"Ksiądz wchodził nocą do jego łóżka i wkładał mu ręce w majtki. Prosił, żeby Jurek dał mu się tam potrzymać. Mówił, że to nie takie straszne, że najlepiej, żeby policzył wolno do dziesięciu. Inna zabawa to masturbacja. Lubił patrzyć wtedy na chłopaka, któremu do łóżka wpuszczał psa" - fragment książki Artura Nowaka o ofiarach księży i o dzieciach księży

„W takich historiach powracają te same motywy. Ksiądz ma łatwy dostęp do dziecka. Zna z konfesjonału jego sekrety. W ramiona księdza wpychają dziecko nieświadomi rodzice. Sprawcy typują ofiary z rodzin patologicznych, w których brakuje uczuć, pojawia się przemoc” – pisze Artur Nowak we wstępie do swojej nowej książki „Dzieci które gorszą”.

Premiera książki odbyła się 24 października. OKO.press objęło publikację patronatem.

Nowak pisze: „W Polsce o ofiarach pedofilii duchownych i o dzieciach księży i zakonników wciąż wiemy niewiele. Strategia Kościoła katolickiego nie zmienia się od lat: milczenie, a jak już trzeba coś powiedzieć – minimalizowanie problemu. Hierarchowie kalkulują, że jakoś to będzie. Mają przecież miliony wiernych, dobre relacje z rządzącymi, po co nagłaśniać skandale?

Ludzie nie chcą słuchać o krzywdach dzieci. Sprawę załatwia się po cichu. Poczucie  odpowiedzialności w rozumieniu polskich hierarchów sprowadza się do ochrony wizerunku instytucji. Mamy wytyczne, delegatów – chełpią się hierarchowie. Opisuję w tej książce, jak działają te wytyczne i sami delegaci.

Ponownie oddaję głos ofiarom, dzieciom księży, ich matkom. Niech mówią” – pisze Nowak.

Zapraszamy na spotkanie z autorem 6 listopada o godz. 18 w Kluboksięgarni Radio Telewizja przy ul. Andersa 29 w Warszawie. Z Arturem Nowakiem będzie rozmawiać prof. Stanisław Obirek, teolog, historyk, były jezuita.

Poniżej fragmenty tekstu o Jurku.


Jurek

Pierwszoplanowi bohaterowie tej historii to Jurek i ksiądz Kazimierz. Z matką Jurka rozmawiałem jako z ostatnim świadkiem tej tragedii. Życie jej nie rozpieszczało, okłamali ją wszyscy, jakby jej losy znaczyła jakaś klątwa. Dopiero po czasie dowiedziała się, że jej wybory i decyzje okazały się osią nieszczęść jej syna.

W takich historiach powracają te same motywy. Ksiądz ma łatwy dostęp do dziecka. Zna z konfesjonału jego sekrety. W ramiona księdza wpychają dziecko nieświadomi rodzice. Sprawcy typują ofiary z rodzin patologicznych, w których brakuje uczuć, pojawia się przemoc.

Swoją historię Jurek opowiada autorowi książki, kiedy ma już 30 lat. Rozmowa z nim ciągnie się przez wiele stron. Tu tylko niewielki jej skrót.

Ojciec bił Jurka pasem tak, że chłopak był fioletowy. Czasem trzeba było go wywieźć do ciotki, żeby ludzie nie widzieli siniaków. Miał pretensje do syna o wszystko. O to, że nie pamięta pór roku, że źle dodaje, że się śmieje, że jest smutny.

Skąd ta nienawiść? Młodszego brata nigdy przecież nawet nie tknął. To był tyran. Matki też nie oszczędzał. Kiedyś przyprowadził do domu kochankę. Chciał, żeby panie się zaprzyjaźniły. Nie mógł spokojnie zasnąć póki nie zrobił awantury.

Ksiądz był  kapelanem przy szpitalu. Przyjechał na wakacje. Na co dzień miał parafię we Włoszech. Jurek służył w szpitalu do mszy. Tak się poznali.

Chłopak miał mniej więcej dwanaście lat. Kiedyś po mszy ksiądz przywiózł Jurka i kolegę, też ministranta pod dom. Matka była akurat z psem na spacerze. Zaprosiła księdza na herbatę. Tak to się zaczęło. Od tego dnia, codziennie przyjeżdżał po południu, porozmawiać, wysłuchać jej żalów.

Ksiądz był nieśmiały, chciał pomóc

Mówił, że będzie składał Jurkowi pieniądze na mieszkanie. Wydawał się autentycznie przejęty jego losem. Nic nie wzbudziło podejrzeń matki. Nie musiał nawet specjalnie jej przekonywać. Przyszłość Jurka miała być świetlana, a matka dla dziecka zrobi przecież wszystko. Nawet jeśli będzie tęsknić.

Pedofilie są cierpliwi. Inwestują swój czas, uwagę i wyczekują momentu, kiedy opiekunowie dzieci mają do nich bezgraniczne zaufanie. To, że ubrani są w habity czy sutanny, ułatwia im zadanie.

To, co przeżył Jurek, wydaje się nieprawdopodobne. Wpadł z deszczu pod rynnę. W obcym kraju, daleko od domu, nie znając języka, przez wiele lat był zabawką zboczeńca, który mógł sobie na chłopcu do woli używać.

Ksiądz zabrał chłopaka do Włoch. Na początku był miły: kupował mu prezenty, zabierał na wycieczki. Dla maltretowanego dziecka to był raj, inny świat. Kiedy poczuł się pewniej, zażądał jednak zapłaty za swoją dobroć.

Na początku szukał dotyku. Uczył Jurka jeździć samochodem. Sadzał go sobie na kolana. Był podniecony. Dla prostego chłopaka, który „o tych sprawach” nie miał pojęcia, nie było to niczym zdrożnym. Ksiądz jednak się rozkręcał.

Wchodził nocą do jego łóżka i wkładał mu ręce w majtki. Prosił, żeby Jurek dał mu się tam potrzymać. Mówił, że to nie takie straszne, że najlepiej, żeby policzył wolno do dziesięciu. Inna zabawa to masturbacja. Lubił patrzyć wtedy na chłopaka, któremu do łóżka wpuszczał psa.

Tymi samymi rękami rozdawał komunię

Porankami Jurek obserwował jak tymi samymi rękoma ksiądz rozdawał komunię wiernym.

Jurek był dzieckiem. Nie znał języka, a dla Włochów z małej miejscowości ksiądz to przecież  osoba zaufania publicznego. Włosi, zwłaszcza ci na południu, to ludzie religijni. Ksiądz groził Jurkowi, że jak będzie niesforny, to odeśle go do Polski – do ojca kata.

Jeśli chodzi o pedofilię, pewnie nic mnie już nie zdziwi. Tu jednak mamy do czynienia z niewiarygodną wprost determinacją księdza, by posiąść ofiarę, i zabiegami wokół zbudowania bezpiecznej przestrzeni, gdzie mógłby bezkarnie używać sobie na chłopcu.

Pedofil potrafi być wytrwały. Wie, że budowanie relacji to proces, że trzeba wiele z siebie dać, by uwieść dziecko.

Gdyby nie był księdzem, nie miałby szans, żeby taki plan zrealizować. Ciekawe, ilu jeszcze takich Jurków ma ksiądz Kazimierz na sumieniu? Czy będą następni?

Jurek ma dziś 30 lat

Jurek ma dziś ponad trzydzieści lat. Do dziś woli budzić się sam. Dostaje furii, kiedy ktoś go wybudza, szturcha za ramię. Nie raz i nie dwa kiedy otwierał oczy widział księdza, który masturbował się nad jego łóżkiem lubieżnie spoglądając na chłopca.

Była kokaina, tułaczka po Mediolanie. Uratowała go kobieta i jego córka. Kiedy się urodziła zmienił swoje życie. Chciał księdzu Kazimierzowi wymierzyć sprawiedliwość. Sprawa się przedawniła.

„Jak wygląda twoja wiara? – Jestem buddystą. Sytuacja z księdzem miała wpływ na moją wiarę. W końcu był przedstawicielem Kościoła, w którym się wychowałem. Zacząłem czytać o inkwizycji, morderstwach katolików w Ameryce Południowej. Nauczyłem się prostej rzeczy: postanowiłem szukać odpowiedzi na pewne pytania poza sobą. Ludzie popełniają grzechy, spowiadają się i potem robią to samo. Tymczasem trzeba uważać, jak się postępuje, bo karma wraca. Praktykuję medytacje. Duchowość w człowieku
powinna być karmiona w dobry sposób, ale to nie oznacza, że trzeba się zwracać do istot pozaziemskich – mówi Jurek”.

„Przeszedłeś psychoterapię? – Tak. Chodzę ciągle. Mam problem z agresją. Mam niski limit cierpliwości. Łatwo staję się agresywny. Pracuję nad tym”.


Artur Nowak – prawnik, pisarz, publicysta i aktywista. Współpracuje z Fundacją „Nie lękajcie się” m.in.  nad mapą kościelnej pedofilii w Polsce. Reprezentuje ofiary księży w sądzie. Pisze dla OKO.press, „Krytyki Politycznej” i „Wyborczej”.

Jest autorem wydanego w 2018 r. zbioru wywiadów „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” (dającemu głos ofiarom księży pedofilów i egzorcystów) i powieści „Kroniki opętanej” (inspirowanej faktami opowieści o dziewczynce poddawanej egzorcyzmom).

24 października 2018 wyszła jego najnowsza książka o ofiarach księży i o dzieciach księży „Dzieci, które gorszą”, którą OKO.press objęło patronatem medialnym.

We wtorek 6 listopada o tej książce będzie rozmawiał z Arturem Nowakiem prof. Stanisław Obirek, teolog, historyk, były jezuita. Rozmowa odbędzie się o godz. 18 w Kluboksięgarni Radio Telewizja przy ul. Andersa 29 w Warszawie.



Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press