Głośnym buczeniem przyjęła sala słowa prezydenta, że sędziowie powinni być apolityczni i "nie recenzować działalności innych organów władzy". "Wmawia się, że sędzia ma być biernym narzędziem w rękach polityków. Są jednak sprawy, o których sędziowie milczeć nie powinni i nie mogą - odparła I Prezes Sądu Najwyższego na Kongresie Prawników Polskich

Sobotni kongres Prawników Polskich to bezprecendensowe wydarzenie. Do Katowic przyjechało ok. 1400 sędziów, adwokatów, radców prawnych, których niepokoi sytuacja polskiego wymiaru sprawiedliwości – ograniczenie niezależności sędziów, reforma KRS i sądów powszechnych, którą zapowiada rząd.

Na Kongresie przemawiali m.in. Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego (której wybór podważa dziś Zbigniew Ziobro), i Stanisław Biernat, wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego. Sala powitała ich owacjami na stojąco. Wrogo przyjęto prezydenckiego ministra, Andrzeja Derę, który odczytał list od Andrzeja Dudy, i oraz wiceministra sprawiedliwości, Michała Warchała. Część publiczności na czas ich wystąpień opuściła salę.

Strzembosz: To przekracza standardy PRL

Bardzo dramatycznie zabrzmiało też wystąpienie prof. Adama Strzembosza, byłego I Prezesa Sądu Najwyższego. Ostrzegał przed reformami szykowanymi przez rząd PiS: „Sędziowie, prezesi, przewodniczący wydziałów… to wszystko ma być w rękach władzy wykonawczej? To przekracza nawet standardy PRL. W stanie wojennym sędziów, którzy wydawali niewygodne dla reżimu wyroki w sprawach politycznych, władza przenosiła do wydziałów rodzinnych czy sądów pracy. Gwarancją niezależności jest to, by zmiana przydziału nie mogła nastąpić bez zgody kolegium sędziów. Jeżeli te granice zostaną przekroczone, wrócimy tam, skąd żeśmy wyszli, a nie chcemy wrócić” – mówił Strzembosz.

Poniżej dramatyczne w ocenie sytuacji wystąpienie I Prezes Sądu Najwyższego. Zawiera też 9 propozycji naprawy systemu sprawiedliwości po ustąpieniu obecnej ekipy rządzącej i wezwanie do wspólnej pracy wszystkich prawników nad przygotowaniem takiej naprawy.

Po tekście wystąpienia prof. Gersdorf zamieszczamy także wystąpienie ministra Dery, który odczytał list od prezydenta Duda.

Sala wybuczała ten fragment, w którym prezydent domaga się by sędziowie powstrzymali się od wyrażania opinii o tym, co się dzieje z wymiarem sprawiedliwości i od „recenzowania działalności innych organów władzy”. Wiele osób skandowało „Konstytucja, Konstytucja” i unosiło nad głową egzemplarze konstytucji.

Poniżej pełne wystąpienie prof. Małgorzaty Gersdorf, I Prezes Sądu Najwyższego


Szanowni Państwo,

Dzisiaj mamy wielkie wydarzenie, które odbywa się w stulecie Sądu Najwyższego i wymiaru sprawiedliwości. Mamy zatem bardzo dobrą okazję, do świętowania, ale także do rozmowy o polskim wymiarze sprawiedliwości, który wyprzedzał powstanie państwa polskiego.  Jestem bardzo dumna, że mogę być prezesem Sądu Najwyższego w to stulecie. Ale to jest jedna sprawa.

Druga sprawa to jest to wydarzenie, które nas tu zgromadziło. To jest wielkie wydarzenie w powojennych dziejach polskiego środowiska prawniczego,  Ogólnopolski Kongres Prawników, który zjednoczył nas wszystkich z różnych profesji i dziedzin prawa. Nawiązujemy tym do godnej tradycji międzywojennych zjazdów prawników polskich, które odbyły się trzykrotnie, w Wilnie w 24 roku, w Warszawie w 29 roku, w Katowicach w 36. Przygotowywany IV zjazd przerwała wojna. Katowice zawsze były w czołówce miast organizujących „Dni prawnicze” i za tą gościnność trzeba Katowicom podziękować. (oklaski).

Przypomnijmy też, że od 91 r. takie spotkania prawników, dni prawnicze odbywały się rokrocznie przez paręnaście lat. My kontynuujemy to. Nie wiem, czy organizatorzy naszego kongresu świadomie dokonali wyboru miejsca, ale trudno byłoby podjąć lepszą decyzję.

Skoro już tutaj jesteśmy, to należy postawić otwarte pytanie: dlaczego tutaj jesteśmy, co chcemy osiągnąć?

Przyczyny zorganizowania tego kongresu są oczywiste, trwa głęboki kryzys prawno-ustrojowy naszego państwa. Trybunał Konstytucyjny istnieje prawie teoretycznie. (oklaski)

Zniszczona niedoskonała, ale jednak jakaś, niezależność prokuratorów. Prokuratorowi generalnemu i ministrowi sprawiedliwości w jednej osobie przyznano władzę iście królewską i to absolutną. Jedna osoba ma uzyskać teraz pełne i nieograniczone prawo powoływania, odwoływania prezesów sądów powszechnych. Będzie też powoływała asesorów, to znaczy osoby pełniące funkcję sędziego, ale jeszcze niemające tego statusu sędziego.

Kiedyś ta konstrukcja została uznana za sprzeczną z konstytucją. Ale w tej chwili to drobiazg. Instytucje, o których mówię, dotyczą głównie absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, szykowanych na nowych sędziów bez konkursu i bez konkurencji.

Zresztą cóż to byłaby za konkurencja, jeśli powstanie nowa Krajowa Rada Sądownictwa?

Stwierdzenie, że w ten sposób sądownictwo zostanie zdemokratyzowane, bo dotąd panowała w nim sędziokracja, to jest kpina, kpina z nas.

W moich wystąpieniach publicznych wielokrotnie podkreślałam, że władza sądownicza jest praktycznie najsłabszą z władz, jakie wymienia w art. 10 konstytucja. Nie mają sędziowie inicjatywy prawodawczej, nie uchwalają ustaw, nie drukują dzienników urzędowych. Nie wydają bezpośrednich poleceń policji, służbom, nie organizują prowokacji, ani nie sterują mediami. Nie mają swoich mediów, żadnych. A jednak są oni władzą odrębną od innych. I bardzo ważną.

Bez niezależnego i sprawnego sądownictwa nie ma pokoju społecznego, ani w ogóle zaufania do państwa. Konflikty międzyludzkie rozwiązywane są destrukcyjnie.

Nie bez racji stare rzymskie przysłowie i powiedzenie głosi: cedant arma togae, oręż ustąpi przed togą.

W czasach pokoju państwo nie może przypominać obozu wojskowego, kiedy sędzia zaczyna być traktowany, jako przedłużenie policji, jako trybik w aparacie państwowym. To jest to dramatyczny przejaw słabości, a nie mocy państwa.

Spychaniem sędziego do roli posłusznego wykonawcy wniosków aresztowych i aktów oskarżenia, sądownictwa nie naprawimy i myślę, że tego właśnie wszyscy się obawiamy i dlatego tutaj jesteśmy.

„Walka” polityków z sędziami przebiega dzisiaj pod pewnym hasłem apolityczności, tutaj już była o tym mowa. W ciągu ostatniego półtora roku to określenie jest oszałamiające, jeśli chodzi o karierę, jaką zrobiło.

Społeczeństwu wmawia się, że piastun trzeciej władzy ma milczeć w sprawach publicznych, ma być biernym narzędziem w rękach polityków brylujących w mediach i ogrzewających się w blasku posiadanej władzy.

Są jednak takie sprawy, o których sędziowie szanując godność swojego urzędu, milczeć nie powinni i nie mogą, właśnie dlatego, że władza sędziego, jak pisał Monteskiusz jest poniekąd żadna, staje się on sumieniem państwa. Powinniśmy przedstawicielom egzekutywy i legislatury przypomnieć, aby pomiarkowali się w tym swoim dążeniu do władzy absolutnej, która zgodna z trafnym stwierdzeniem lorda Actona „deprawuje absolutnie”.

Nasze słowa wiele znaczą, bowiem nawet władza autorytarna poszukuje za wszelką cenę legitymizacji swoich działań. Stąd próby uciszania nas, a kiedy to nie skutkuje, dążenie do zastąpienia nas przyuczonymi ad hoc technikami prawa.

Kiedy zarzuca się nam, niekiedy w bardzo nieparlamentarny sposób, że jakoby nie mamy „słuchu społecznego”, to warto przypomnieć sobie, co oznacza niezawisłość sędziów: od poziomu sądów rejonowych aż po Trybunał Konstytucyjny.

Bo przecież to właśnie oskarżycielskie tyrady polityków, bez dania racji odsądzające nas, polskich sędziów, od czci i wiary wyciągają nas w wir gier politycznych.

My się o to nie prosimy, jeśli jednak politycy chcą recenzować sędziów, to sędziowie piastujący funkcje takie jak moja, stają wobec konieczności recenzowania działań polityków. Nas nie obowiązuje ślepe wykonawstwo programu rządowego, ale realizacja norm i zasad zapisanych w Konstytucji. My przysięgaliśmy przed Narodem i wielu z nas przed Bogiem, a nie przed taką czy inną partią polityczną.

Mówi się, że wymiar sprawiedliwości potrzebuje zmian – i to jest prawda. Ale droga do prawdziwych reform nie prowadzi tam, dokąd teraz zmierzamy. Jedynowładztwo ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, choćby nawet był nim człowiek najbardziej prawy i o największej z możliwych wiedzy prawniczej, nie przyspieszy biegu spraw, przyczyni się za to do powstania nowych patologii: służalczość wobec przełożonych oraz dyspozycyjności politycznej sądów na niewyobrażalną wręcz skalę.

Prezesi sądów „przywiezieni w teczce” nawet nie będą czekać na telefon z ministerstwa – będą dzwonić do niego sami. Pogłębi się również zapaść kadrowa w sądownictwie, bowiem w sądach przypominających magnacki folwark będzie trwała ciągła rotacja pracowników, a sędziowie – i to paradoksalnie ci młodzi – po „odsłużeniu” inwestycji państwa w ich kwalifikacje zawodowe nie będą chcieli dłużej męczyć się w ciągłym chaosie organizacyjnym, pod presją statystyk oraz płynących z góry poleceń służbowych, jak mają być prowadzone sprawy. Sędziów starszych i bardziej doświadczonych państwo polskie pozbędzie się samo. Przejdą na wcześniejsze stany spoczynku (60, 65 lat).

Co mamy robić?

Moim zdaniem nie chodzi o to, abyśmy w trakcie tego Kongresu narzekali albo ograniczyli się do podjęcia pięknie brzmiących uchwał. Trzeba przestać rozpamiętywać zło, które się stało; na to przyjdzie czas, kiedy indziej.

Teraz musimy natomiast szybko stworzyć platformę współpracy prawników różnych profesji dla dobra wspólnego – dla Rzeczpospolitej. Musimy szybko zacząć pisać program budowy – w ramach obowiązującej Konstytucji – lepszego państwa prawa.

To da się zrobić wyłącznie razem, współpracując, bo trochę inna jest perspektywa naukowca, inna sędziego, adwokata lub notariusza. Nawzajem się uzupełniajmy.

Jako ludzie możemy mieć różne poglądy, ale wszyscy jesteśmy obywatelami i to jest nasze wspólne państwo, które potrzebuje i będzie potrzebowało projektów ustaw. O tym trzeba debatować już dzisiaj, bo ten czas upłynie, wbrew pozorom, bardzo szybko.

Program odbudowy państwa prawa powinien moim zdaniem opierać się na kilku punktach, które – w formie luźnej propozycji – pozwolę sobie naszkicować:

1. Absolutnym priorytetem jest przywrócenie autorytetu Trybunałowi Konstytucyjnemu. Zapewne ustawodawca nie uniknie przy tym trudnych decyzji personalnych, jednak co do zasady należy opracować takie rozwiązania, które

po pierwsze uniemożliwią aktualnej większości rządowej, jaka by nie była, manipulowanie przy wyborach sędziów, po drugie, zapewnią ponadpartyjny kompromis w tych sprawach.

Kandydatów na sędziów zgłaszać powinny środowiska prawnicze, a nie partyjne, oraz powinni oni podlegać obowiązkowo tzw. monitoringowi obywatelskiemu.

Delegitymizacja władzy jest faktem, z którym musimy jako państwo, jako naród szybko sobie poradzić.

2. Sądy nie mogą być zależne od ministra sprawiedliwości. Model ustrojowy musi korespondować z modelem społecznym. W Polsce tradycje demokratyczne są zbyt słabe, aby pozwolić na bliskie powiązanie sądów z władzą wykonawczą. Państwu musi wystarczyć, że w polskich procedurach sądowych – nie tylko karnej – zagwarantowana jest silna obecność prokuratora.

Zewnętrzny nadzór administracyjny – znacznie ograniczony w stosunku do stanu obecnego – wraz z częścią administracji realizującej to zadanie trzeba przenieść poza MS do Krajowej Rady Sądownictwa lub struktury funkcjonującej pod zwierzchnictwem Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Sądownictwo musi również mieć autonomiczny budżet, którego dysponentem nie będzie członek rady ministrów.

3. Prokurator generalny musi być organem niezależnym od rządu, choć z tak silnymi kompetencjami, aby móc ponosić pełną odpowiedzialność za prawidłowe funkcjonowanie prokuratury.

Nie może on mieć prawa wydawania prokuratorom wiążących ich poleceń, a tym bardziej osobistego dokonywania jakichkolwiek czynności w toczących się postępowaniach.

Prokuratorzy powinni posiadać immunitet, ale nie mogą oni być chronieni przed odpowiedzialnością za działania podjęte w ogólnie pojętym „interesie społecznym” – na taką klauzulę o czysto sowieckim rodowodzie w Rzeczypospolitej nie ma miejsca

4. Sądownictwo należy zbliżyć bardziej do lokalnego samorządu, tak aby obywatele mieli większe poczucie, że należy one do nich i dla ich dobra działa. Być może kandydatury prezesów sądów rejonowych mogłyby opiniować sądy właściwych powiatów, a prezesów sądów okręgowych i apelacyjnych – sejmiki wojewódzkie? Składy ławnicze powinny orzekać w znacznie większej liczbie spraw niż dotąd, a kandydatów na ławników należy gruntownie i systemowo szkolić.

5. Kognicja sądów wymaga znacznego uszczuplenia. W dalszej przyszłości należy pochylić się nad dewolutywnością apelacji, szczególnie w sprawach bagatelnych (choć raczej tylko cywilnych) można wyobrazić sobie tzw. instancje poziome.
Należy rozważyć, czy we wszystkich sprawach II instancja musi ponownie rozpatrywać kazus. Chodzi tu o procedurę – szczególnie cywilną – ze wszelkimi wymaganiami procesowymi, które zostały wprowadzone w celu zachowania pełnego prawa do sądu. Trzeba zweryfikować zastały stan prawny oczywiście zachowując gwarancje bezstronnego procesu.

Do rozważenia jest gruntowne przemodelowanie orzecznictwa w sprawach wykroczeniowych. W sprawach pracowniczych należy wprowadzić obligatoryjne postępowanie przedsądowe przed komisjami pojednawczymi. Należy powrócić do szerszego wykorzystania postępowań przedsądowych. Państwo w ogóle musi bardzo dużo zainwestować w pozasądowe rozstrzyganie sporów, o którym się głównie mówi, ale stosunkowo niewiele zrobiono.

6. Potrzebna jest zmiana sposobu zarządzania sądami – dyrektorzy sądów nie mogą być „oberprezesami” poddanymi hierarchicznie ministrowi sprawiedliwości. Powinna istnieć podległość służbowa dyrektora prezesowi sądu. Tym, czego sądy naprawdę potrzebują, jest lepsze zarządzanie wpływem spraw, wykorzystanie narzędzi elektronicznych do przyjmowania, ważenia i przydzielania spraw. Inwestycja w biura podawcze, publikowanie informatorów pn. „Obywatel w sądzie”, akcje edukacyjne adresowane przede wszystkim do ludzi młodych, biura komunikacji społecznej w każdym sądzie gotowe natychmiast szczegółowo wyjaśnić, jak sąd działa i orzeka, ożywienie niemal martwych Biuletynów Informacji Publicznej, którymi powinni zająć się wyznaczeni do tego fachowcy, itp.

7. Niczego nie ujmując adwokatom i radcom prawnym, których rola jest bardzo ważna, centralną postacią polskiego sądownictwa jest i będzie sędzia. O jego status państwo musi zadbać. Zgodnie z art. 178 Konstytucji sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków. Zasada ta wyznacza pewien konieczny standard, który musi być respektowany przez ustawodawcę przy ustalaniu ustawowych zasad wynagradzania sędziów. Stanowi ona szczególną gwarancję ochrony wynagrodzeń sędziowskich na poziomie konstytucyjnym, co ogranicza dopuszczalność ingerencji ustawodawcy w system ich kształtowania.

Art. 178 ust. 2 Konstytucji RP niewątpliwie jest elementem ustroju sądownictwa – istotną materialną gwarancją niezawisłości sędziego. Należy zwrócić uwagą, że unormowanie to znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie postanowienia ustanawiającego zasadę niezawisłości sędziów. W wyroku z 4 października 2000 r., P 8/2000, LexisNexis nr 348499 (OTK 2000, nr 6, poz.189) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że: „wymiar sprawiedliwości będzie funkcjonować prawidłowo, gdy warunki pracy sędziów oraz ich wynagrodzenia będą adekwatne do godności urzędu sędziego i zakresu jego obowiązków”.

8. Trzeba ponownie rozważyć awans poziomy. Wybitni sędziowie rejonowi powinni mieć możliwość osiągania wyższych zarobków.

9. Samorząd sędziowski wymaga reformy, ale nie w stylu ministerialnym – kompetencji musi być więcej, zgromadzenia sędziów na poziomie sądów powinny być wspólne od SN aż po NSA i gromadzić sędziów w proporcji do ich liczby na poszczególnych szczeblach. Sędziów należy otoczyć wsparciem psychologicznym, bo ze stresem, którego na sali jest w nadmiarze, trudno radzić sobie samemu. Trzeba ich również szkolić z komunikacji społecznej, choć nie dorywczo i byle jak, ale systematycznie i cyklicznie.

Szanowni Państwo!

Ważną rolę do odegrania mamy nie tylko jako kolektyw prawniczy, lecz również jako jednostki. Indywidualna rola każdego z nas musi polegać na budowaniu kultury państwa prawnego.

Mianowicie powinno się wychodzić do ludzi i przekonywać ich, że jesteśmy ludźmi, jak każdy, a nie jakąś mafią, którą z nas próbuje się na siłę zrobić (a czynią to, niestety, osoby  zajmujące najwyższe stanowiska w państwie, niektóre same z prawniczymi dyplomami w kieszeni).

Nie trzeba wielkich dzieł, wprost przeciwnie! Wystarczy, aby dosłownie każdy z nas uczynił jakąś zupełnie drobną rzecz, wyszedł z inicjatywą spotkania z uczniami szkoły na jakiś temat prawny, poprowadził sprawę pro bono, podpisał apel o przestrzeganie Konstytucji, zainteresował się poważnym naruszeniem prawa przez radę gminy, itp., itd. Bardzo potrzebna jest również większa aktywność prawników w mediach, służących odkłamywaniu wszechobecnej manipulacji środków masowego przekazu na temat prawa i prawników.

To, że dzisiaj polskie społeczeństwo wie na temat kryzysu wokół władzy sądowniczej żenująco mało i wszędzie podejrzewa tylko złą wolę, jest w dużej mierze naszą winą, bośmy nigdy nie dbali o to, aby o prawie mówić po ludzku i traktować je poważnie. Zbyt wielu prawników traktowało swoją pracę jak byle jaki zawód, a nie misję. I dzisiaj zbieramy tego gorzkie owoce.

Każdy kryzys jest zarazem lekcją, z której należy wyciągać wnioski na przyszłość. Te słowa kieruję zarówno do nas samych, jak i do rządzących, którym na zakończenie zadedykuję fragment poematu „Prace i dnie” Hezjoda (700 r. p.n.e.):

„Pycha jest zła dla człowieka biednego, a nawet bogacza
Łatwo nie stroi, lecz gnębi, jeżeli w nieszczęście się stacza.
Droga zaś inna, do prawa wiodąca, jest lepsza bezsprzecznie.
Prawo nad Pychą góruje i zdolne ją zgnieść ostatecznie”.

Tym zatem, którzy rozmyślnie niszczą dzisiaj niezależność sądów i niezawisłość sędziów, życzę opamiętania, zanim nieokiełznana Hybris (Pycha) doprowadzi ich przed oblicze Dike (Sprawiedliwości).

Państwu zaś dziękuję za cierpliwość i uwagę! Mam nadzieję, że nasze dzisiejsze obrady okażą się owocne.

Katowice, 20 maja 2017 r.


Poniżej kolejny dokument z Kongresu Prawników – List Prezydenta Andrzeja Dudy. Odczytał go Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta


List prezydenta Andrzeja Dudy do uczestników Kongresu Prawników Polskich

Szanowni Państwo, Panie i Panowie Sędziowie!
Szanowni Państwo Adwokaci i Radcowie prawni!
Szanowni organizatorzy i uczestnicy dzisiejszego spotkania.

Z satysfakcją i aprobatą witam każdą inicjatywę, która w zamyśle jej organizatorów ma służyć usprawnianiu funkcjonowania sądownictwa w Polsce.

Ufam, że państwa dzisiejsze spotkanie będzie forum rzeczowej i konstruktywnej wymiany myśli na ten temat. Ze swej strony chcę zwrócić uwagę na zagadnienia, które w tym kontekście uważam za pierwszoplanowe.

Konstytucja określa Rzeczpospolitą, jako demokratyczne państwo prawne, którego suwerenem jest naród. Racją istnienia wszelkich władz, w tym sądów, jest służba obywatelom.
Obywatel powinien mieć pewność, że w wypadku naruszenia jego praw, niezwłocznie przyjdą mu z pomocą organy i instytucje powołane do ochrony tych praw. Musi też wiedzieć, że ma rzeczywisty dostęp do pomocy prawnej. Realne prawo do obrony oraz do reprezentacji przed organami państwa.

Dlatego wszystkich nas powinna niepokoić przewlekłość postępowań, liczba przedawnień spraw o przestępstwa i wykroczenia, a w konsekwencji bezkarność sprawców. Cóż bowiem znaczą przyznane prawa jeśli droga ich egzekwowania pozostaje niepewna lub nadmiernie długotrwała.

Istotna jest również budowa zaufania obywateli do trzeciej władzy. Powszechnie wyrażanym, społecznym oczekiwaniem jest, aby środowisko sędziowskie zdecydowanie i konsekwentnie potępiało wszelkie, choćby incydentalne, nieetyczne działania swoich przedstawicieli.

Pozytywnego wizerunku trzeciej władzy nie buduje też nazbyt emocjonalna reakcja sędziów na krytykę, ani też zbyt pochopne, a przez to nieprzekonujące, kwalifikowanie krytycznych komentarzy, jako ataków na zasadę niezależności sądów.

Warto natomiast przypomnieć, iż

z gwarancją niezawisłości sędziowskiej ściśle wiąże się nakaz apolityczności.

Konstytucja zakazuje sędziom przynależności do partii politycznej, oraz prowadzenia działalności publicznej, które nie można pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Uważam, że w ślad za doktryną prawa konstytucyjnego, zakaz ten należy rozumieć rozszerzająco:

sędzia nie powinien recenzować działalności innych organów władzy publicznej oraz występować jako strona debaty religijnej (z sali dobiega głośne buczenie), etycznej (buczenie), światopoglądowej, czy politycznej. (okrzyki z sali: Konstytucja! Konstytucja! Konstytucja! Konstytucja!)

(Prowadzący obrady: Szanowni państwo, bardzo proszę, panie ministrze proszę o dokończenie).

( Andrzej Dera: Dziękuję.)

Przypominam o tym, ponieważ nadwątlone zaufanie obywateli do rzetelności i bezstronności procedur sądowych oraz do standardów etycznych i zawodowych, korporacji prawniczych, a także utrudniony dostęp do pomocy prawnej dla osób niezamożnych i mniej wykształconych, jest potencjalnym źródłem patologii i zagrożeniem dla porządku publicznego.

Skłania to do poszukiwania zastępczych środków ochrony swoich praw i uzasadnionych interesów. Ufam, że reprezentowane na tym kongresie środowiska zawodowe gotowe są wesprzeć wszelkie działania zmierzające do zapobieżenia tym groźnym zjawiskom.

Szanowni Państwo!

Sądy sprawne, bezstronne i szanowane to filar nowoczesnego państwa demokratycznego i warunek jego niezakłóconego rozwoju. Życzę, aby obrady dzisiejszego kongresu umocniły państwa przekonanie o konieczności istotnych zmian w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Wyrażam też nadzieję, że nie zabraknie głosów odnoszących się do ram ustrojowych, w których osadzone jest sądownictwo, to znaczy do norm konstytucyjnych.

Moje zaproszenie do debaty nad nową konstytucją skierowane jest do wszystkich Polaków. W sposób naturalny opinie znawców prawa będą przedmiotem szczególnie wnikliwych analiz. Z zainteresowaniem oczekuję na konkluzje państwa dyskusji, dotyczących również tej materii.

Życzę państwu udanych obrad

z poważaniem

prezydent Rzeczpospolitej Polskiej

Andrzej Duda


Abonament na wolność słowa:


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym