Wszyscy słyszeli już o wycince w Puszczy Białowieskiej. Tymczasem bez rozgłosu - tylko przy lokalnych protestach - rozgrywa się dramat dwóch innych kompleksów leśnych – Puszczy Bukowej koło Szczecina i Puszczy Karpackiej na Pogórzu Karpackim. Wycinka w tych miejscach - również starodrzewów - przybiera na sile. Czy da się zatrzymać Lasy Państwowe?

Przyrodnicy, leśnicy i lokalni działacze biją na alarm. W ciągu najbliższych dziesięciu lat z niewielkiej Puszczy Bukowej będzie wyjeżdżać 60 tys. metrów metrów sześciennych drewna rocznie. To mniej więcej 2 tysiące ciężarówek. Nie tylko na polski rynek. „Z naszej Puszczy Bukowej, od początku 2016 roku wyjechało aż 600 ciężarówek drewna poza granice Polski. Dla Lasów Państwowych liczy się tylko kasa” – oburza się Paweł Herbut ze szczecińskiego Klubu Kniejołaza.

Z większej Puszczy Karpackiej tylko w 2017 roku zostanie wywiezionych 957 tys. 475 metrów sześciennych drewna (32 tysiące ciężarówek). „Najłatwiej zobrazować skalę problemu porównaniem z Nadleśnictwem Białowieża, skąd zgodnie z aneksem do Planu Urządzania Lasu miało wyjechać 18 tys. 800 metrów sześciennych” – wyjaśnia Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

Obie Puszcze są przyrodniczymi unikatami

Puszcza Bukowa jest położona w bliskim sąsiedztwie Szczecina. Puszcza Karpacka rozpościera się z daleka od dużych miejskich ośrodków. Dzięki temu ta pierwsza ma już licznych obrońców, druga wciąż na nich czeka.

Różnią się również powierzchnią – Bukowa mieści się w granicach jednego nadleśnictwa, jest puszczą „kompaktową”, w skali mikro, a zatem szczególnie wrażliwą. Natomiast Karpacka porasta obszar 15 nadleśnictw, ale wycinka nie oszczędza jej najcenniejszych fragmentów.

W Puszczy Bukowej od kilku lat działa Klub „Kniejołaza”, skupiający społeczników zainteresowanych ochroną tego kompleksu. „Kniejołazów” wspierają mieszkańcy Szczecina i okolic.

W Karpatach o ochronę Puszczy upomina się Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, kilkunastu przyrodników i leśników. Chcą ocalić najcenniejsze fragmenty lasów przez objęcie ich ochroną w planowanym Turnickim Parku Narodowym – geograficznie to obszar Pogórza Przemyskiego i Gór Turczańsko-Sanockich, oraz w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Lasy Państwowe: Chcemy mieć z tego korzyści

W obu przypadkach Lasy Państwowe, które są zarządcą lasów, robią wszystko, żeby wyciąć jak najwięcej na obszarach, na których nie powinny ciąć wcale.

W Karpatach urzędnicy Lasów Państwowych blokują powołanie Turnickiego Parku Narodowego i rezerwatu Reliktowa Puszcza Karpacka, a także poszerzenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Twierdzą, że las nie poradzi sobie bez człowieka.

Chwalą się, że zasadzili nawet ponad 100-letnie drzewa pomnikowe, choć Lasy Państwowe nie mają jeszcze 100 lat.

Jak powiedział jeden z karpackich nadleśniczych: „Z punktu widzenia ekonomii jako kraju nie stać nas na to, aby drzewa umierały na pniu. Wkładamy pieniądze w ich pielęgnację, aby następnie mieć z tego korzyści. Nie można pominąć również faktu, że drzewo, jak każdy żywy organizm, ma określoną długość życia i w pewnym okresie jest podatne na infekcje, ataki pasożytów. Pozostawione samo sobie stanowi zagrożenie dla innych, zdrowych drzew. Stąd konieczne interwencje i prowadzenie racjonalnej gospodarki, hodowli”.

Bukowa. Żyła złota pod Szczecinem

„Drzewostany Wzgórz Bukowych należą do najbardziej dochodowych w Polsce – mówi Paweł Herbut z Klubu „Kniejołaza”.

Z tej żyły złota nie chce rezygnować Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Szczecinie. Z punktu widzenia leśników Puszcza Bukowa jest bardzo „wydajną” fabryką bardzo cennego drewna.

Traci swój naturalny charakter i staje się bukową, wypielęgnowaną plantacją z przeznaczeniem do produkcji mebli i na opał.

Znikają wycięte pomnikowe drzewa, a na kolejnych pojawiają się charakterystyczne kropki, oznaczające wyrok – przeznaczone do wycinki.

Hodowla lasu drastycznie ogranicza udział procesów naturalnych, które od wieków kształtowały Puszczę Bukową. Nie ma to nic wspólnego z ochroną bukowej kniei.

Buki są traktowane jak marchewki, które po obsiewie przerzedza się, aby uzyskać najlepsze plony. Najważniejsze są zyski ze sprzedaży drewna.

„W Planie Urządzenia Lasu dla Nadleśnictwa Gryfino na lata 2017-2026 zaplanowano pozyskanie drewna na poziomie około 60 tys. metrów sześciennych rocznie” – alarmuje Paweł Herbut. – „Z tak niewielkiego obszaru leśnego jakim jest Puszcza Bukowa wyjeżdża każdego roku grubo ponad 2000 ciężarówek drewna. Pozyskanie będzie rosło. Prawda jest taka, że liczy się tylko kasa”.

Nasza Puszcza Bukowa jest uważana za największy, najbardziej zróżnicowany i wciąż jeszcze najlepiej zachowany kompleks buczyn pomorskich nie tylko w Polsce, ale również w Europie Środkowej i Zachodniej” – mówi Grażyna Domian. Jest zatem co chronić. Nawet jeśli przyroda Bukowej była w przeszłości ciężko doświadczana, zachowywały się ostoje umożliwiające przetrwanie do czasów najnowszych żywych reliktów dawnych epok. Cieniste wąwozy, liczne źródliska, strome skarpy, torfowiska i jeziora dawały i dają nadal schronienie wielu gatunkom roślin, grzybów i zwierząt. Wiele z nich to gatunki uważane za relikty lasów pierwotnych.

 Karpacka – druga Białowieska

Puszcza Karpacka przez dziesięciolecia pozostawała w cieniu Puszczy Białowieskiej. Niektórzy zapomnieli nawet o jej istnieniu. Tymczasem jest to drugie miejsce w Polsce, gdzie stwierdzono występowanie gatunków reliktowych, charakterystycznych dla lasów pierwotnych.

Inaczej traktują ten obszar urzędnicy z Lasów Państwowe uznając Puszczę Karpacką za dzieło rąk ludzkich. Owszem są tam lasy na terenach porolnych, zasadzone po wojnie, ale są również starodrzewy, których nie mogli sadzić leśnicy. W nich Puszcza urządzała się sama. Jednak lepiej tłumaczyć opinii publicznej, że nie było niczego, a dziś jest, i dlatego można ciąć. A wycina się dużo i to przede wszystkim w starodrzewach.

Z szacunków przygotowanych przez leśników i przyrodników z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze jasno wynika, że w 2017 roku z terenu 15 karpackich nadleśnictw – 13 nadleśnictw w granicach RDLP Krosno i 2 w granicach RDLP Kraków –

wyjedzie 957 tys. 475 metrów sześciennych drewna, czyli około 32 tysiące ciężarówek. Najwięcej drewna leśnicy pozyskają w starodrzewach Puszczy Karpackiej – aż 850 tys. 456 metrów sześciennych.

„Skala wycinki rośnie – wyjaśnia Radosław Michalski z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – Wzrost wycinki w ciągu 10 lat lat wynosi około 35 procent w nadleśnictwie Lesko oraz około 70 procent w nadleśnictwie Rymanów!

Wycinka coraz częściej przekracza przyrost – na przykład w nadleśnictwach Stuposiany i Lutowiska, a to oznacza, że drzew ubywa, w szczególności tych najstarszych.

Najłatwiej zobrazować skalę problemu porównaniem z Nadleśnictwem Białowieża, skąd zgodnie z aneksem do Planu Urządzania Lasu miało w tym roku wyjechać 18 tys. 800 metrów sześciennych. Tymczasem w samym Nadleśnictwie Stuposiany, na obszarze, który jest otuliną Bieszczadzkiego Parku Narodowego i powinien stać się jego częścią, w tym roku wycięte zostanie trzy razy więcej – 58 tys. 644 metrów sześciennych drewna, choć Plan przewidywał „tylko” ok. 45 tys. metrów sześciennych.

Bukowa. Najpierw wycięli zaplanowany rezerwat

 Niszczenie najcenniejszych fragmentów Puszczy Bukowej pod Szczecinem zaczęło się znacznie wcześniej.

Zgodnie z rozporządzeniem wojewody zachodniopomorskiego z 2006 roku Węglino miało być jednym z czterech nowych rezerwatów przyrody, na obszarze 60 hektarów lasów, głównie buczyn w wieku 140-160 lat.

W 2007 r. leśnicy wycięli w pień ponad trzy hektary w najcenniejszej części „Węglina”, zaorali ją i ogrodzili tworząc powierzchnię testującą buka. Potem wycinka ruszyła w innych miejscach. Zaorano kolejne hektary. Polityka faktów dokonanych.

Z planowanych 60 ha ochrony rezerwatowej ocalało jedynie 7 hektarów – jezioro i torfowisko! Utraciliśmy jeden z najpiękniejszych zakątków Puszczy.

Grażyna Domian, wieloletnia pracowniczka Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Szczecińskiego Parku Krajobrazowego „Puszcza Bukowa”, która ochronie tej Puszczy poświęciła zawodowe życie: „To było świadome zdeprecjonowanie wartości przyrodniczych kwalifikujących ten obiekt do ochrony rezerwatowej. Najbardziej degradujące działania rozpoczęły się w czasie, gdy kończyły się prace nad ustanowieniem rezerwatu Osetno, pierwszego z planowanych czterech”.

Klub Kniejołaza inicjował w przeszłości szereg spotkań z leśnikami. Wydawało się, że jest blisko kompromisu w sprawie Planu Zadań Ochronnych (PZO) dla obszaru Natura 2000 Wzgórza Bukowe. W Puszczy Bukowej miały obowiązywać liczne strefy buforowe „bez cięć”. Leśnicy mieli zostawiać wiatrowały i wiatrołomy celem zwiększenia ilości martwego drewna. W 2014 roku zawarto bardzo korzystne dla przyrody porozumienie. Ten stan nie trwał jednak długo.

Przyszedł czas tworzenia nowego Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Gryfino. Lasy Państwowe zapisały w nim więcej pozyskiwanego drewna, wyrzuciły zaś ochronę powierzchni planowanych rezerwatów.

Ze wsparciem Lasom Państwowym pospieszył szczeciński RDOŚ. Zarządzeniem tej instytucji z 7 lipca 2017 roku, niezgodnie z przepisami, do Planu Zadań Ochronnych wprowadzono wiele niekorzystnych zmian dotyczących leśnych siedlisk przyrodniczych.

„Za niedopuszczalne uważam, że wiele zmian zostało wprowadzonych samowolnie, z inicjatywy RDOŚ – podkreśla Grażyna Domian. – Nie wynikały ani z uwag Ministra Środowiska, ani innych podmiotów w konsultacjach. Pomimo sprzeciwów RDOŚ nie wycofał się z tych zmian. Uwagi społeczeństwa zostały zignorowane bez uzasadnienia, co oznacza naruszenie zasady jawności i przejrzystości.  Wszystkie uwagi Nadleśnictwa Gryfino i RDLP Szczecin zostały ostatecznie przyjęte, zignorowano stanowisko strony zainteresowanej rzeczywistą ochroną Wzgórz Bukowych”.

Wycinanie Karpackiej, do którego trzeba dopłacać 

 Na terenach górskich stosuje się najczęściej tzw. rębnię IV d, która rozprasza cięcia na obszarze całego lasu, przez co drwale – codziennie tną gdzie indziej. Zwierzęta nie mają wiele spokoju.

Szlaki zrywkowe przyczyniają się do erozji. Zwiększają spływ wód powierzchniowych, przez co odwadniają przyległe drzewostany, w efekcie drzewa zaczynają zamierać.

Drewno pozyskiwane w terenach górskich z powodu surowszego klimatu często ma niższą wartość techniczną. Drzewa są poskręcane przez wiatr, mają siniznę (przebarwienia spowodowane przez grzyby), nie wykształcają tzw. wysokich gonnych pni, cenionych na rynku. Do takich nadleśnictw trzeba dokładać ze wspólnego dla całej Polski Funduszu Leśnego.

Lasy Państwowe nie chcą jednak odpuścić górskim lasom. Przekonują, że to człowiek urządza las, a stare drzewa wycina się po to, żeby „malować dno lasu światłem”.

Jednocześnie zapominają, że pomnikowe jodły, buki i jawory wyrosły bez potrzeby stosowania takich zabiegów i w czasach, zanim powstały Lasy Państwowe.

Piotr Klubleśnik z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze: „Oni naprawdę wierzą, że jeśli nie dopomogą, to las się skończy. Jakby nie wiedzieli, że od zarania świata las radził sobie sam. Twierdzenie, że człowiek jest potrzebny, aby las przetrwał, jest nonsensem, chyba że ktoś wierzy, że biblijny Adam był leśnikiem, a Ewa żoną leśniczego”.

Ratowanie resztek dzikich Karpaty

Wycinka niszczy najcenniejsze fragmenty Puszczy Karpackiej. Wraz z nią giną nam dzikie Karpaty, ze swoją wspaniałą legendą.

Turnicki Park Narodowy to chyba najlepiej naukowo uzasadniony i najmniej konfliktowy z planowanych w Polsce parków. W najnowszej propozycji obejmuje praktycznie bezludne obszary, własność Skarbu Państwa. Starania o ochronę turnickich lasów zaczęły się jeszcze przed drugą wojną światową.

Na opór napotykają też próby ocalenia najcenniejszych mikro-fragmentów turnickich lasów. Na utworzenie stref ochronnych dla gatunków takich jak sóweczki, trzeba czekać miesiącami, jeśli nie latami, chociaż przyrodnicy dostarczają mocnych dowodów na zasiedlenie dziupli lub drzewa przez gatunek chroniony.

W rezultacie wycinka w takich miejscach trwa nadal, również w okresie lęgowym.

Ostatnią szansą na ocalenie najcenniejszych drzewostanów w projektowanym Turnickim Parku Narodowym byłoby objęcie ich ochroną rezerwatową. Połowa planowanego parku mogłaby znaleźć się w granicach rezerwatu „Reliktowa Puszcza Karpacka”.

Pod koniec 2016 roku wniosek o jego utworzenie złożyła do rzeszowskiego RDOŚ Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Wystarczyłaby dobra wola Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, ale tej brak, a podejmowane działania wskazują, że Lasy Państwowe nie pozwolą na rezerwat.

Posługują się powołaną przez siebie Radą Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Lasy Birczańskie”, która w czerwcu 2017 negatywnie zaopiniowała powstanie nowego obszaru chronionego. Członkiem Rady jest Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska z Rzeszowa.

Bukowa i Karpacka. Walka trwa

Wciąż jest szansa na ocalenie Puszczy Bukowej i najcenniejszych fragmentów Puszczy Karpackiej. Dlatego szczeciński „Kniejołaz” organizuje marsze w obronie Puszczy, monitoruje wycinkę i zgłasza naruszenia prawa.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze cały czas zabiega o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego i nowych rezerwatów, zgłasza kolejny strefy ochronne i kontynuuje spis pomnikowych drzew w Puszczy Karpackiej.

Za powołaniem Turnickiego Parku Narodowego podpisało się ponad 100 tysięcy osób. 12 tysięcy liczy grupa sympatyków strony Turnicki Park Narodowy – projektowany. Poparcie w mediach społecznościowych deklarował nawet marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Na deklaracjach się skończyło.

Faworyzuje się wciąż wizję lasów monopolisty na rynku drewna, czyli Lasów Państwowych. Lasy prowadzą też kampanię  „wyjaśnienia opinii publicznej”, że gospodarka leśna jest racjonalna i pomagają w utrzymaniu mitu ministra Jana Szyszki o „polskiej bioróżnorodności”.

Pada też argument, że drzewa zagrażają ludziom.

„Nadleśnictwo Gryfino twierdzi, że będzie wycinać drzewa dziuplaste wszędzie w Puszczy, bo mogą się przypadkiem przewrócić na turystę, grzybiarza, spacerowicza – komentuje Paweł Herbut. – Nawet jeśli takie drzewo jest z dala od jakichkolwiek ścieżek, to może być wycięte, gdyż… zagraża drwalom. Jak w takim razie można uratować Puszczę?

Są tylko dwa rozwiązania – wygonić z niej albo turystów, którym »zagrażają« drzewa, albo wygonić leśników którzy je ścinają, bo im też zagrażają”.

A tak na serio, jest sposób na pogodzenie zapotrzebowania rynku na drewno i ochronę polskiej przyrody. Najcenniejsze polskie lasy, takie jak te w Puszczy Bukowej i Puszczy Karpackiej, mogłyby zostać lasami rekreacyjnymi, otwartymi dla ludzi, ale wyłączonymi z wycinki. Lasy Państwowe mogłyby się chwalić, że doprowadziły do ich ocalenia i nie musiałyby już dopłacać do deficytowych nadleśnictw.

Czy jednak byłyby gotowe zrezygnować z kontroli nad Bukową i Karpacką, skoro uparcie trwają przy wycinaniu drzew nawet w Puszczy Białowieskiej?



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym