20 sierpnia 2020

Ksiądz Boniecki, rabin Schudrich i 10 innych szacownych postaci podpisało poręczenie dla Margot

Paula Sawicka, jedna z inicjatorek poręczenia za aresztowaną aktywistkę Margot, mówi OKO.press: "Marek Edelman wbijał nam do głów, że trzeba być ze słabymi, że niezależnie od tego, kim jest bity, trzeba z nim być i nie wolno się tego bać"

"W sytuacji coraz większej nagonki na osoby nieheteronormatywne w Polsce uzasadnione są obawy o bezpieczeństwo osadzonej w areszcie aktywistki, a także o jej stan psychiczny.

Głos w sprawie zabrało już wiele środowisk i wiele osób uznało, że ich moralnym obowiązkiem jest pomoc Margot, dla której areszt może być traumatycznym doświadczeniem"

- piszą duchowni, profesorowie, naukowcy, opozycjoniści z czasów PRL podpisani pod poręczeniem dla Margot. Niżej publikujemy rozmowę z inicjatorkami poręczenia.

Przypomnijmy: 7 sierpnia sąd zdecydował o 2 miesiącach aresztu dla Margot, aktywistki LGBT oskarżonej o atak na furgonetkę Fundacji Pro Prawo do Życia. Działania prokuratury zostały przez wielu odebrane jako szykany i kolejny element nagonki na środowisko LGBT. W dniu, w którym Margot miała być zatrzymana grupa osób próbowała do tego nie dopuścić.

OKO.press było na miejscu od momentu blokady zatrzymania Margot pod siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii aż do rozbijania przez policję pikiety solidarnościowej w nocy pod komendą na Wilczej.

Rozmawialiśmy z uczestnikami, interweniującymi posłankami, uchwyciliśmy między innymi moment, kiedy Margot próbuje oddać się w ręce policji (bezskutecznie), oraz to, co działo się na Krakowskim Przedmieściu – aresztowanie Margo, blokadę samochodu i brutalne zatrzymania uczestników. Całą relację na żywo znajdziecie tutaj.

Teraz za Margot poręcza kilkanaście powszechnie szanowanych osób.

7 sierpnia 2020 r., na mocy decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie, tymczasowo aresztowano aktywistkę LGBT - Margot. O tymczasowy areszt wnioskowała prokuratura, uzasadniając swój wniosek obawą ucieczki, ukrywania się bądź ponowne popełnienie zarzucanego czynu przez podejrzaną. Wywołało to szeroką debatę publiczną o prawach osób nieheteronormatywnych i metodach działania na rzecz równości. Według prawa, areszt tymczasowy nie jest karą, a środkiem zapobiegawczym - bardzo dotkliwym i wymagającym rzetelnego uzasadnienia. Wszak pozbawia się człowieka wolności, choć wedle prawa wciąż jest niewinny. Warto podkreślić, że prokuratura nie zaprzecza, że przez ponad miesiąc między popełnieniem czynu, a aresztem, Margot stosowała się do zasad pierwotnie zastosowanego środka zapobiegawczego w postaci dozoru policyjnego.

Sprawa aktywistki dotyczy incydentu z czerwca 2020 r. z ciężarówką Fundacji Pro – Prawo do Życia jeżdżacą po Warszawie z hasłami łączącymi pedofilę z osobami LGBT. Na filmie z tego zdarzenia upowszechnianym przez TVP Info widać próbę odebrania przez Margot telefonu osobie mającej być wolontariuszem Fundacji. Kilka osób dobiega do Margot i wywiązuje się szamotanina. Wcześniej prawdopodobnie miało miejsce zamalowanie tablic z hasłami. Informacje dotyczące szczegółowych zarzutów nie są jawne.

Areszt tymczasowy to ostateczny środek zapobiegawczy. Powinien być stosowany tylko jeśli jest pewność dotycząca spełnienia przesłanek kodeksu postępowania karnego. Czy rzeczywiście w tym przypadku istniało realne zagrożenie mataczenia, jeśli nagrania z wydarzenia dostępne są w Internecie? Czy istnieje zagrożenie, że Margot się nie stawi, skoro nie było wcześniej problemów? Czy istnieje realne zagrożenie ponownego popełnienia czynu? Jakie argumenty za tym przemawiają?

Pełnomocnicy Margot złożyli zażalenie na postanowienie sądu okręgowego, który przychylił się do wniosku prokuratury.

Pozostawiając ocenę incydentu z ciężarówką sądowi, który dysponuje materiałem dowodowym, wiele osób oburzyło zastosowanie wobec Margot tak radykalnego środka zapobiegawczego.

W sytuacji coraz większej nagonki na osoby nieheteronormatywne w Polsce uzasadnione są obawy o bezpieczeństwo osadzonej w areszcie aktywistki, a także o jej stan psychiczny. Głos w sprawie zabrało już wiele środowisk i wiele osób uznało, że ich moralnym obowiązkiem jest pomoc Margot, dla której areszt może być traumatycznym doświadczeniem.

Jedną z form pomocy jest poręczenie za nią, by sąd - rozpatrując zażalenie na postanowienie o areszcie tymczasowym - otrzymał dodatkowy argument za przywróceniem wolności. O takim poręczeniu, którego udziela >>osoba godna zaufania<<, mówi art. 272 Kodeksu postępowania karnego.

Za Margot poręczyli:

Halina Bortnowska-Dąbrowska, była redaktorka Miesięcznika Znak. Współzałożycielka Hospicjum w Nowej Hucie. Posiada długoletnie doświadczenie w pracy z więźniami, Magister Filozofii (etyka) na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Ks. Adam Boniecki, emerytowany redaktor naczelny “Tygodnika Powszechnego”

Ks. Michał Jabłoński, duchowny ewangelicko-reformowany

Ewa Jassem, profesor zwyczajny Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Katedry i Kliniki Pneumonologii

Jacek Jassem, profesor zwyczajny Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek-korespondent PAU i Academia Europea

Maria Janina Komorowska-Tyszkiewicz (Maja Komorowska), profesor Akademii Teatralnej, członek Rady Prymasowskiej, w stanie wojennym zaangażowana w Komitet Pomocy Internowanym, wizytowała więzienia.

Sylwia Poleska-Peryt, anglistka, nauczycielka. W PRL była w opozycji i była więźniem politycznym oraz osobą represjonowaną z powodów politycznych.

Paula Sawicka, psycholożka i działaczka społeczna. W PRL - w opozycji demokratycznej. W wolnej Polsce działa na rzecz społeczeństwa obywatelskiego.

Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski.

Jacek Taylor, w latach 70 i 80 XX wieku, jako adwokat zajmował się obroną więźniów politycznych, a wiosną 1989 roku uczestniczył w pracach Okrągłego Stołu w Zespole reformy Prawa i Sądów.

Ks. Alfred Marek Wierzbicki, duchowny rzymsko-katolicki, pracownik naukowo-dydaktyczny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Stanisław Wojciechowicz, pierwszy reformowany rabin Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, w Synagodze Ec Chaim. Wiceprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów.

(opisy poręczycieli za ich własnym oświadczeniem)

Poręczenie dla Margot. Niezależnie od tego, kim jest bity, trzeba z nim być

OKO.press rozmawia z inicjatorkami poręczenia dla aktywistki.

Paula Sawicka: Pomysł powstał z nawyku. Od dziesiątków lat działam w obronie osób aresztowanych bez dostatecznego uzasadnienia. Areszt to środek zapobiegawczy stosowany, by uniemożliwić matactwo - uzasadnienie aresztu dla Margot jest tajne, ale w mojej ocenie nie było powodów do aresztowania. Dwumiesięczny areszt jest również niewspółmiernym środkiem represji wobec zagrożenia karą, jaka jej grozi.

Pojawiają się opinie polityków obozu władzy, że Margot jest agresywną, groźną terrorystką. Nie zgadzam się z nimi.

To jest jedna z zasad państwa prawa i bezpieczeństwa prawnego obywateli - by nie stosować aresztu jako formy represji.

Katarzyna Batko-Tołuć: Problem z poręczeniem polega na tym, że osoba osadzona w areszcie musi przyjąć do wiadomości, że ktoś chce za nią poręczyć i przyjąć treść poręczenia, że będzie stawiać się na każde wezwanie władz. Kontakt z Margot był utrudniony, dlatego rzecz się opóźniała.

Ta sprawa jest bardzo głośna, ale stanowi tylko drastyczny przykład niebezpiecznego zjawiska nadużywania aresztów w Polsce. Prokuratorzy łatwo sięgają po ten wyjątkowy środek, a sądy prawie zawsze wyrażają zgodę.

Co to znaczy, że pomysł powstał z nawyku?

Paula Sawicka: Kiedy prowadziłam warszawskie biuro poselskie Unii Demokratycznej, a potem Unii Wolności [w latach 1991-1998 - red.], m.in. Jacka Kuronia i Bronisława Geremka, działaliśmy jak biuro interwencji. Korzystałam z autorytetu Marka Edelmana i Władysława Bartoszewskiego. Interweniowali w obronie przetrzymywanych bezpodstawnie w areszcie.

Oceny samego czynu mogły być dyskusyjne, ale areszt jako forma represji jest nieakceptowalny.

W grę wchodziły różne rozgrywki personalne, często na poziomie samorządu, ofiarą padali aresztowani, np. nie mogli wyjść na pogrzeb bliskiej osoby. Zwłaszcza nazwisko Kuronia przyciągało uwagę, z całego kraju trafiały do nas przypadki pokrzywdzonych. Kierowałam je także do ówczesnego RPO, współpracowałam z senackim Biurem Interwencji kierowanym przez Zofię Romaszewską.

Jestem ze szkoły Jacka Kuronia, który mawiał, że realizacja pomysłu należy do pomysłodawcy.

I ze szkoły Marka Edelmana, który nam wbijał do głów, że trzeba być ze słabymi, że niezależnie od tego, kim jest bity, trzeba z nim być i nie wolno się tego bać.

Wśród osób poręczających niemal połowa to osoby duchowne.

Paula Sawicka: Trochę samo tak wyszło. Chodziło o osoby z autorytetem, ale spoza naszej bańki aktywnych obrońców demokracji, znanych z protestów przeciwko łamaniu praw człowieka. Łatwo poprosić Agnieszkę Holland czy Adama Michnika, ale chcieliśmy mieć inne nazwiska. Jeden z pierwszych zaangażował się Michał Jabłoński, proboszcz parafii Ewangelicko-Reformowanej w Warszawie, podkreślając, że podpisuje poręczenie jako chrześcijanin (a nie proboszcz).

Zofia Romaszewska nie odpowiedziała na pytanie o poręczenie, dała do zrozumienia, że uważa areszt za uzasadniony. Gotowa była jednak interweniować, by Margot nie przebywała w męskim areszcie.

Trudno było przekonać pozostałych?

Zwracając się do kogoś daję mu szansę, żeby się zachował jak trzeba - na nikim niczego nie wymuszam, nie przekonuję, tylko daję szansę.

Paula Sawicka - w latach 70. i 80. uczestniczka opozycji demokratycznej, w latach 1991–1998 kierowała biurem stołecznych parlamentarzystów Unii Demokratycznej i Unii Wolności (w tym Jacka Kuronia i Bronisława Geremka). W latach 2004-2014 prezeska, potem wiceprezeska, obecnie przewodnicząca Rady Programowej stowarzyszenia przeciwko antysemityzmowi i ksenofobii "Otwarta Rzeczpospolita". Blisko przyjaźniła się z Markiem Edelmanem, wybitnym lekarzem, społecznikiem i opozycjonistą, ostatnim przywódca powstania w warszawskim Getcie. Autorka "I była miłość w getcie" i współautorka "Prosto się mówi jak się wie" - wyboru tekstów Edelmana.

Katarzyna Batko-Tołuć - współzakładała w 2003 roku, a następnie prowadziła do 2010 roku jako Prezeska – Sieć Obywatelską Watchdog Polska. Obecnie jest jej Dyrektorką Programową i wiceprezeską. Członkini Rady Społecznej przy RPO.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne