To pierwszy sygnał z obozu PiS świadczący o woli zastosowania się do orzeczenia TSUE w sprawie powrotu wszystkich "przymusowo emerytowanych" sędziów do SN. Leszek Mazur, przewodniczący KRS ogłosił, że Rada wstrzymuje przesłuchania kandydatów na nowych sędziów. To niewątpliwie krok, który powinni byli podjąć. Ale z pewnością krok niewystarczający

We wtorek 30 października 2018 po południu Leszek Mazur, przewodniczący nowej Krajowej Rady Sądownictwa ogłosił, że wstrzymane zostają przesłuchania na nowych sędziów Sądu Najwyższego. Decyzję tę podjęto w ramach zastosowania się KRS do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE.

TSUE uznał, że przepisy nowej ustawy o SN o przechodzeniu w stan spoczynku sędziów powyżej 65. roku życia mogą być niezgodne z prawem UE, tak jak wskazuje na to Komisja. Postanowienie o zabezpieczeniu, które Trybunał wydał 19 października, stanowi, że:

  • wszyscy sędziowie, którzy przeszli w stan spoczynku, powinni zostać przywróceni do orzekania w Sądzie Najwyższym,
  • że nie można w stosunku do nich nie stosować przepisów ustawy o SN, które obowiązywały przed 3 kwietnia 2018 roku,
  • że Pierwsza Prezes SN Małgorzata Gersdorf jest Pierwszą Prezes SN,
  • że nie można mianować nikogo na stanowisko Prezesa SN ani osoby kierującej pracami SN, aż do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał Sprawiedliwości.

Jednocześnie Trybunał nałożył na wszystkie organy władzy obowiązek dołożenia starań, by wszyscy sędziowie SN, których dotyczyły kwestionowane przepisy, mogli pełnić swoje funkcje w taki sam sposób, jak przed 3 kwietnia 2018. Postanowienie nakazuje też organom wstrzymanie się od powoływania nowych sędziów w miejsce „przymusowo emerytowanych” sędziów Sądy Najwyższego oraz wstrzymanie się od powoływania nowego Pierwszego Prezesa SN.

Co robi KRS i czy to wystarczy?

KRS odczytuje to wezwanie Trybunału bardzo wąsko – jako niepowoływanie nowych sędziów. Leszek Mazur ogłosił, że po prostu wstrzymują wezwania na przesłuchania kandydatów:

„Nie będziemy nikogo wzywać i nie będziemy nic robić i w ten sposób zastosujemy się do postanowienia TSUE. Jak oczekuje się od nas żebyśmy wstrzymali działania, to je wstrzymujemy, czyli nic nie robimy”.

KRS nie zamierza zajmować formalnie stanowiska.

Takie działanie jednak może okazać się niewystarczające, skoro postanowienie TSUE wyraźnie mówi o przywróceniu sędziów do pracy. Jak wskazywał w rozmowie z OKO.press rzecznik SN sędzia Michał Laskowski, jeśli do Izby Cywilnej mieliby wrócić wszyscy „emerytowani” sędziowie, to razem z sędziami nowo powołanymi ich liczba przekroczy liczbę regulaminową.

Jak PiS do tej pory komentował orzeczenie TSUE?

Oświadczenie KRS jest mimo wszystko pierwszym oficjalnym stanowiskiem jakiegokolwiek konstytucyjnego organu (we władzy PiS) w sprawie zastosowania się do orzeczenia TSUE. Do tej pory wszystkie deklaracje ze strony polityków PiS ograniczały się do stwierdzeń, że „orzeczenie jest analizowane” i „zajmiemy stanowisko w jego sprawie”. W najlepszym wypadku, ponieważ szef Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski dzielił się przemyśleniami w rodzaju „przecież prawo nie działa wstecz”, a Jarosław Gowin (jeszcze we wrześniu) sugerował, że Polska będzie ignorować orzeczenie TSUE, jeśli miałoby ono polegać na usankcjonowaniu zawieszania ustawy o SN.

Tymczasem mijały kolejne dni, a Polska ma zaledwie miesiąc na poinformowanie Komisji Europejskiej o wszystkich środkach, jakie podejmuje w celu pełnego zastosowania się do orzeczenia. Sygnały dochodzące z Polski były na tyle mętne, że 24 października 2018 prezes TSUE Koen Lenaerts stwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że „państwo, które nie jest gotowe do dalszego podporządkowywania się orzeczeniom TSUE, wpisuje się w proces podobny do brexitowego, w proces wyjścia”.

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o polityce i mediach. Prowadzi relacje LIVE w mediach społecznościowych.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym