Od 25 kwietnia do Sejmu nie mogą wejść zwykli obywatele i większość dziennikarzy. Marszałek Kuchciński broni dostępu do protestujących opiekunów osób z niepełnosprawnością i posłów, którzy debatują nad ich świadczeniami. Prawo do takiego zakazu marszałek przyznał sam sobie, ale stosuje je bezzasadnie, naruszając konstytucyjną zasadę wolności mediów

W środę 25 kwietnia 2018 Centrum Informacyjne Sejmu ogłosiło, że “z przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa” zawiesza wydawanie jednorazowych kart wstępu do Sejmu na czas nieokreślony. Wejść mogą tylko posiadacze kart stałych i okresowych, czyli np. niektórzy korespondenci sejmowi.

To “zawieszenie” oznacza w praktyce zakaz wstępu dla większości obywateli i większości dziennikarzy. Gdy redakcja OKO.press złożyła wczoraj wniosek o wydanie jednorazowej karty wstępu dla naszego dziennikarza, w odpowiedzi zalecono nam lekturę komunikatu CIS.

W razie wątpliwości można też zajrzeć na ul. Wiejską: wejście do biura przepustek jest zasłonięte metalowymi barierkami.

Centrum Informacyjne Sejmu nie sprecyzowało, jakiemu niebezpieczeństwu ma zapobiec zakaz wstępu do Sejmu. Można się domyślać, że tak naprawdę chodzi jedynie o niebezpieczeństwo naruszenia wizerunku, jakie PiS ponosi w związku z trwającym na terenie Sejmu od 18 kwietnia protestem opiekunów osób z niepełnosprawnością.

  • Czego domagają się opiekunowie osób niepełnosprawnych

     

    Protestujący domagają się natychmiastowej realizacji dwóch, ich zdaniem najpilniejszych postulatów:

    • wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych w stopniu znacznym, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18 lat w kwocie 500 zł miesięcznie, bez kryterium dochodowego;
    • zrównanie kwoty renty socjalnej z najniższą rentą ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy wraz ze stopniowym podwyższaniem tej kwoty do równowartości minimum socjalnego obliczonego dla gospodarstwa domowego z osobą niepełnosprawną.

Czy Marszałek Sejmu może zabraniać wstępu do budynków parlamentu tylko dlatego, że chce wyciszyć protest? Sprawa jest skomplikowana, bo w polskim prawie regulowana jest na co najmniej trzech poziomach: Konstytucji, regulaminu Sejmu i zarządzeń Marszałka Sejmu.

Co grozi Sejmowi?

Prawo do ograniczania wstępu na teren Sejmu marszałek Kuchciński przyznał sobie sam w maju 2017 roku. Do zarządzenia, które reguluje tę kwestię, dodał przepisy, które pozwalają podległemu Marszałkowi Sejmu Komendantowi Straży Marszałkowskiej m.in. na zmianę zasad wstępu na teren Sejmu (par. 6 zarządzenia).

Komendant może podjąć taką decyzję tylko “w wyjątkowych przypadkach, uzasadnionych względami bezpieczeństwa lub względami organizacyjnymi”.

Z komunikatu CIS wynika, że w obecnym zakazie chodzi o bezpieczeństwo, ale uzasadnienia nie podano. Marszałek Sejmu, który prawdopodobnie podjął decyzję o wydaniu zakazu, nawet nie powiadomił o niej członków prezydium Sejmu, o czym napisała w liście do niego wicemarszałek Barbara Dolniak z Nowoczesnej.

Marszałek Sejmu ma więc podstawę prawną do wprowadzenia częściowego zakazu wstępu do Sejmu. Wszystko wskazuje jednak na to, że w przypadku protestu opiekunów osób z niepełnosprawnością nie ma do tego podstawy faktycznej.

Dlaczego dziennikarze i inni obywatele mieliby stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa akurat w dniu protestu opiekunów osób z niepełnosprawnością, chociaż na co dzień uznawani są za niegroźnych?

Wątpliwe zarządzenie. Konstytucja i regulamin Sejmu mówią co innego

Wydając ten zakaz w arbitralny sposób marszałek Kuchciński lub jego podwładni naruszyli nie tylko zarządzenie marszałka, ale i przepisy Konstytucji.

Art. 31 Konstytucji pozwala na na ograniczenie konstytucyjnej wolności lub prawa tylko wtedy, gdy jest to “konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego (…)”.

Tymczasem Konstytucja gwarantuje nie tylko wolność mediów (art. 14), ale i “prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne” (art. 61).

Ograniczanie konstytucyjnych praw i wolności ze względu na ochronę wizerunku rządu czy partii na pewno nie jest konieczne w demokratycznym państwie.

Wątpliwa jest też konstytucyjność samych przepisów zarządzenia Marszałka Sejmu. Zgodnie z art. 61 Konstytucji tryb udzielania informacji o działalności Sejmu i wstępu na posiedzenia określa jego regulamin. A skoro tak, ograniczeń w dostępie do Sejmu nie można wprowadzać aktem niższym niż regulamin, który jest uchwałą Sejmu. Zarządzenia czy polecenia marszałka albo komendanta Straży Marszałkowskiej muszą mieć podstawę w tekście sejmowego regulaminu.

Regulamin za Konstytucją gwarantuje mediom dostęp do posiedzeń Sejmu (art. 172) i osobno zezwala na udział dziennikarzy w posiedzeniu komisji za zgodą jej przewodniczącego (art. 154 ust. 5).

Regulamin nie mówi jednak nic o tym, kiedy i komu wolno wchodzić do budynków Sejmu. Wprowadzone do zarządzenia w maju 2017 roku przepisy pozwalające na zmianę zasad wstępu nie mają więc odpowiedniego umocowania.

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!