Kasprzak – kandyduję. I nie mam najmniejszych wątpliwości, że słusznie robię.

Chcę powiedzieć, że z czystym sumieniem startuję również dlatego, że to nie przeze mnie Ujazdowski przegra te wybory, jeśli je przegra. Nie mam na to żadnego wpływu. Mieli panowie szansę, na to jedyne drobne ustępstwo, którego od nich oczekiwałem i to było ustępstwo na rzecz prawyborów, ustępstwo na rzecz demokratycznego trybu wyłaniania kandydatów. Wspólnych kandydatów opozycji. Powiedzieli nie, bo są tępi, bezrozumni i uparci.

Bo mają ego, które przerasta ich o kosmiczne wielkości.


Komentarze

  1. Agata Kulka

    Kandydatura Kazimierza Michała Ujazdowskiego z ramienia KO w wyborach do senatu w Warszawie była dla mnie – najdelikatniej to ujmując – niezwykle trudna do przyjęcia. Dlatego podpisałam listę poparcia Pana Pawła Kasprzaka, którego dotychczasowa działalność publiczna zasługuje w moim odczuciu na uznanie i szacunek. Uczyniłam to jednak trzymając Pana Kasprzaka za słowo dane w licznych wypowiedziach medialnych, w których zaznaczał wyraźnie, że kandydat musi być jeden w każdym okręgu i że nie przyłoży On ręki do rozbicia kandydatur po stronie opozycyjnej – wycofa się, jeśli Jego poparcie nie będzie większe niż poparcie dla kontrkandydata. Nie uczynił jednak wiele, aby poparcie dla swojej kandydatury wykazać. Dlatego czuję się – również najdelikatniej to ujmując – wprowadzona w błąd. Dziś walka toczy się o wszystko, Pan Paweł Kasprzak jako Obywatel RP z pewnością o tym wie. Mój głos oddam w innym okręgu, nie przyłożę ręki do wyboru, przed którym postawiła mnie nie tylko KO, ale i sam Pan Kasprzak. Nie oddam głosu na kandydata, który publicznie odnosi się do osób nie podzielających Jego wizji strategii wyborczej jako do osób "tępych i bezrozumnych". Argument poziomu "ego", do którego nawiązuje Pan Paweł Kasprzak w swojej wypowiedzi, może być w tych okolicznościach mieczem obosiecznym.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press