Andrzej Duda w TVN24 tłumaczył swoje postępowanie w sprawie odbierania ślubowań od sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Najpierw powiedział, że prezydent nie ma prawa oceniać uchwał Sejmu, a po dokładnie pięciu minutach zupełnie wprost ogłosił, że zrobił to właśnie, do czego nie ma prawa - ocenił uchwały Sejmu poprzedniej kadencji

Fragment rozmowy, w którym prezydent wpadł w sprzeczność i przyznał się do łamania konstytucji, zaczyna się w 10, a kończy w 15 minucie programu „kawa na ławę”, gdy Andrzej Duda odrzuca zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Jego zdaniem urzędnikiem państwowym łamiącym konstytucję jest prezes Trybunału Konstytucyjnego.


Pan prezes Andrzej Rzepliński rażąco mija się z prawdą w swoich twierdzeniach. Ja cały czas działam w granicach prawa, a w szczególności w granicach konstytucji.

Andrzej Duda, "Kawa na ławę", TVN24 - 04/12/2016

fot. TVN24


Fałsz. Prezydent przyznał się do tego pięć minut później.


Chodzi o odebranie ślubowania od sędziów Trybunału Konstytucyjnego, których wybiera Sejm. Pod koniec 2015 roku kończyły się kadencje aż pięciu sędziów Trybunału – trzech kończyło pracę 6 listopada, a po jednym 2 i 8 grudnia. Niestety, na te pięć miejsc dwie większości sejmowe wybrały łącznie aż dziesięciu prawników:

Najpierw, 8 października, pięciu sędziów wybrał Sejm VII kadencji, w którym większość stanowili posłowie PO-PSL, choć Sejm tej kadencji miał prawo do obsadzenia tylko tych trzech miejsc, które zwalniały się 6 listopada (pierwsze posiedzenie nowego Sejmu było 12 listopada). Andrzej Duda nie zaprosił ani jednej z tych pięciu osób, by odebrać ślubowanie.

Nowy Sejm, VIII kadencji, w którym samodzielną większość ma PiS, najpierw uchwalił nieważność uchwał poprzedniego Sejmu – tych z 8 października – by 2 grudnia wybrać kolejnych pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Tu prezydent postąpił inaczej – natychmiast odebrał od nich ślubowanie. Jeszcze tego samego dnia w nocy.

3 grudnia 2015 roku Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że prezydent ma „obowiązek niezwłocznego odebrania ślubowania od sędziego Trybunału wybranego przez Sejm”. Andrzej Duda odkrył, że ma ten obowiązek, oraz że go nie dopełnił 4 grudnia 2016 roku w programie „Kawa na ławę”.



Prezydent odkrył, że złamał konstytucję

Po stwierdzeniu, że porusza się w ramach konstytucji, Andrzej Duda zgodnie z prawdą określił uprawnienia i obowiązki, które nakłada na niego konstytucja. Jej art. 194 ust. 1 stanowi, że „Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat”. Procedura wyboru uzupełniona jest przez spotkanie nowego sędziego z prezydentem, podczas którego sędzia ślubuje wykonywać swoje obowiązki we właściwy sposób.


Panie redaktorze, jeżeli chodzi o przyjmowanie ślubowania od sędziów. Prezydent Rzeczypospolitej przyjmuje ślubowanie od sędziów, którzy zostali wybrani przez Sejm, tak? Nie ma innej możliwości i nie ma możliwości jakiejkolwiek weryfikacji tych uchwał.

Andrzej Duda, "Kawa na ławę", TVN24 - 04/12/2016

fot. TVN24


Prawda. Tyle, że właśnie Andrzej Duda oceniał uchwały.


Problem w tym, że prezydent Andrzej Duda sam złamał zasady, które tak porządnie wyłożył redaktorowi Rymanowskiemu. Po 8 października nie zaprosił sędziów wybranych przez większość PO-PSL, by odebrać od nich ślubowanie. A to znaczy, że ocenił uchwały Sejmu, choć nie miał do tego prawa.

Nie trzeba jednak poszukiwać dowodów, bo dokładnie pięć minut po prawidłowym określeniu swoich uprawnień i obowiązków sam Andrzej Duda przyznał się do złamania konstytucji.


Ja, jako że wcześniej apelowałem, wtedy rzeczywiście wstrzymałem się z wyborem [chodzi o odebranie ślubowania - red.] sędziów.

Andrzej Duda, "Kawa na ławę", TVN24 - 04/12/2016

fot. TVN24 / prezydent.pl


Tym samym prezydent przyznał się do oceny uchwał Sejmu VII kadencji.


Prezydent w ten sposób ogłosił, żeże uchylił przepisy konstytucji i ustaw wygłoszonym przez siebie – po odebraniu zaświadczenia o wyborze na prezydenta – apelem o niepodejmowanie przez ustępującą większość parlamentarną ważnych decyzji ustrojowych. Prezydent doskonale wie, że taki apel nie ma żadnej mocy prawnej, więc uzasadnianie nim uchylania się od obowiązków głowy państwa świadczy o tym, że Dudzie zabrakło argumentów.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym