Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji uznała reportaż "(Nie)czyste teorie" za nierzetelny. To polityczna presja nie tylko na TVN, ale też na inne media, które nie podzielają entuzjazmu dla ustaleń podkomisji smoleńskiej Macierewicza i chcą otwarcie o tym mówić

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) uznała, że wyemitowany 11 października 2016 r. w TVN24 reportaż „(Nie)czyste teorie” Piotra Świerczka nierzetelnie przedstawił teorie tłumaczące katastrofę prezydenckiego Tupolewa, nad którymi pracują eksperci Antoniego Macierewicza. Uchwała KRRiT mówi, że dziennikarski materiał naruszył art. 12 ust. 1 Prawa prasowego. Zgodnie z nim, dziennikarz ma obowiązek „zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło”.

„O katastrofę smoleńską od lat toczy się spór, również polityczny. Istnieją w tej sprawie różne stanowiska i poglądy” – mówi OKO.press mec. Krzysztof Pluta, ekspert od prawa prasowego.

„W związku z tym, uchwałę rady odczytuję jak pogrożenie palcem wszystkim mediom, które nie podzielają w tej sprawie zdania, które lansuje podkomisja smoleńska Antoniego Macierewicza. Moim zdaniem KRRiT powinna była wstrzymać się w tym przypadku od głosu”.



Presja na media

Mec. Pluta zastrzega, że trudno mu jednoznacznie wypowiadać się na temat zasadności uchwały KRRIT, ponieważ nie zna źródeł, z których korzystali autorzy reportażu TVN. Można odnieść wrażenie, że w ten sposób Rada wywiera presję na media. Po co?

„Po to, by pewnych tematów nie przedstawiały albo przedstawiały je tylko w jeden określony sposób.

Niepokoi mnie to tym bardziej, że mamy tu do czynienia ze stanowiskiem regulacyjnego organu państwa” – mówi Pluta.

Uchwała KRRiT nakazuje spółce TVN SA „zaniechanie działań polegających na niedochowaniu należytej rzetelności i staranności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów podczas prezentowania materiałów objętych tematem audycji”. Jednak, póki co, uchwała KRRIT do niczego TVN nie obliguje. Jest to bowiem akt wewnętrzny, na podstawie którego przewodniczący Rady może nakazać stacji telewizyjnej przestrzeganie prawa prawa prasowego. To zresztą KRRiT zrobiła.

W świetle uchwały KRRiT staje się niejasne, na ile Rada respektuje zapisy zawarte w ustawie o radiofonii i telewizji. Mowa o art. 6 ust. 1, który mówi, że KRRiT „stoi  na  straży  wolności  słowa”, a także „zapewnia otwarty i pluralistyczny charakter radiofonii i telewizji”. Tymczasem mamy do czynienia z sytuacją, w której przed TVN pojawia się groźba sankcji za to, że wyemitował materiał niezgodny z wersją katastrofy smoleńskiej oficjalnie lansowaną przez rządzącą opcję polityczną.

Nagonka na TVN

Swoją opinią KRRiT dołączyła do ataku na TVN. Rada podała, że w 2016 r. otrzymała 12,1 tys. skarg i wniosków o cofnięcie koncesji kanałom TVN i TVN24. „Jednobrzmiące petycje zawierały odniesienia do materiałów prasowych opublikowanych w latach 2010-2016 na portalach internetowych, których autorzy wskazywali na przypadki nierzetelnych informacji podawanych na antenie programów TVN i TVN24” – napisała KRRiT.

Jak podają Wirtualne Media, wzór apelu został zamieszczony we wrześniu 2016 r. w serwisie Citizengo.org przez osobę posługującą się nickiem Anita Zaplatka. Czytamy w niej, że „programy informacyjne telewizji TVN są zmanipulowane, wprowadzają widza w błąd, niejednokrotnie podawane są w nich jako fakty, zdarzenia zmyślone, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, wiele niewygodnych dla poprzedniej ekipy rządzącej a obecnej opozycji faktów i zdarzeń jest przemilczanych”.

W petycji podano dziewięć linków do tekstów, m.in. z portali wPolityce.pl i Niezalezna.pl. Do tej pory podpisało ją 36384 osób



Co można było zobaczyć w reportażu TVN?

„Przyczyną dramatu była eksplozja” – mówi z offu Antoni Macierewicz. Na ekranie oglądamy komputerową animację rozpadającego się samolotu, którego skrzydło i kadłub rozrywają kolejne wybuchy. Ale dziennikarz zadaje  trzeźwe pytanie: jak nagrały się ostatnie chwile w kabinie, skoro rejestratory znajdują się w części ogonowej, którą – według  symulacji – urwało jeszcze przed upadkiem?

Podobnych nieścisłości w rekonstrukcji tragicznych wydarzeń przygotowanej przez ekspertów Macierewicza jest więcej. I reportaż trafnie je punktuje. Zasadnicza część materiału skupia się na wskazaniu merytorycznych – w tym matematycznych – błędów, przemilczeń i nieścisłości dotyczących m.in.:

  • obliczania siły niezbędnej do rozerwania kadłuba samolotu za pomocą ładunków wybuchowych;
  • obliczeń mających udowodnić, że uderzenie skrzydłem w brzozę nie miało żadnego znaczenia dla wypadku;
  • nie uwzględnianiu przez ekspertów tego, że kadłub Tupolewa kilkakrotnie zahaczał o drzewa zanim uderzył w brzozę;
  • obliczania powierzchni utraconego skrzydła;
  • rzekomego rozpylenia przez Rosjan mgły, która miała pomóc przy tuszowaniu śladów zamachu;
  • nieuwzględniania wyliczenia, które mówi, że do zamachu potrzebne byłoby 60 kg trotylu ukrytego w samolocie, co jest nierealne (samolot był sprawdzany pirotechnicznie przed wylotem, a taka ilość materiału wybuchowego z pewnością nie uszłaby uwadze kontrolerów).

Jak widać – dużo tego. A na pewno za dużo jak na grono badaczy, które uporczywie lansuje tezę, że Lech Kaczyński i inni pasażerowie zginęli w zamachu, a nie w „zwykłym” wypadku lotniczym.

W reportażu wystąpił były członek grona ekspertów Macierewicza – Michała Jaworskiego. Opuścił grono badaczy zamachu Macierewicza, gdy zmanipulowano treść jego ustaleń.

„Dwa wstrząsy, o których mówiłem, zamieniły się w dwa wybuchy, a potem w trzy – komentuje – A potem liczba tych wybuchów była dopasowywana  do aktualnej sytuacji”.

KRRiT bywa krytyczna względem „reżimówki”

KRRiT składa się z pięciu osób. Witolda Kołodziejskiego na stanowisko przewodniczącego i Elżbietę Więcławską-Sauk powołał 22 lipca 2016 r. Sejm. Dwóch innych członków – Andrzeja Sabatowskiego i Janusza Kaweckiego – wyznaczył prezydent Andrzej Duda we wrześniu 2016. Z kolei Teresę Bochwic powołał do KRRiT Senat 22 lipca 2016 r.

KRRiT bywa krytyczna także wobec mediów publicznych. W lutym 2017 r. Rada upomniała szefa telewizji publicznej Jacka Kurskiego w związku z serią materiałów o organizacjach pozarządowych, które wyemitowano w Wiadomościach TVP.

„Krytyczna ocena sposobu funkcjonowania i finansowania fundacji przedstawiona została przez pryzmat związków personalnych i powiązań rodzinnych, co z kolei dało podstawę do dalszych domniemań o wzajemnym wspieraniu się bez zwracania uwagi na potrzeby społeczne i zadania stawiane tego rodzaju organizacjom” – napisała KRRiT w liście skierowanym do Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych.

Był to list, a nie uchwała, jak w przypadku materiału TVN.


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!