0:00
Prawa autorskie: AFPAFP
28 marca 2022

Ktoś próbował otruć Romana Abramowicza i ukraińskich negocjatorów? Rewelacje „WSJ" i Bellingcata

Co za dzień - kolektyw śledczy Bellingcat przedstawił dowody na to, że rosyjska bezpieka może stać za zabójstwem opozycyjnego polityka Borisa Niemcowa w 2015 roku. Kilka godzin później ogłosił wraz z „WSJ", że próbowano otruć Romana Abramowicza i ukraińskich negocjatorów

Wydrukuj

Bomba wybuchła dziś po południu (28 marca 2022): „The Wall Street Journal" i kolektyw śledczy Bellingcat ogłosili równocześnie, że w nocy z 3 na 4 marca w Kijowie rosyjski oligarcha Roman Abramowicz, który brał udział w negocjacjach z rządem Ukrainy, oraz jeszcze dwóch negocjatorów zaczęli odczuwać niepokojące symptomy - silny ból oczu i pieczenie skóry. Zostali zbadani przez ekspertów od broni chemicznej, którzy stwierdzili, że najprawdopodobniej doszło do zatrucia nieznaną substancją. Jako mniej prawdopodobną przyczynę eksperci podali napromieniowanie. Ich zdaniem ilość trucizny była niewystarczająca, żeby zabić - jej zadaniem było raczej wystraszyć Abramowicza i jego ekipę.

Roman Abramowicz to najbogatszy rosyjski oligarcha, sponsor i - jak się do tej pory wydawało - sojusznik Władimira Putina. Nie jest jasne, komu mogło zależeć na zniechęceniu go do próby położenia kresu rosyjskiej agresji na Ukrainę.

„Nieznani sprawcy" podsuwający truciznę nie pierwszy raz zawędrowali na Ukrainę. Podczas wyborów prezydenckich w 2004 roku kandydat na ten urząd Wiktor Juszczenko poczuł się bardzo źle. Wkrótce jego twarz zamieniła się w potworną, pooraną bruzdami maskę, choroba zaatakowała także kręgosłup. Musiał chodzić w gorsecie i przyjmować środki przeciwbólowe. Specjaliści stwierdzili potem, że Juszczenko został otruty dioksynami — tak czystymi, że mogły zostać wyprodukowane tylko w laboratorium. Utrzymywał, że miało to miejsce na kolacji u związanego z frakcją prorosyjską wiceszefa ukraińskich służb specjalnych Wołodymyra Sacjuka.

Kolektyw Bellingcat zdobył sobie renomę w świecie dziennikarstwa śledczego, kiedy udało mu się ustalić tożsamość dwóch agentów GRU, rosyjskiego wywiadu wojskowego, którzy próbowali otruć w 2018 roku w angielskim Salisbury Siergieja Skripala, ich byłego oficera, który przeszedł na drugą stronę. Potem udało im się również wykryć ekipę z Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej (FSB), która otruła opozycjonistę Aleksieja Nawalnego.

Nawalny rozmawia ze swoim niedoszłym mordercą

To nie pierwszy scoop Bellingcat tego dnia — kilka godzin wcześniej opublikowali materiał łączący FSB z zabójstwem Borysa Niemcowa, najważniejszego rosyjskiego opozycjonisty. Niemcow był najmłodszym w historii Rosji gubernatorem, liberalnym zwolennikiem reform i zdeklarowanym przeciwnikiem Władimira Putina oraz popierających go oligarchów. Sprzeciwiał się aneksji Krymu, domagał się śledztwa w sprawie zestrzelenia w tym samym 2014 roku z terenu samozwańczej prorosyjskiej republiki w Donbasie samolotu linii Malaysian Airlines (holenderskie śledztwo w tej sprawie wykazało, że separatyści użyli rosyjskiej rakiety ziemia-powietrze z wyposażenia rosyjskiej armii).

Zginął 27 lutego 2015 roku na Moskworeckim Moście w Moskwie, zabity czterema strzałami w plecy. W związku z tą zbrodnią rosyjskie władze aresztowały dwóch Czeczenów - Anzora Gubajewa i Zaura Dudajewa. Ten ostatni przyznał się do winy, ale potem odwołał zeznania, twierdząc, że był torturowany w śledztwie. Został skazany na 20 lat łagru. Przyczyną zamachu miały być wypowiedzi Niemcowa w obronie „Charlie Hebdo" - francuskiego satyrycznego tygodnika, który opublikował karykatury Mahometa i został w odwecie zaatakowany przez islamskich terrorystów. Jednak podejrzani Czeczeni (razem była ich piątka) zaczęli śledzić Niemcowa, zanim wypowiedział się o „Charlie Hebdo".

Bellingcat opublikował w poniedziałek 28 marca wyniki śledztwa, które łączy zabójstwo Niemcowa ze specjalną jednostką FSB, która nie tylko śledziła znanych opozycjonistów, jak Aleksiej Nawalny, ale też najprawdopodobniej stoi za próbą jego otrucia i zabójstwem co najmniej trzech z nich.

Trochę nie wiadomo, od której strony zacząć tę historię, ma ona bowiem tyle wiążących się ze sobą nitek - dziennikarze śledczy z Bellingcata, CNN i niemieckiego „Spiegla" w 2020 roku odkryli istnienie tej ekipy FSB, w której skład wchodzą specjaliści znający się na trujących substancjach pracujący pod przykrywką Instytutu Kryminalistyki FSB. Na jej czele miałby stać pułkownik Stanisław Makszakow, zastępca dyrektora tej placówki. Często współpracują z nimi oficerowie ze Służby Ochrony Porządku Konstytucyjnego FSB (tzw. Drugiej Służby FSB).

Nawalny został otruty w sierpniu 2020 roku na Syberii - stracił przytomność na pokładzie samolotu, był leczony w Omsku, gdzie lekarze „nie wykryli" przyczyny choroby. Potem został przewieziony do berlińskiego szpitala Charité i tam już lekarze mówili o zatruciu Nowiczokiem - radzieckim bojowym środkiem trującym. Jak wiemy, Nawalny wrócił potem do Rosji i natychmiast został aresztowany. 22 marca 2022 skazano go na dziewięć lat łagru za rzekome oszustwa i obrazę sądu.

Śledztwo Bellingcata i współpracowników wykazało, że członkowie specjalnej jednostki FSB śledzili Nawalnego podczas jego kampanii prezydenckiej w 2017 roku, towarzysząc mu w co najmniej 30 lotach po Rosji - także w tym na Syberię, gdzie doszło do zamachu na jego życie. Nie ma wątpliwości, że stało za nim FSB - kiedy dziennikarze ujawnili wyniki swojego śledztwa, Nawalny po prostu zadzwonił do jednego z funkcjonariuszy FSB, specjalisty od ochrony chemicznej (jego zadaniem było usunięcie śladów trucizny) Konstantina Kudriawcewa. Przedstawił się jako Maksim Ustinow, doradca byłego szefa FSB Nikołaja Patruszewa. Dzięki specjalnej aplikacji użytej przez Nawalnego na wyświetlaczu telefonu Kudriawcewa pojawił się numer telefonu z FSB, więc niczego niepodejrzewający funkcjonariusz opowiedział mu ze szczegółami, jak usuwał ślady trucizny z jego bielizny i jak jego zdaniem opozycjonista by nie przeżył, gdyby kapitan samolotu nie zdecydował się na awaryjne lądowanie w Omsku.

W 2021 roku Bellingcat ujawnił, że ta sama ekipa z FSB śledziła również współpracownika Borysa Niemcowa Władimira Kara-Murzę i pisarza Dmitrija Bykowa. Kara-Murza dwa razy, kilka miesięcy po śmierci Niemcowa w 2015 roku i ponownie w 2017 roku miał objawy ciężkiego zatrucia i spędził wiele dni w śpiączce. Fakt otrucia potwierdzili niezależni eksperci. Bykow zasłabł w podobny sposób w 2019 roku.

Również w 2021 roku w dziennikarskim śledztwie, w którym wspomogło Bellingcata ponad 500 wolontariuszy, udało się ustalić, że ta sama jednostka FSB mogła być zamieszana w niewyjaśnione śmierci trzech osób.

Timur Kuaszew, piszący o korupcji władzy dziennikarz z Kaukazu zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w 2014 roku. W tym czasie w Nalczyku w Republice Kabardyjsko-Bałkarskiej, gdzie mieszkał Kuaszew, pojawiło się pięciu funkcjonariuszy FSB z listy Bellingcata, w tym wymieniony wyżej Kudriawcew. Nie stwierdzono śladów otrucia, ale raport w tej sprawie przygotował ten sam Instytut Kryminalistyki FSB, którego członkowie są o to oskarżani.

Rusłan Magomedragimow, lezgiński aktywista z Dagestanu, zmarł w 2015 roku w Kaspijsku. Podobnie jak w przypadku Kuaszewa, rodzina twierdziła, że na jego szyi były ślady zastrzyków. Na miejscu w dniu jego śmierci był obecny co najmniej jeden oficer z listy Bellingcata.

Trzecią domniemaną ofiarą jest działacz antykorupcyjnego ruchu Wolna Rosja Nikita Isajew. W 2019 roku zasłabł w pociągu z Tambowa do Moskwy, a jego ostatnie słowa brzmiały: „Chyba zostałem otruty". Bellingcatowi udało się ustalić nazwiska pięciu funkcjonariuszy, którzy „towarzyszyli mu" podczas licznych, także transsyberyjskich, podróży. Jednak przyczyna domniemanego wyroku śmierci na Isajewa pozostaje nieznana; w swojej antykorupcyjnej krucjacie zwracał się przeciwko urzędnikom niższej rangi, nigdy Kremlowi.

Za Niemcowem, przed Niemcowem

Teraz kolejne śledztwo - tym razem przeprowadzone razem z BBC i portalem The Insider - przyniosło rewelacje na temat związków FSB z zabójstwem Borysa Niemcowa. Okazuje się, że Druga Służba FSB śledziła go przez 10 miesięcy - zaprzestała obserwacji na 10 dni przed jego śmiercią. Zaczęło się w maju 2014 roku, skończyło w 17 lutego 2015 roku - wywiadowcy nie towarzyszyli już Niemcowowi w jego ostatniej podróży do Jarosławia, gdzie był miejskim radnym. Śledczym z portalu udało się ustalić nazwiska trzech oficerów, którzy byli zamieszani również w sprawę Nawalnego, to Walerij Suchariew, Dmitrij Suchinin, funkcjonariusz z wykształceniem chemicznym i kryptograficznym oraz Aleksiej Kriwoszczekow.

Bellingcat zwraca uwagę, że gdyby chodziło o zwykłe inwigilowanie, nie braliby w nim udziału wciąż ci sami oficerowie. Tymczasem ta trójka towarzyszyła Niemcowowi w aż 13 podróżach. Wydaje się, że Suchariew mógł znać plany Niemcowa, bo często docierał do punktu docelowego jeszcze przed politykiem. W jednym przypadku Niemcow kupił online bilety lotnicze do Nowosybirska 2 lipca o godzinie 00:12, a Suchariew i Kriwoszczekow zarezerwowali swoje 10 minut później.

Ciekawe jest również, że kiedy oficerowie przestali jeździć z Niemcowem, przerzucili się natychmiast na jego współpracownika Kara-Murzę, jeszcze przed śmiercią tego pierwszego. Walerij Suchariew, który posługiwał się nazwiskiem operacyjnym Nikołaj Gorochow, wydaje się kluczową postacią we wszystkich sprawach związanych z potwierdzonym lub podejrzewanym otruciem ludzi niewygodnych dla Kremla - w dniach poprzedzających otrucie Nawalnego kontaktował się często ze swoimi przełożonymi z FSB, a także z płk. Makszakowem z Instytutu Kryminalistycznego.

W sprawie Niemcowa pozostaje jednak więcej pytań niż odpowiedzi - jaki jest związek ekipy z Drugiej Służby FSB i śledzących również polityka Czeczenów? Czy FSB planowało otrucie Niemcowa, ale w ostatniej chwili zrezygnowało z tego planu?

To zresztą jeszcze nie koniec szpiegowskich rewelacji z dzisiejszego dnia - wojskowy wywiad Ukrainy opublikował listę 600 oficerów FSB działających w różnych krajach Europy. Ma ona zawierać szczegółowe dane o ich dokumentach osobistych, adresach, kartach SIM, długach i kredytach.

Udostępnij:

Miłada Jędrysik

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez prawie 20 lat związana z „Gazetą Wyborczą". Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w „Tygodniku Powszechnym", kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania". Była szefową bazy wiedzy w serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktorki naczelnej kwartalnika „Przekrój".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne