Może już pod koniec kwietnia będzie wiadomo, kto pokieruje zrujnowanym przez polityków wrocławskim Teatrem Polskim. Nikt z najważniejszych reżyserów czy doświadczonych dyrektorów teatrów nie stara się o jego dyrekcję. Jeśli komisja nie wybierze żadnego kandydata, dyrektora powoła marszałek województwa za zgodą ministra Glińskiego.

Teatr Polski we Wrocławiu był jeszcze 3,5 roku temu jedną z najważniejszych scen w Polsce, teatrem o międzynarodowej renomie. Dziś mało kto chce wziąć za niego odpowiedzialność – nikt z najważniejszych reżyserów czy doświadczonych dyrektorów teatrów nie stara się o jego dyrekcję.

Potencjalnych kandydatów odstrasza konflikt wewnętrzny, zrujnowany zespół i zniszczony repertuar, długi oraz niepewna sytuacja polityczna. Doprowadziły do takiej sytuacji niespełna trzy sezony dyrekcji Cezarego Morawskiego. Była ona od początku oprotestowana przez środowisko teatralne. Wspierali ją zaś lokalni politycy – zwłaszcza z PSL – oraz, jeszcze dłużej, PiS-owskie władze centralne.

Teatr Polski podlega władzom województwa, ale współprowadzony jest na podstawie specjalnej umowy przez resort kultury. Odwołanego w listopadzie 2018 Morawskiego – do czasu – bronił minister Gliński. PiS-owski wojewoda podpierając się opinią ministra zablokował pierwszą próbę odwołania Morawskiego przez dolnośląskich samorządowców.

Zdanie Gliński zmienił, dopiero gdy raport Najwyższej Izby Kontroli wykazał, że Morawski jako dyrektor wypłacał reprezentującej go agencji rekordowe kwoty. Zainkasował łącznie obok wynagrodzenia ponad 180 tys. zł. Za jedno jego wyjście na scenę jako aktora teatr płacił 2,7 tys. – to stawka niewyobrażalna dla aktorów teatrów publicznych w Polsce.

Od grudnia 2018 funkcję p.o. dyrektora Teatru Polskiego pełni Krzysztof Kopka. Zgodnie z zapowiedzią, nie startuje w konkursie.

Grupa aktorów i twórców związanych z Polskim w jego dobrych czasach, a zwolnionych przez Morawskiego, założyła Teatr Polski w Podziemiu. Realizują spektakle z artystami takimi jak Krzysztof Garbaczewski, Sebastian Majewski czy Monika Pęcikiewicz.

Grupa jest wspierana przez część wrocławskich instytucji kultury. Czy podziemny Polski popiera któregoś z kandydatów? „Nie chcemy oficjalnie w tym momencie popierać żadnego kandydata, żeby nie eskalować niepotrzebnych emocji towarzyszących konkursowi od samego początku” – mówi OKO.press Piotr Rudzki z Teatru Polskiego w Podziemiu.

Trójka z szóstki

Kto startuje na dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu? Formalne kryteria konkursu spełniły trzy z sześciu kandydatur nadesłanych na rozpisany w lutym konkurs:

Justyna Kramorz – dyrektorka Centrum Kultury Śląskiej w Świętochłowicach i lokalna działaczka samorządowa. Jest absolwentką Akademii Muzycznej i zarządzania w Wyższej Szkole Bankowej;

Adam Sroka – były dyrektor teatrów w Radomiu i Opolu oraz stały uczestnik konkursów. Ubiegał się w ostatnim czasie – bezskutecznie – m.in. o dyrekcję Starego Teatru w Krakowie, Instytutu Teatralnego, Teatru Powszechnego w Warszawie;

Igor Wójcik – absolwent ASP, menadżer kultury. Polityk związany z PO – prowadził m.in. kampanię wyborczą Bogdana Zdrojewskiego.  Obecnie dyrektor Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu. Jego mianowanie było oprotestowane przez środowisko artystyczne – zespół OKiS walczył o pozostanie na stanowisku poprzedniego dyrektora Piotra Borkowskiego, którego władze odwołały, by mianować Wójcika.

Igor Wójcik ubiegał się już o dyrekcję Polskiego w 2016 roku. Po przegranym konkursie jako szef OKiS wspierał Teatr Polski w Podziemiu. Wójcik nie ma doświadczeń teatralnych, nie zgłosił też kandydata na wicedyrektora artystycznego. Chce za to współpracować z radą programowo-artystyczną, którą planuje powołać.

Pozostali nie przeszli sita pierwszego etapu – z powodu braku stosownego wykształcenia lub pięcioletniego stażu dyrektorskiego. To m.in. Danuta Gołdon-Legler, kiedyś aktorka Teatru Lalki i Aktora w Wałbrzychu, dziś dyrektorka wałbrzyskiej prywatnej trupy teatralnej „Teatr William Es”. Odrzucony został też Bogusław Jasiński – reżyser od trzydziestu lat nieobecny na repertuarowych scenach. W 2005 roku ubiegał się o dyrekcję Nowego w Łodzi. Wreszcie, kryteriów nie spełniła Olga Nowakowska. Jest od 4 lat dyrektor finansową miejskiej instytucji Strefa Kultury Wrocław. Wcześniej była m.in. sekretarzem wrocławskiego Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego DIALOG.

Kto wybierze dyrektora?

Marszałkiem województwa dolnośląskiego jest – podobnie jak w 2016 roku – Cezary Przybylski z Bezpartyjnych Samorządowców. Przy poprzednim konkursie współrządził regionem z PSL, dziś – z PiS. Inaczej niż przy konkursie sprzed trzech lat, zarząd województwa starał się powołać do komisji konkursowej więcej ekspertów niż urzędników czy polityków. Obok Agnieszki Dziedzic – dyrektor marszałkowskiego wydziału kultury, lokalne władze reprezentować będą Danuta Marosz – dyrektor naczelna Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu i Elżbieta Czaplińska-Mrozek z wrocławskiego Wydziału Aktorskiego Akademii Sztuk Teatralnych.

Stowarzyszenia twórcze będą reprezentować reżyser Paweł Łysak, dyrektor Teatru Powszechnego w Warszawie (Stowarzyszenie Dyrektorów Teatrów) oraz aktorka Ewa Leśniak (Związek Artystów Scen Polskich). Zaś związki zawodowe – aktorzy Igor Kujawski z Inicjatywy Pracowniczej i Dariusz Bereski z „Solidarności”.

Ministra kultury reprezentuje urzędniczka Agnieszka Komar-Morawska, dyrektor resortowego Departamentu Narodowych Instytucji Kultury. A także reżyser Piotr Tomaszuk, szef Teatru Wierszalin w Supraślu, znany z pro-PiS-owskich sympatii.

Kolejne posiedzenie komisji odbędzie się pod koniec kwietnia. To wtedy powinno dojść do głosowania. Jeśli komisja nie wybierze żadnego kandydata, dyrektora powołać będzie mógł marszałek województwa. Będzie to jednak wymagało zgody ministra Glińskiego.



Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press