Ustawa prezydencka nie uzdrawia zasadniczo reformy sądownictwa forsowanej przez PiS. Partia rządząca dąży do tego, by politycy mieli większy wpływ na wybór sędziów KRS i to się nie zmieni. Pod Sejmem i Pałacem Prezydenckim trwają protesty. Środowiska opozycyjne wzywają, by ich nie przerywać

We wtorek 18 lipca 2017 po południu, gdy pod Sejmem w obronie niezależności sądów manifestowały środowiska opozycyjne, prezydent Andrzej Duda wniósł do Sejmu prezydencki projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Jednocześnie postawił ultimatum: jeśli Sejm nie przyjmie jego poprawki, on nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym.

Propozycja Andrzeja Dudy wprowadza tylko jedną zmianę: Sejm ma wybierać członków KRS większością kwalifikowaną 3/5, a nie zwykłą większością głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Oznacza to, że aby Sejm mógł wybrać członka rady na sali musi być co najmniej 230 posłów i potrzeba minimum 138 głosów „za”, a przy obecności wszystkich 460 posłów na sali – potrzeba najmniej 276 głosów ”za”.

Dlaczego to niewiele zmienia? Bo

sedno sporu o KRS nie leży w tym, jaką większością Sejm wybiera członków KRS, ale w tym, że po reformie przeforsowanej przez PiS – Sejm wybiera aż 15 jej członków.

Konstytucja mówi, że Sejm wybiera 4 członków KRS. W dotychczasowej praktyce większość członków KRS miał wybierać samorząd sędziowski. PiS dąży do zwiększenia roli polityków w tym procesie. A Andrzej Duda nie wykreślił z ustawy o KRS przepisów, które oddają politykom władzę nad sądownictwem i przerywają kadencje konstytucyjnych organów państwa.

Nawet po przyjęciu ustawy Dudy, ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym nadal naruszają Konstytucję.



Władysław Frasyniuk komentuje dla OKO.press na gorąco decyzję Andrzeja Dudy: „Nie do końca wiem, co chce powiedzieć Andrzej Duda.

Jeśli Andrzej Duda wyczuł, że obywatele państwa polskiego nie chcą się zgodzić na łamanie konstytucji, na deptanie praw człowieka, na dewastowanie państwa prawa, to jest to dobry sygnał.

Ja wierzę w ludzi. I mam głębokie przekonanie, że Andrzej Duda widzi obywateli, widzi ten podział, ale widzi też determinację ludzi, którzy stają w obronie tego wszystkiego, co jest zdobyczą państwa prawa. Mam nadzieję, że wytrwa, że starczy mu sił, determinacji, że jednak będzie prezydentem, który zacznie mówić do obywateli, którzy tworzą jedno wspólne społeczeństwo, jeden wspólny naród, mieszkającym pod tą samą flagą, czczącym ten sam hymn, mieszkającym w tym samym państwie.

Mam wrażenie, że jeśli czegokolwiek boją się politycy, to boją się obywateli. Jednak łamano konstytucję przy trybunale konstytucyjnym, jednak mamy zapisy, które dewastują swobody obywatelskie. Mam przekonanie, że różnica między Dudą a Kaczyńskim polega na tym, że Duda ma za sobą rodzinę – żonę, dzieci, kuzynów, ma taką refleksję: co ja powiem za dwa, trzy lata swoim dzieciom”.

Paweł Kasprzak z Obywatele RP wzywa do dalszych protestów: „Pęka czy wygłupia się? Pozwolą mu czy nie pozwolą? Nie mam pojęcia, ale uważam, że trzeba tym bardziej robić swoje. Prędzej czy później pękną, a objawy będą takie: że ktoś zacznie zdradzać Kaczyńskiego. Perswazja chyba do niego nie dotarła. Nie wiem, czy dotarł do niego rozmiar oporu społecznego, czy to, że jest to jawne złamanie traktatu akcesyjnego do Unii Europejskiej.
Czy dalsze protestowanie ma sens? Oczywiście, że ma!”


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym