Zanim Paweł Kasprzak ogłosił decyzję, zaprosił na debatę m.in. prof. Monikę Płatek (była przeciw kandydowaniu Kasprzaka), prof. Radosława Markowskiego (był przeciw), Jacka Żakowskiego (przeciw), aktywistkę Klementynę Suchanow (była za). Sala była pełna i zamieniła się w forum obrad wysokiego trybunału. Byliśmy na tych obradach i wysłuchaliśmy argumentów

Zgromadzenie – odbyło sie 3 października – prowadziła najbardziej znana polska publicystka prawna Ewa Siedlecka, może stąd skojrzenie z trybunałem.

Przypomnijmy, jeden z liderów Obywateli RP 58-letni Paweł Kasprzak zebrał podpisy pod swoją kandydaturą w wyborach do Senatu w okręgu nr 44 obejmującym warszawskie dzielnice Białołęka, Bielany, Śródmieście i Żoliborz. Głosują w nim również obywatele polscy przebywający za granicą. Wybierany jest w nim 1 senator.

Koalicja Obywatelska zdecydowała o wystawieniu w tym okręgu byłego wieloletniego polityka PiS, konserwatysty 55-letniego Michała Kazimierza Ujazdowskiego. Inne partie opozycyjne w ramach tzw. paktu senackiego zrezygnowały z wystawienia kontrkandydatów – jednomandatowe okręgi wyborcze i stosowana w wyborach do senatu metoda względnej większości sprawiają, że zwiększyłoby to ryzyko zwycięstwa kandydata PiS.

PiS w tym okręgu reprezentuje 71-letni Marek Rudnicki z Chicago, lekarz, b. działacz Solidarności na Śląsku, który w 1988 roku wyemigrował do USA. Jest obecnie profesorem  w Medical School w Ross University w Chciago.

Kandydatura Ujazdowskiego wzbudziła jednak zdecydowany sprzeciw wśród wielu wyborów opozycji, zwłaszcza o poglądach lewicowych.

OKO.press starało się o wywiad z Ujazdowskim, ale odmówił. Odmówił także – mimo wcześniejszej zgody – udziału w debacie 28 sierpnia 2019 z Pawłem Kasprzakiem.

W debacie 3 października zaproszeni mówcy, jak sędziowie przysięgli, mieli za zadanie odpowiedzieć tylko na jedno pytanie – czy Kasprzak ma kandydować czy nie.

W debacie uczestniczyli: dziennikarz Jacek Żakowski, politolog prof. Radosław Markowski, prawniczka prof. Monika Płatek oraz pisarka i aktywistka Klementyna Suchanow.

Publiczność była podekscytowana, niecierpliwa werdyktu i argumentacji, mówcy klarowni w wywodach i pełni szacunku do bohatera wieczoru. Ten milczał.

Wysłuchaliśmy stanowisk i argumentów zaproszonych gości oraz mowy Kasprzaka o jego ostatecznej decyzji.

Jacek Żakowski: „Jesteś kapitałem na przyszłość. Teraz się wycofaj”

„Trzeba dać wyraźny sygnał partyjnym kartelom, które narzucają nam swoich kandydatów na posłów i senatorów, że nam się to nie podoba. Paweł to jedyny demokratyczny kandydat w okręgu nr 44 w Warszawie” – mówił dziennikarz i publicysta Jacek Żakowski.

„Bo sytuację mamy taką: niedemokratycznie wskazany kandydat kartelu (Ujazdowski) zachował się jak skrajny przeciwnik demokracji, odmawiając nawet przystąpienia do debaty z potencjalnym kontrkandydatem.

To potwierdza najgorsze obawy o kwalifikacje moralne tego człowieka. Dziwię się, że partie tworzące porozumienie senackie w tej sytuacji nie wycofały poparcia dla niego. Ponieważ to jest bardzo silny symbol niskiej jakości moralno-politycznej tej osoby. Mówię tu po prostu o jakości człowieka.

Ale to powiedziawszy, mam jednak świadomość, że w Senacie jest tylko 100 miejsc, a gra idzie o bardzo cieniutki margines, może dwóch, może jednego mandatu, gdzie opozycja ma szansę zdobyć przewagę  w tej bitwie.

Może się tak zdarzyć, że PiS wygra i wtedy cała odpowiedzialność spadnie na Pawła Kasprzaka, a wydaje mi się, że on jest ważnym kapitałem polskiej polityki na przyszłość. Jest kandydatem przyszłości. Jego zasługi są przed nami. W obliczu sytuacji bliskiej pewności, że na Żoliborzu wygra PiS, niech Ujazdowski weźmie klęskę na swoje sumienie, ewentualnie niech się podzieli ze Schetyną. 

Wiążę z Tobą Pawle wielkie nadzieje na przyszłość w polskiej polityce, dlatego wycofaj się dla swojego dobra”.

Prof. Markowski. „To nie są zwykłe wybory. Na pluralizm przyjdzie czas. Zrezygnuj”

Radosław Markowski podpisał już wcześniej list byłych prezydentów i kilkorga innych sygnatariuszy z apelem o rezygnację kandydujących do Senatu spoza wspólnej listy trzech opozycyjnych partii. Wiadomo było, w którą stronę przeprowadzi swój wywód.

„Nie osłabiajcie jedności, którą udało się z wielkim trudem wypracować” – napisali sygnatariusze listu.

Kasprzak odpowiedział na ten list: „Konflikt, w którym się znalazłem na skutek politycznych decyzji kierownictwa opozycji dotyczy kwestii oburzająco niesłusznie zwanych światopoglądowymi. Polska wolność i demokracja to są prawa kobiet, gejów i każdej mniejszości – prawa człowieka po prostu”.

„Podpisałem ten list z całym przekonaniem i teraz wyłożę dlaczego” – zaczął Markowski.

„Powiedziano tu we wprowadzeniu, że ludzie głosują i co lud zadecyduje, tak będzie,  o naiwności moja. Instytucje mają znaczenie. Paweł, dlaczego nie wystartowałeś do Sejmu. Jesteś znakomitym kandydatem na posła.

Nieprzypadkowo PiS nie ruszył ordynacji wyborczej do Senatu, bo przewidywał, że rozproszona opozycja nigdy się nie dogada, a jednak się udało. To jest pewnego rodzaju racja, nasza mądrość.

Mogę się nagrać dla państwa przyjemności, żebyście zobaczyli, jak będę wyglądał, jak moje wzburzenie ściśnie mi szczękę, kiedy będę głosował na jakiegoś kandydata wskazane mi przez koalicję, bo wolałbym na kogo innego.

Te wybory to jest fundamentalna sprawa – jak w 1989 roku. To nie jest zwykła sytuacja, to tzw. moment konstytucyjny, czyli sytuacja, kiedy gra idzie o wartości.

Dzisiaj bardziej się boję niż wtedy. Bo wtedy mogliśmy zwalić na Ruskich itd., dzisiaj nie. To jest nasza polityczna umysłowość, która do tego doprowadziła. I w takiej sytuacji trzeba myśleć strategicznie. Zgadzam się z Jackiem, że szkoda tak dobrego kandydata, ale to, co chciałeś zamanifestować, zamanifestowałeś. Przyjdzie jeszcze normalny czas, kiedy takie osoby będą mogły zwyczajnie pluralistycznie kandydować. I namawiam, żeby to nie było w wyborach jednomandatowych, gdzie trzecia, czwarta siła nie ma po prostu żadnych szans.

Demokracja (definicja Adama Przeworskiego) to jest zinstytucjonalizowana niepewność. Pewne reguły gry i niepewne wyniki. Jak jest odwrotnie, to jesteśmy w Kazachstanie. I jeśli PiS będzie kontynuował, to będziemy w Kazachstanie, czy w Białorusi. Paweł, zrezygnuj.

Prof. Płatek. „Jest świetnym kandydatem, ale nie chciałabym go widzieć przegranym”

„Paweł Kasprzak organizując to spotkanie uratował honor trzech byłych prezydentów, bo ich list został w zasadzie zlekceważony. Odpowiada tylko Kasprzak. I pokazuje, że traktuje demokrację deliberatywną na serio” – mówiła prawniczka i wykładowczyni akademicka prof. Monika Płatek.

„Paweł kandyduje nie dlatego, że bardzo chce się dostać do Senatu, tylko ze względu na układ społeczno-polityczny i dlatego, że został do tego namówiony przez ludzi. Żeby nie musieli wybierać między PiS-em, a PiS-em, bo mimo tego, że to były PiS, to dalej głosuje w Parlamencie Europejskim jak PiS.

Paweł jest świetnym kandydatem, którego chcemy widzieć w parlamencie. Daje dowody swojej odpowiedzialności, ale to on w ostateczności podejmie decyzję, bez względu na to, co tu będziemy mówić. Chcieliśmy debatować z innymi kandydatami, prosiliśmy o to jako obywatelki i obywatele, ale nie okazano nam szacunku, pokazano za to, gdzie jest nasze miejsce, pokazano metodę pracy w polityce: »ma być tak, jak ja chcę i fru«. I to jest denerwujące.

Mimo to strasznie bym nie chciała, żeby Paweł ponosił odpowiedzialność za decyzję, nie chcę mówić o winie. Bardzo chciałabym go widzieć w Senacie i nie widzieć go przegranym.

Klementyna Suchanow. „Startuj. Będą fukać, ale może się, k…a, czegoś nauczą”

„Ja nie ulegam partyjnym kalkulacjom, to śmierdzące i zdechłe kompromisy. Chciałabym, żeby Paweł startował” – zadeklarowała Klementyna Suchanow, pisarka i jedna z najbardziej znanych aktywistek tzw. opozycji ulicznej.

„Rozumowanie jest bardzo proste. Mamy wybór między PiS-em, a PiS-em. Jeśli pójdę głosować, to przepraszam bardzo, ale co mam zrobić nad tą kartką? Oddam pusty głos. I tych pustych głosów będzie dużo. Co mają zrobić ci, którzy zdecydowali oddać głos na Pawła? A słyszałam, że jest ich 15 procent. Co oni mają zrobić tego dnia? Wszyscy wiemy, że to są kluczowe wybory, no i co, idziesz na nie i nie masz na kogo głosować? To straszliwie frustrujące.

Przecież wyborcy zasługują na szacunek, trzeba dać im wybór.

W pewnym sensie przecieramy szlak dla społeczeństwa obywatelskiego, takiego, gdzie szanuje się głos ludzi, gdzie się rozmawia. Obserwujemy polityków od początku tej kadencji, wiemy, jacy są, ale widzimy także że powolutku się uczą. Zrobią jeszcze milion błędów, ale to, że na przykład nauczyli się publicznie wymawiać słowo »aborcja«, więc czegoś się nauczyli, nawet o związkach partnerskich zaczęli mówić, jak na Polskę to fenomen. 

Może to ten moment, żeby zrobić krok naprzód, niech się nauczą nas szanować. Tu w Warszawie przegrają, no i dobrze, to k…a niech raz przegrają, może się czegoś nauczą.

Szykujemy się na ciężkie lata, różnica jednego, czy dwóch głosów w Senacie niczego nie zmieni. Oni wymyślą jakiś trik, prezydent ustali jakieś specjalne prawa, zmienią konstytucję, przecież wiemy, że potrafią robić takie numery. Skąd się bierze naiwna wiara, że jeden senator więcej nas uratuje? Autorytarna maszyna PiS-u tak sprawnie działa, że nie pozostawia nam wiele nadziei, że uszanują prawo i Konstytucję. Co to dla nich znaczy? Nic.

To złudne myślenie, że poświęcając Pawła, uratujemy Polskę. Nie, nie uratujemy, przynajmniej nie w ciągu następnych czterech lat. Uratujemy, ale to dłuższy proces. Będą tacy, którzy będą fukać, że źle zrobił, że rozbił jedność itd. Nie wchodzimy w kalkulację. Nie jesteśmy partią, to nie nasz ton, nasz język”.

Kasprzak. „Ważna jest budowa świadomego swych celów i wartości ruchu obywatelskiego”

Dwie godziny słuchał panelistów i wielu głosów z sali. Na koniec wziął białą różę do jednej ręki i statuetkę-symbol Obywateli RP w drugą. Figura z brązu nawiązuje do zdarzenia z Igrzysk Olimpijskich w 1968 roku w Meksyku. Amerykański sprinter Tommie Smith, złoty medalista na 200 metrów w czasie ceremonii wręczania medali i odtwarzania hymnu Stanów Zjednoczonych podniósł dłoń w czarnej rękawicy. Tym gestem wyraził poparcie dla ruchu emancypacji czarnych obywateli USA.

Kasprzak – kandyduję. I nie mam najmniejszych wątpliwości, że słusznie robię

Kasprzak – kandyduję. I nie mam najmniejszych wątpliwości, że słusznie robię.Zanim Paweł Kasprzak ogłosił decyzję, zaprosił na debatę między innymi prof. Monikę Płatek, prof. Radosława Markowskiego, publicystę Jacka Żakowskiego, pisarkę i aktywistkę Klementynę Suchanow.Pełna po brzegi sala zamieniła się na ponad dwie godziny jakby w forum obrad wysokiego trybunału. Zaproszeni mówcy, jak sędziowie przysięgli, mieli za zadanie odpowiedzieć tylko na jedno pytanie – czy Kasprzak ma kandydować czy nie.Jacek Żakowski: “Może się tak zdarzyć, że PiS wygra i wtedy cała odpowiedzialność spadnie na Pawła Kasprzaka, a wydaje mi się, że on jest ważnym kapitałem polskiej polityki na przyszłość. Jest kandydatem przyszłości. Jego zasługi są przed nami”. I zwrócił się do Kasprzaka: “Wiążę z Tobą Pawle wielkie nadzieje na przyszłość w polskiej polityce, dlatego wycofaj się dla swojego dobra”.Prof. Radosław Markowski: “Przyjdzie jeszcze normalny czas, kiedy takie osoby będą mogły zwyczajnie pluralistycznie kandydować. I namawiam, żeby to nie było w wyborach jednomandatowych, gdzie trzecia, czwarta siła nie ma po prostu żadnych szans. Demokracja (definicja Adama Przeworskiego) to jest zinstytucjonalizowana niepewność. Pewne reguły gry i niepewne wyniki. Jak jest odwrotnie to jesteśmy w Kazachstanie. I jeśli PiS będzie kontynuował to będziemy w Kazachstanie, czy w Białorusi. Paweł, zrezygnuj”.Prof Monika Płatek: “Chcieliśmy debatować z innymi kandydatami, prosiliśmy o to jako obywatelki i obywatele, ale nie okazano nam szacunku, pokazano za to, gdzie jest nasze miejsce, pokazano metodę pracy w polityce – ma być tak, jak ja chcę i fru. I to jest denerwujące. Mimo to strasznie bym nie chciała, żeby Paweł ponosił odpowiedzialność za decyzję, nie chcę mówić o winie. Bardzo chciałabym go widzieć w Senacie i nie widzieć go przegranym”.Klementyna Suchanow: W pewnym sensie przecieramy szlak dla społeczeństwa obywatelskiego, takiego, gdzie szanuje się głos ludzi, gdzie się rozmawia. Obserwujemy polityków od początku tej kadencji, wiemy jacy są, ale widzimy także że powolutku się uczą. Zrobią jeszcze milion błędów, ale to że na przykład nauczyli się publicznie wymawiać słowo „aborcja”, więc czegoś się nauczyli, nawet o związkach partnerskich zaczęli mówić, jak na Polskę to fenomen.Może to ten moment, żeby zrobić krok naprzód, niech się nauczą nas szanować. Tu w Warszawie przegrają, no i dobrze, to kurwa niech raz przegrają, może się czegoś nauczą".Wkrótce artykuł OKO.press z relacją z debaty.

OKO.press 发布于 2019年10月5日周六

„Ten ludzik, nasz symbol, ja mu nie mogę pozwolić przegrać, on jakby usiadł to już byłby przegrany” – zaczął Kasprzak.

„Chcę powiedzieć, że trudno, przepraszam bardzo – kandyduję, nie wycofuję się. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że wiem co robię i nie mam najmniejszych wątpliwości, że słusznie robię.

Mam poczucie ogromnej dumy, z tego czego udało nam się dokonać właśnie tą kandydaturą. Marcin Skubiszewski mówił o niepodchwyconej idei prawyborów. Radek Markowski mówił o nieistniejącym społeczeństwie obywatelskim. To się dzieje, rzeczywiście od dwóch lat marudzimy o prawyborach i nic.  A Grzegorz Schetyna wystarczyło, żeby wystawił Ujazdowskiego i już wszyscy bardzo dobrze rozumieją, czym to śmierdzi, taka polityka uprawiana w zamkniętych gabinetach. Takie dile, których nikt nie rozumie, a z których efektami my musimy się mierzyć. I my musimy je brać na barki.

Chcę powiedzieć, że z czystym sumieniem startuję również dlatego, że to nie przeze mnie Ujazdowski przegra te wybory, jeśli je przegra. Nie mam na to żadnego wpływu.

Mieli panowie szansę, na to jedyne drobne ustępstwo, którego od nich oczekiwałem i to było ustępstwo na rzecz prawyborów, ustępstwo na rzecz demokratycznego trybu wyłaniania kandydatów. Wspólnych kandydatów opozycji. Powiedzieli nie, bo są tępi, bezrozumni i uparci. Bo mają ego, które przerasta ich o kosmiczne wielkości.

To jest jedyny powód, dla którego nawet do rozbicia głosów nie dojdzie, bo ci którzy zechcą głosować na mnie, nie zagłosowaliby na Kazimierza Michała Ujazdowskiego, jestem o tym bardzo głęboko przekonany. Dlaczego, co przeważa?

Celem tego całego zamieszania nie jest stołek senatorski przecież, on się przyda owszem, ale tu nie to jest ważne. Tu ważna jest budowa świadomego swych celów, zjednoczonego wokół wartości ruchu obywatelskiego, któremu da się po prostu uwierzyć i który dzięki temu może wygrać. Sam się złapałem, szczerze mówiąc na takich kalkulacjach. Ujazdowski wygrywa, ja dostaję 3 procent, to jest dopiero masakra dla ruchu. Ujazdowski przegrywa, ja dostaję 20 procent, rozbijam głosy, o kurde, ale będzie hejt. Nie mówiłem o swoich zagrożeniach, mówiłem o zagrożeniach dla ruchu, który chcę żeby powstał. I złapałem się na tych kalkulacjach i mówię sobie – chłopie, co ty w ogóle gadasz? A co to ma do rzeczy, na miłość boską.

I chcę powiedzieć tyle, to zwłaszcza z zagranicy słyszałem. Kandydatura Ujazdowskiego – przepraszam, że o nim mówię, zwłaszcza po tym bezczelnym dyktacie, po tej bezczelnej aroganckiej odmowie debaty, oznacza dla demokratycznych wyborców dramatyczny konflikt sumienia. Jest cała rzesza ludzi, która nie jest w stanie przełknąć aż takiej żaby i pójść głosować, chociaż jeszcze chwilę wcześniej w Poznaniu, na Leszka Millera, a trudno, alleluja, w imię zwycięstwa lepszej sprawy głosujemy.

Nie, teraz już ludzie mają tego naprawdę serdecznie dosyć. I to są wszystko demokraci. Szczerzy demokraci, którzy wiedzą, co się dzieje w Polsce, znają tę stawkę, używaną jako argument w szantażu przeciwko nam, wiedzą co będzie, kiedy wygra PiS, w związku z tym czują, że muszą głosować, ważnym głosem, bo nieważny głos, to jest tylko unik. Ważny głos chcą oddać. Zgodnie z sumieniem, po to żeby wygrać. To co nas czeka, ja z pewnym lękiem to wypowiadam, kiedy się widzi te dane w »Rzeczpospolitej« opublikowane [chodzi o sondaż, który wskazuje na znaczącą przewagą Ujazdowskiego w wyborach do Senatu w tym okręgu – przyp red.], to trochę człowiekowi głupio się przyznać, że wierzy w to, że może wygrać. Ale ja w to wierzę, tylko się boję, że wyjdę na czubka, bo generalnie dane są twarde i właściwie nic na to nie wskazuje. To się nie zdarza.

Ale też wiem bardzo dobrze, że ile razy udaje mi się dotrzeć do wyborców i z nimi porozmawiać, to nie mam najmniejszego kłopotu z tym, żeby ich przekonać. I trzeba spróbować na tej ostatniej prostej, jeśli ma się to szaleństwo zdarzyć, o którym Klementyna mówiła, a wierzę, że się może zdarzyć, trzeba umieć postawić na odwagę.

Trzeba apelować o odwagę do wyborców. To się może udać. To nie jest eksperyment. Tchórząc skazujemy się na klęskę. Wybierając tak zwany sprawdzony model polskiej polityki skazujemy się nie tylko na dwuznaczne moralnie sytuacje, ale po prostu na porażkę się skazujemy.

Moim przyjaciołom gejom ze Skandynawii powiem po raz kolejny patrząc im głęboko w oczy, akurat tak się złożyło, że racjonalnie jest nie zostawiać was, do cholery ciężkiej, samych wobec tego konfliktu sumienia, z którym musielibyście się mierzyć pokonując 300 km do najbliższego lokalu wyborczego, po to żeby bronić polskiej demokracji takiej, jaka ona jest i jaka powinna być. Wygramy, wygramy, wygramy…”.

Kandydaci obiecują. OKO.press rozlicza.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz radiowy i telewizyjny, producent, reżyser filmów dokumentalnych. Pracował w m.in Polskim Radiu, „Panoramie” TVP2. Był redaktorem naczelnym programu „Pegaz” i szefem publicystyki kulturalnej w TVP1. Współpracuje z Krytyką Polityczną, gdzie przeniósł zdjęty przez „dobrą zmianę” program „Sterniczki” z Radiowej Jedynki. Tworzy cykl „Kamera OKO.press”.


Komentarze

  1. Adam Spaski

    To że Kasprzak nie zrezygnuje przewidywałem już przed debatą. Kilka znających go osób również. Jest bez wątpienia wspaniała postacią, ale chyba jak każdy ma swoje ludzkie słabostki.
    Do tej pory przedstawiał się jako osoba mająca jednak pewne wątpliwości. Szereg wypowiedzi mądrych ludzi, że nie powinien kandydować, paradoksalnie tych wątpliwości go pozbawiło.
    Jak podliczyłem wszystkie głosy w debacie (publiczność, dwa listy i połączenie z Kanadą) to wyszło mi, że 8 głosów było przeciw (sami mężczyźni, w tym „autorytety”), 6 za dalszym kandydowaniem, a jeden głos – prof. Płatek uznałem za niekonkluzywny, ale raczej chyba za. Natomiast emocje sali były zdecydowanie po stronie kandydowania.
    Sam Paweł Kasprzak zabrał też głos jeszcze w trakcie debaty zaraz po wystąpieniu gości. Przekonywał, że jego kandydowanie nie odbiera głosów Ujazdowskiemu!!! Równie dziwne były argumenty Klementyny Suchanow, która tłumaczyła, że jeden mandat więcej czy mniej nie robi różnicy. Argumenty zwolenników kandydowania dotyczyły głównie niemożności głosowania na tak podejrzaną i skompromitowaną postać jak Ujazdowski. Ryzyko utraty mandatu w tym okręgu wyraźnie bagatelizowali. Przeciwnicy odwrotnie – było ono głównym ich argumentem.
    Wśród internautów Paweł Kasprzak zasłynął niefortunną wypowiedzią o aborcji do 8-9 misiąca życia, co zostało kompletnie opacznie zrozumiane. Zawzięcie też kasuje na swoim profilu wszelkie głosy wątpiące i krytyczne, uniemożliwiając jakąkolwiek dyskusję.
    https://www.facebook.com/Tusk.Visio­n.Network/videos/548271249251241/

    • Ryszard Latecki

      Nie kasuje krytycznych komentarzy. Na stronach FB ObywateleRP i Paweł Kasprzak – kandydat na senatora toczą się zażarte dyskusje, wcale nie tylko pomiedzy pochlebcami. Jak sam mówi zbanował kilka osób które świadomie, świadomie! powtarzały kłamstwa (najczęstsze kłamstwo brzmi, że obiecał wycofać się po słabszym od Ujazdowskiego wyniku sondażu. Tak, tylko warunkiem była wcześniejsza DEBATA. Której, wiadomo, Ujazdowski odmówił "bo debata jest antydemokratyczna").

  2. Andrzej Maciejewicz

    Z pewnością niemal wszystko, co się dzieje wokół tej sprawy może wydawać się dziwne. W pierwszej kolejności upór i krętactwa Schetyny, który z niewyjaśnionych powodów, zadecydował o kandydaturze Ujazdowskiego. Osoby postrzeganej jako wtyczka krk, ogólnie biorąc kontrowersyjnej. Czyżby Schetyna nie zdawał sobie z tego sprawy?. W jakim celu tak ryzykował? Drugą sprawą jest apel byłych prezydentów. Zamiast kierować go do Schetyny i naciskać na wprowadzenie na listy kandydatów z samorządów i organizacji społecznych dotyczy tzw jedności międzypartyjnej. Apel spóźniony i bez znaczenia. Jeśli nawet kandydatura pana K może spowodować utratę jednego mandatu w Senacie to co z tego? Według mnie brak w Senacie któregoś z kandydatów, Ujazdowskiego lub Kasprzaka nie ma wpływu na pozycję PiS. Ważniejsza jest całość sporu. Będącego pierwszą, słabą jeszcze oznaką protestu przeciw monopolowi partii w kształtówaniu list wyborczych. Przeciw arogancji i interesom bonzow partyjnych, których troską jest dożywocie w ławach parlamentu.
    Szkoda, że byli prezydenci podjęli sprawę tak późno i ograniczył apel do abstrakcyjnej politycznej jedności opozycji.

  3. Jacek Doliński

    Jak do tej pory to Kasprzak prezentuje postawę obywatelską, a Ujazdowski zamiast z otwartą przyłbicą stanąć do debaty, lekceważy Kasprzaka i jego zwolenników z typowo PiSią pogardą.
    Nie wiem co kierowało Schetyną że umieścił go w warszawskim okręgu obejmującym Śródmieście i Żoliborz. Jeżeli myśli, że w tym okręgu głosują również Polacy za granicą, u których Ujazdowski jako konserwatywny i dwukrotnie były polityk PiS-u zdobędzie większe poparcie niż Kasprzak, to się grubo myli! Większość mieszkańców Jackowa i Greenpointu i tak zagłosuje na kandydata PiS-u, choćby nawet do wyborów PiS wystawiło pawiana. A wszyscy zagraniczni zwolennicy KO-PO będą mieli te same zastrzeżenia, co mieszkańcy północnej Warszawy. Brak klarownego wyjaśnienia ze strony Schetyny uważam za lekceważenie nas – wyborców.
    Nie wiem, jak inni – ja byłbym skłonny zagłosować taktycznie na Ujazdowskiego, gdyby przestał chować jak struś głowę w piasek i przyjechał do Warszawy na spotkanie z wyborcami. I gdyby publicznie oświadczył, że w razie ewentualnego konfliktu interesów pomiędzy hierarchami Kościoła katolickiego a koalicją KO-PO która go wystawiła w wyborach, zagłosuje zgodnie ze stanowiskiem koalicji KO-PO. Jeżeli Kasprzak wycofa się (intuicja mi podpowiada że jednak to zrobi), a powyższe warunki nie zostaną przez Ujazdowskiego spełnione, w wyborach do Senatu wrzucę do urny pustą kartkę.

  4. Katarzyna Wolna

    Kiedyś Adam Michnik powiedział, że mniejsze zło nie staje się dobrym. Chodziło o wybory w latach 90-tych. Nie pamiętam już jakich. Od tej pory zawsze głosuję zgodnie ze swoim sumieniem. Nie kalkuluję, czy jest to głos stracony. Wprawdzie Michnik mi podpadł podsłuchiwaniem Rywina, ale w tym miał rację. Był pierwszym, który dał tak paskudny przykład, który się odbija czkawką.
    Głosujcie zgodnie ze swoim sumieniem. Nie dajcie sobie narzucać kandydatów, na których patrzycie z niesmakiem, żeby nie powiedzieć z obrzydzeniem.
    Trzymam za Pana kciuki Panie Pawle.

  5. Magdalena Wojtaszewska

    gdy Schetyna ogłosił, że skoro nie chcę głosować na PiS, muszę oddać głos na Ujazdowskiego, to najpierw się wściekłam, potem wszystkim przypomniałam [za Michnikiem], że mniejsze zło nie zmienia się w dobro i że najwyraźniej wraca 'nowe', czyli czas oddawania nieważnych głosów [pierwszy raz od 89 roku]… a tu taka radość, Paweł Kasprzak startuje i mogę zagłosować zgodnie z własnymi przekonaniami i bez 'mniejszego' zła – dziękuję panie Pawle, że nie wycofał pan swojej kandydatury 🙂

  6. Krzesimir Sarota

    Mam prawicowe poglądy. A mimo to popieram Pana Pawła. Wg mnie Ujazdowski zhańbił się trwając przy PiS i Kaczyńskim po grudniu 2016 roku. To wtedy miał odejść od tej zbieraniny miernot i wazeliniarzy Kaczyńskiego. A trwał tam dalej przez długie miesiące, widząc co robi z naszą Ojczyzną stronnictwo tego psuja Kaczyńskiego. Tacy jak Ujazdowski powinni dostawać 10 lat zakazu jakiejkolwiek działalności publicznej w Polsce.

  7. To prawda, że na listach powinni startować wspólni kandydaci .
    Jednak nie jest OK, że arbitralnie mówi się p. Kasprzakowi "Ty jesteś gorszym kandydatem".
    W tym konkretnym przypadku równie uzasadniony jest apel do p. Ujazdowskiego, żeby dla "dobra sprawy" wycofał się z kandydowania, a koalicja zarekomenduje głosowanie na Pawła Kasprzaka.
    Na etapie zgłaszania kandydatów, trzeba było zrobić rodzaj prawyborów z udziałem kandydatów niezależnych ,ale skoro tego się nie zrobiło, to teraz wszystkim kandydatom niezależnym można zaproponować tylko losowanie kto ma być tym jedynym kandydatem zjednoczonej opozycji, (niekoniecznie wszyscy muszą mieć jednakowe szanse, choć to jest kolejny punkt konfliktu).

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!