Zarząd Obozu Narodowo-Radykalnego podał się do dymisji 23 grudnia. W lakonicznym oświadczeniu piszą o "różnicy zdań w wizji rozwoju". Do 27 grudnia nie dowiemy się nic więcej, bo narodowcy zajęli się już przygotowaniem świąt. Czy chodzi o wyborcze ambicje byłych już członków ONR?

Dzień przed wigilią świąt Bożego Narodzenia doszło do poważnych zmian w nacjonalistycznym Obozie Narodowo-Radykalnym. Trzech członków dziewięcioosobowego zarządu głównego oraz przewodniczący podali się do dymisji. Zrezygnowali również z członkostwa w organizacji.

Członkami ONR nie są już jego dotychczasowy przewodniczący Tomasz Dorosz, a także Robert Bąkiewicz, Tomasz Kalinowski i Michał Jelonek.

Czołowi członkowie

ONR traci więc kilka najbardziej znanych nazwisk.

Tomasz Kalinowski był rzecznikiem organizacji, w 2016 roku miał na profilu na Facebooku umieszczone zdjęcie Leona Degrelle’a, belgijskiego nazisty. Tłumaczył się później, że nie pochwala wyborów, jakie Degrelle podjął w czasie wojny. Tymczasem już przed wojną Degrelle podjął współpracę zarówno z niemieckimi nazistami, jak i z włoskimi fasztystami.

W sierpniu 2016 roku Radomir Szumełda z KOD został poturbowany w Gdańsku przez członków ONR. Miało to miejsce podczas uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka” – członków powojennego podziemia antykomunistycznego. Kalinowski, ówczesny rzecznik ONR, skomentował to zdarzenie tak:

„Oczywiście pan Szumełda mówi, że został pobity przez ONR-owców. Gwarantuję, że gdyby spotkał, tak jak mówi, 30 ONR-wców, to wyglądałby zupełnie inaczej niż w wyprasowanej marynarce i ze zdartym naskórkiem”.

Robert Bąkiewicz jest również prezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. W lutym 2017 roku w wywiadzie dla „Gazety Prawnej” mówił, że demokracja to „jeden z najgłupszych systemów, jakie stworzył człowiek”.

W oświadczeniu, które zostało opublikowane 23 grudnia 2018 na stronie ONR, jako powód swojej decyzji działacze podają „różnice w wizji rozwoju Obozu Narodowo-Radykalnego”.

Nowym przewodniczącym został Adrian Kaczmarkiewicz, jeden z członków zarządu, były koordynator łódzkiej brygady ONR. Dotychczasowi liderzy mają prowadzić „dalszą działalność narodową” w ramach Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Bomba przed świętami

Skąd te nagłe zmiany? Dotychczasowy rzecznik ONR Michał Jelonek powiedział nam, że nie może obecnie powiedzieć nic więcej ponad to, co zawarto w oświadczeniu. Na pytanie, kiedy możemy spodziewać się wyjaśnienia tego lakonicznego stanowiska, odpowiedział, że nie wie, ponieważ w tej chwili wszyscy zajęci są przygotowaniem do świąt.

Przyczyny kłótni w rodzinie pozostają więc na razie w sferze domysłów. Czy chodzi o możliwe zaangażowanie działaczy, którzy opuścili właśnie ONR w partię Ruch Narodowy?

Ruch Narodowy był w 2012 roku współtworzony przez ONR. Początkowo był organizacją społeczną, zrzeszającą różne ruchy nacjonalistyczne. W 2014 roku został zarejestrowany jako partia polityczna. To nie spodobało się niektórym członkom ONR, ponieważ działalność polityczna Ruchu szybko zaczęła dominować nad społeczną i „edukacyjną”.

Przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku ONR potępił Ruch Narodowy za zaangażowanie się w projekt Kukiz’15. Wówczas członkowie RN startowali na listach kilku komitetów wyborczych, ale najliczniej próbowali dostać się do Sejmu z listy Kukiza. Z taktycznego punktu widzenia było to słuszne posunięcie. Ruch Narodowy samodzielnie nigdy nie przekroczył w wyborach 2 proc., tymczasem z list Kukiza do Sejmu dostało się pięciu członków Ruchu.

Członkom ONR nie spodobało się zaangażowanie narodowców w ruch Kukiza, ponieważ odrzucają oni demokrację jako taką. W oświadczeniu napisali:

„Obóz Narodowo-Radykalny od początku swojego istnienia, jak i po reaktywacji występował przeciwko systemowi demoliberalnemu, który postrzegany jest przez nas jako dowód na zgniliznę istniejącego ustroju politycznego oraz tworzących go bezideowych partii politycznych”.

Antydemokratyczność ONR może być przeszkodą w działalności wyborczej Ruchu Narodowego. W 2019 roku czekają nas wiosenne wybory do Europarlamentu oraz jesienne do Sejmu. Ruch Narodowy podpisał już umowę koalicyjną z Wolnością Janusza Korwin-Mikkego.

Można przypuszczać, że czołowi działacze ONR, którzy właśnie zrezygnowali z członkostwa w organizacji, planują start w przyszłorocznych wyborach, czego większość działaczy ONR nie akceptuje.

Przedwojenni antysemici

ONR jest ugrupowaniem antydemokratycznym. Członkowie dzisiejszego ONR uważają się za kontynuatorów przedwojennej faszyzującej organizacji o tej samej nazwie. Tamta organizacja, założona w kwietniu 1934 roku i zdelegalizowana trzy miesiące później przed rządzący obóz piłsudczykowski, była jawnie antysemicka. W deklaracji programowej ONR postulował pozbawienie Żydów obywatelstwa Polskiego.

Reaktywowany w III RP ruch stara się kontynuować przedwojenne dziedzictwo. We współczesnej deklaracji programowej ONR napisane jest, że „Polska ma do wypełnienia doniosłą misję”, którą jest „bycie przewodnikiem odrodzenia cywilizacji łacińskiej w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Ustrój oenerowskiej Polski ma być hierarchiczny, a o pozycji w hierarchii mają decydować „osiągnięty poziom moralny, zasługi na rzecz służby Ojczyźnie i poziom zdolności osobistych”.

W tekście deklaracji liberalna demokracja nazwana jest totalitaryzmem.

OKO pilnuje, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Masz cynk?