewnym.

Nie jest łatwo również zweryfikować tezę, że „lewica laicka (…) zawłaszczyła dziedzictwo komitetu”.

Niemniej jednak wypada uznać ją za fałsz:

nikt nigdy nie negował roli Antoniego Macierewicza (z kontekstu wynika, że to o niego chodziło Kaczyńskiemu, kiedy mówił o „tradycji niepodległościowej”) w czasie zakładania KOR.

W książce Andrzeja Friszke „Czas KOR” – monumentalnej monografii wydanej w 2011 r. – nazwisko Macierewicza pojawia się 41 razy. „Gazeta Wyborcza” pisała o roli Macierewicza w zakładaniu KOR kilkadziesiąt razy od 1989 r., co można bardzo łatwo sprawdzić w jej archiwum.

Kaczyński nie powiedział jednak – i przemilczał to także sam Macierewicz – że droga ideowa późniejszych „środowisk narodowych” była skomplikowana. Sam Macierewicz zaczynał jako zwolennik radykalnej lewicy, a jego fascynacja Che Guevarą była powszechnie znana. Jego ewolucja w stronę prawicy nabrała tempa dopiero w drugiej połowie lat 70.

O podziale wewnątrz KOR tak pisze historyk Andrzej Friszke:

„Inny konflikt narastał (…) między Macierewiczem i wspierającą go grupą «Głosu», a Kuroniem, Michnikiem ich najbliższym kręgiem oraz stopniowo znaczną większością członków KOR-u. Był to spór początkowo nie tyle programowy, ile ambicjonalny. Macierewicz, który odegrał kluczową rolę w zainicjowaniu akcji pomocy dla robotników Ursusa oraz w tworzeniu KOR-u, już jesienią poczuł się zdystansowany przez bardziej rzutkiego i szeroko znanego Kuronia. Napięcie między nimi – a od jesieni 1977 r. także Michnikiem – będzie narastało, przyjmowało charakter sporu o taktykę działania i stopniowo też zasady ideowe.

Macierewicz dążył wyraźnie do osłabienia pozycji Kuronia, a zwłaszcza powołania własnej grupy, niepoddającej się autorytetowi Jacka”.

Większość członków i współpracowników KOR, którzy byli po 1989 r. aktywni politycznie, nie była związana z Macierewiczem; wspierała raczej Unię Demokratyczną, a później Unię Wolności (m.in. Jacek Kuroń, Henryk Wujec, Jan Lityński). Być może to ma na myśli Kaczyński, kiedy mówi o „zawłaszczeniu tradycji KOR”. Jest to jednak nieprawda:

w rzeczywistości Macierewicz znalazł się w mniejszości w KOR. To też nie znaczy, że ktokolwiek negował historyczne zasługi Macierewicza.

Na zakończenie zauważmy i doceńmy językową manipulację Kaczyńskiego: przeciwstawia on „lewicę laicką”, którą ocenia negatywnie, „tradycji niepodległościowej”. Sugeruje w ten sposób jednoznacznie, że „lewica laicka” jest czymś obcym i co najmniej niechętnym niepodległości. Dla każdego przedstawiciela tego nurtu ideowego jest to pogląd obraźliwy.

Abonament na wolność słowa

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym