„Gorszy sort”, „resortowe dzieci”, „ubecja”. Ludzie niechętni PiS słyszeli już masę obraźliwych epitetów. Ale tym razem Jarosław Kaczyński obraził nie tylko ich. Uprawia odrażającą moralnie fizjonomikę wyczytując w ludzkich twarzach niepełnosprawność. Sasin rozwija nauki swego szefa i potrafi odczytać "niestandardową agresję"

W wywiadzie dla Radia Łódź 21 stycznia 2017 Jarosław Kaczyński wypowiedział się o protestach Komitetu Obrony Demokracji. Zamiast tradycyjnych epitetów (ubecy, zlodzieje, komuniści etc.) sięgnął po język fizjonomiki, czyli pseudonauki zgodnie z którą wygląd twarzy wskazuje na cechy charakterologiczne, przynależność do grupy społecznej i może decydować o ludzkim losie.


Nie przejmuję się tym w najmniejszym stopniu. [...] patrząc na twarze tych osób, to tylko domysł, ale obawiam się, niektórzy [...] byli pracownikami dawnych organów bezpieczeństwa. Wydaje mi się, że widać tam też troszkę twarzy osób specjalnej troski.

Jarosław Kaczyński, Radio Łódź - 21/01/2017

21.12.2016 Warszawa , Centrum Multimedialne , ul Foksal . Prezes partii Prawo i Sprawiedliwosc Jaroslaw Kaczynski podczas konferencji prasowej dot. wywolanego przez marszalka Sejmu , trwajacego od kilku dni kryzysu parlamentarnego . Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


SZOK: KACZYŃSKI PONIŻA OSOBY NIEPEŁNOSPRAWNE


Fizjonomika Kaczyńskiego może budzić zazdrość, skoro potrafi z twarzy wyczytać, że ktoś był kiedyś pracownikiem dawnych organów bezpieczeństwa. Mniej śmieszna jest jednak druga część zdania o twarzach osób specjalnej troski.

Kaczyński: niepełnosprawny, czyli gorszy

Na pytanie – sądząc po tonie głosu – zażenowanej dziennikarki, co ma na myśli, mówiąc o twarzach „osób specjalnej troski”, Kaczyński pojechał po bandzie:

„Nie będę tego precyzował, bo wszyscy wiedzą, co to znaczy”.

Innymi słowy uznał, że jego dyskryminująca fizjonomika jest powszechnie podzielana. Wystarczy spojrzeć na człowieka i już wiadomo, że normalny to on nie jest, każdy o tym wie.

Według Słownika Języka Polskiego termin „dziecko specjalnej troski” oznacza tyle co „dziecko upośledzone”. Dziś używa się mniej stygmatyzującego określenia – dziecko niepełnosprawne.

Kaczyński chciał zatem powiedzieć, że protestujący z KOD to ludzie cechujący się jakimiś wadami rozwoju umysłowego.



Czy Jarosław Kaczyński jest świadomy głębokiej niestosowności, jaką popełnił, określając  politycznych przeciwników w sposób głęboko obraźliwy dla osób niepełnosprawnych?

Kaczyński powinien wiedzieć, że niepełnosprawności nie wolno używać jako obelgi.

Jeśli ktoś tak robi, to wyraża pogardę do ludzi dotkniętych np. niepełnosprawnością intelektualną. I – w konsekwencji – stygmatyzuje ich.

OKO.press przypomina Jarosławowi Kaczyńskiemu, że normą w moralności europejskiej jest przekonanie, że osoby niepełnosprawne nie powinny być poniżane z powodu swoich niedoskonałości.

Mama niepełnosprawnego Jaśka

Taki sposób ich traktowania godzi w ich poczucie wartości. Jest moralnie odrażający. Niestety, szef PiS – jak pokazuje cała ta sytuacja – gotów jest zaostrzać język debaty politycznej w każdy możliwy sposób. I chyba nie podziela elementarnego szacunku dla osób niepełnosprawnych.

O komentarz do wypowiedzi szefa PiS OKO.press poprosiło Małgorzatę Gradkowską z Warszawy, nauczycielkę i tłumaczkę, mamę niepełnosprawnego Jaśka.

„Wstrętne jest, że Jarosław Kaczyński z pełną premedytacją obraził działaczy i sympatyków KOD posługując się instrumentalnie osobami niepełnosprawnymi.

Ujawnił w ten sposób swój stosunek do osób niepełnosprawnych, a więc mniej zaradnych i słabszych niż przeciętny Polak. Nie wiem, może z jego perspektywy polityka jawią się oni jako grupa nieproduktywna, do której trzeba dopłacać?”.

I zastanawia się, że może gdyby prezes PiS zmienił swój sposób patrzenia na niepełnosprawnych, to możliwe byłoby wypracowanie systemowego wsparcia, dzięki któremu te osoby byłyby atrakcyjne dla pracodawców. Takie rozwiązania istnieją w krajach Zachodniej Europy.

„Stosunek do osób niepełnosprawnych i w ogóle słabszych grup w Polsce sprawia, że coraz częściej myślę o wyjeździe z kraju” – mówi młoda mama.

Sasin, specjalista od agresji

Niestety, okazuje się, że nie tylko szef PiS ma problem z moralnością. Poseł PiS Jacek Sasin nie zauważył w słowach Kaczyńskiego niczego złego. A nawet poczuł się upoważniony do ich śmiałej „egzegezy”.

[Kaczyński] powiedział, że „ludźmi specjalnej troski” nazwałby głównie tych, którzy „wykazują niestandardową agresję względem innych”.

A tacy ludzie byli zdaniem Sasina pod Sejmem 16 grudnia 2016 oraz pod Wawelem w Krakowie usiłowali zablokować przejazd Jarosława Kaczyńskiego, który 18 grudnia 2016 zmierzał na grób swego brata i bratowej.

OKO.press zachodzi w głowę, co miał na myśli poseł Sasin mówiąc o „niestandardowej agresji”.

  • Czy niestandardową agresję można wyczytać z czyjejś twarzy?
  • Jak ją rozpoznać?
  • Czy istnieje także „standardowa agresja”?
  • Czym się różni od niestandardowej?

Abonament na wolność słowa:


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym