0:000:00

0:00

Lewica złożyła projekt w Sejmie w dniu głosowania nad wyborem nowego prezesa IPN. Kandydatem rządzących jest dr Karol Nawrocki, z nadania PiS dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, przejętym dzięki kruczkom prawnym po długiej sądowej batalii przez ekipę związaną z władzą.

„IPN to instytucja niepotrzebna, szkodliwa i kosztująca podatników gigantyczne pieniądze”

- mówili politycy lewicy w Sejmie.

View post on Twitter

Likwidację IPN postuluje nie tylko Lewica. Wielokrotnie mówiła o tym Koalicja Obywatelska. W październiku 2016 na konwencji PO likwidację IPN i CBA zapowiedział ówczesny przewodniczący Grzegorz Schetyna.

Później PO nie mówiła jednym głosem w tej sprawie - część jej polityków (np. Rafał Trzaskowski) opowiadała się za reformą IPN, ale pozostawieniem go jako instytucji. W 2018 roku Schetyna jednak przedstawił zarys pomysłu na likwidację IPN. Dział prokuratorski miał trafić do Prokuratury Generalnej, kwestie upamiętnienia ofiar totalitaryzmów - do Rady Ochrony Walk, Pamięci i Męczeństwa, a dział badawczy do Polskiej Akademii Nauk. Schetyna nie mówił, co się ma stać z archiwami IPN.

Likwidacja IPN to trudne zadanie, ponieważ instytut ma wiele funkcji - nie tylko propagandowych. Ma dział prokuratorski, który zajmuje się ściganiem komunistycznych i nazistowskich zbrodniarzy (ale tych śledztw jest coraz mniej). Ma pod opieką ogromne archiwa (90 kilometrów akt - to jak 90 km czasopism, książek i dokumentów ustawionych jeden za drugim). Ich przekazanie do Archiwum Akt Nowych byłoby trudnym i kosztownym procesem. Ma też dział, który zajmuje się poszukiwaniem miejsc pochówku ofiar totalitaryzmów oraz ich identyfikacją, który bez wątpienia jest potrzebny. O ile dział badawczy i wydawnictwo można po prostu rozwiązać i zlikwidować jako narzędzie propagandy historycznej obecnej władzy, to archiwa powinny być dostępne dla historyków i dziennikarzy.

Jaki pomysł ma na rozwiązanie tego problemu lewica? Projekt publikujemy w całości tutaj.

Instytut Ochrony Konstytucji

Nowa instytucja ma mniej zajmować się historią, a bardziej teraźniejszością. Do zadań IOK ma należeć:

  • poszerzanie wiedzy o Konstytucji RP oraz zasadach z niej wynikających;
  • budowanie, utrwalanie i rozwijanie demokratycznych postaw i zachowań;
  • prowadzenie działalności edukacyjnej, wystawienniczej i wydawniczej w kraju i za granicą;
  • przeciwdziałanie dyskryminacji, ksenofobii i wykluczeniu;
  • monitorowanie i analiza inicjatyw zagrażających demokracji i przestrzeganiu praw człowieka;
  • prowadzenie badań naukowych z zakresu nauk o polityce i administracji, nauk prawnych, nauk socjologicznych.

Prezes instytutu ma być powoływany przez Sejm. Nadzoruje go Rada Instytutu, powoływana przez Sejm (5 członków), Senat (2), Zgromadzenie Ogólne PAN (3) oraz Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego (1).

Po co Polsce taka instytucja?

„Przez trzydzieści lat powstało w Polsce społeczeństwo obywatelskie - organizacje pozarządowe, grupy nacisku, ruchy społeczne, kluby, gazety, blogi, sieci aktywistyczne. Dziś to jednak za mało, żeby przeciwstawić się zmasowanemu atakowi na demokrację. Musimy wspomóc proces budowania trwałej demokracji w Polsce za pomocą instytucji.

Taki podmiot jest konieczny, żeby skoordynować i nadać kierunek działaniom, które samodzielnie, mimo ogromnej wartości społecznej, nie są w stanie przełamać tej zgubnej dla demokracji autorytarnej, ekstremistycznej, zradykalizowanej fali. Musi powstać specjalny, dedykowany i wyspecjalizowany urząd”

- mówi OKO.press dr Przemysław Witkowski, naukowiec z Collegium Civitas, który jako ekspert brał udział w pracach nad projektem.

Nowy instytut ma nie tylko edukować, ale także prowadzić systematyczne badania nad ruchami skrajnymi, które zagrażają ładowi konstytucyjnemu w Polsce.

„Celem zaś całościowym jest wzmocnienie polskiej demokracji i uczynienie jej odporną na wewnętrzne i zewnętrzne zagrożenia”

- dodaje dr Witkowski.

Jak ma wyglądać likwidacja IPN?

Sam pomysł na likwidację IPN przypomina pod wieloma względami wcześniejsze propozycje Schetyny.

Lewica proponuje przekazanie archiwów do Archiwów Państwowych (i finansowanie ich obsługi z budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego). Pion prokuratorski ma trafić do Prokuratury Krajowej. Kolejne kilkadziesiąt artykułów projektu stanowi mozolne wykreślanie roli IPN z innych ustaw - także tych dotyczących przepisów lustracyjnych.

"Chcemy znieść obowiązek składania oświadczeń lustracyjnych", mówi OKO.press poseł Lewicy, dr hab. Maciej Gdula. "Będzie to teraz dobrowolne. Dziś widać, że jest to obowiązek coraz bardziej anachroniczny. Np. w Sejmie jest coraz mniej posłanek i posłów, którzy je muszą składać, po prostu z racji wieku.

Wszystkie obowiązki IPN związane z polityką historyczną i ideologią zostaną - według ustawy - przekazane do „właściwego wydziału Polskiej Akademii Nauk”.

W przypadku pracowników zatrudnionych w IPN ustawa przewiduje „opcję zero” - domyślnie wszyscy, z wyjątkiem pracowników archiwów, zostaną zwolnieni po upływie trzech miesięcy.

Projekt przewiduje także powołanie specjalnej komisji przy Prezydium PAN, która może zarekomendować zatrudnienie byłych pracowników IPN (jak się można domyślać, z pionu badawczego) w PAN „po zapoznaniu się z ich dorobkiem”. Pieniądze na ich zatrudnienie w PAN mają pochodzić z dotacji ministerstwa edukacji i nauki.

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze