'Nie życzymy sobie, by urzędnik partyjny mówił nam, na jakie zajęcia mamy wysyłać dzieci. Skoro podjęliśmy z dyrekcją decyzję, że zajęcia mają się odbyć, to żaden kurator nie będzie nam tego zabraniał" - mówił przedstawiciel rodziców podczas obywatelskiego wysłuchania zorganizowanego przez 4 partie opozycyjne. PiS się zawahał czy czeka na większość?
W środę 8 grudnia 2021 w Sejmie ma się odbyć drugie czytanie nowelizacji ustawy o prawie oświatowym, czyli tzw. Lex Czarnek. Jak powiedziała OKO.press posłanka KO Katarzyna Lubnauer, widnieje ono nawet w porządku obrad Izby jako sprawozdanie komisji edukacji, gdzie miało się odbyć pierwsze czytanie. Rzecz jednak w tym, że w porządku obrad komisji edukacji tego punktu nie ma. Podobno PiS boi się, czy z powodu absencji w swoich szeregach komisja poprze projekt.
Zdaniem Lubnauer PiS może też wahać się, czy wprowadzać właśnie teraz projekt, który wprowadza centralizację w zarządzaniu oświatą w tak drastycznej skali. Partia Kaczyńskiego zawsze podkreślała, że chce oddać edukację dzieci w ręce rodziców, tymczasem Lex Czarnek daje pełnię władzy kuratorom. "Nawet w klubie PiS część osób może uznać, że to przesada" - mówi nam Lubnauer.
Faktycznie Lex Czarnek daje prawo kuratorom do cenzury zajęć dodatkowych oraz wyposaża ich w znaczne uprawnienia przy powoływaniu, a zwłaszcza odwoływaniu niepokornych dyrektorów/ek. Do tego Lex Wójcik (z inicjatywy wiceministra sprawiedliwości) wprowadza sankcje karne dla dyrektorów za „niedopełnienie obowiązków w zakresie opieki lub nadzoru nad małoletnim”. A to tylko część nowelizacja, przeciwko której od końca sierpnia protestuje “Wolna Szkoła”, która stanowi bezprecedensową wspólną inicjatywę ponad 100 organizacji społecznych, najważniejszych związków samorządowych, stowarzyszenia dyrektorów szkół i związków nauczycielskich (w tym ZNP).
W obronę szkoły przed Lex Czarnek ruchowi "Wolna szkoła" udało się wciągnąć polityków i polityczki. W poniedziałek, 6 grudnia 2021 cztery cztery opozycyjne kluby parlamentarne zorganizowały wspólnie wysłuchanie społeczne, rzecz bez precedensu w działaniach polskiej opozycji.
Koalicja Obywatelska, Lewica, PSL-KP oraz Polska 2050 połączyły siły, żeby przeprowadzić publiczną, merytoryczną debatę o tym, czym grożą zmiany w szkolnictwie i nauczaniu, które forsuje MEiN i rząd PiS.
Polityczki i politycy opozycji zapewnili, że złożą wniosek o odrzucenie nowelizacji Lex Czarnek. “Nie składamy broni. Pierwszą rzecz, którą chcemy zrobić, to zmuszenie marszałek Sejmu do tego, by ta ustawa nie była debatowana już w tym tygodniu, tylko dać jej przynajmniej ustawowe 14 dni” - zapewniała posłanka i była minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas - “Walczymy o młodych ludzi, o ich przyszłość”.
Organizatorki "Wolnej szkoły" rozesłały posłom i posłankom apel o zablokowanie zmian w edukacji. Na 8 grudnia o 17.00 planują też protest pod Sejmem.
Uczestnictwo w wysłuchaniu zgłosiło ponad 150 osób. Wśród nich nauczyciele/ki, dyrektorzy/ki oraz rodzice i uczniowie/uczennice. Podczas dwuipółgodzinnego spotkania pojawiła się nie tylko krytyka reformy Czarnka, ale też osobiste doświadczenia społeczności szkolnych, które już dziś dotykają te zmiany na zasadzie tzw. efektu mrożącego.
Głos zabrali m.in. Sławomir Broniarz, prezes ZNP, prezes OSKKO Marek Pleśniar oraz nauczyciel roku 2018 Przemysław Staroń, który powiedział: “Mamy prawo być wypalonymi. Nikt nie wychowywał nas do czasów, w których trzeba być herosem moralnym. I dlatego dziękuję, że nam wszystkim wciąż się chce”.
Spotkanie otworzyła Krystyna Szumilas: “Cieszymy się, że w tak krótkim czasie, tak duża liczba osób zaangażowała się w ten projekt. To będzie silny głos, który dotrze do ministra edukacji i pani marszałek Witek, aby co najmniej spowolnić prace nad tym projektem i zastanowić się, czy chcemy wolnej i demokratycznej szkoły, czy też szkoły spętanej cenzurą, w której o wszystkim decydują politycy”.
Posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poinformowała, że wysłane do MEiN zaproszenie do udziału w wysłuchaniu pozostało bez odpowiedzi. Dodała, że “wszyscy opowiadamy się po stronie szkoły wolnej i otwartej na różnorodność i wiedzę, nie tylko taką, która podoba się władzy”.
Podobnie mówił Michał Gramatyka z klubu Polska 2050.
Wiceprezydentka Warszawy Renata Kaznowska w imieniu samorządów lokalnych sprzeciwiła się zmianom. Uznała, że reformy “cofają Polskę do głębokiego PRL”.
W Warszawie mieszka 270 tysięcy uczniów/uczennic i wychowanków/ek przedszkoli, 31 tysięcy nauczycieli/ek w 900 placówkach oświatowych. Stolica walczy z ogromnymi brakami kadrowymi - potrzebnych jest 2 tysiące nauczycieli/ek, a ponad 5 tys. to osoby już w wieku emerytalnym.
“Tylko w Warszawie na oświatę w przyszłym roku przeznaczamy ponad 5 mld złotych, a subwencja z budżetu to raptem 2,5 mld. Nie starcza nawet na pensje” - mówiła Kaznowska. Te problemy nakładają się na wyzwania, które stawia przed oświatą pandemia i wywołane nią kryzysy psychiczne uczniów i uczennic.
Szkołę Czarnka do szkoły z PRL porównała również Iga Kazimierczyk, jedna z organizatorek “Wolnej Szkoły”: “Część z obecnych na sali nie pamięta szkoły z tamtych czasów, ale to nie znaczy, że mamy brać udział w jej odtwarzaniu i inscenizacji, jak wygląda szkoła sterowana partyjnie”. Dodała, że wszystkie organizacje włączone w kampanię walczą dziś o dobro dzieci, a one nie są “workiem ziemniaków”, który można przerzucać między programami.
Analogie z czasami komunistycznymi widzi też Rafał Rudnicki, zastępca prezydenta Białegostoku. Według rządu ma być centralizacja i to minister edukacji podejmie decyzję za tych, którzy są najbliżej swoich szkół - rolę samorządowców przejmie partyjna centrala w Warszawie.
Zgodnie z deklaracjami ministra Czarnka, władzy chodzi o to, by to rodzice mieli decydujący głos w sprawie zajęć pozalekcyjnych. W rzeczywistości jednak według obecnych zasad do zorganizowania zajęć potrzebna jest zgoda rady rodziców, a według Lex Czarnek to kurator/ka ma podejmować decyzję. Katarzyna Lubnauer uważa, że może to zaniepokoić część posłów PiS, bo "kiedyś kto inny będzie sprawował władzę i może nie zgodzić się na jakąś katolicką organizację w świeckiej szkole".
Wg projektu dyrektor/ka musi wystąpić o zgodę na zaproszenie organizacji społecznej przynajmniej na dwa miesiące przed planowanymi zajęciami. To absurdalne usztywnienie oznacza, że szkoła nie może reagować na bieżące wydarzenia i problemy. W nowelizacji wprowadzono tu minimalne ustępstwo: jeśli kurator nie wyda decyzji w miesiąc, zajęcia mogą się odbyć. Wśród aktywistek i aktywistów edukacyjnych krąży nawet pomysł, by zasypać kuratoria wnioskami o organizację zajęć...
Podczas wysłuchania głos zabrał Olgierd Porębski, przedstawiciel rady rodziców podstawówki w Izabelinie pod Warszawą, która jednogłośnie podjęła uchwałę przeciw wdrożeniu Lex Czarnek. “Nie życzymy sobie, by urzędnik partyjny mówił nam, na jakie zajęcia mamy wysyłać dzieci. Skoro podjęliśmy z dyrekcją decyzję, że dane zajęcia mają się odbyć, to żaden kurator nie będzie nam tego zabraniał”. Dodał, że jako rada rodziców nie wyobrażają sobie sytuacji, w której dyrektor miałby zostać z tego powodu odwołany, a na jego miejsce miałby przyjść “jakiś partyjny funkcjonariusz”.
Na rozbicie wspólnoty szkolnej nowelizacją zwróciła uwagę Mirosława Nowak-Dziemianowicz, przedstawicielka Komisji Polityki Oświatowej PAN. Jej zdaniem szkoła rozwija nie tylko uczniów i uczennice, ale również nauczycieli i nauczycielki oraz rodziców, a ich relacje między sobą i z władzami oświatowymi powinny być oparte na współpracy i współodpowiedzialności.
Wspomniała też o niepokojącym zapisie w nowelizacji ustawy, wedle którego szef MEiN, pod pretekstem sprawozdań dla ZUS, może mieć wgląd we wrażliwe dane nauczycieli/ek przebywających na zwolnieniach lekarskich, łącznie z rozpoznaniem lekarskim choroby.
Alicja Pacewicz, jedna z inicjatorek “Wolnej Szkoły”, trzymając w ręku czerwoną ekierką (symbol kampanii) wymieniła trzy punkty. Pierwszy to ograniczenie kompetencji samorządów ze złamaniem konstytucyjnej zasady pomocniczości i decentralizacji władzy publicznej, w tym uznaniowe przyznawanie przez ministra dotacji celowych, bez pytania o zdanie samorządu.
Druga to zastraszenie kadry szkolnej. “Już teraz coraz więcej świetnych nauczycieli/ek odchodzi z pracy, bo, jak mówią, nie chcą już legitymizować tego systemu”.
Trzecia kwestia to uczniowie i uczennice - “Chcę, by młodzież czytała Kafkę, czy »Inny świat«, a nie przeżywała to na własnej skórze”. Na koniec Pacewicz zaapelowała, by już teraz politycy zaczęli prowadzić ponadpartyjne rozmowy ze społeczeństwem obywatelskim, jak powinna wyglądać polska szkoła. “Bo wcześniej czy później to się przyda”.
Głos zabrała Anna Maziarska, która kilka miesięcy temu zdawała maturę: “Odkąd pamiętam żyję w UE i ,jak chcę wierzyć, żyję w wolnym państwie. O kontroli, zastraszaniu, centralnym zarządzaniu w latach 80-tych opowiadał mi tata. Sama jestem już na studiach, ale martwię się o młodszą siostrę i o osoby, które będą szły do szkół. Edukacja wolna i niezależna nam się należy”. Dodała, że w polskiej edukacji nie tylko nie ma miejsca na Lex Czarnek, ale również na samego ministra edukacji.
“Jako osoba, która jest nieheteronormatywną kobietą i mieszka w Polsce jako Polko-Białorusinka, nie uważam, żeby minister Czarnek nas reprezentował. To osoba mizoginistyczna, homofobiczna, nienawistna i chce rozwalić polską edukację. Nie mogę się na to zgodzić” - stwierdziła Anna Maziarska.
Justyna Nakielska z Kampanii Przeciw Homofobii ironicznie podziękowała Czarnkowi za to, że jego nowelizacja zjednoczyła tak wiele środowisk. Następnie zacytowała kilka skandalicznych wypowiedzi szefa MEiN o osoba h LGBT i przytoczyła alarmujące statystyki; 39 proc. młodzieży LGBT ukrywa w szkole swoją tożsamość. Tylko 18 proc. młodzieży uważa, że szkoła przedstawia społeczność LGBT w pozytywny bądź zrównoważony sposób. “Co to oznacza dla młodej osoby LGBT? Że jej tam po prostu nie ma”.
Zuzanna Karcz, również studentka z Dąbrowy Górniczej, dodała, że dziś szkoła potrzebuje przede wszystkim przeciwdziałania przemocy i zwróciła się z prośbą do polityków/ek obecnych na wysłuchaniu, by wspierać nauczycieli/ki niezależnie od tego, czy Lex Czarnek wejdzie w życie, czy nie, bo efekt mrożący widać już dziś i coraz większa część środowiska szkolnego zaczyna się bać.
“Gdyby nie edukacja obywatelska, to nie byłoby mnie na studiach, ale nie byłabym też tu dziś z państwem. Gdyby nie to, że w mojej szkole były NGO-sy, które prowadziły zajęcia o tym, jak obywatele/ki mogą włączyć się w życie parlamentu, to pewnie dziś nie miałabym odwagi, żeby przed państwem stanąć - mówiła - A gdybym przeszła przez szkołę ministra Czarnka, to może w ogóle nie miałabym wiedzy o społeczeństwie”.
Edukacja
Opozycja
Przemysław Czarnek
Ministerstwo Edukacji i Nauki
dyrektorzy
edukacja
głosowanie
Koalicja Obywatelska
kuratorzy
lewica
Lex Czarnek
nauczyciele
Sejm
uczniowie
Wolna Szkoła
Dziennikarka i badaczka. Zajmuje się tematami wokół praw człowieka, głównie migracjami i uchodźstwem. Publikowała reportaże m.in. z Lampedusy, irackiego Kurdystanu czy Hiszpanii. Przez rok monitorowała sytuację uchodźców z Ukrainy w Polsce w ramach projektu badawczego w Amnesty International. Laureatka w konkursie Festiwalu Wrażliwego. Współtworzy projekt reporterski „Historie o Człowieku".
Dziennikarka i badaczka. Zajmuje się tematami wokół praw człowieka, głównie migracjami i uchodźstwem. Publikowała reportaże m.in. z Lampedusy, irackiego Kurdystanu czy Hiszpanii. Przez rok monitorowała sytuację uchodźców z Ukrainy w Polsce w ramach projektu badawczego w Amnesty International. Laureatka w konkursie Festiwalu Wrażliwego. Współtworzy projekt reporterski „Historie o Człowieku".
Komentarze