Europejczycy mają dość polskiego europosła. Ich zdaniem, jego "czyny urągają wartościom etycznym całej Unii Europejskiej, których Parlament Europejski ma obowiązek strzec". 550 tys. osób podpisało się pod petycją "Wyrzućmy hejtera z parlamentu" i w każdej sekundzie petycję podpisuje kolejna osoba. Niestety, wyrzucić hejtera nie jest tak łatwo

(W czasie gdy powstawał lead tego tekstu, petycję avaaz podpisało kolejne 10 tys. osób)

Wszystko zaczęło się od Hiszpanki, Montse Sampere, która, urażona wypowiedzią Janusza Korwin-Mikkego o tym, że kobiety są mniej inteligentne niż mężczyźni, stworzyła i wysłała w świat petycję o odwołanie lub rezygnację europosła ze stanowiska:

„Stworzyłam tę petycję, bo czuję się obrażona słowami polskiego europarlamentarzysty. (…) Jego postawa i jego słowa pokazują przestarzały maczyzm i podtrzymują opresję, która narusza podstawowe prawo równości. Jako feministka domagam się jego rezygnacji z funkcji posła do europarlamentu. Domagam się, żeby instytucje lokalne, narodowe i europejskie potępiły go i wezwały go do rezygnacji. Wzywamy do rezygnacji europosła, który obraził tych, których miał reprezentować. Bo nie jesteśmy reprezentowani, dopóki nie reprezentujemy każdego”, napisała Montse Sampere w swojej petycji, pod którą do tej pory podpisało się prawie 115 tys. osób.

Za tą petycją poszły kolejne. Najbardziej spektakularna jest petycja avaaz, którą co sekundę podpisuje kolejna osoba, a sygnatariusze pochodzą ze wszystkich państw Unii.

Jej autorzy domagają się, nieco bardziej realistycznie niż Sampere, by PE zawiesił Korwin-Mikkego w prawach posła. I przypominają inne wypowiedzi polityka:

„Mając na uwadze pełne nienawiści wypowiedzi polskiego europosła Janusza Korwin-Mikkego na temat kobiet i imigrantów oraz wykonanie przez niego nazistowskiego salutu w sali obrad, apelujemy o zawieszenie go w prawach posła. Czyny, których się dopuścił, nie tylko naruszają regulamin Parlamentu, ale także urągają wartościom etycznym całej Unii Europejskiej, których Parlament Europejski ma obowiązek strzec.”

(W czasie gdy powstawały ostatnie dwa akapity tego tekstu, petycję podpisało 2 tys. osób)

Słowa polskiego europosła były szeroko komentowane w zagranicznej prasie, a wczoraj Janusz Korwin-Mikke wystąpił w brytyjskim programie telewizyjnym „Good Morning Britain”. Po tym, jak gość powtórzył swoje tezy dotyczące inteligencji kobiet prowadzący program Piers Morgan nie wytrzymał: „Dyskryminujesz kobiety w Międzynarodowym Dniu Kobiet. Jesteś obrzydliwą, szowinistyczną świnią”. I dodał, że Korwin-Mikke jest najlepszą reklamą Brexitu, jaką kiedykolwiek widział.

Wyrzucą hejtera?

To mało prawdopodobne. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani ogłosił, że wszczyna śledztwo w sprawie wypowiedzi Korwin-Mikkego. Przewodniczący powołał się na artykuł 11 regulaminu PE:

„W debatach parlamentarnych posłowie wystrzegają się wypowiedzi lub zachowania o charakterze zniesławiającym, rasistowskim czy ksenofobicznym”.

Polskiemu politykowi grozi nagana, utrata diety poselskiej na utrzymanie (przez okres od 2 do 30 dni) lub zawieszenie uczestnictwa w całości lub części prac PE na okres od 2 do 30 dni (ale z wyłączeniem głosowania). A to oznacza znowu karę finansową – poseł nie dostanie dniówki w czasie, gdy jest zawieszony.

Poseł może otrzymać również zakaz reprezentowania Parlamentu podczas delegacji międzyparlamentarnych, na konferencjach, na forach międzyinstytucjonalnych.

Kary można podwoić, jeżeli członek PE narusza regulamin kolejny raz.

Gdy naruszenie jest poważne, poseł może zostać odwołany z funkcji, które pełni w PE np. funkcji wiceprzewodniczącego, przewodniczącego komisji itp.

Znany z Hitlera

Wysokość sankcji za mowę nienawiści w PE Janusz Korwin-Mikke zawdzięcza samemu sobie. To właśnie po jego wystąpieniach PE podniósł wysokość kar finansowych i wydłużył okres wyłączenia posła z prac parlamentu. Do grudnia 2016 r. można było zawiesić posła na maksymalnie 10 dni (a tym samym pozbawić go 10 dniówek). Teraz limit to 30.

W lipcu 2016 r. szef partii Wolność porównał przyjeżdżających do Europy uchodźców do szamba. W 2015 r. podniósł rękę w hitlerowskim geście i powiedział „Jedna Rzesza, jeden naród, jeden bilet”. A wszystko to w odpowiedzi na propozycję ujednolicenia cen przejazdów w UE. Za obydwa incydenty został ukarany, a przewodniczący PE postanowił zaostrzyć kary.


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Masz cynk?