26 czerwca 2016

Kiepska teoria Morawieckiego o historycznych źródłach biedy

Mateusz Morawiecki uważa, że nasza gospodarka jest zacofana z powodu bohaterskiej historii Polski. OKO.press sprawdza, jak jego teoria wygląda na tle prac bardziej znanych historyków gospodarki

Gdy na świecie trwały rewolucje gospodarcze, my w nich nie uczestniczyliśmy, bo walczyliśmy o istnienie własnego państwa. Podczas pierwszej rewolucji gospodarczej Polska traciła niepodległość. Gdy przyszła era elektryczności, biliśmy się o niepodległość.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
W wywiadzie dla “Gazety Polskiej Codziennie” wicepremier powiedział, że przez stulecia polska gospodarka nie mogła się rozwijać. Straciła niepodległość, walczyła o wolność i cierpiała z powodu komunizmu – a świat przechodził wtedy kolejne rewolucje przemysłowe, a potem – od lat ’70 XX wieku – rewolucję informatyczną.

Historycy gospodarki od ponad stulecia dyskutują na temat źródeł polskiego zacofania. W tej dyskusji zabierali głos m.in. Witold Kula, Marian Małowist, Jerzy Topolski oraz zmarły niedawno Jacek Kochanowicz. Dużo uwagi Polsce poświęcił również światowej sławy socjolog Immanuel Wallerstein.

Żaden z tych autorów nie podważa znaczenia strat gospodarczych wywołanych wojnami i okupacjami. Dlatego wicepremier Morawiecki ma trochę racji. Jednak wymienieni naukowcy większe znaczenie przypisują sytuacji wewnętrznej Polski i jej stosunkom handlowym z zagranicą.

Immanuel Wallerstein Rzeczpospolitą XVII wieku nazwał „pierwszym półperyferium Zachodu”.

Formułując ten wniosek opierał się m.in. na pionierskich badaniach Mariana Małowista nad strukturą handlu Rzeczypospolitej z Zachodem, opisanych w książce “Podziały gospodarcze i polityczne w Europie w średniowieczu i w dobie wczesnej nowożytności”.

Innym czynnikiem nasilającym zacofanie gospodarcze Polski była tzw. refeudalizacja – gdy od XVI wieku na Zachodzie rozwijało się rzemiosło, a potem przemysł, na terenach Polski rozwijała się folwarczna gospodarka rolna nastawiona na eksport. Równocześnie sfera osobistej wolności chłopów była na Zachodzie od średniowiecza rozszerzana. W Rzeczypospolitej natomiast byli oni coraz bardziej przywiązywani do gospodarstw swoich feudalnych panów.

Wniosek z analizy prac historyków brzmi jak morał: nikt nam zacofania nie narzucił - zrobiliśmy to sobie sami.

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne