„Nie wolno gloryfikować tych, którzy pod hasłem 'Bóg, Honor. Ojczyzna' dokonywali zbrodni na ludności cywilnej” - napisał na Facebooku Paweł Kukiz. OKO.Press zgadza się. To sensowna postawa wobec naszej historii

Paweł Kukiz był znany z bezkrytycznie afirmatywnego stosunku do tzw. „żołnierzy wyklętych”. Podczas kampanii wyborczej często pokazywał się w koszulkach z „niezłomnymi”. Opublikował również nagranie wideo, na którym wywiesza flagę na dachu swojego domu z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych i zachęca do tego samego.

Ale w marcu ubiegłego roku na swoim profilu na Facebooku napisał, że „IPN powinien dokładnie zbadać postaci niektórych Wyklętych”, bo jeśli stawiamy w jednym szeregu „Inkę” i zbrodniarza – odnosił się do „Burego” – to nie powinniśmy mieć pretensji do tych, którzy czczą Banderę.

Kilka dni temu w emocjonalnym wpisie lider Kukiz’15 – na tydzień przed tegorocznym świętem 1 marca – ponownie krytycznie odniósł się do bezrefleksyjnego kultu „wyklętych”.



Jeśli domagamy się od Ukraińców weryfikacji podejścia do UPA (a należy to zrobić jak najszybciej) to najpierw powinniśmy rzetelnie przyjrzeć się naszym Wyklętym.

Paweł Kukiz, Facebook - 18/02/2017

Facebook

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


prawda. PRAWDA. KAŻDY NARÓD POWINIEN MIEĆ KRYTYCZNY STOSUNEK DO WŁASNEJ HISTORII



Kukiz ostrożnie zaznaczył, że nie chce w ten sposób zrównywać „wyklętych” z ukraińską partyzantką. Ale i tak nie uniknął za te słowa fali krytyki ze strony swoich zwolenników, o czym zaświadczają pełne oburzenia komentarze pod wpisem polityka.

Trzeba jednak przyznać, że choć po stronie ukraińskiej wyciszane są mniej wygodne dla legendy UPA fakty – np. mordy na Polakach – to analogia jest widoczna.

Łuny nad Wierzchowinami

Prawdą jest bowiem, że UPA mordowała Polaków, ale również prawdą jest, iż „wyklęci” mordowali Ukraińców.

Jedną z najbardziej krwawych akcji wymierzonych przeciwko cywilnej ludności ukraińskiej był mord Wierzchowinach.

Masakry dokonał 6 czerwca 1945 r. oddział NSZ pod dowództwem Mariana Mieczysława Pazdarskiego ps. „Szary”. „Wyklęci” zabili 196 osób, w tym aż 152 kobiety i dzieci.

„Osoby identyfikowane jako Ukraińcy były zabijane z broni palnej, choć w paru przypadkach zabójstw dokonano najprawdopodobniej siekierą lub innymi tępymi narzędziami. […] W kilku przypadkach doszło także do gwałtów na kobietach”

mówił w rozmowie z portalem wpolityce.pl historyk Arkadiusz Karbowiak, szef Muzeum Żołnierzy Wyklętych.

Często zbrodnie „wyklętych” na ludności cywilnej ukraińskiej były – czasami po latach i na innych terenach – zemstą za rzeź wołyńską w 1943 r., podczas której zginęło od 60 do 100 tysięcy Polaków. W polskich akcjach odwetowych zginęło – według różnych szacunków – kilka tysięcy Ukraińców.



Nie ulega wątpliwości, że ogromna większość Wyklętych była Bohaterami ale nie wolno gloryfikować tych, którzy [...] dokonywali zbrodni na ludności cywilnej. A takie postaci jak "Bury" czy "Ogień" są - mówiąc bardzo delikatnie - kontrowersyjne

Paweł Kukiz, Facebook - 18/02/2017

Facebook ">

fot. TVN24


prawda. PRAWDA. NIE POWINNO SIĘ GLORYFIKOWAĆ ZBRODNIARZY



Krwawy rajd „Burego”

Jeśli chodzi o Romualda Rajsa ps. „Bury”, przedwojennego zawodowego oficera, z piękną kartą w wileńskim AK, to jego zbrodniczą działalność powojenną potwierdził IPN. W 2005 r. Instytut poinformował, że „Burego” i jego żołnierzy obciążają mordy na 79 Białorusinach, w tym osobach starszych, kobietach i dzieciach. Dokonano ich na przełomie stycznia i lutego 1946 r. w powiecie Bielsk Podlaski.

IPN wyraźnie też podkreślił, że tej operacji „nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa”.

„Ogień” palił Podhale

W kolejnym wpisie z 21 lutego Kukiz przyznał: „nazbyt pochopnie użyłem więc osoby samego ‚Ognia’ w swoim facebookowym wpisie sprzed paru dni”. I podaje przykład, że „Ogień” ukarał swoich ludzi śmiercią, gdy powiesili niewinną kobietę.

Kłopot w tym, że relacje świadków są w tej sprawie sprzeczne. Ale nawet jeśli tak było, to konto Józefa Kurasia ps. „Ognia” obciążają inne przestępstwa.

Na przykład zbrodnia na grupie kilkunastu żydowskich cywili pod Krościenkiem. Były to zupełnie przypadkowe osoby, nie związane z UB i nie będące konfidentami.

Co prawda, samego „Ognia” na miejscu nie było, ale odpowiedzialność spada na niego jako na dowódcę. Poza tym wiedział o sprawie.

Ponadto, „Ogniowi” i jego żołnierzom zarzuca się zabójstwa przypadkowych i niewinnych osób – nie tylko Żydów, ale również Polaków i Słowaków. Do tego grabienie wsi i gwałty na kobietach.

Co znaczące, „Ogień” to postać, do której niechęć żywi też znaczna część środowiska Akowców. Byli żołnierze 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej, zrzeszeni w Związku Żołnierzy AK w Nowym Targu, w 1990 r. przygotowali nawet dokument, w którym podsumowali liczne przestępstwa „Ognia”.

Dziś domagają się usunięcia i zmiany napisu z pomnika „Ognia”, który w 2006 r. odsłonił prezydent Lech Kaczyński.



Może i malowniczo, ale nieprecyzyjnie

Problemu, który podniósł Kukiz – odróżnienia wśród wyklętych „bohaterów” i „zbrodniarzy” – nigdy by nie było, gdyby w ogóle nie powstał sam termin „żołnierze wyklęci”. Prof. Rafał Wnuk, wybitny badacz podziemia antykomunistycznego, wielokrotnie podkreślał, że jest on  niejasny i niespójny.

„To, pojęcie jest równie malownicze, co nieprecyzyjne” – mówił w wywiadzie dla portalu jagiellonski24.pl historyk.

„Raz oznacza opór zbrojny, innym razem działalność polityczną, a niekiedy sam fakt bycia represjonowanym przez komunistyczny reżim. Do Wyklętych zaliczani są z jednej strony partyzanci, z drugiej – ludzie którzy walki zbrojnej nie podjęli”.

I zaznaczył, że do grona „wyklętych” nie zalicza się np. Kazimierza Moczarskiego i Władysława Bartoszewskiego, choć obaj do końca byli żołnierzami Delegatury Sił Zbrojnych. „Z jakichś powodów, z pewnością nie merytorycznych, takie osoby są wypychane poza zbiór ‚Wyklętych’” – dodał.

Bohaterowie z definicji

Każdy, kogo określono mianem „wyklętego”, staje się niejako bohaterem z definicji. A w oczach zwolenników kultu „żołnierzy wyklętych” doszukiwanie się ciemniejszych plam w życiorysie któregokolwiek to powtarzanie kłamstw komunistycznej propagandy.

„Jestem przeciwnikiem heroizacji z założenia, bez rozpatrzenia konkretnego przypadku. Formuła Żołnierzy Wyklętych nie sprzyja krytycznemu namysłowi. Jest jak gąbka – wchłania wszystko” – powiedział prof. Wnuk.


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Masz cynk?