Paweł Kukiz napisał list do Donalda Trumpa. Dopatruje się podobieństw: obaj walczymy z estabilishmentem, korupcją i "wściekłymi atakami stronniczych mediów", reprezentujemy obywateli przeciwko elitom. Rozbieramy ten list krok po kroku

List Pawła Kukiza jest kombinacją półprawd, przeinaczeń i niedomówień. Pisze Kukiz do Trumpa:

„Pana zwycięstwo to zwycięstwo Obywateli Stanów Zjednoczonych przeciwko politycznemu establishmentowi, przeciwko korupcji politycznej elit i wbrew wściekłym atakom stronniczych mediów”.

Kukiz ma rację w jednym: głos na Trumpa jest powszechnie odbierany w USA i za granicą jako głos protestu przeciw elitom. I to nie tylko Demokratów, ale i Republikanów, którzy wybrali Trumpa na swego kandydata, ale popierali go niechętnie i bez przekonania.

Paradoks polega na tym, że sam Trump należy do elity – jest miliarderem i mieszka w trzypiętrowym, wykładanym marmurem penthousie przy najbardziej eleganckiej Piątej Alei na Manhattanie.

Nie wiadomo, co Kukiz ma na myśli, kiedy pisze o „wściekłych atakach stronniczych mediów”. Czy wypominanie Trumpowi, że nie ujawnił własnych zeznań podatkowych (jako pierwszy kandydat na prezydenta od czterech dekad)? Czy publikację nagrania z 2005 r., na którym Trump przyznaje się do molestowania kobiet? A może ujawnienie historii kilkunastu kobiet, które twierdzą, że je molestował? A może po prostu cytowanie i komentowanie opinii Trumpa o Meksykanach – których nazwał gwałcicielami i rabusiami?

Kukiz:

W ubiegłym roku kandydowałem na urząd Prezydenta RP w niemal identycznych warunkach. Nasze postulaty likwidacji przywilejów władzy, zmiany systemu wyborczego, na którym zyskują elity polityczne i na którym najbardziej tracą Obywatele, stanowczych cięć w biurokracji, podobnie jak Pana program zmian dla Ameryki, były obiektem bezpardonowych ataków establishmentu.

Rzecz w tym, że Trump niczego takiego nie postuluje. Poza ogólną retoryką antyestablishmentową, nie mówił ani o likwidacji przywilejów władzy, ani o zmianie systemu wyborczego, ani o cięciu wydatków.

Także warunki są inne: Trump został kandydatem jednej z dwóch najważniejszych partii politycznych w USA! Nie był wcale samotnym wojownikiem walczącym z mrocznym establishmentem.

Wierzę, że Pana zwycięstwo będzie symbolicznym przełomem dla inicjatyw, które wyrastają ze szczerego zaangażowania Obywateli. Obywateli, którzy przeciwstawiają się zamkniętym kastom oderwanych od rzeczywistości elit politycznych.

Jeżeli Trump nie należy do „zamkniętej kasty oderwanych od rzeczywistości elit politycznych”, to nie wiadomo, kto w ogóle miałby się do nich zaliczać. Nie widać też, by jego zwolennicy, ulegający wpływom politycznego show, tworzyli jakąkolwiek grupę aktywności obywatelskiej.



Majątek Trumpa jest wielokrotnie większy od Clintonów czy Obamy. Trump jest także zwolennikiem radykalnej obniżki podatków – w tym dla najbogatszych – oraz demontażu Obamacare, czyli systemu ubezpieczeń społecznych stworzonego przez Obamę z myślą o uboższych Amerykanach.

Kukiz prosi Trumpa, aby zniósł wizy dla Polaków. Pomijając fakt, że należy to do kompetencji Kongresu, wydaje się to kolejnym nieporozumieniem.

Trump w całej kampanii zapowiadał, że będzie obcym wjazd do Ameryki raczej utrudniał, niż ułatwić. To prawda, że myślał głównie o Meksykanach oraz muzułmanach – ale trudno sobie wyobrazić w Ameryce Trumpa liberalizację reżimu imigracyjnego.

W jednym są podobni, obaj lubią show (choć w zupełnie innym stylu) i obaj są populistami.


Kandydaci obiecują. OKO.press rozlicza.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Masz cynk?