Lasy Państwowe nie dają sobie rady z blokadami wycinek. Dyrektor LP Konrad Tomaszewski nakazał wszystkim podległym jednostkom wysłanie grup interwencyjnych leśników na pomoc. "Piękne jest, że to korpo władające 1/4 kraju z 8 mld przychodu, aby poradzić sobie z kilkoma działaczkami i działaczami musi ściągać posiłki z całej Polski" - ironizuje Adam Wajrak

„W związku z trudnościami w zabezpieczeniu ciągłości prac gospodarczych na terenie Puszczy Białowieskiej, uprzejmie proszę Panią i Panów dyrektorów o oddelegowanie po 3 strażników leśnych tygodniowo z podległych Państwu jednostek do działań w ramach grupy interwencyjnej do Nadleśnictwa Browsk, Hajnówka i Białowieża” – napisał do dyrektorów Regionalnych Dyrekcji szef Lasów Państwowych.

W piśmie wydelegowanych strażników nazywa „ogólnopolską grupą interwencyjną w Puszczy Białowieskiej”.

„Piękne jest, że to korpo władające 1/4 kraju z 8 mld przychodu, aby poradzić sobie z kilkoma działaczkami i działaczami musi ściągać posiłki z całej Polski” – napisał na swoim profilu na FB dziennikarz i aktywista ekologiczny Adam Wajrak, który ujawnił treść pisma.

„Tak naprawdę to jest kolejna bitwa, którą tu w Puszczy wygrywamy” – dodał.

Pismo Dyrektora Generalnego LP to sygnał, że jego firma nie radzi sobie z blokadami sprzętu do masowej wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Dotąd było pięć blokad, szósta zaczęła się dziś (29 czerwca 2017 r.).

Desant na Puszczę

Z każdej Regionalnej Dyrekcji Lasów – poza RDLP Białystok – tygodniowo mają zostać wydelegowane trzyosobowe zespoły strażników leśnych. W Polsce – nie licząc wspomnianej RDLP Białystok – jest 16 dyrekcji. Oznacza to, że do Puszczy w każdym tygodniu przyjedzie 48 dodatkowych strażników z Polski.

„Chodzi o to, aby czas pracy strażników leśnych był zgodny z Kodeksem Pracy. Strażnicy pracujący na stałe w puszczy muszą odebrać nadgodziny. Stąd potrzebne są posiłki. Będą pilnowali sprzętu i tego, aby nie był naruszany zakaz wstępu do lasu” – powiedział białostockiej „Wyborczej” – która poinformowała o sprawie jako pierwsza – Jarosław Krawczyk, rzecznik prasowy RDLP Białystok.

Działania tych grup będą polegały na „udzieleniu wsparcia w zakresie zabezpieczenia ciągłości prac gospodarczych”. Co kryje się za tym urzędniczym eufemizmem? Tego można się tylko domyślać, ale chodzi zapewne o niedopuszczanie do blokad oraz interwencje, gdy już do nich dojdzie.

„Czyli protestujący nie mają już zakłócać cyklu pozyskania drewna, bo de facto do tego się to wszystko sprowadza” – mówi źródło OKO.press w Lasach Państwowych.

Strażnicze posiłki w Puszczy Białowieskiej będą działać od 3 lipca d 2 września 2017 roku. W trybie dwuzmianowym, od poniedziałku do soboty.

Nie wszyscy strażnicy są za wycinką

W liście do RDLP Tomaszewski prosił o „priorytetowe potraktowanie sprawy” do 29 czerwca, więc najprawdopodobniej tego rodzaju grupy zostały już sformowane. Koszty ich pracy ma pokrywać jednostka macierzysta.

„Wśród wielu strażników leśnych panuje przekonanie, że zmusza się ich do czegoś, w czym nie chcą uczestniczyć” – mówi źródło.

Bowiem nie wszyscy w LP zgadzają się z polityką wycinek realizowaną w Puszczy, przy której obstają Tomaszewski i minister środowiska Jan Szyszko.

„Powoli narasta w firmie świadomość, że obecna polityka Dyrekcji Generalnej i resortu środowiska doprowadzi do tego, iż lata Lasów Państwowych będą policzone” – dodaje źródło.

Cały dokument opublikowany przez Adama Wajraka:


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym