"Potężny pan zaczyna ich besztać. Gdy syczy do młodych policjantów 'faszyści', wrzeszczę, że jest głupi i nie ma prawa. Przecież takie dzieciaki po szkole potrzebują trochę zrozumienia, żeby kiedyś - w sytuacji, której nie będzie, ale mogłaby być - nie strzelać. Relacja uczestniczki blokady 10 czerwca dziennikarki Ireny Wiszniewskiej. I zdjęcia z pacyfikacji

OKO.press opublikowało już relację Ewy Siedleckiej, która została wyniesiona przez policję ze zorganizowanej przez Obywateli RP blokady trasy smoleńskiego marszu 10 czerwca 2017 roku. Jak przystało na wybitną dziennikarkę prawną, Ewa analizowała prawne aspekty działań policji.
Ta relacja – Ireny Wiszniewskiej, dziennikarki i pisarki, jest inna, nie tylko dlatego, że choć brała udział w blokadzie, nie została wyniesiona. Wiszniewska skupia się na emocjach, opisuje strach przed policją. Ale zauważa też nienawiść do młodych funkcjonariuszy, która ją niepokoi. Oto jej tekst.
Ilustrujemy go niezwykłymi zdjęciami autorstwa JohnBob & Sophie Art. Bardzo dziękujemy za zgodę na ich publikację na OKO.press.


Nie jestem bardzo odważna. Wiedziałam, że na coś muszę być gotowa, ale nie wiedziałam na co

Na Krakowskim Przedmieściu żywa blokada. W trzech rzędach, trzymając się pod ręce, z białymi różami, stoją ludzie zdecydowani zatrzymać marsz smoleński. Paweł Kasprzak, lider Obywateli RP, uprzedza przez megafon, że policja na pewno będzie interweniować, że mamy zachować spokój.


Na zdjęciu: od lewej lider Obywateli RP Paweł Kasprzak i Władysław Frasyniuk, a dalej: NN, Elżbieta Podleśna, Beata Geppert i Kinga Kamińska

No dobra, pierwszy rząd to nie dla mnie, ale coś przecież muszę zrobić. Na moją miarę to trzeci rząd z boku pod kościołem Świętej Anny. Stoję. Z jednej strony facet metr osiemdziesiąt z drugiej jeszcze wyższy. Nie wiem to dobrze, czy źle. Ktoś mówi, że mogą rozpylić taki gaz, po którym na parę chwil traci się świadomość.
Boję się. Rozmawiam z facetem z lewa, mówi, że też się boi. Każą nam się odwrócić w stronę pałacu. Dlaczego? Bo trzeba obserwować obie strony, z każdej może nadejść atak. Pod arkadami jakiś ruch, wypływa nowy kontyngent mundurowych. Coś się dzieje. Falujemy. Krzyk: oddzielili nas.

Policjant odczytuje z kartki wezwanie do zaprzestania blokady

Policja jakoś przerwała blokadę, otaczając jej środek. Pozostaliśmy z boku, poza polem rażenia. Pada pomysł, żebyśmy usiedli. Siadamy, ale to bez sensu, bo jesteśmy nieważni.Powinnam się cieszyć, że uczestniczę, ale bez zagrożenia. Ale ja jestem taka głupia, że nadal się boję. Świadek przemocy jest również jej ofiarą.
Ktoś mówi, że wynoszą ludzi. Śpiewamy hymn. Przeżywam wzmożenie patriotyczne, bo okazuje się, że pamiętam wszystkie zwrotki.

(Dokończenie tekstu po fotorelacji z wynoszenia protestujących przez policję)

Policja łapie Władysława Frasyniuka

 

 

 

 

 

 

Dalszy ciąg relacji Ireny Wiszniewskiej

Pani obok mnie mówi, że ten Kaczor powinien zawisnąć tu, na tej latarni. Stoimy jak osły przed kordonem policji, a tam w środku ludzie stawiają bierny opór siedząc na ziemi.
Dziewczyna przede mną krzyczy, nawołuje kogoś z siedzących, że ma wstać, koniecznie wstać. Pytam dlaczego? Upieram się. Odgania mnie, ale bez agresji. Ma super buty – szare, rozchylone jak kwiat przy kostce, na niewielkim obcasie. Może trafiła tu przypadkiem? Ma tak wielką siłę przekonywania, że siedzący zaczynają wstawać.
Pod arkadami obok kościoła, gdzie wyniesiono część protestujących dziewczyna, ewidentnie prawniczka, tłumaczy przez megafon jak zatrzymani mają się zachowywać w stosunku do policji. Dowodu nie oddawać w ich ręce, tylko pokazywać.
Arkady otoczone kordonem policji – z wyglądu szczawiki dopiero po szkole.
Potężny pan zaczyna ich besztać. Że są tchórzami, zdrajcami, że za to zapłacą. Próbuję go pohamować. Z wyżyny swego brzucha ani mnie nie widzi ani nie słyszy. Gdy syczy do młodych policjantów „faszyści”, wrzeszczę na niego, że jest głupi, że nie ma prawa. Obok inny mężczyzna, młodszy. Mówię: To oszołom, ja jestem baba, on mnie nie słucha, ty jesteś facet weź go jakoś jak facet faceta ogarnij. Nie spróbował.
Policjantów cała grupka oskarżała. A przecież takie dzieciaki po szkole potrzebują trochę zrozumienia, żeby kiedyś w sytuacji, której nie będzie, ale która mogłaby być – nie strzelać.

Jest. Jadą. Jedzie kondukt smoleński z katedry do pałacu.
Najpierw wóz modlitewny, gdzie z taśmy leci modlitwa o Bogu, który ma chronić.

Grzmi na całą ulicę. Za nią ludzie – transparent z Jasła, inny z Wieliczki. Jeden pan na rowerze. Same starsze osoby, takie dalekie i inne. Chronione przez dwa kordony policji. Równolegle po chodniku między przechodniami albo i gorzej bo opozycjonistami wolniutko jedzie opancerzony dżip ze spec służbami w maskach i z bronią.
Tak to zapamiętałam.
Irena Wiszniewska
Dziennikarka, autorka książki „My Żydzi z Polski”


Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Masz cynk?