19 lipca Senat RP upamiętnił specjalną uchwałą odwołanie rządu Jana Olszewskiego w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 roku. Zdominowany przez PiS Senat mógłby równie dobrze ogłosić Jarosława Kaczyńskiego królem Polski - miałoby to być może więcej sensu niż ta uchwała. Wyliczamy fałsze i manipulacje

Trudno uwierzyć, że uchwała o takiej treści mogła zostać przyjęta przez polski Senat! Uchwałą zdążyli się już oburzyć różni politycy opozycji — np. Ryszard Petru — a Lech Wałęsa wydał nawet w tej sprawie specjalne oświadczenie, w którym nazwał ją “haniebną i niezgodną z prawdą”.

My w OKO.press tak szybko się nie oburzamy, ale lubimy starannie przyglądać się tekstom publikowanym przez władze. PiS ma w Senacie 64 senatorów, może więc uchwalić wszystko. Jednak żadna uchwała Senatu nie zmieni historycznych faktów, którymi senatorowie beztrosko manipulują:

1. “W nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r., w atmosferze bezkrwawego zamachu stanu, odwołano rząd Premiera Jana Olszewskiego – pierwszy gabinet popierany przez Sejm wyłoniony w pierwszych wolnych wyborach, które odbyły się w Polsce po zakończeniu II wojny światowej”.

Rząd Jana Olszewskiego był rządem mniejszościowym — popierała go mniej więcej jedna czwarta posłów — i został odwołany, bo nie miał większości. Tego z uchwały Senatu nie sposób się dowiedzieć.

“Bezkrwawy zamach stanu” jest jednak zamachem stanu, a odwołanie rządu było odwołaniem, a nie zamachem. Bardzo nam przykro. Autorzy tekstu uchwały są świadomi absurdalności takiego zarzutu i piszą o “atmosferze”, niektórzy z nas w OKO.press mają swoje lata i tę atmosferę doskonale pamiętają. Było to raczej uczucie ulgi wywołane tym, że „zadziałał” system demokratyczny, wówczas w Polsce całkiem nowy. Reszta zdania jest prawdziwa, rzeczywiście rząd Olszewskiego był pierwszym gabinetem wyłonionym w całkowicie wolnych wyborach.

2. “W ciągu niespełna pół roku swojej działalności rząd ten podjął niełatwą próbę naprawy państwa i przerwania patologicznych zjawisk zachodzących w polskim społeczeństwie i gospodarce. Zahamował rabunkową, złodziejską prywatyzację. Zredukował narastający deficyt finansów publicznych, druk pustych pieniędzy będący skutkiem tzw. planu Balcerowicza. Odsunął od władzy sowiecką agenturę umieszczoną w instytucjach państwowych. Wywołał tym silny opór środowisk okrągłostołowych i ich dążenie do obalenia gabinetu”.

Od czego tu zacząć?

Fałsz pierwszy: Oceny sensowności prywatyzacji w Polsce są różne, z pewnością jednak nikt nie udowodnił (prawnie) masowych kradzieży w trakcie tego procesu. Sprawy sądowe związane z prywatyzacją w ogromnej większości kończyły się uniewinnieniem (jak sprawa b. ministra Janusza Lewandowskiego, uniewinnionego dopiero w 2009 r. po wielu latach procesu). Senat RP powinien szanować wyroki sądowe.

Fałsz drugi: Skutkiem planu Balcerowicza było zduszenie inflacji (co pociągnęło za sobą głęboką recesję), a nie dodruk pieniędzy. To ostatnie to już jakaś kosmiczna bzdura.

Fałsz trzeci: nikomu z polityków usuniętych przez rząd Olszewskiego nie udowodniono bycia “sowieckim agentem”.

Fałsz czwarty: Opór “środowisk okrągłostołowych”, czyli m.in. Unii Demokratycznej, wywołały m.in. radykalne narodowo-katolickie poglądy rządu Jana Olszewskiego oraz inne różnice polityczne (np. dotyczące prywatyzacji).

Nie chodziło tu o żadną sowiecką agenturę, której nikt z rządu Olszewskiego nie wykrył.

3. „[Rząd Olszewskiego] Jako pierwszy podjął działania mające na celu integrację Polski z NATO, doprowadził do podpisania porozumienia o wyprowadzeniu wojsk radzieckich z naszego kraju. Efektem był konflikt z ówczesnym Prezydentem Lechem Wałęsą, który w ramach tzw. NATO-bis forsował pomysł przekształcenia, opuszczanych przez rosyjskich żołnierzy, baz wojskowych na terenie Polski w eksterytorialne siedziby spółek polsko-rosyjskich i tym samym pozostawienie w granicach Polski ekspozytury rosyjskich służb specjalnych”.

Wałęsa — wówczas prezydent RP — rzeczywiście wpadł na pomysł, żeby w bazach po wojskach radzieckich tworzyć polsko-rosyjskie przedsiębiorstwa. Przypomnijmy, że jednym z głównych powodów załamania polskiej gospodarki był upadek eksportu na wschód — do ZSRR wcześniej trafiała przytłaczająca większość polskiego eksportu. To miało ułatwić wysyłanie tam polskich towarów.

Cała sprawa jednak była tylko pomysłem Wałęsy, jednym z wielu, z którego nic nigdy nie wynikło, bowiem podobne zagadnienia w ogóle nie leżały w kompetencjach prezydenta.

Oczywiście opowiadanie o “ekspozyturze rosyjskich służb specjalnych” jest tylko fantazją autora uchwały: nie wiadomo, skąd o tym wie.

4. „Akcja odwołania rządu Jana Olszewskiego rozpoczęła się już w maju 1992 r. Brały w niej udział ugrupowania, środowiska i osoby będące beneficjentami umowy okrągłostołowej: postkomuniści oraz część nowej, kontrolowanej przez służby specjalne, pseudoelity III Rzeczypospolitej. Bezpośrednim pretekstem do odwołania stało się wykonanie przez Ministra Spraw Wewnętrznych Antoniego Macierewicza uchwały Sejmu zobowiązującej do przedstawienia pełnej informacji na temat wysokich urzędników państwowych, posłów i senatorów będących współpracownikami UB i SB w latach 1945–1990. Koalicji strachu donosicieli, powstałej wtedy w Sejmie, patronował Prezydent Lech Wałęsa – TW Bolek. To w jego gabinecie uzgadniano szczegóły antyrządowej akcji, którą potocznie określa się „nocą teczek” albo „nocną zmianą”.

Tutaj mamy do czynienia z insynuacją i kłamstwem. Nie ma żadnych podstaw, żeby twierdzić, że “elita III RP” (“pseudoelita”) była kontrolowana przez służby specjalne (nawet nie wiadomo, czyje). Przypomnijmy np. że wśród czołówki opozycji demokratycznej związanej z KOR agentów służb PRL praktycznie nie było, zdarzały się pojedyncze osoby w drugim czy trzecim szeregu (na czele z osławionym Leszkiem Maleszką).

Nazywanie przeciwników rządu Olszewskiego “koalicją strachu donosicieli” jest insynuacją. Na tzw. “liście agentów” Macierewicza znaleźli się politycy posądzeni przez Macierewicza niesprawiedliwie, wśród nich osoby wyłącznie inwigilowane, czyli ofiary SB.

“Antyrządowa akcja” była zaś odwołaniem mniejszościowego rządu.

Nie ma też żadnych dowodów, że po zerwaniu współpracy z SB na początku lat 70. Lech Wałęsa kiedykolwiek uległ szantażowi służb.

5. „Pierwsza próba budowy w pełni niepodległego i demokratycznego Państwa Polskiego sprzed 25 lat nie poszła na marne. Senat Rzeczypospolitej Polskiej dziękuje Premierowi Janowi Olszewskiemu za niezłomną postawę w tamtych przełomowych dniach. Dziś możemy godnie odpowiedzieć na zadane wówczas przez niego pytanie: „Czyja będzie Polska?”.

W tym fragmencie znajduje się sugestia, że “w pełni niepodległa i demokratyczna” RP była za Olszewskiego oraz za rządów PiS. To jest oczywiście fałsz i zarazem insynuacja pod adresem poprzednich rządów III RP — że nie były “w pełni niepodległe” lub “demokratyczne”.

Policzmy na zakończenie fałsze i manipulacje w jednym krótkim tekście: wyszło nam dziewięć. Jak na 311 słów, to całkiem niezłe osiągnięcie, jedno kłamstwo na 35 słów, godne przemówień prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Senatorowie, którzy głosowali za tą uchwałą, musieli wiedzieć — bo prawie wszyscy* sami to doskonale pamiętają — że głosują nad tekstem przedstawiającym polską historię w sposób fałszywy i obraźliwym dla jej bohaterów.

*Sześcioro senatorów miało mniej niż 18 lat w 1992 roku.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym